Wstęp
Większość publikacji naukowych dotyczących psychoterapii mówi o tym, jak w najlepszy sposób terapeuci (bez feminatywów dla prostoty stylu, ale z szacunkiem dla psychoterapeutek) mogą pomagać swoim pacjentom. Zdecydowanie mniej poświęconych jest osobie terapeuty i wpływowi terapii na niego samego. Jednym z powtarzających się doświadczeń terapeutów jest samotność, która poprawnie powinna być określana jako osamotnienie. W literaturze spotyka się trzy terminy, które często używane są zamiennie, zwłaszcza w języku polskim, choć różnią się znaczeniem. Osamotnienie (loneliness) to subiektywne poczucie braków w relacjach społecznych. Może ono wynikać nie tylko ze zbyt małej ilości kontaktów społecznych, lecz także z odczucia, że istniejące kontakty nie są satysfakcjonujące [1]. Możliwe jest odczuwanie osamotnienia mimo dużej i zróżnicowanej sieci społecznej oraz życie tylko z kilkoma znaczącymi kontaktami społecznymi bez doświadczenia osamotnienia. Samotność (solitude) jest dobrowolnym, celowym wycofaniem się od innych w jakimś własnym celu. Ten stan może stwarzać warunki do rozwoju osobistego i zasadniczo jest pozytywny. Tym, co odróżnia samotność od osamotnienia, jest dobrowolność i stopień kontroli. Z kolei izolacja (isolation) opisuje rzeczywisty brak relacji z ludźmi i/lub bardzo małą liczbę znaczących więzi. Najbardziej esencjonalnym rozróżnieniem między osamotnieniem a samotnością, jakie udało się autorowi odnaleźć, jest takie, że samotność jest pochwałą bycia samemu, podczas gdy osamotnienie jest bólem bycia samemu [2]. W języku polskim terminy samotność i osamotnienie są używane zamiennie i rozróżniane na podstawie kontekstu, jednak w dalszej części publikacji autor będzie konsekwentnie stosował termin osamotnienie na określenie doświadczeń terapeuty. Jest ono zgodne ze stanowiskiem Fromm-Reichmann [3], która pierwsza odróżniała doświadczenie samotności i osamotnienia.
Czym właściwie jest osamotnienie
Według Sullivana [4] w swojej istocie jesteśmy interpersonalni i potrzeba bycia w kontakcie z drugim jest istotna dla bycia człowiekiem w ogóle. Dla Fromm-Reichmann osamotnienie wiąże się z utratą nadziei, celu i stymulacji [3]. Weiss w 1973 r. wyróżnił samotność społeczną, która opisuje deficyty w sieci społecznej, a także samotność emocjonalną, która odnosi się do braku bliskości lub intymności z innymi [5]. Peplau i Perlman określają osamotnienie jako negatywny stan emocjonalny spowodowany przez rozbieżność między pożądanymi a rzeczywistymi więziami społecznymi [6]. We wszystkich tych ujęciach, osamotnienie oznacza istotny brak.
Joiner i wsp. [7] przeprowadzili trzyetapowe badania (ilościowe: n = 288, n = 202, n = 116), wprowadzając koncepcję, że w osamotnieniu brakuje przyjemnego zaangażowania w relacjach z innymi, ale towarzyszy mu również poczucie bolesnego odłączenia od innych. Brak przyjemnego zaangażowania („brakuje mi więzi emocjonalnej”) reprezentuje istotę osamotnienia i jest warunkiem koniecznym i wystarczającym do jego wystąpienia. Stanowi podstawę osamotnienia i opisuje deficyty w sieci społecznej. Aby pojawiło się osamotnienie, musi wystąpić brak przyjemnego zaangażowania. Jest on bardziej stabilnym zjawiskiem niż bolesne rozłączenie i może być silniej związany ze stabilnymi wskaźnikami, np. wymiarami osobowości (niska towarzyskość). Jest mniej reaktywny wobec wydarzeń zewnętrznych, a także silniej związany ze zbyt niskim pozytywnym afektem. Bolesne rozłączenie („nie mam się do kogo zwrócić”) nie jest ani konieczne, ani wystarczające do wystąpienia osamotnienia. Jest raczej reakcją emocjonalną na rozłączenie interpersonalne. Bolesne rozłączenie jest bardziej reaktywne wobec wydarzeń zewnętrznych (i pojawia się dość ostro), a mniej związane ze stabilnymi wymiarami osobowości, np. towarzyskością (ale za to silniej z negatywnymi wydarzeniami interpersonalnymi). Jest silniej związane z negatywnym afektem.
