Łukasz Cynalewski/Agencja Gazeta

Niech bogaci szczepią biednych – z empatii i egoizmu ►

Udostępnij:
W pandemii zagubił się miłosierny samarytanin. Niewiele pozostało po szlachetnych zapowiedziach o dostępności szczepionek dla wszystkich. Jak wybrnąć z tego impasu – o tym mówi „Menedżerowi Zdrowia” dr hab. n. med. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.
Ważniejsze od podawania kolejnych dawek już zaszczepionym jest zaszczepienie jak największej liczby osób, także z uboższych krajów – tłumaczą autorzy pracy opublikowanej na łamach „Vaccines”.

Artykuł „COVID-19 Vaccine Boosters: The Good, the Bad, and the Ugly” omawia strategie stosowania dawki przypominającej (booster) szczepionki przeciwko COVID-19, dostępnej w krajach rozwiniętych. Praca, której przewodził dr hab. n. med. Piotr Rzymski z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, ma szesnastu autorów z różnych stron świata – Hiszpania, Holandia, Iran, Słowenia, Tajwan, Turcja, Ukraina, USA, Wielka Brytania, Zimbabwe – w tym prof. Andrzeja M. Fala z Collegium Medicum Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, prof. Roberta Flisiaka z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku i dr hab. Barbarę Poniedziałek z Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu. Większość to członkowie globalnej sieci badawczej USERN, która zrzesza naukowców z całego świata.

Można powiedzieć, że im więcej mamy szczepionek, tym większa zachodzi dysproporcja z ich dostępnością. Aktualnie na świecie zatwierdzono do użytku 22 szczepionki, w tym cztery wektorowe, dwie mRNA, dziesięć inaktywowanych, pięć podjednostkowych i jedną DNA. Do października 2021 r. 45 proc. światowej populacji otrzymało co najmniej jedną dawkę, a jedna trzecia została w pełni zaszczepiona. Równocześnie widzimy ogromne dysproporcje w tempie realizowania programów szczepień w wielu regionach świata.

– Obecnie w Afryce zaledwie 6 proc. populacji jest w pełni zaszczepiona, z czego jedna piąta w samej RPA. Choćby jednej dawki szczepionki przeciw COVID-19 na kontynencie afrykańskim nie widziało ok. 1,1 mld ludzi – mówi „Menedżerowi Zdrowia” dr Piotr Rzymski.


Opracowanie: Piotr Rzymski na podstawie Our World in Data.

Autorzy pracy zauważają, że optymalizacja poziomu odporności zamożnych populacji nie może odbywać się kosztem regionów o niskich dochodach, które cierpią z powodu niedostępności szczepionek. Jeśli w uboższych regionach dostępność szczepionek przeciw COVID-19 będzie nadal bardzo mała, to ogromna rzesza ludzi pozostanie narażona na ciężki przebieg choroby i jej długoterminowe, a niekiedy tragiczne konsekwencje.

Gdy nie przekonuje nas argument miłosiernego samarytanina, to może zadziała odwołanie się do instynktu samozachowawczego. – Wariant, który wyewoluował w jednym zakątku świata, w bardzo łatwy sposób potrafimy roznieść w inne regiony. Bogaci muszą finansować biedniejszym szczepionki także po to, by zmniejszyć ryzyko sprowadzenia na siebie niebezpieczeństwa – wyjaśnia dr Rzymski.

Czy w tej sytuacji nie gloryfikujemy zbytnio podawania trzeciej dawki?

Może powinniśmy zadbać, by pierwsza dawka była dostępniejsza? To jest w naszym interesie.

Co zrobić, by pandemia nie zamieniła się w dekady strachu? I nie trwała przez wiele lat.

Czy szczepienie jest prawem człowieka?

Co zrobić, by szlachetne rozdawanie szczepionek spotkało się z zainteresowaniem obdarowywanych?

Te wszystkie pytania prowadzą do konkluzji, że warto spojrzeć na pandemię z lotu ptaka. Jeśli mnie najbardziej interesuje to, czy zaszczepiony jest mój sąsiad, z którym jadę w windzie, to już politycy powinni myśleć globalnie.

Co zrobić, by tak było (bo nie jest), co zrobić, by politycy zdecydowali się na globalną, a nie tylko zaściankową strategię walki z pandemią?

O tym mówi dr hab. n. med. Piotr Rzymski.



 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.