Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska

Abstract

1/2008 vol. 5


Kronika Naukowa
10. Gdańskie Spotkania Kardiochirurgiczne – idea i początki

Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska 2008; 5 (1): 95–97
Online publish date: 2008/03/20
View full text
Dostąpiłem zaszczytnego obowiązku rozpoczęcia pierwszej sesji 10. Gdańskich Spotkań Kardiochirurgicznych.
Idea organizowania tych spotkań powstała z marzeń – wielu rozmaitych marzeń, których kolejna realizacja doprowadziła do dzisiejszej sesji. Cofnijmy się zatem do początku – do korzeni.
W 1970 roku grupa 6 chirurgów zatrudnionych na Oddziale Chirurgii Serca i Naczyń Kliniki Chirurgii Klatki Piersiowej
Instytutu Chirurgii rozpoczęła wykonywanie operacji, takich jak: przetrwały przewód tętniczy, koarktacja aorty, operacje paliatywne – zespolenie Blalocka, zespolenie Watertsona, komisurotomia zastawki dwudzielnej, zastawkowe zwężenie tętnicy płucnej i inne. Ale to było za mało. Mieli marzenie: operacje na otwartym sercu! Do jego realizacji konieczna była wiedza i sprzęt. Nie mogąc uzyskać ich w kraju, poszukali
pomocy u naszych holenderskich przyjaciół: A. Gründemana, F. Vermeulena, P. Knaepena, Schaepkensa wan Riempst.
Sprzęt był darem Szpitala OLVG w Amsterdamie dla „Lady Doctor” Mirosławy Narkiewicz. Był to aparat do krążenia pozaustrojowego – chyba jeden z najstarszych na świecie, oznaczony „Cleveland Ohio Pemco nr 5”: wielki, ciężki i hałaśliwy, ale ciągle sprawny (ryc. 1.).
Pierwsza operacja na otwartym sercu została wykonana 29 kwietnia 1975 roku (w dniu holenderskiego święta narodowego – urodzin królowej) przez doc. Mirosławę
Narkiewicz. Ciekawostką jest, że pacjentka Ania 15 lat później przyprowadziła swoją córeczkę do naszej kliniki na identyczną operację, jaką przeszła sama (ryc. 2.).

Uciążliwości posługiwania się „starym Pemco” miały wkrótce ustąpić – lokalna gazeta „Dziennik Bałtycki” spełniła następne marzenie, zdobywając podczas loterii fundusze na zakupienie nowej maszyny: Polystana (ryc. 3.).
Liczba wykonywanych zabiegów rosła, ale naszym
marzeniem było operować 150 pacjentów rocznie! Nie przeszkodził nam nawet stan wojenny. W tych trudnych czasach pomagali nam holenderscy przyjaciele, śląc transporty oksygenatorów, drenów, kaniul, sprzętu jednorazowego użytku (ryc. 4.). Jesteśmy dumni, ponieważ nigdy nie resterylizowaliśmy zestawów do krążenia pozaustrojowego.
Na zdjęciu widać, jak Lech Anisimowicz z żoną i córką, Renata Krause, Ep Bochorst, Gees Essing i inni holenderscy przyjaciele wypełniają TIR-a z darami dla naszej kliniki (ryc. 5.).
Nasza sala...


Pełna treść artykułu...
Share
without publication fees
without publication fees