Choroba czystych rąk
Z dr. hab. n. med. Bolesławem Samolińskim, profesorem nadzw. Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozmawia Bartłomiej Leśniewski
- Szacuje się, że w ciągu ostatnich 90 lat od 30 do 40 razy na świecie wzrosła liczba alergii. Dlaczego – i czy w Polsce też mamy do czynienia z takim wzrostem?
- Tak, trend wzrostowy nie ominął Polski. Nie mamy jednak wiarygodnych danych porównawczych z 90 lat, a z ostatnich 20. Mówią one, że w Polsce pnie się liczba chorych z dodatnimi wynikami testów alergologicznych: o 30 40 proc. I nie do końca wiemy dlaczego tak się dzieje. Obecnie choroby zakaźne stanowią 15 proc. przyczyn zgonów, cywilizacyjne aż 85 proc. Większość chorób cywilizacyjnych – zawały, nadciśnienie, nowotwory – ma jednak związek z wydłużeniem życia, to choroby wieku późnego. Tymczasem alergia jest coraz powszechniejsza u dzieci. Dość powiedzieć, że w Polsce 20 proc. dzieci w wieku 3 – 5 lat ma objawy astmy.
- Często można spotkać się z opinią, że wzrost liczby wykrywanych alergii wynika z tego, że poprawiła się diagnostyka. Przy gorszej – mamy po prostu większą „ciemną liczbę”.
- To dawno obalona teoria. W drobiazgowych badaniach po upadku muru berlińskiego badano i porównywano przypadki alergii w b. NRD i b. RFN. Spodziewano się, że w b. NRD też będziemy mieli do czynienia z tzw. ciemną liczbą alergii, znaczną ilością niewykrytych wcześniej przypadków. Nic takiego się nie stało. Po kompleksowych badaniach okazało się, że w mieście wschodnioniemieckim było 2 razy mniej alergii niż zachodnioniemieckim. W polskich warunkach zwraca uwagę fakt, że na wsiach mamy znacznie mniej przypadków alergii, mimo, że to właśnie na wsi w wodzie i powietrzu jest znacznie więcej alergenów. Mamy teorię o higienicznej przyczynie alergii: im lepsza higiena tym tych alergii więcej. Kiedyś mówiliśmy o chorobach brudnych rąk – dziś alergię śmiało możemy nazwać chorobą czystych rąk.
- Żartując zatem można powiedzieć: komuno wróć, wpuśćmy bakterie do domów, nie przesadzajmy z myciem rąk i higieną.
- Tak sprawy stawiać nie można, ale coś w tym sposobie rozumowania jest. Zauważamy, że ludzie wychowujący się w gorszych warunkach higienicznych, przy większym zagęszczeniu ludzi w mieszkaniach – rzadziej zapadają na alergię. Ale to wcale nie oznacza konieczności powrotu do starego. Szukamy innych sposobów. Mamy świeże badania dotyczące stosowania probiotyków. Chciałbym je przedstawić na Top Medical Trends.
- Tak, trend wzrostowy nie ominął Polski. Nie mamy jednak wiarygodnych danych porównawczych z 90 lat, a z ostatnich 20. Mówią one, że w Polsce pnie się liczba chorych z dodatnimi wynikami testów alergologicznych: o 30 40 proc. I nie do końca wiemy dlaczego tak się dzieje. Obecnie choroby zakaźne stanowią 15 proc. przyczyn zgonów, cywilizacyjne aż 85 proc. Większość chorób cywilizacyjnych – zawały, nadciśnienie, nowotwory – ma jednak związek z wydłużeniem życia, to choroby wieku późnego. Tymczasem alergia jest coraz powszechniejsza u dzieci. Dość powiedzieć, że w Polsce 20 proc. dzieci w wieku 3 – 5 lat ma objawy astmy.
- Często można spotkać się z opinią, że wzrost liczby wykrywanych alergii wynika z tego, że poprawiła się diagnostyka. Przy gorszej – mamy po prostu większą „ciemną liczbę”.
- To dawno obalona teoria. W drobiazgowych badaniach po upadku muru berlińskiego badano i porównywano przypadki alergii w b. NRD i b. RFN. Spodziewano się, że w b. NRD też będziemy mieli do czynienia z tzw. ciemną liczbą alergii, znaczną ilością niewykrytych wcześniej przypadków. Nic takiego się nie stało. Po kompleksowych badaniach okazało się, że w mieście wschodnioniemieckim było 2 razy mniej alergii niż zachodnioniemieckim. W polskich warunkach zwraca uwagę fakt, że na wsiach mamy znacznie mniej przypadków alergii, mimo, że to właśnie na wsi w wodzie i powietrzu jest znacznie więcej alergenów. Mamy teorię o higienicznej przyczynie alergii: im lepsza higiena tym tych alergii więcej. Kiedyś mówiliśmy o chorobach brudnych rąk – dziś alergię śmiało możemy nazwać chorobą czystych rąk.
- Żartując zatem można powiedzieć: komuno wróć, wpuśćmy bakterie do domów, nie przesadzajmy z myciem rąk i higieną.
- Tak sprawy stawiać nie można, ale coś w tym sposobie rozumowania jest. Zauważamy, że ludzie wychowujący się w gorszych warunkach higienicznych, przy większym zagęszczeniu ludzi w mieszkaniach – rzadziej zapadają na alergię. Ale to wcale nie oznacza konieczności powrotu do starego. Szukamy innych sposobów. Mamy świeże badania dotyczące stosowania probiotyków. Chciałbym je przedstawić na Top Medical Trends.