Abstract
1/2008
vol. 5
Od redakcji
Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska 2008; 5 (1): 1–2
Online publish date: 2008/03/20
Spotykamy się na łamach naszego kwartalnika po raz pierwszy w tym roku. Jesteśmy po dokonanych podsumowaniach, analizach działalności oddziałów i ośrodków w roku 2007 w zakresie naszych specjalności: kardiochirurgii, torakochirurgii, jak również anestezjologii i intensywnej terapii. W dniach 4–5 kwietnia br., podczas wiosennego spotkania Klubu Kardiochirurgów Polskich, w sposób szczegółowy będzie omawiana aktywność kardiochirurgów dorosłych i dziecięcych we wszystkich ośrodkach w kraju. Obok przedstawienia dorocznego raportu aktywności klinicznej, naukowej i organizacyjnej całego środowiska kardiochirurgicznego prowadzone będą dyskusje na różnorodne tematy i dotyczące różnych zagadnień. Wszystko po to, by dzieląc się doświadczeniem, poprawić dostępność i skuteczność leczenia kardiochirurgicznego, a jednocześnie uniknąć niekorzystnych zdarzeń, które negatywnie wpływały na ocenę naszego środowiska w minionym roku i niepotrzebnie deprecjonowały ogrom pracy włożonej w ratowanie życia i zdrowia naszych pacjentów.
Tymczasem dyrektywy unijnego czasu pracy zamiast pomagać, wciąż jeszcze organizacyjnie utrudniają rozwój kardiochirurgii, torakochirurgii, anestezjologii i intensywnej terapii oraz innych dziedzin zabiegowych. To nie przypadek, że Wielka Brytania, Irlandia – kraje nieporównywalnie bogatsze od Polski – wprowadziły zamrożenie europejskich dyrektyw limitowania czasu pracy aż do roku 2010, z możliwością jego kolejnego przedłużenia.
Od co najmniej 3 lat podczas kongresów, konferencji i spotkań międzynarodowych jesteśmy informowani przez naszych kolegów z zagranicy, jakie mogą być i jakie już są skutki ograniczenia czasu pracy dla efektywności działalności medycznej, ale i ekonomicznej szpitala, zwłaszcza publicznego.
Szczególnym niepokojem napawa nas – nauczycieli chirurgicznego zawodu – troska o dobre wyszkolenie naszych młodych kolegów – rezydentów w specjalnościach zabiegowych. Niepokój ten towarzyszy nam nie tylko dlatego, że kandydatów do naszych specjalności jest za mało; wynika także z trudności samych specjalizacji, a jednocześnie malejącej atrakcyjności naszych zabiegowych specjalności. Więcej niż pewne jest, że rezydent „z obowiązku skazany” tylko na dwa dyżury miesięcznie, opuszczający szpital o godzinie 14:45, dobrze wyszkolić się nie zdoła i, niestety, dobrym specjalistą albo nie będzie, albo stanie się samodzielny zbyt późno, w czasie dwa–trzy razy...
Pełna treść artykułu...
Tymczasem dyrektywy unijnego czasu pracy zamiast pomagać, wciąż jeszcze organizacyjnie utrudniają rozwój kardiochirurgii, torakochirurgii, anestezjologii i intensywnej terapii oraz innych dziedzin zabiegowych. To nie przypadek, że Wielka Brytania, Irlandia – kraje nieporównywalnie bogatsze od Polski – wprowadziły zamrożenie europejskich dyrektyw limitowania czasu pracy aż do roku 2010, z możliwością jego kolejnego przedłużenia.
Od co najmniej 3 lat podczas kongresów, konferencji i spotkań międzynarodowych jesteśmy informowani przez naszych kolegów z zagranicy, jakie mogą być i jakie już są skutki ograniczenia czasu pracy dla efektywności działalności medycznej, ale i ekonomicznej szpitala, zwłaszcza publicznego.
Szczególnym niepokojem napawa nas – nauczycieli chirurgicznego zawodu – troska o dobre wyszkolenie naszych młodych kolegów – rezydentów w specjalnościach zabiegowych. Niepokój ten towarzyszy nam nie tylko dlatego, że kandydatów do naszych specjalności jest za mało; wynika także z trudności samych specjalizacji, a jednocześnie malejącej atrakcyjności naszych zabiegowych specjalności. Więcej niż pewne jest, że rezydent „z obowiązku skazany” tylko na dwa dyżury miesięcznie, opuszczający szpital o godzinie 14:45, dobrze wyszkolić się nie zdoła i, niestety, dobrym specjalistą albo nie będzie, albo stanie się samodzielny zbyt późno, w czasie dwa–trzy razy...
Pełna treść artykułu...
Coverage in
Integrated with