Nowsze koncepcje wskazują na inne trzy wymiary osamotnienia: intymny, relacyjny i zbiorowy [8], ponieważ przestrzeń uwagi osoby jest podzielona na: 1) przestrzeń intymną (która najbardziej otacza osobę), 2) przestrzeń relacyjną (w której ludzie wchodzą w interakcje z przyjaciółmi), 3) przestrzeń zbiorową. W wymiarze intymnym osamotnienie może oznaczać brak osoby, na której można polegać w zakresie wsparcia emocjonalnego w sytuacjach kryzysowych, która zapewnia pomoc i potwierdza wartość danego człowieka. Tego rodzaju intymna więź łączy ludzi, którzy są częścią „wewnętrznego rdzenia” i obejmuje zwykle nie więcej niż 5 osób [9]. Przestrzeń relacyjna to powiązania z grupą wsparcia obejmującą zwykle 15–50 osób, z którymi widujemy się regularnie i które są „głównymi partnerami społecznymi”, np. z rodziną. Przestrzeń zbiorowa oznacza połączenia z osobami podobnymi lub będącymi częścią sieci, w pewnej odległości w przestrzeni zbiorowej (narodowość, partia polityczna czy inna grupa). Grupa ta obejmuje 150 lub więcej osób, a więzi nie są silne, choć mogą dostarczyć wsparcia. Rozróżnienie na wymiar intymny, relacyjny i zbiorowy pozwala na identyfikowanie głównego obszaru, w którym dana osoba doświadcza straty i osamotnienia.
Omawiane powyżej definicje osamotnienia są ewidentnie związane z relacjami społecznymi – zarówno bliskimi, intymnymi, jak i dalszymi. Ciekawa byłaby perspektywa egzystencjalna, ale z uwagi na rozległość tego zagadnienia autor pominie ją w tym artykule.
Czy terapeuci doświadczają osamotnienia?
Osamotnienie w populacji ogólnej nie jest rzadkie. Niedawna metaanaliza wykazała, że na poziomie problemowym jest to zjawisko powszechne w 113 krajach [10]. Według badań ok. 50% Amerykanów [11] i 45% Brytyjczyków odczuwa osamotnienie [12]. Skoro tak jest, można przypuszczać, że terapeuci również doświadczają tego stanu. Bardzo trudno jest odnaleźć badania odnoszące się bezpośrednio do terapeutów. W pracy analizującej 100 najczęściej cytowanych badań poświęconych osamotnieniu (stan na 1 czerwca 2022 r.) nie wymieniono ani jednego, które dotyczyłoby terapeutów [13]. W analizie piśmiennictwa na temat osamotnienia, w której wzięto pod uwagę publikacje z lat 2001–2023, uwzględniono 1089 badań [14]. W wyodrębnionych kluczowych tematach nie ma żadnych prac dotyczących osamotnienia w grupie terapeutów. W 1989 r. zbadano pod kątem występowania sytuacji trudnych grupę psychologów (ilościowe, n = 379) [15]. W tej grupie 8% osób doświadczało osamotnienia. Osamotnienie było powiązane z niską satysfakcją ze związku i rodzicielstwa, depresją, brakiem poczucia bycia potrzebnym i użytecznym, z lękiem, nieprzewidywalnymi zmianami nastroju. Kobiety odczuwały osamotnienie częściej. Wadą tego badania jest to, że wykorzystano metodę ankietową, samoopisową, a więc może ono jedynie sygnalizować problem. Poza tym ankieta była skierowana do ogółu zarejestrowanych psychologów, a nie tylko do psychoterapeutów – bez rozdzielenia charakteru pracy. Mimo wysiłków autora nie udało się znaleźć innych badań dotyczących osamotnienia terapeutów.
