en POLSKI
eISSN: 2084-9834
ISSN: 0034-6233
Reumatologia/Rheumatology
Current issue Archive Manuscripts accepted About the journal Supplements Editorial board Reviewers Abstracting and indexing Subscription Contact Instructions for authors Ethical standards and procedures
SCImago Journal & Country Rank


 
6/2012
vol. 50
 
Share:
Share:
more
 
 
Short communication

Visit to the Institute of Traditional Medicine in the Kingdom of Bhutan

Eugeniusz J. Kucharz

Reumatologia 2012; 50, 6: 543–546
Online publish date: 2012/12/24
Article file
Get citation
ENW
EndNote
BIB
JabRef, Mendeley
RIS
Papers, Reference Manager, RefWorks, Zotero
AMA
APA
Chicago
Harvard
MLA
Vancouver
 
 
Bhutan, kraj położony w wysokich Himalajach, jest państwem ciągle mało znanym w Polsce, mimo że odwiedza go coraz więcej Polaków. W maju 2012 r. uzyskałem możliwość zwiedzania głównej siedziby Narodowego Instytutu Medycyny Tradycyjnej w Thimphu – stolicy Królestwa Bhutanu. Zostałem tam przyjęty przez Dorji Wangchuka – dyrektora National Institute of Traditional Medicine (fot. 1).
Początki Instytutu sięgają listopada 1967 r. Wtedy to trzeci król Bhutanu – Jego Wysokość Jigme Dorji Wangchuck – wydał decyzję utworzenia Apteki Leków Tradycyjnych. W 1979 r. została ona przeniesiona do dzielnicy Kawang Jangsa w stolicy kraju – mieście Thimphu – i przemianowana na Narodowy Instytut Medycyny Tradycyjnej, którego celem jest leczenie (szpital i przychodnie), produkcja leków (na skalę półprzemysłową) oraz szkolenie w zakresie medycyny tradycyjnej. Utworzono również 39 filii Instytutu o charakterze przychodni we wszystkich regionach kraju. Obecnie budynki Instytutu są intensywnie rozbudowywane (fot. 2).
Medycyna bhutańska wywodzi się z medycyny tybetańskiej, ale stanowi odrębny zespół nauk i praktyk. Zgodnie z tradycją sztuka leczenia była sztuką bogów i starożytny król indyjski Kashiraja Dewadas posiadł ją od bogów i przekazał ludziom, aby ulżyć ich cierpieniom. Ustny przekaz Buddy został spisany przez kolejne pokolenia uczniów. W VIII wieku naszej ery Guru Rinpocze wprowadził buddyzm w Tybecie, a pisma medyczne Buddy zostały przełożone z sanskrytu na język tybetański. Wtedy rozpoczął się pierwszy okres rozkwitu nauk lekarskich i doszło do przenikania elementów medycyny indyjskiej, chińskiej i świata islamu do medycyny tybetańskiej. Narodził się wówczas system nauk lekarskich, określany jako gSo-ba Rig-a. W XVII wieku system ten został przeniesiony do Bhutanu i tam uległ znacznej transformacji, stając się tradycyjną medycyną bhutańską. Szczególnie dynamicznie zaczął się rozwijać po wprowadzeniu w 1616 r. przez Shabdrunga Ngawanga Namgyala buddyzmu w Bhutanie. Rozwijał się wyłącznie w klasztorach buddyjskich, a po wprowadzeniu w kraju monarchii dziedzicznej pojawili się lekarze dworscy i rozpoczęto w klasztorach kształcenie lekarzy na szerszą skalę.
Obecnie w Bhutanie funkcjonują dwa współdziałające systemy. Jeden z nich to wspomniana medycyna tradycyjna, a drugi to medycyna współczesna, czyli zachodnia. Służba zdrowia jest bezpłatna i raczej ogólnie dostępna. Medycynę współczesną w Thimphu reprezentuje duży, nowy szpital – National Referral Hospital, wybudowany jako dar rządu Indii dla Bhutanu w 2008 r. Mniejsze szpitale znajdują się we wszystkich prowincjach. Poza tym kraj współpracuje z dwoma szpitalami zagranicznymi (w Indiach), do których wysyłani są ciężko chorzy wymagający specjalistycznego