Streszczenie
3/2000
vol. 3
Liderzy przemian. Ktoś bliski z Łodzi
Przew Lek 2000, 3, 13
Data publikacji online: 2003/12/19
Grażyna Krupińska – dwudziestoletni staż w podstawowej opiece zdrowotnej, lekarz chorób wewnętrznych, drugi stopień specjalizacji. Praktykę lekarza rodzinnego rozpoczęła w maju 1997 r. w Poradni Lekarzy Rodzinnych w Łodzi przy ul. Kusocińskiego. Współpracuje z dwoma lekarzami, trzema pielęgniarkami środowiskowymi i personelem pomocniczym. Gabinety wyposażyła dzięki środkom z Funduszu PHARE i własnym. Jako żona specjalisty chirurga podkreśla znaczącą pomoc męża przy realizacji nowych zadań w pracy zawodowej.
– Gdyby mąż był np. inżynierem, o wielu sprawach związanych z moją pracą nie moglibyśmy rozmawiać. A tak, nie dość, że jest partnerem w dyskusjach medycznych, to jeszcze jest wyrozumiały, jeśli chodzi o życie domowe i rodzinne – mówi dr Krupińska.
To właśnie w jej poradni często słyszy się pytania: Proszę Pani, czy ktoś może umarł i można się zapisać na jego miejsce? Część pacjentów tej poradni mieszka w odległych dzielnicach Łodzi. Zapisali się tu 3 lata temu, kiedy gabinetów lekarzy rodzinnych było zaledwie kilka. Teraz w Łodzi jest ich dużo więcej, ale pacjenci i tak nie chcą się przenieść do lekarzy przyjmujących bliżej miejsca zamieszkania.
– Co jest w Pani praktyce największym i na razie nie rozwiązanym problemem?
Grażyna Krupińska:– To, że kasa chorych podpisuje kontrakt tylko na rok. Uniemożliwia to planowanie zakupów kosztownego sprzętu diagnostycznego czy remontów. Żaden bank przy takim kontrakcie nie udzieli kredytu. Poza tym bardzo kłopotliwa jest biurokracja i narastająca sprawozdawczość. Pochłania to bardzo dużo czasu, zwłaszcza że kasa chorych wymaga co miesiąc więcej informacji. Mam czasem wrażenie, że ten nadmiar papierów przytłacza urzędników kas, przez co nie są w stanie przygotować, np. niezbędnych dla nas informatorów. Do dziś nie mam dostatecznych wiadomości na temat świadczeniodawców z terenu województwa łódzkiego. Utrudnia to właściwe informowanie i kierowanie pacjentów. Innym problemem jest czas pracy. Mając pod opieką 2 400 pacjentów, pracuję po dziesięć, a nawet dwanaście godzin dziennie, również w soboty. W ubiegłym roku pracowałam także w większość niedziel. Brakuje więc czasu na dokształcanie i dla rodziny. Zwykle biorę tylko dwa tygodnie urlopu.
– Czy warunki tegorocznego kontraktu różnią...
Pełna treść artykułu...
Zintergrowane z