Archiwum

Biolog i biotechnolog to nie zawody medyczne

Udostępnij:

– Diagnostów laboratoryjnych, którzy mają uprawnienia do badań genetycznych, nie brakuje. Tymczasem – bez rozmów z samorządem – na skutek działań podjętych jeszcze w poprzedniej kadencji Sejmu powstaje nowa grupa zawodowa, która będzie wykonywać badania i autoryzować wyniki genetyczne – mówi prezes Krajowej Izby Diagnostów Laboratoryjnych Monika Pintal-Ślimak.

W rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” ekspertka wskazuje też między innymi na potrzebę dialogu z resortem zdrowia, którego w poprzednim roku bardzo brakowało.

W ostatnim roku uwaga Ministerstwa Zdrowia skupiała się w szerszym zakresie wokół diagnostów laboratoryjnych. Nad jakimi ważnymi, z punktu widzenia państwa grupy zawodowej, zagadnieniami toczyły się prace?
– Minął rok, odkąd jestem prezesem Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych. W tym czasie rzeczywiście podjęte zostały działania na rzecz medycyny laboratoryjnej. Mam tu na myśli prace nad dwoma najważniejszymi, z punktu widzenia diagnostów laboratoryjnych, rozporządzeniami do ustawy o medycynie laboratoryjnej. To rozporządzenie w sprawie standardów jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych i rozporządzenie w sprawie wymagań, jakim powinno odpowiadać medyczne laboratorium diagnostyczne. Oba miały zafunkcjonować po 10 grudnia minionego roku. Tym, co było dla nas problematyczne podczas prac nad projektami tych aktów w poprzedniej kadencji Sejmu, to fakt, że tak ważne dla funkcjonowania laboratoriów i zawodu diagnosty laboratoryjnego kwestie nie były tworzone z uwzględnieniem głosu partnera społecznego, jakim jest samorząd diagnostów laboratoryjnych. Dostaliśmy wprawdzie projekt do opiniowania i wypracowaliśmy niezwykle istotne dla środowiska rozwiązania, kiedy jednak trafił on ponownie do konsultacji publicznych, okazało się, że zupełnie odbiega od tego, co wspólnie, jako samorząd, przyjęliśmy i przedstawiliśmy resortowi zdrowia. Czytając projektowane rozporządzenia, zauważyć można było, że są to akty prawne przygotowane bez udziału profesjonalistów z tej dziedziny. Jest to niezrozumiałe, że głos partnerów społecznych nie był słyszalny i nasze, bardzo ważne uwagi, nie zostały uwzględnione, a były to konkretne, merytoryczne kwestie.

Weźmy na przykład pod uwagę poprzednie standardy jakości dla medycznych laboratoriów diagnostycznych, które bazowały na normie PN-EN ISO 15 189. Opisywały one wymogi dotyczące funkcjonowania laboratoriów w zależności od ich profilu, czyli laboratorium mikrobiologicznego, genetycznego, itd... Do każdego takiego rozwiązania był dołączony załącznik opisujący specyfikę tych laboratoriów. W projekcie przekazanym przez resort zdrowia w poprzedniej kadencji Sejmu RP to zostało wyłączone. Nie uwzględniono też zapisów o świadomej zgodzie pacjenta na badania genetyczne. Wykreślono też standardy z zakresu laboratoriów parazytologicznych. Z kolei z rozporządzenia dotyczącego wymagań, jakim powinno odpowiadać medyczne laboratorium diagnostyczne, wykreślono możliwość organizowania punktów szczepień przy medycznych laboratoriach diagnostycznych, tak jak jest w przypadku aptek.

W poprzedniej kadencji Sejmu brakowało nam też informacji zwrotnej ze strony resortu zdrowia. Ministerstwo Zdrowia jest zobowiązane do tego, żeby ustosunkować się do uwag partnerów społecznych, a już zwłaszcza w ramach opiniowania. Środowisko diagnostów laboratoryjnych ma swój samorząd, który go reprezentuje, dlatego bezwzględnie uwagi Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych powinny spotkać się nie tylko z odpowiedzią, ale i z dialogiem.