leczenia niedostępnego w Królestwie Bhutanu. Miałem możliwość odwiedzenia szpitala medycyny współczesnej w Thimphu i wydaje się, że jest to w pełni nowoczesna placówka medyczna. Z uwagi na istnienie bezpłatnej powszechnej służby zdrowia w Bhutanie nie ma lekarzy wolno praktykujących. Wszyscy są opłacani przez rząd, a lekarze medycyny tradycyjnej i współczesnej mają ten sam status prawny i takie same pensje. Pacjent ma możliwość wyboru pomiędzy rodzajem usług medycznych, a zapewniano mnie, że współpraca obu nurtów w praktyce układa się dobrze. Lekarze obu systemów medycznych mogą kierować do siebie chorych, a lekarze medycyny tradycyjnej mogą kierować chorych na badania zaliczane do medycyny współczesnej (np. obrazowanie metodą tomografii rezonansu magnetyczno-jądrowego). Z prowadzonych rozmów mogłem wywnioskować, iż wytworzył się niepisany podział kompetencji i preferencji wyboru lekarza przez chorych. Ostre stany i choroby o bardzo ciężkim przebiegu są leczone w ośrodkach medycyny współczesnej. Przewlekłe, ale trudne do wyleczenia choroby są leczone przez lekarzy medycyny tradycyjnej. Nie bez znaczenia jest też społeczna świadomość medyczna. Mogę przypuszczać, iż większość chorych woli lekarza tradycyjnego, jako przedstawiciela „stylu” leczenia znanego od dawna, w przeciwieństwie do lekarza medycyny współczesnej, który jest „nowym zjawiskiem” w tradycji kraju. Wystarczy wspomnieć, że dopiero około 10 lat temu w Bhutanie wprowadzono telewizję i internet. Poza tym szkolnictwo typu europejskiego pojawiło się dopiero trzy dekady temu, a odsetek analfabetyzmu jest ciągle duży. Lekarze medycyny nowoczesnej, których jest stosunkowo mało, są absolwentami uczelni zagranicznych, gdyż kształcenie lekarzy w kraju jest dopiero uruchamiane. Lekarz medycyny tradycyjnej ma większy wpływ na chorego i lepiej niż jego „zachodni” odpowiednik umie przekonać chorego do współdziałania w procesie leczenia (np. do zmiany stylu życia).
Interesujące są dane nawiązujące do reumatologii. W tradycyjnej medycynie bhutańskiej nie ma pojęcia specjalizacji, co wynika z holistycznej koncepcji zdrowia. Pokazano mi zestawienie chorób leczonych w Instytucie w Thimphu. Na pierwszym miejscu było zapalenie zatok przynosowych, na drugim nadciśnienie tętnicze, potem choroby neurologiczne, a na czwartym zapalenie stawów. W 2009 r. (za ten rok pokazano mi dane statystyczne) leczono w Instytucie z tego powodu 2284 chorych. Zapalenie stawów (arthritis) określa dziwnie wyglądające słowo napisane w obowiązującym języku dzongkha, w którym wykorzystywany jest alfabet tybetański (fot. 3). Wydaje mi się, że przekład tego słowa jako arthritis jest błędny i słowo to obejmuje wszystkie bóle stawowe, a przede wszystkim osteoarthritis, czyli chorobę zwyrodnieniową stawów. Oczywiście mogłem o tym wnioskować tylko pośrednio z rozmów o rodzaju leczonych chorób tak określanych. Pokazano mi także zestawienia stosowanych metod leczniczych (bez specyfikacji, u jakich chorych są aplikowane). Były to tzw. zabiegi (upusty krwi, nakłuwanie złotą igłą, nakłuwanie srebrną igłą, przypalanie gorącym olejem, miejscowe stosowanie gorącej pary wodnej, kąpiele parowe, kąpiele ziołowe i płukania nosa) oraz zalecenia dietetyczne.
