Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:

Pacjenci o siebie nie dbają

Z prof. dr. hab. Mirosławem Dłużniewskim, kierownikiem Katedry i Kliniki Kardiologii, Nadciśnienia Tętniczego i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego rozmawia Ewa Gosiewska
Kiedy myśli Pan o problemach współczesnej kardiologii to co wysuwa się na pierwszy plan?
-Największym problemem współczesnej kardiologii, jest fakt, że pacjenci o siebie nie dbają. Kardiologia w ostatnim czasie zrobiła ogromny postęp. Nie bez znaczenia jest fakt, że Polska jeśli chodzi o nowoczesną kardiologię jest na jednym z pierwszych miejsc w Europie. Mamy więcej ośrodków hemodynamicznych niż bardzo bogate kraje europejskie. My-lekarze potrafimy być bardzo skuteczni, nie potrafimy tylko jednej rzeczy: przekonać pacjenta, żeby dbał o własne zdrowie a jeśli jest chory żeby kontrolował swój stan czyli: brał leki i współpracował z lekarzami. To jest największa bolączka współczesnej kardiologii. W Polsce ponad 70% osób ma podwyższony cholesterol a większość pacjentów dowiaduje się o tym dopiero w momencie ostrego zespołu wieńcowego lub zawału. To jest prawdziwy dramat.
Jaka jest w tym rola lekarza pierwszego kontaktu?
-Tak naprawdę najważniejszą rolę odgrywają tu media, przekaz medialny; dotarcie do ludzi z informacjami, które teoretycznie każdy średnio wykształcony człowiek powinien znać. Lekarz rodzinny ma kontakt z pacjentem dopiero wtedy kiedy on do niego przyjdzie. Ja mam bardzo dobre zdanie o lekarzach pierwszego kontaktu w Polsce. Dziś lekarz rodzinny to bardzo nowoczesny człowiek, korzystający z coraz bardziej nowoczesnych narzędzi, czytający, uczący się, biorący udział w różnorakich konferencjach. Oni doskonale wiedzą jak pomóc pacjentowi. Problem polega na tym, żeby ten pacjent odpowiednio wcześniej do nich trafił.
Czyli to sami pacjenci szkodzą sobie najbardziej ignorancją własnego stanu zdrowia?
-Niestety tak. Kontrolować ten stan trzeba regularnie. To jest tak jakby ktoś kupił nowy samochód i przez 5 lat nie pojechał do żadnej stacji kontroli pojazdów. Zwykle właściciele aut jednak jeżdżą, sprawdzają, zmieniają opony, kupują nowe części i myją te pojazdy średnio co 2 tygodnie… Niestety ludzie dbają bardziej o swoje samochody niż o własne zdrowie. Jeśli coraz młodsze osoby trafiają do mnie z zawałem serca a tylko w ostatnim półroczu byli to: dwudziestoczterolatek, dwudziestoośmiolatek, czy ludzie tuż po trzydziestce, to jest to wysoce niepokojące. Nie wspomnę już o zaburzeniach erekcji u czterdziestolatków… A odsetek takich mężczyzn jest znaczny bo aż 40%! To przecież ewidentny objaw miażdżycy. Czy to nie są wystarczające powody żeby pójść do lekarza? Niestety często to kardiolog staje się lekarzem pierwszego kontaktu z pacjentem i to dopiero wówczas kiedy chory trafi do niego z katastrofą kardiologiczną. To jest dla nas największy problem - brak świadomości pacjenta. Wbrew pozorom my –lekarze wiele umiemy. Winy nie można zrzucać tylko na polską służbę zdrowia, bo żadna służba zdrowia nie wytrzyma finansowo tego, żeby badać profilaktycznie całe społeczeństwo. Ludzie muszą się badać sami.
I muszą też dbać o siebie sami… A my źle jemy, za dużo siedzimy i… no właśnie czym jeszcze szkodzimy naszemu sercu?
-Żyjemy w ciągłym stresie, żyjemy bardzo szybko, nie ruszamy się fizycznie bo nie mamy na to czasu, jemy byle co byle jak i w dalszym ciągu palimy papierosy. Na schorzenia kardiologiczne cierpią często osoby otyłe, z nadciśnieniem, z takim a nie innym obciążeniem genetycznym. To często pacjenci, które w nocy chrapią cierpiąc na bezdechy. Niestety chorzy nie reagują na niepokojące sygnały, które własny organizm do nich wysyła. Nie dbają o siebie… a największą udręką kardiologów jest migotanie przedsionków…
I dlatego podczas Kongresu Top Medical Trends będzie Pan mówił właśnie o migotaniu przedsionków?
-Tak, ponieważ migotanie przedsionków to najczęstsza arytmia. Jednak będę o tym mówił w sposób dość przekorny, z pytaniem czy leczymy arytmię czy pacjenta? W ostatnich nieudanych europejskich wytycznych jest wiele elementów, które niedokładnie mają się do rzeczywistości. I chcę te problemy poruszyć podczas Kongresu. Zwrócę także uwagę na fakt, że leczymy pacjenta a nie objaw jakim jest arytmia. Arytmia może wystąpić zarówno u 80-letniej kobiety jako wyraz zestarzenia się przedsionka , jak również u nastolatki z wadą serca czy czterdziestolatka po zawale. To pokazuje, że ten sam może być objaw, ale różna przyczyna i co za tym idzie różna terapia. Dlatego postaram się pokazać jak należy postępować z pacjentami z migotaniem przedsionków, żeby leczyć pacjenta a nie objaw.