Liczę na to, że wraz ze zmianą władzy coś się u nas poprawi, choćby z racji tego, że wiceminister zdrowia – prof. Urszuli Demkow – nie jest obce spojrzenie naszego środowiska na kwestie ochrony zdrowia i dobra pacjentów, bezpieczeństwa oraz właściwego umiejscowienia diagnostów laboratoryjnych w systemie ochrony zdrowia, gdyż jest diagnostą laboratoryjnym. Samorząd diagnostów laboratoryjnych dostrzega obecnie coraz większą otwartość Ministerstwa Zdrowia na dialog z partnerami społecznymi, a nawet spotkania. W tak krótkim czasie już kilka razy udało nam się rozmawiać o kluczowych problemach. W mojej ocenie taki pluralizm w kierownictwie resortu zdrowia – prawo wyrażania swoich interesów przez różne zawody medyczne – jest bardzo ważny, zwłaszcza w sytuacji gdy nie ma wydzielonych departamentów dla poszczególnych zawodów medycznych.

Czy są jeszcze inne obszary, w których rola diagnostów laboratoryjnych powinna zostać wzmocniona?
– Jednym z najistotniejszych z naszego punktu widzenia jest przyznanie diagnostom możliwości tworzenia punktów szczepień przy medycznych laboratoriach diagnostycznych, o czym wspomniałam już wcześniej. W okresie pandemii COVID-19 ponad 1000 diagnostów laboratoryjnych przeszło szkolenie uprawniające ich do szczepień i do kwalifikacji pacjentów do tej formy profilaktyki. Możliwość tę zagwarantowało im rozporządzenie ministra zdrowia z 9 kwietnia 2021 r. w sprawie kwalifikacji osób przeprowadzających badania kwalifikacyjne i szczepienia ochronne przeciwko COVID-19. Uprawnienia zostały utrzymane przez ustawę Prawo farmaceutyczne. Niestety zabrakło regulacji w projektowanym rozporządzeniu wymagań, jakim powinno odpowiadać medyczne laboratorium diagnostyczne, dotyczącej możliwości organizowania punktów szczepień przy medycznych laboratoriach diagnostycznych, tak jak jest w punktach szczepień w aptekach. Naszym zdaniem, w dobie zwiększających się ruchów antyszczepionkowych i niskiej świadomości dotyczącej wagi szczepień ochronnych, wykorzystanie kompetencji diagnostów laboratoryjnych, a także stworzenie dodatkowych warunków dostępności pacjentów do miejsca, w którym mogą tych szczepień dokonywać, byłoby jak najbardziej zasadne. Diagności laboratoryjni na co dzień przeprowadzają badania z przerwaniem ciągłości skóry, laboratoria są też doskonale przygotowane choćby do postępowania z odpadami medycznymi. Dlatego jestem przekonana, że laboratorium jest dobrym miejscem do świadczenia tej usługi. Pacjenci, odbierając wynik badania, mogliby od razu dowiedzieć się, czy są zdrowi i czy mogą zostać zaszczepieni. Jesteśmy po pierwszych spotkaniach w Ministerstwie Zdrowia i całe środowisko diagnostów laboratoryjnych liczy na zrozumienie minister zdrowia Izabeli Leszczyny dla tego rozwiązania, co zostało podnoszone w trakcie spotkań.

Będziemy też wnosić o nowelizację ustawy o medycynie laboratoryjnej, która wprawdzie jest nowym aktem – ma ponad rok – ale już widzimy, że wymaga zmian w różnych obszarach. Naturalne jest, że nowy akt prawny po pewnym czasie obowiązywania podlega swoistej ocenie ex post dokonywanej przez jego odbiorców. Dopiero w momencie stosowania widać bowiem, co w ustawie działa, a co nie i wymaga poprawienia, uzupełnienia. Bardzo chcielibyśmy np. włączyć do ustawy tak zwaną poradę diagnostyczną, jako wykonywanie czynności z zakresu medycyny laboratoryjnej. Podobnie rewizji wymaga wprowadzone ustawą otwarcie na dostęp do zawodu poprzez studia podyplomowe dla osób, które nie kończą analityki medycznej. Chodzi o możliwość organizowania studiów podyplomowych w okresie do 2028 r. Przewidziany ustawą mechanizm budzi poważne obawy środowiska diagnostów laboratoryjnych. W pierwszym roku obowiązywania ustawy taki kierunek jeszcze się nie otworzył, ponieważ środowisko diagnostów laboratoryjnych nie jest przychylne temu rozwiązaniu. Studia z analityki medycznej są bardzo trudne, otwierane są na uniwersytetach medycznych, przy wydziałach lekarskich czy farmaceutycznych. Tymczasem studia uzupełniające dają możliwość uzyskiwania dodatkowych kompetencji przez osoby, które kończą biologię czy biotechnologię, jednak nie mają wiedzy z zakresu analityki medycznej. To budzi również duże zaniepokojenie ze strony m.in. organizacji studenckich, dla których osoby te stanowią duże zagrożenie.