Podczas pobytu w Bhutanie dużo czasu poświęciłem na zapoznanie się z zasadami medycyny tradycyjnej, która jest silnie związana z buddyzmem. Z Bhutanu przewiozłem kilka książek poświęconych medycynie tego regionu świata i może pozwolą mi one bliżej poznać zasady lecznicze tam stosowane, które jedynie ogólnie nakreśliłem w tym sprawozdaniu. Mimo iż pokusiłem się o przedstawienie kilku refleksji na ten temat, mam świadomość, że jest to bardzo uproszczony opis, który może niedokładnie przedstawia całość koncepcji zdrowia i choroby w ujęciu medycyny bhutańskiej.
Choroba, która jest formą cierpienia, ma ogólną przyczynę w ignorancji. Ignorancja w tradycji buddyjskiej to więcej niż stan braku wiedzy, to stan posiadania złej wiedzy, która nie pozwala zobaczyć prawdy. Z ignorancją łączą się „trucizny zatruwające umysł”, takie jak niechęć i nadmierne przywiązanie. Ich działanie na umysł i ciało powoduje stan choroby. Odpowiadają im składniki ciała, takie jak powietrze, żółć i śluz. Ich równowaga łączy się ze zdrowiem. Nauki Buddy pozwalają zrozumieć istotę bólu i pokazują, jak się go pozbyć, a Budda jest pokazywany jako doskonały uzdrowiciel (fot. 4). Jego wyobrażenia graficzne pokazują Buddę jako osobę o niebieskim ciele, trzymającego jako dar dla ludzi owoc migdałecznika chebulowca (nazwa łacińska: Terminalia chebula, nazwa angielska Yellow myrobalan, nazwa tybetańska zapisana fonetycznie: a-ru-ru) leczący wszelkie choroby i z miską ambrozji zapewniającą wieczną młodość. Leczenie łączy się z sesją rytuałów. Miałem możliwość zobaczyć przyjmowanie chorych. Lekarz zbiera dokładny wywiad, bada puls chorego i w razie potrzeby przeprowadza mniej lub bardziej dokładne badanie fizykalne, po czym zleca zabiegi, leki roślinne lub mineralne i obrzędy (np. specjalne modlitwy). Zawsze zalecana jest dieta i określany sposób życia. Zabiegi fizykalne to różnego rodzaju nakłucia, przyżegania, stawianie baniek i kąpiele. Leki są zawsze wieloskładnikowymi mieszankami. W Instytucie Medycyny Tradycyjnej leki są wydawane bezpłatnie wszystkim chorym.
W Królestwie Bhutanu mieszkańcy są zobowiązani do noszenia tradycyjnego stroju narodowego, z wyjątkiem pracowników, których obowiązuje strój roboczy. Nie ma też sklepów, w których można kupić elementy ubrań europejskich. Strój narodowy dotyczy wszystkich instytucji (przy wejściu są informacje, że inaczej ubrani mieszkańcy Bhutanu nie są wpuszczani), a także pacjentów i pracowników placówek leczniczych. Od obcokrajowców oczekuje się, aby wchodząc do takich instytucji, nosili ubiór bardziej formalny, a na pewno nie turystyczny. Bhutański strój męski to gho – rodzaj długiej do kolan koszuli, ciemne podkolanówki i skórzane buty. Czasami gho jest przepasane paskiem, nazywanym kera, co pozwala na wytworzenie kieszeni, przypominającej dawne polskie noszenie przedmiotów „za pazuchą”. Strój narodowy nosił dyrektor Instytutu, ale przyznam, iż Polakom taki strój kojarzył się z nieco przykrótkim szlafrokiem. Wchodząc do świątyni lub na bardzo oficjalne uroczystości, mężczyźni zakładają kabney, rodzaj szala, którego kolor określa sprawowany urząd. Zwiedzając odbudowywany dzong w Wangdue Phodrang, miałem możliwość spotkać tak ubranych, wizytujących budowę, ministra zajmującego się zabytkami oraz gubernatora prowincji. Strój kobiecy to kira, długa do ziemi suknia, i jedwabna bluzka, zwana wonju. Tak były ubrane pracownice Instytutu (i oczywiście praktycznie wszystkie kobiety w kraju).