Osamotnienie w roli terapeuty
W odbiorze innych terapeuta staje się „płatnym przyjacielem” [16], „przyjacielem w potrzebie” [17] lub „świadkiem” [18]. W świetle badań ten pozytywny społeczny wizerunek terapeuty nie jest już tak jednoznaczny. Metaanaliza 60 badań opublikowanych w latach 1948–1995 [19] wskazuje, że zawód terapeuty wywołuje ambiwalentne uczucia, od idealizacji do pogardy. Przykładem ambiwalencji może być popularne przekonanie, że terapeuci nie mogą być skuteczni, ponieważ sami mają nierozwiązane problemy [20]. McPherson zauważył, że ogromną rolę w określaniu tego, co to znaczy być terapeutą, odgrywają obecnie media, szczególnie społecznościowe [21]. Pisze on dość radykalnie: „Fikcyjne obrazy i anegdotyczne doświadczenia stworzyły dzikie oczekiwania co do tego, jacy powinni być terapeuci, jak powinni się zachowywać i działać”. Oczekiwania wobec terapeutów mogą być podobne jak wobec lekarzy: lekarz jest zawsze lekarzem, niezależnie od tego, czy jest w pracy – a terapeuci są „wezwani do służby”, ponieważ mają nieodłączne pragnienie pomagania innym. W konfrontacji z takimi oczekiwaniami terapeuci mogą czuć się niezrozumiani i osamotnieni, postrzegani wyłącznie przez pryzmat funkcji zawodowej.
W większości środowisk pracy istnieje pewna możliwość dzielenia się, społecznego dawania i brania, a nawet wspólnego działania – bez negatywnych konsekwencji. W pracy terapeuty to nie jest możliwe, co czyni go osamotnionym. Terapeuta pod koniec dnia może odczuwać pustkę lub przepełnienie, może być pełen uczuć zranienia, złości, radości i smutku, którymi chciałby się podzielić, ale nie jest w stanie się podzielić z nikim, zwłaszcza z ich źródłem – pacjentami. Nawet gdyby dzielenie się tymi przeżyciami z bliskimi było możliwe, to na drodze stanąłby brak wspólnych pojęć i języka, bo dla ludzi niezajmujących się terapią jej język mógłby okazać się zbyt hermetyczny.
Wiele osób ma uprzedzenia wobec terapeutów – boi się problemów, z którymi oni się spotykają, albo uważa ich za „nosicieli złych wieści”. Te złe wieści niekoniecznie dotyczą traum, o których terapeuci codziennie rozmawiają. Może to być przesłanie, że nie jesteśmy biernymi ofiarami przeszłości, społeczeństwa lub losu. Możemy dokonywać wyborów (choć często ograniczonych), ponieważ jesteśmy również twórcami naszego życia i ponosimy za nie odpowiedzialność. Ta wiadomość dla wielu może być bardziej przerażająca niż zachęcająca, a jej rezultatem może być odrzucenie czy ostracyzm wobec tego, kto ją przekazuje [22].
Zupełnie nieoczywistą, a możliwą przyczyną osamotnienia terapeuty jest szacunek, jaki mają do niego ludzie. Do terapeuty przychodzą ze swoimi problemami, często darzą go szacunkiem, a może są nim zachwyceni. Może być tak, że terapeuta nie ma osób, do których mógłby się zwrócić z własną niepewnością i smutkami, bo jeśli je ujawni, to w pewnym sensie jego pozycja zawodowa mogłaby być zagrożona. Niewielu terapeutów chce przyznać, że mają poważne wątpliwości co do własnego życia i często nie czują się pewnie w kontaktach z innymi ludźmi w życiu osobistym, mimo że są „ekspertami” w sprawie relacji interpersonalnych. Wokół terapeuty może się utworzyć zakazana ściana ciszy, a on sam może znikać jako osoba niezauważona z powodu mitu, który go zastępuje [23].
