Abstract
6/2003
Sąd nad lekami
Online publish date: 2003/12/16
Sąd nad lekami
Rozmowa z Andrzejem Tarasiewiczem,
koordynatorem dyskusji okrągłego stołu w zakresie leków i wyrobów medycznych
Mamy obecnie do czynienia z krytyką działalności zagranicznych firm farmaceutycznych, której podtekstem jest brak pieniędzy na refundację drogich leków. Czy jest to tylko polska specyfika, czy z podobną krytyką spotykamy się w innych krajach europejskich?
Każdy z 15 krajów Unii Europejskiej rozwiązuje te problemy po swojemu. Problem rosnących kosztów opieki medycznej i zakresu refundacji państwa dotyczy wszystkich. W Polsce wysunięto zastrzeżenia dotyczące spraw celnych. Spory dotyczące funkcjonowania rynku farmaceutycznego nie są tylko naszą specjalnością. W Unii Europejskiej takie sprawy są rozstrzygane przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości i często są tak powikłane, że rozprawy ciągną się latami. U nas następny ruch jest po stronie odpowiednich władz, bo firmy dysponują wieloma korzystnymi dla nich ekspertyzami prawnymi.
Jak reguluje się za granicą kwestię dostępności leków dla pacjenta?
Problemy z tym mają wszyscy. Robione są ekspertyzy pokazujące, że nawet w krajach tak bogatych, jak Niemcy, Francja czy Włochy pacjenci mają ograniczony dostęp do innowacyjnych leków. Nie powinniśmy więc z tego powodu popadać w kompleksy. W tamtych krajach jednak transparentność podejmowanych decyzji jest większa. W Europie ocenia się, że jeden z najlepszych systemów refundacyjnych działa w Skandynawii. Refundacja jest tam zindywidualizowana i uzależniona od poziomu dochodów i wydatków na leki konkretnej osoby. Jeżeli, np. pacjent wydaje w ciągu roku 100 euro, to płaci za nie całkowicie z własnej kieszeni, jeżeli między 100 a 500 euro, to powiedzmy 50 proc., jeżeli od 500 do 800, to państwo refunduje mu 75 proc. wydatków itd. Zupełnie inaczej niż u nas, gdzie za leki tyle samo płaci i rencista, i bogacz. Aby dojść do zalecanego przez analityków systemu skandynawskiego, trzeba jednak wprowadzić system rejestracji usług medycznych i konsumpcji leków. Bez tego nic się nie da zrobić.
Jak w innych krajach rozstrzyga się dylemat: leki generyczne a oryginalne?
Leki generyczne, ze względu na mniejszy koszt, są wyraźnie preferowane. Lekarzom w niektórych krajach nie wolno pisać na recepcie nazw handlowych konkretnych leków, tylko ich nazwy międzynarodowe. Jeżeli lekarz przepisze droższy lek, to musi się liczyć...
Pełna treść artykułu...
Rozmowa z Andrzejem Tarasiewiczem,
koordynatorem dyskusji okrągłego stołu w zakresie leków i wyrobów medycznych
Mamy obecnie do czynienia z krytyką działalności zagranicznych firm farmaceutycznych, której podtekstem jest brak pieniędzy na refundację drogich leków. Czy jest to tylko polska specyfika, czy z podobną krytyką spotykamy się w innych krajach europejskich?
Każdy z 15 krajów Unii Europejskiej rozwiązuje te problemy po swojemu. Problem rosnących kosztów opieki medycznej i zakresu refundacji państwa dotyczy wszystkich. W Polsce wysunięto zastrzeżenia dotyczące spraw celnych. Spory dotyczące funkcjonowania rynku farmaceutycznego nie są tylko naszą specjalnością. W Unii Europejskiej takie sprawy są rozstrzygane przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości i często są tak powikłane, że rozprawy ciągną się latami. U nas następny ruch jest po stronie odpowiednich władz, bo firmy dysponują wieloma korzystnymi dla nich ekspertyzami prawnymi.
Jak reguluje się za granicą kwestię dostępności leków dla pacjenta?
Problemy z tym mają wszyscy. Robione są ekspertyzy pokazujące, że nawet w krajach tak bogatych, jak Niemcy, Francja czy Włochy pacjenci mają ograniczony dostęp do innowacyjnych leków. Nie powinniśmy więc z tego powodu popadać w kompleksy. W tamtych krajach jednak transparentność podejmowanych decyzji jest większa. W Europie ocenia się, że jeden z najlepszych systemów refundacyjnych działa w Skandynawii. Refundacja jest tam zindywidualizowana i uzależniona od poziomu dochodów i wydatków na leki konkretnej osoby. Jeżeli, np. pacjent wydaje w ciągu roku 100 euro, to płaci za nie całkowicie z własnej kieszeni, jeżeli między 100 a 500 euro, to powiedzmy 50 proc., jeżeli od 500 do 800, to państwo refunduje mu 75 proc. wydatków itd. Zupełnie inaczej niż u nas, gdzie za leki tyle samo płaci i rencista, i bogacz. Aby dojść do zalecanego przez analityków systemu skandynawskiego, trzeba jednak wprowadzić system rejestracji usług medycznych i konsumpcji leków. Bez tego nic się nie da zrobić.
Jak w innych krajach rozstrzyga się dylemat: leki generyczne a oryginalne?
Leki generyczne, ze względu na mniejszy koszt, są wyraźnie preferowane. Lekarzom w niektórych krajach nie wolno pisać na recepcie nazw handlowych konkretnych leków, tylko ich nazwy międzynarodowe. Jeżeli lekarz przepisze droższy lek, to musi się liczyć...
Pełna treść artykułu...
We recommend
-
Journals
- Kurier Medyczny