Kształcenie jest ważnym kierunkiem działalności zwiedzanej placówki. Wychowankami są lekarze, określani jako drungtsho, którzy muszą ukończyć 5-letnie studia, oraz asystenci medyczni, będący odpowiednikiem naszych dawnych felczerów (sMenpa), którzy uczą się 3 lata. W procesie kształcenia lekarze tradycyjni muszą się zapoznać z całością tekstów dawnej medycyny. Jest to zbiór, określany jako „Cztery traktaty medyczne” (fonetycznie po tybetańsku Gyushi), a pomocą do nauki są schematy, określane jako thangka, obrazy pokazujące zasady diagnostyki i terapii. Schematy te mają charakter „algorytmów” postępowania diagnostycznego lub leczenia chorób (fot. 5).
Interesujące są tradycyjne książki bhutańskie, które oglądałem w bibliotece, a będące podręcznikami do nauki medycyny tradycyjnej. Są to teksty odbite z drzeworytów w postaci dość szerokich pasków papieru, przechowywane między dwiema deszczułkami i za­winięte w jedwab (fot. 6 i 7). Ogromny zbiór takich książek (nie tylko medycznych) zobaczyłem w Narodowej Bibliotece Bhutanu. Co ciekawe, Biblioteka Narodowa jest świątynią wiedzy i wchodząc do niej, trzeba zdjąć obuwie. Nie dotyczyło to biblioteki Instytutu, ale i tam przed szafami z książkami znajdowały się tradycyjne wotywne lampki maślane. W Instytucie prowadzona jest produkcja leków roślinnych i w małej części mineralnych. Buddyzm zabrania polowania, toteż dawniej stosowane leki pochodzenia zwierzęcego zostały zastąpione lekami roślinnymi. Dużo czasu poświęcił dyrektor Dorji Wangchuk na omówienie zasad zbierania ziół leczniczych, rosnących w dwóch regionach kraju (wysokogórskim – powyżej 5000 m n.p.m., i niskogórskim – poniżej tej wysokości). Produkcja leków jest pod szczególnym nadzorem i kontrolą jakości oraz stanowi przedmiot standaryzacji aktywnych składników.
Będąc w Instytucie Medycyny Tybetańskiej, widziałem wielu chorych czekających na przyjęcie przez lekarzy. Zapoznając się z tak odmienną w podstawowych zasadach medycyną tradycyjną, zastanawiałem się nad jej sensem i przydatnością. Nie jestem w stanie ocenić tego obiektywnie. Mam jednak odczucie, że całościowe spojrzenie na chorego i stosowane preparaty mogą wykazywać korzystne działanie. Co więcej, wydaje się, że przedstawiciele medycyny tradycyjnej dążą do współpracy z medycyną współczesną i chcą weryfikować stosowane metody lecznicze. Instytut Medycyny Tradycyjnej wydaje swoje czasopismo i prowadzi badania naukowe. W wielu wypowiedziach przejawiło się też przeświadczenie, że można oddzielić stosowane metody od obrzędów o charakterze religijnym, tj. ceremoniału buddyjskiego. To, czego na pewno można pozazdrościć lekarzom tradycyjnym z Królestwa Bhutanu, to dużo czasu, jaki mogą przeznaczyć dla chorego, i wielkie zaufanie, jakim darzą ich pacjenci. Niezależnie od oceny systemu medycyny tradycyjnej, czas przeznaczony dla chorego i jego wola współdziałania w procesie leczenia są nie do przecenienia i są tym, czego tak często brakuje naszym lekarzom.


Eugeniusz J. Kucharz
Copyright: © 2012 Narodowy Instytut Geriatrii, Reumatologii i Rehabilitacji w Warszawie. This is an Open Access article distributed under the terms of the Creative Commons Attribution-NonCommercial-ShareAlike 4.0 International (CC BY-NC-SA 4.0) License (http://creativecommons.org/licenses/by-nc-sa/4.0/), allowing third parties to copy and redistribute the material in any medium or format and to remix, transform, and build upon the material, provided the original work is properly cited and states its license.






Quick links
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.