Osamotnienie w sytuacji terapeutycznej
Spotkanie terapeutyczne jest przykładem współistnienia osamotnienia i pokrewieństwa między terapeutą a pacjentem [24]. Doświadczenie konfrontacji z istotnymi trudnościami pacjentów może pozostawiać terapeutę z pytaniami o sens życia – pacjentów, własnego i życia w ogóle. W trakcie terapii nie ma nikogo, kto mógłby podzielić perspektywę terapeuty, który jednocześnie jest „uczestnikiem – obserwatorem”. Zestawienie to obejmuje paradoks zaangażowania i braku zaangażowania, pokrewieństwa i samotności. Terapeuta jednocześnie uczestniczy w przeniesieniu i przeciwprzeniesieniu. Próbuje być zewnętrznym obserwatorem tego, co się dzieje z pacjentem, a także w jego własnym wnętrzu. Terapeuta może czuć się osamotniony, mimo że relacja terapeutyczna jest głęboka i intymna, otwierając najbardziej prywatny świat pacjenta, bo z konieczności wyklucza terapeutę jako w pełni ekspresyjną jednostkę. Dodatkowo nie może on z nikim porozmawiać o swoich przeżyciach z uwagi na poufność.
Beuchler [24] bardzo ciekawie pisze o doświadczeniu osamotnienia analityka i wskazuje, że może ono zależeć od czterech czynników: 1) samotności pacjenta i jego potencjału współpracy, 2) typu diagnostycznego pacjenta, 3) stanowiska terapeuty dotyczącego przeciwprzeniesienia i stopnia jego ujawniania, 4) innych emocji towarzyszących osamotnieniu.
Według niej w trakcie pracy z pacjentami z różnymi kategoriami diagnostycznymi mogą się pojawiać specyficzne problemy:
pacjent narcystyczny – jednym z niezbędnych elementów w pracy z takim pacjentem jest pokazanie podwójnych standardów w traktowaniu siebie i innych. Terapeuta może czuć się w szczególnie trudnym położeniu, ponieważ konfrontacja oznacza zranienie, a jej brak może oznaczać zmowę z psychopatologią pacjenta. Przez dłuższy czas pracy terapeuta może się czuć osamotniony ze swoją wizją sposobu funkcjonowania pacjenta. Może również odczuwać złość na pacjenta, że jest tak „zaślepiony” i nie jest zainteresowany śledzeniem własnego wpływu na innych. Zdaniem Beuchler osamotnienie terapeuty w tej sytuacji jest nieuniknione, ponieważ nie ma poczucia, że dwójka ludzi – terapeuta i pacjent, coś podobnie widzą, mogą podobnie to wyrazić. Osamotnienie może się również wiązać z brakiem nadziei, ponieważ pacjent może być postrzegany jako głęboko uszkodzony interpersonalnie, a dobry wynik jest mało prawdopodobny, a w najlepszym razie niepewny i odległy w czasie;
pacjent schizoidalny – z punktu widzenia pacjenta schizoidalnego „mniej znaczy więcej”. Mniej zaangażowania, mniej uczuć, mniej wydatkowania energii, mniej inwestycji w życie – to wszystko wydaje się bezpieczniejsze i lepsze. Próbując sprawić, aby pacjentowi na czymś zależało, terapeuta może się czuć nieswojo z własnymi impulsami do jego zaangażowania. Może aktywnie przedstawiać ustrukturyzowane sugestie wykorzystania godziny terapii, aby uniknąć przedłużającej się ciszy, w której obie strony będą się zastanawiać, dlaczego tam są. Bycie tym, któremu zależy, gdy druga osoba tego nie robi, może być źródłem osamotnienia terapeuty. W takich momentach może on tracić poczucie sensu i celu swojej pracy. Osamotnienie w pracy z pacjentem schizoidalnym może być szczególnie dezorientujące, ponieważ używamy ludzkich reakcji, aby wiedzieć – dosłownie i w przenośni – gdzie jesteśmy ze sobą. Brak takich reakcji może powodować utratę nadziei, że uda się przeniknąć do świata pacjenta;
pacjent borderline – pacjent z osobowością z pogranicza ma duże trudności z ramą leczenia, ciągle ją sprawdza i kontestuje. Terapeuta pozostaje osamotniony ze świadomością, że rama jest istotną częścią procesu, a nie służy torturowaniu czy upokarzaniu pacjenta. Pacjenci borderline mają szczególną zdolność „wchodzenia pod skórę terapeuty” i wglądu w jego słabości [25]. Terapeuta pracujący z mini może być bardzo osamotniony, ponieważ trudno jest traktować przeciwprzeniesienie jako informację o pracy, a nie dowód na to, że nie jest się kompetentnym terapeutą. W wielu sytuacjach terapeuta nie czuje się sobą i nawet nie ma „samego siebie – przy sobie”. Wtedy nie pracuje tak dobrze, jak zwykle, łatwo daje się zaskoczyć, popełnia śmieszne błędy i angażuje się w drobne potyczki o władzę. Beuchler [24] uznaje nawet, że o ile w przypadku innych pacjentów odczuwanie „nienawiści” w przeciwprzeniesieniu jest reakcją skrajną, to w przypadku pacjenta borderline może być dokładnym opisem uczuć analityka. Praca z tego typu pacjentami często wywołuje uczucie wstydu, gdyż wydaje się wyolbrzymiać i uwypuklać słabe strony terapeuty. To również powoduje uczucie osamotnienia, gdyż mimo potrzeby porozmawiania z kolegami terapeuta ze wstydu może tego nie robić, a nawet niechętnie ujawniać problemy na superwizji.
