Abstract

7/2000 vol. 3

Pacjent jak piłka pingpongowa

Przew Lek 2000, 7, 7-8
Online publish date: 2004/02/20
View full text


Możliwość wyboru przez pacjenta placówki, w której chce się leczyć, to fikcja. Na protezę zębową czeka się w Bydgoszczy 5 lat, na koronarografię – 2, na poradę u lekarza chorób naczyń – pół roku, na rehabilitację tyle samo. Jest reforma i są kolejki. Do lekarza trudno się dostać, bo wizyty są reglamentowane – jak towary za starych, dobrych czasów.





W tle problemów służby zdrowia stoją ludzie – starzy, schorowani, z niewielkimi rentami i emeryturami. Są skazani na samodzielne publiczne placówki służby zdrowia i na rolę petentów. Przed reformą wmówiono im, że będą klientami. Wmówiono, że medycy będą pod ręką – będzie można wybierać, przebierać w nich i w przychodniach specjalistycznych, a to wszystko za darmo.

Pan Jerzy przyszedł do Bydgoskiego Centrum Diabetologii i Endokrynologii o 6.30. O godz. 10.00 ciągle jeszcze tkwił pod drzwiami gabinetu. Był 11. w kolejce. Zarejestrował się już wcześniej – miesiąc przed wizytą. W poczekalni gra telewizor. Pacjenci siedzą i słuchają. Przynajmniej czas szybciej zleci. Zastanawiają się, czy kiedyś było lepiej czy teraz. – Jak się ma pieniądze, to się idzie prywatnie do lekarza – mówi pan Jerzy. – Ten sam specjalista co w przychodni, kiedy zapłaci mu się za wizytę, potrafi przyjąć pacjenta z uśmiechem. Na posadzie w przychodni tylko warczy. Za pieniądze to i leczenie przynosi lepsze efekty.
Pan Jerzy żałuje, że w młodości był taki głupi. Zamiast płacić na jakiś tam ZUS, mógł składać złotówki w banku i teraz żyć z odsetek. Stać by go było i na prywatne wizyty. – A tak odciągali człowiekowi pieniądze i proszę – jak na tym wyszedłem. Czekam jak kołek w płocie w poczekalni – mówi. – Rzucą nam ochłapy w postaci marnych rent i mamy się jeszcze z tego cieszyć.

Inna placówka służby zdrowia, ale kolejka podobna. Szpital Wojewódzki im. Biziela – przychodnia chorób naczyniowych. Kolejka szemrze, że na echo serca trzeba zapisać się pół roku wcześniej, można też zapłacić i na tym samym sprzęcie wykonają diagnostykę od ręki. Pół roku dla pacjenta to niedużo. Jak musi, to poczeka. Na neurologa trzeba poczekać 3 mies., 2 dłużej na rehabilitację.
– Pół biedy, jeżeli są to chorzy przewlekle, ale po złamaniu nogi, jeżeli komuś wyznaczają taki termin, to jawna głupota. Pacjent po złamaniu musi być...


Pełna treść artykułu...
Integrated with
plagiat pl