Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska

Abstract

2/2007 vol. 4

Historia medycyny
Profesor Anatol Kustrzycki – ojciec i szef. Wspomnienie po 20 latach

Kardiochirurgia i Torakochirurgia Polska 2007; 4 (2): 212–218
Online publish date: 2007/06/22
View full text
W bieżącym roku minęła 20. rocznica śmierci mojego ojca, prof. Anatola Kustrzyckiego. Występując w podwójnej roli – syna i następcy na stanowisku – pragnę przybliżyć Czytelnikom Kardiochirurgii i Torakochirurgii Polskiej postać doskonałego chirurga i wspaniałego człowieka, którego wielki Wiktor Bross wybrał na kontynuatora swego kardiochirurgicznego dzieła, a którego ja pamiętam z domu i wakacji, ale również z kliniki, w której przez kilka lat razem pracowaliśmy. O własnym ojcu nie sposób wypowiadać się bezstronnie, poprosiłem zatem kilka dobrze znających go osób o ich własne wspomnienia o nim z czasów, kiedy razem pracowali. Serdecznie dziękuję profesorom Bogdanowi Łazarkiewiczowi, Tadeuszowi Brossowi i Marianowi Zembali oraz doktorom Stefanowi Ostapczukowi i Andrzejowi Dumańskiemu za przekazane teksty. Nie jestem tu w stanie zacytować ich w całości. Zgodnie z umową z autorami wybrałem ich fragmenty i wkomponowałem je w swoją opowieść. Anatol Kustrzycki urodził się 27 marca 1924 roku w Chorzenicach koło Radomska. Rodzice posiadali tam kilkuhektarowe gospodarstwo rolne oraz wiatrak, co pozwalało im utrzymać 6-osobową rodzinę w dobrej sytuacji materialnej. Ojciec miał starszą i młodszą siostrę oraz o rok młodszego brata (ryc. 1.). Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczął naukę w gimnazjum im. F. Fabianiego w Radomsku. Ojciec mój należał do pokolenia, którego młodość przypadła na hitlerowską okupację, a następnie wprowadzanie i umacnianie władzy ludowej w umęczonej wojną Ojczyźnie. Złośliwy los nie dał mu nawet doczekać agonii komunizmu – systemu, do którego czuł głęboką niechęć. Wybuch wojny zastał go u progu 4. klasy gimnazjum, które wkrótce zostało przez okupanta zamknięte. Próbował dalszej nauki w szkole mechanicznej w Częstochowie, ale i ta, po kilku miesiącach, również została zlikwidowana, a ojciec – wywieziony do Hamburga, gdzie jako uczeń ślusarski przepracował kilkanaście miesięcy. Podczas jednego z bombardowań udało mu się uciec z fabryki, w której był zatrudniony. W czasie podróży powrotnej do domu został jednak zatrzymany przez Niemców w Zduńskiej Woli i osadzony w karnym obozie w Poznaniu na 3 miesiące. W tym samym czasie jego rodzice i młodszy brat zostali wywiezieni do obozu pracy we Francji. Po zwolnieniu z obozu ojciec został przydzielony do firmy pracującej przy budowie dworca towarowego w Poznaniu. Pracował początkowo jako niewykwalifikowany robotnik, wkrótce jako ślusarz, następnie – kierowca...


Pełna treść artykułu...
Share
without publication fees
without publication fees