W naturalny sposób oczekuje się od terapeuty, że na czas pracy z pacjentem odłoży na bok myśli o własnych potrzebach fizycznych i emocjonalnych. Automatycznie zwiększa to jednak presję i wymagania wobec niego. Niepowodzenie w odłożeniu troski o siebie na bok może się wiązać z poczuciem oszustwa lub zazdrości o swobodę przyznaną pacjentowi [24]. Napięcie związane z koniecznością odkładania na bok spraw osobistych podczas sesji może się przyczyniać do osamotnienia terapeuty, choć wydaje się, że jest to oczywista cecha zawodu. Kiedy pacjent opisuje swoje doświadczenie, może ono przypomnieć ważne wydarzenia z przeszłości terapeuty. Terapeuta podąża za własnymi skojarzeniami, uczuciami, doświadczeniami, ale nie mogą one w tym momencie zostać zbadane, a uwaga co najwyżej może być podzielona. Terapeuta czuje się osamotniony, ponieważ w momentach doświadczania własnego bólu nie może stanowić wsparcie dla samego siebie. Przynajmniej tymczasowo musi zaniedbać sam siebie.
Buechler [26] zwraca uwagę, że doświadczenie osamotnienia terapeuty może się pojawiać, gdy nie zdołał on zinternalizować wystarczająco dobrego „chóru” empatycznych przełożonych, kolegów i innych moderujących wpływów. Głębokie osamotnienie może być również produktem zbyt surowego superego, które krytykuje każdą kliniczną wymianę, alienując terapeutę od siebie. Jednak nawet terapeuta, który jest dobrze wyposażony w empatyczne obiekty wewnętrzne, może doświadczać osamotnienia. Na przykład z niektórymi pacjentami lub w czasie niektórych sesji terapeuta dostrzega, że niezależnie od przyczyny, niezależnie od świadomego wkładu każdego z uczestników diady, gdy terapeuta i pacjent drastycznie różnią się w sposobie oceny zachowania terapeuty, to oboje mogą się czuć głęboko samotni. Autorka dzieli się osobistym doświadczeniem osamotnienia, gdy poczuła się zagubiona podczas sesji i „nie była sobą”. Są to dla niej chwile, gdy czuje się jak „kubistyczny portret samej siebie”, gdy wszystkie jej znajome części są obecne, jednak niektóre z nich są przesadzone i niedopasowane. Lekarstwem dla niej jest pisanie, które daje szansę na ponowne odnalezienie siebie w bardziej kompletnej wersji.
