Abstract
3/2011
vol. 7
EditorialKomentarz do artykułu A. Ochały i wsp. Coronary-artery bypass grafts angioplasty conducted by 64-multislice spiral computed tomography
Post Kardiol Interw 2011; 7, 3 (25): 199–200
Online publish date: 2011/09/30
Nowoczesna diagnostyka nieinwazyjna to jeden z gorących tematów w kardiologii. Mało kto z nas może sobie wyobrazić współczesną diagnostykę kardiologiczną bez tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Obecne możliwości tych metod wykraczają – co podkreślają sceptycy – daleko poza generowanie ładnych obrazków. Wystarczy spojrzeć na kolejne edycje zaleceń europejskich czy amerykańskich dotyczących choćby rewaskularyzacji, wad serca u dorosłych czy profilaktyki. W każdym z tych dokumentów zauważono dynamicznie zwiększającą się liczbę dowodów na przydatność tych metod w praktyce klinicznej, co przełożyło się na silniejsze klasy zaleceń. Wydaje się, że na obecnym etapie rozwoju tych metod nie ma już od nich odwrotu. Diagnostyki nieinwazyjnej nie musimy lubić, ale naszym obowiązkiem jest znać jej możliwości i ograniczenia, szczególnie w dobie, gdy każdy (lub prawie każdy) szpital kardiologiczny ma dobrej klasy skanery do tomografii komputerowej i rezonansu magnetycznego. Tomografia komputerowa już kilka lat temu udowodniła bardzo dużą czułość i swoistość w wykluczaniu istotnych zwężeń tętnic wieńcowych i obecnie nieśmiało potwierdza swoją przydatność w diagnostyce pacjentów z już rozpoznaną chorobą wieńcową, w tym w planowaniu rewaskularyzacji.
Współczesny kardiolog interwencyjny coraz częściej spotyka się z pacjentami diagnozowanymi metodami nieinwazyjnymi, co nierzadko wywołuje grymas na twarzy połączony z wypowiedzeniem zwyczajowej formuły typu: „to zróbmy koronarografię, żeby wiarygodnie ocenić tętnice wieńcowe”. Takie postępowanie, przy obecnie istniejących dowodach naukowych, często nie jest uzasadnione. Tomografia komputerowa jako metoda pozwalająca na ocenę anatomii tętnic wieńcowych ma obecnie wyższą klasę zaleceń niż tradycyjna koronarografia w diagnostyce mających objawy pacjentów z niskim i pośrednim prawdopodobieństwem stwierdzenia istotnego zwężenia w tętnicach wieńcowych. Jest jednak kilka warunków, które muszą być spełnione, aby przydatność metody była bliska opisywanej w wielu recenzowanych publikacjach. Podstawowe z nich to: właściwa kwalifikacja do badania, dostęp do odpowiedniego skanera oraz doświadczony zespół lekarski. Jednoczesne spełnienie wszystkich trzech warunków nie jest jeszcze w polskich warunkach częste, ale postęp jest zauważalny.
Cieszy mnie publikacja pracy A. Ochały w Postępach w Kardiologii Interwencyjnej, gdyż uważam, że może ona być przydatna w praktyce klinicznej Czytelników...
Pełna treść artykułu...
Współczesny kardiolog interwencyjny coraz częściej spotyka się z pacjentami diagnozowanymi metodami nieinwazyjnymi, co nierzadko wywołuje grymas na twarzy połączony z wypowiedzeniem zwyczajowej formuły typu: „to zróbmy koronarografię, żeby wiarygodnie ocenić tętnice wieńcowe”. Takie postępowanie, przy obecnie istniejących dowodach naukowych, często nie jest uzasadnione. Tomografia komputerowa jako metoda pozwalająca na ocenę anatomii tętnic wieńcowych ma obecnie wyższą klasę zaleceń niż tradycyjna koronarografia w diagnostyce mających objawy pacjentów z niskim i pośrednim prawdopodobieństwem stwierdzenia istotnego zwężenia w tętnicach wieńcowych. Jest jednak kilka warunków, które muszą być spełnione, aby przydatność metody była bliska opisywanej w wielu recenzowanych publikacjach. Podstawowe z nich to: właściwa kwalifikacja do badania, dostęp do odpowiedniego skanera oraz doświadczony zespół lekarski. Jednoczesne spełnienie wszystkich trzech warunków nie jest jeszcze w polskich warunkach częste, ale postęp jest zauważalny.
Cieszy mnie publikacja pracy A. Ochały w Postępach w Kardiologii Interwencyjnej, gdyż uważam, że może ona być przydatna w praktyce klinicznej Czytelników...
Pełna treść artykułu...
Integrated with