Czy nikotyna ma wpływ na skuteczność leczenia chorób skóry? Odpowiada prof. Walecka

Udostępnij:
Korzystanie z urządzeń podgrzewających tytoń jest szansą na znaczą redukcję ilości szkodliwych substancji, które palacz przyjmuje do organizmu podczas palenia papierosów. Dlaczego? Bo wytwarzany przez nie aerozol zawiera znacznie mniej najbardziej szkodliwych substancji smolistych, a to one w głównej mierze odpowiadają za choroby związane z paleniem. Czy rezygnacja z papierosów na rzecz podgrzewaczy tytoniu jest korzystna również dla skóry? Zdecydowanie tak, bo substancje smoliste pogarszają skuteczność leczenia chorób skóry – odpowiada prof. Irena Walecka, kierownik Kliniki Dermatologii CMKP Centralnego Szpitala Klinicznego MSWiA.
Skóra jest wizytówką każdego człowieka. Prawidłowo zadbana, gładka, jędrna i elastyczna, bez przebarwień to oznaka zdrowia. Nierówna, szorstka z przebarwieniami, wypryskami, zaczerwieniona dowodzi, że jest chora, a wraz z nią chory może być cały organizm. Czy nikotyna przeszkadza skórze w utrzymaniu pięknego blasku i czym grozi jej nadużywanie?

Palenie papierosów prowadzi do przedwczesnego starzenia się skóry poprzez uszkadzanie włókien kolagenowych w niej zawartych, zaburza naturalne procesy naprawcze, przyczynia się do szybszego wystąpienia zmarszczek i powoduje utratę jędrności. U palaczy gorzej goją się rany i skaleczenia. Palenie jest współczynnikiem ryzyka rozwoju wielu chorób dermatologicznych, takich jak ropnie mnogie pach, łuszczyca, alergiczne kontaktowe zapalenie skóry, czy nowotwory skóry. Palenie wpływa również negatywnie na metabolizm niektórych leków.

Co o tytoniu podgrzewanym?
To, że palenie ma bardzo zły wpływ na zdrowie wiedzą chyba wszyscy. Nie wszyscy jednak wiedzą o możliwości redukcji szkód zdrowotnych u nałogowych palaczy, w szczególności tych, którzy pomimo prób zerwania z nałogiem nadal do niego powracają. W literaturze fachowej istnieje szereg publikacji dotyczących tego zagadnienia. Jakich? To na przykład badanie Shaller z 2016 roku, w którym wykazano ponad 90% redukcję cytotoksyczności i brak mutagenności aerozolu z podgrzewaczy tytoniu w porównaniu do dymu papierosowego. Kolejny wazny dokument to zalecenia brytyjskiego NICE (National Institute for Health and Care Excellence) z 2018 roku wskazujące na możliwość wykorzystania redukcji ryzyka z wykorzystaniem przebadanych, licencjonowanych produktów z nikotyną u pacjentów, którzy nie odpowiadają na leczenie farmakologiczne.

– Wydaje się więc, że zastąpienie palenia papierosów przebadanym urządzeniem do podgrzewania tytoniu przynosi mniejsze szkody zdrowotne niż palenie papierosów, ale nigdy nie daje tak dobrych rezultatów zdrowotnych, jak zaprzestanie palenia w ogóle. Aerozol generowany podczas podgrzewania tytoniu zawiera jednak znacznie mniej najbardziej szkodliwych substancji smolistych, które głównie odpowiadają za różne choroby – tłumaczy prof. Irena Walecka, kierownik Kliniki Dermatologii CMKP ze Szpitala Klinicznego MSWiA w Warszawie podczas wykładu na Kongresie Dermatologicznym w Warszawie: „Czy nikotyna ma wpływ na skuteczność leczenia chorób skory?”.

Czy skóra również na tym korzysta? Zdecydowanie tak, bo dym papierosowy zawiera około 100 związków szkodliwych i potencjalne szkodliwych (FDA HPHC List), z czego kilkadziesiąt związków jest rakotwórczych (N-nitrozoaminy, wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, benzo(a)pireny). Większość z nich powstaje w procesie spalania, a następnie wchodzi w skład tzw. ciał smolistych i to one są główną przyczyną postawania nowotworów, jak również pogarszają skuteczność leczenia chorób skóry u nałogowych palaczy.

Co o nikotynie?
Już Indianie wierzyli, że żucie tytoniu przynosi pozytywne skutki. Uspokaja, pozwala zebrać myśli i zamiast nerwów przy ważnych negocjacjach wpływa na zachowanie spokoju wewnętrznego i podejmowanie rozważnych decyzji. Czy współczesna wiedza potwierdza te obserwacje?

– Sama nikotyna przynosi znacznie mniej szkodliwy skutek zdrowotny jak substancje smoliste zawarte w papierosach – mówi prof. Irena Walecka.

Co wiadomo jeszcze? Aktualna wiedza naukowa nie pozostawia wątpliwości, że najkorzystniejszym dla palacza rozwiązaniem jest całkowite zerwanie z nałogiem. Jednak, jak wykazują wyniki badań, u znacznej części palaczy, którzy podjęli próbę zerwania z nałogiem silny głód nikotynowy i sytuacje stresowe powodują powrót do nałogu. Do powrotu do palenia dochodzi aż u 85 proc. pacjentów, którzy rzucają nałóg samodzielnie. Dodatkowe zastosowanie farmakoterapii u niektórych palaczy może zwiększyć skuteczność takich prób. Jednak długofalowa skuteczność leków na nikotynizm (cytyzyna, wareniklina , bupropion) nie przekracza 20 proc.