Schafer [27] w bardzo ciekawy sposób pisze o osamotnieniu doświadczanym przez analityka w przeciwprzeniesieniu. Sugeruje, że po niektórych sesjach lub w pracy z niektórymi pacjentami analitycy czują się apatyczni, niecierpliwi, rozproszeni czy rozdrażnieni. Po refleksji rozpoznają jednak w sobie uczucie osamotnienia. Nazywa to reaktywnym osamotnieniem i twierdzi, że pojawia się ono w pewnych fazach większości procesów terapeutycznych. Odróżnia on „ostrą samotność”, w której analityk jest w dużym stopniu zależny od pacjenta, chcąc zaspokoić osobistą potrzebę bycia w kontakcie, od „typowej”, gdy pacjent jest w postawie wykluczającej skuteczny wkład w terapię. W takiej sytuacji analityk może dojść do „ponurego wniosku”, że nie może dotrzeć do pacjenta, że jego słowa nie docierają do niego, jego interwencje są odbierane jako niezrozumiałe lub szkodliwe, a sama analiza od początku jest skazana na niepowodzenie. Uważa on, że wielu analityków podziela tęsknotę za szczególnym rodzajem towarzystwa, które osiąga tylko przez swoją pracę, co może ją ułatwiać, ale także narażać na destrukcyjną manipulację. W dalszych częściach rozważań dokonuje typologii sytuacji i pacjentów, z którymi analityk w pracy czuje się osamotniony. Artykuł zawiera celne spostrzeżenia terapeutyczne połączone z osobistą refleksją na ich temat.
Osamotnienie jako wyzwanie dla terapeuty
Po całym dniu pracy terapeutycznej rezerwy emocjonalne terapeuty mogą być na wyczerpaniu. Z tego powodu może on być zdystansowany, powściągliwy wobec członków rodziny, a tym samym mało opiekuńczy w stosunku do dzieci czy współmałżonka. Ponad połowa osób badanych przez Farbera [28] stwierdziła, że praca terapeutyczna zmniejszyła ich zaangażowanie we własną rodzinę. W badaniu z 2009 r. (ilościowe, n = 485) większość respondentów stwierdziła, że pozytywny wpływ pracy przewyższa negatywny, ale większość też przyznała, że przynajmniej raz w tygodniu miała za mało czasu i energii dla swojej rodziny [29]. W badaniu jakościowym doświadczonych terapeutów (n = 12) [30] pojawił się wątek wycofywania się z bliskich relacji po dniu pracy. Terapeuci raportowali, że odsuwali się od konfliktów w swoich bliskich relacjach, być może tolerowali zbyt wiele, ponieważ potrzebowali odpoczynku i spokoju. Terapeuci rozpoznawali u siebie tendencję do wycofywania się z relacji społecznych. Jak to ujął jeden z nich: „Wypełniasz swoje życie wewnętrzne ludźmi, z którymi nie żyjesz, i myślę, że to może być barierą dla innych ludzi... Jesteś tak zaludniony w środku, że nie możesz mieć miejsca dla więcej osób niż być może najbliższej rodziny... Innym czynnikiem jest to, że dzieje się tak nie tylko przez krótki czas, ale codziennie przez lata. I może łatwo stać się jedynym zajęciem; przegapiasz resztę swojego życia, ponieważ jesteś tak zanurzony lub uwięziony w pracy z pacjentami”.
Bardzo interesującą perspektywę wniosła publikacja dotycząca problemów w życiu rodzinnym psychiatry, której wnioski mogą dotyczyć także rodziny terapeuty [31], ponieważ jej autorzy byli również terapeutami. Wskazują oni, że jeśli psychiatra/terapeuta ma być racjonalny w godzinach pracy analitycznej, to potrzebuje miejsca, w którym może się mylić, a czasami być irracjonalny, w którym może ujawnić swoje słabości i nie tylko nie zostanie za to ukarany, ale nawet mogłoby to być odbierane jako ujmujące. Jego praca pochłania go emocjonalnie tak bardzo, że jeśli naprawdę poświęca się jej całym sercem, staje się wyczerpany i potrzebuje emocjonalnego wsparcia, gdy wraca do domu. Zaangażowanie emocjonalne podczas całego dnia pracy może powodować, że pod jego koniec terapeuta będzie potrzebował czegoś dokładnie odwrotnego – wycofania się.