Co jeszcze budzi wasze obawy?
– Największym zagrożeniem, z którym w tej chwili musimy się mierzyć, jest uruchomienie wspomnianej specjalizacji w dziedzinach mających zastosowanie w ochronie zdrowia, gdzie jest możliwość uzyskania specjalizacji z medycznej genetyki molekularnej dla osób, które właśnie nie są diagnostami laboratoryjnymi.

Rozwiązanie to zostało wykorzystane w Planie dla Chorób Rzadkich. Przewodnicząca zespołu powołanego przy ministrze zdrowia, który wypracował ww. dokument, prof. Anna Latos-Bieleńska, podkreślała wielokrotnie, że problemem w diagnostyce genetycznej jest brak specjalistycznych kadr. Aby je zwiększyć, ustawa będzie dopuszczała osoby z tą specjalizacją do pracy w laboratorium, do wydawania i autoryzowania wyników. Co ważne, w laboratoriach diagnostyki genetycznej nie będą pracować diagności laboratoryjni po specjalizacji, chociaż ustawa o medycynie laboratoryjnej umożliwia ukończenie wspomnianej specjalizacji tak zwaną krótką ścieżką – z uznania dorobku.

Już dziś około 60 osób po biologii czy biotechnologii będzie dopuszczonych do egzaminu specjalizacyjnego. Należy zauważyć, że w laboratoriach genetycznych osoby te będą wydawać wyniki badań genetycznych – które są podstawą dla lekarza do podjęcia decyzji klinicznej. Podkreślę raz jeszcze, nie będą to diagności laboratoryjni posiadający wiedzę z zakresu medycyny laboratoryjnej.

Co istotniejsze, jako samorząd nie będziemy mogli stanowić żadnego nadzoru nad należytym wykonywaniem czynności medycyny laboratoryjnej przez te osoby, a także pieczy nad sumiennym i należytym działaniem tych osób. Pamiętać należy również, że nie będzie ich obowiązywał Kodeks etyki zawodowej, który ma zastosowanie do osób wykonujących zawód diagnosty laboratoryjnego. Dostrzegamy liczne problemy związane z planowanymi rozwiązaniami, a także możliwe zagrożenia z punktu widzenia dbałości o dobro pacjenta, jego bezpieczeństwo. Pamiętajmy – te osoby zdobywają wiedzę z zakresu prowadzenia badań naukowych czy obsługiwania specjalistycznego sprzętu badawczego (wykształcenie techniczne, czyli takie, które wyposaży je w umiejętności wykonywania badań), a nie w wiedzę, jaką posiada diagnosta laboratoryjny.

Tym, co nas niepokoi, jest także fakt, że bardzo głośno mówi się o brakach kadrowych w tym zakresie. Nie podzielamy tego zdania. Wśród diagnostów laboratoryjnych mamy ok. 200 osób ze specjalizacją z laboratoryjnej genetyki medycznej. One w zupełności sprostałyby takim zadaniom diagnostycznym. Natomiast brakuje lekarzy klinicystów z tego zakresu, obecnie wskazuje się na liczbę 140 specjalistów z genetyki klinicznej. I tu jest problem. Argument dotyczący braków kadrowych jest oczywiście bardzo nośny, jednak w naszej ocenie – chybiony w odniesieniu do diagnostów laboratoryjnych.

Bezpieczeństwo pacjenta wymaga zapewnienia regulacji prawnych w zakresie badań genetycznych, uwzględniając zagrożenia, gwarantując pełne bezpieczeństwo danych genetycznych na każdym etapie wykonywania badania, nadzoru, ochrony danych genetycznych osób badanych.

Przeczytaj także: „Współpraca przedstawicieli zawodów medycznych receptą na naprawienie systemu?”.

Menedzer Zdrowia facebook


 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.