– Wprowadzenie do stosowania tych leków nie wpłynęło również istotnie na tempo zmniejszania się liczby palaczy w skali UE, która obejmuje średnio 24 proc. dorosłej populacji – wskazuje prof. Walecka. – Dlatego w przypadku braku silnej woli do rzucenia palenia, warto myśleć o przestawieniu się na wyroby bezdymne, a w szczególności przebadane urządzenia do podgrzewania tytoniu. Wyniki badań wskazują, że podgrzewanie takiego tytoniu może być alternatywą dla palenia papierosów tradycyjnych w ogóle – dodaje profesor, podkreślając jednak, że najlepszy rezultat jest uzyskiwany w razie zupełnego zaprzestania używania wyrobów tytoniowych.

Czy tylko o szkodliwości palenia?
Dlaczego palenie papierosów tradycyjnych nie jest dobre? Bo może wpłynąć na wyniki leczenia wielu chorób, w tym chorób skóry. Jest to jednak problem bardziej skomplikowany, gdyż z jednej strony nikotyna ma wpływ na ryzyko i przebieg niektórych chorób skóry, z drugiej zaś na skuteczność podawanych w tych chorobach leków. Istnieją badania dowodzące, że jednoczesne palenie oraz stosowanie niektórych leków biologicznych może przyczynić się do zachorowania na raka. Nikotyna zmniejsza skuteczność leczenia wieloma lekami, w tym preparatami antymalarycznymi na przykład u pacjentów z postacią skórną tocznia rumieniowatego. Różnice są znaczne, bo u palaczy, aż u 43 procent chorych nie dochodzi do remisji lub zmniejszenia aktywności choroby, wobec remisji u 88 procent osób, które nie palą. W licznych badaniach udokumentowano również ścisły związek pomiędzy paleniem tytoniu a toczniem rumieniowatym układowym, łuszczycą czy ropniami mnogimi pach.

Wiadomo również, że palenie daje przeciwstawny efekt z leczeniem doustnymi glikokortykosteroidami, które hamują proces zapalny, podczas gdy nikotyna go pobudza. Glikokortykosteroidy są powszechnie stosowane w leczeniu wielu schorzeń skóry. Wnioski więc nasuwają się same. Leczenie palaczy jest po prostu mniej skuteczne, a palenie wręcz może wpływać na nasilenie się stanów zapalnych.

Co jeszcze przemawia za zaprzestaniem palenia lub przestawieniem się na tytoń podgrzewany w przypadku tych, którzy nie są w stanie zrezygnować z nikotyny? Palenie tradycyjnych papierosów może przyczynić się do zachorowania na nowotwory skóry. Jakie? Czerniak, rak kolczystokomórkowy, rak podstawnokomórkowy. Nikotynizm ma w szczególności zły wpływ na jamę ustną. Dlaczego? W skrajnych wypadkach może prowadzić do leukoplakii, raka warg czy języka, martwiczego zapalenia dziąseł i w efekcie wypadania zębów. Wpływa na procesy łysienia androgenowego w szczególności u mężczyzn, ale również i u kobiet. Zwiększa ryzyko wystąpienia łuszczycy w szczególności u kobiet, a remisja objawów obserwowana jest zdecydowanie rzadziej u palących. Również intensywność palenia wpływa na nasilenie objawów łuszczycy. Osoby palące powyżej 20 papierosów dziennie mają 2 -krotnie zwiększone ryzyko wystąpienia poważnych objawów klinicznych w porównaniu do osób wypalających mniej niż 10 papierosów dziennie. Pomimo wielu działań szkodliwych, nikotyna ma też niewielki pozytywny wpływ na choroby dermatologiczne. Co to oznacza? Nikotynizm wzmaga proces keratynizacji błony śluzowej, co zmniejsza wystąpienie aft i owrzodzeń jako takich, zmniejsza również według niektórych badaczy ryzyko wystąpienia pęcherzycy zwykłej i piodermi zgorzelinowej, w chorobie Behceta zmniejsza ryzyko wystąpienia owrzodzeń jamy ustnej i okolicy anogenitalnej.

W 2017 roku do nałogowego palenia przyznawało się 24 proc. Polaków. Na podstawie wyników badań z poprzednich lat zauważalna była tendencja spadkowa udziału osób palących nałogowo. Odsetek regularnych palaczy zmalał z 31 proc. w 2011 roku do 24 proc. w 2015 roku. W 2017 roku odsetek ten nie uległ zmianie.

– Z danych WHO z maja 2019 roku wynika, że palenie zabija rocznie ponad 8 mln osób, z czego 7 mln to aktywni palacze, pozostali to bierni. Jednocześnie WHO przewiduje, ze w 2025 r. liczba palaczy na świecie osiągnie 1,1 mld – podsumowuje prof. Irena Walecka, podkreślając, że palenie tytoniu powoduje śmierć aż połowy uzależnionych.

Tekst powstał na podstawie wykładu prof. Ireny Waleckiej „Czy nikotyna ma wpływ na skuteczność leczenia chorób skóry?” wygłoszonego 3 października 2019 r. w Warszawie podczas konferencji WAWDERM2019.

Tekst opublikowano w "Kurierze Medycznym" 3/2019.

Przeczytaj także: "Dym tytoniowy to największe współczesne zagrożenie onkologiczne".
 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.