Innym wyzwaniem może być to, że terapeuta nieustannie obraca się w sprawach złożonych i niejednoznacznych, rzadko posługuje się czernią i bielą. W codziennym życiu już tak nie jest. Jak cytują wspomniani autorzy [31], dialog dziecka z rodzicem – terapeutą może wyglądać następująco: „Czy powinienem iść jutro do szkoły z tym przeziębieniem?” – pyta dziecko. „Jak myślisz, co powinieneś zrobić?” – odpowiada rodzic – terapeuta. Ten nawyk niewątpliwie dystansuje terapeutę od realiów codziennego życia, ale też od bliskich osób. Podobnie może działać używanie „obiektywizmu” w sposób defensywny lub wrogi, np. gdy małżonek wyraża wściekłość, a terapeuta odpowiada: „Czy po tym, co powiedziałeś, czujesz się lepiej?”.
Powyższe uwagi dotyczące wpływu terapii na terapeutę i ryzyka pojawiania się osamotnienia mogą się również odnosić do przyjaźni terapeutów. W grupie terapeutów pracujących dłużej niż 10 lat nastąpił znaczny spadek liczby i intensywności przyjaźni [32] (ilościowe, n = 60). Jest bardzo mało badań nad wpływem pracy terapeuty na relacje z rodziną, a te które przeprowadzono, są przestarzałe. Praca terapeuty może mieć wpływ na jego życie osobiste poprzez brak dostępności emocjonalnej dla członków rodziny i nietolerancję wobec „powierzchownych” relacji z przyjaciółmi. Zostało to potwierdzone w badaniach nad terapeutami (jakościowe, n = 24), którzy prowadzą indywidualną psychoterapię [33]. W tej grupie 41,7% badanych zgłosiło, że odczuwa dyskomfort i frustrację z powodu interakcji z innymi osobami w życiu osobistym, z powodu odczuwanej zmniejszonej dostępności emocjonalnej. Takie relacje zostały uznane przez nich za trywialne i pozbawione głębi. Być może doświadczali oni czegoś, co Fromm-Reichmann określiła jako „sytuację pseudotowarzystwa” z innymi, z którymi nie można się dzielić własnym doświadczeniem [3]. We wspomnianym badaniu [33] 70,8% terapeutów miało potrzebę przestrzeni od innych relacji, zmniejszonej stymulacji i unikania czynności, które wywołują poruszenie emocjonalne. Autorzy uznali, że jest to próba radzenia sobie z emocjami powstającymi w trakcie pracy w sposób, który odsuwa terapeutę od bliskich.
O zagrożeniu osamotnieniem wynikającym z zawodu terapeuty pisali już w 1979 r. Freudenberger i Robbins [34]. Zauważyli oni, że praca terapeuty pochłania jego energię i przez pewien czas może on doświadczać swojego zawodu jak „ośmiornicy”. Jego życie towarzyskie i zawodowe mogą się łączyć, a przyjaźnie mają charakter zarówno towarzyski, jak i zawodowy, lecz nigdy całkowicie pierwszy albo drugi. W dłuższej perspektywie pojawia się ironiczny paradoks: wielu pacjentów wydaje się żyć pełniej niż ich terapeuci – dzięki ich pomocy. Będąc wyszkolonym do uważnego słuchania, terapeuta wpada w pułapkę słuchania innych i w ten sposób przechodzi od jednego obowiązku zawodowego do drugiego, a nadal musi się zmagać sam ze swoimi problemami. Autorzy konkludują, że chociaż terapeuta może się czuć samotny i pusty, to nie łączy tych odczuć z faktem, że każdego dnia jego praca polega na dawaniu innym.
Omawiając wpływ prowadzenia psychoterapii na terapeutę Skovholt [35] ujmuje terapię w świetle koncepcji „cyklu opieki”. Terapeuci wielokrotnie przywiązują się do innych ludzi (swoich pacjentów), przekonują się, że ci są od nich zależni, oraz muszą się zmagać z własną zależnością od nich, muszą znosić przeobrażenia siebie, a w końcu muszą się z nimi pożegnać. Te powtarzające się cykle przywiązania i straty akcentują zasadniczą samotność życia terapeuty [22].
Podstawową umiejętnością w pracy terapeuty jest empatyzowanie. Empatia jest czynnikiem chroniącym przed osamotnieniem [36], ponieważ promuje zachowania prospołeczne i wzmacnia więzi z innymi. Istnieją jednak badania wskazujące na niejednoznaczny czy nawet szkodliwy wpływ empatii na interakcje społeczne. W badaniu z 2024 r. [37] (ilościowe, n = 189) potwierdzono istotny związek między wysokim poziomem empatii a osamotnieniem, co podważa tradycyjny pogląd, że empatia zmniejsza osamotnienie. W badaniu tym postuluje się, że wysoka empatia może zwiększać wrażliwość na odrzucenie i pragnienie ponownego połączenia.
Relacja terapeutyczna ma duży potencjał zmniejszania uczucia osamotnienia u pacjenta, ale również u terapeuty. Może być tak, że dla pacjenta relacja terapeutyczna jest jedynym źródłem ciepła w życiu. To wyjaśnia takie zjawiska, jak radykalna poprawa w trakcie terapii, trudności w nawiązywaniu relacji poza terapią i niechęć do jej zakończenia. Pułapką dla terapeuty może być przedłużanie terapii pod pretekstem, że pacjent nie ma innych systemów wsparcia społecznego – również dla terapeuty może ona być sposobem na poradzenie sobie z własnym osamotnieniem [38].
Relacje psychoterapeutów
Paradoksalnie łatwiej jest znaleźć relacje samych terapeutów na temat osamotnienia niż znaczące publikacje na ten temat. W 1976 r. Schultz [39] ubolewał: „wiele problemów i wiele bólu, które odczuwałem, wynikało z prób przeciwstawienia się mojemu osamotnieniu. W momencie, gdy zaczynamy budować mur przeciwko niemu, już przegraliśmy... Zanim będziemy mogli spojrzeć na nasze osamotnienie, musimy przestać próbować się mu opierać”. W 1994 r. Dolto [40] pisał na temat osamotnienia analityka: „Każdy jest samotny, ale psychoanalityk jest samotny w jeszcze większym stopniu i nie ma nikogo, do kogo mógłby się zwrócić, ponieważ nie ma już nikogo, kto mógłby odczuwać to, czemu poddaje go analizowany, nawet jeśli można to zrozumieć”. Ami Rokach, która od kilkudziesięciu lat pisze publikacje na temat osamotnienia w różnych kontekstach i jest znawczynią tematu, przejmująco napisała: „wiele napisano na temat wypalenia zawodowego terapeutów, jednak bardzo niewiele, jeśli w ogóle, napisano o psychoterapii jako samotnej podróży terapeuty. Pożegnanie z klientem, którego najprawdopodobniej nigdy więcej nie zobaczę, jest dla mnie trudne, a czasem bolesne. Uważam, że żadna inna relacja nie jest tak dokuczliwie bolesna” [41]. Pogląd niektórych terapeutów na naturę osamotnienia jest dość pesymistyczny: „paradoksem dla terapeuty jest to, że nie można nic zrobić z samotnością. Praca terapeuty polega po części na pozostawaniu świadomym osamotnienia i własnej ostatecznej izolacji, tak aby mógł odpowiednio rozpoznać ją w doświadczeniu swojego pacjenta” [42]. Dość często terapeuci podkreślają osamotnienie w prywatnej praktyce, np.: „Uwielbiam tę pracę i mam dobrych przyjaciół, którzy również pracują w tej branży, co jest bardzo pomocne. Pracuję w prywatnej praktyce, więc mogę poznawać ludzi poprzez networking i przestrzeń biurową, ale to wszystko. Naprawdę nie spodziewałem się takiej części pracy. Ponownie, uwielbiam tę pracę i nie chcę robić niczego innego, ale bardzo zazdroszczę moim znajomym, którzy pracują w innych branżach i chodzą na happy hours po pracy lub mają społeczność w swojej pracy. To nie to samo” [43]. Osamotnienie w prywatnej praktyce jest nieraz określane nawet jako ryzyko zawodowe w niektórych portalach branżowych [44]. Terapeuci podkreślają, jak ważna jest możliwość kontaktu z podobnymi profesjonalistami, co przeciwdziała osamotnieniu: „Cóż, ja sam zawsze uważałem, że kilku bliskich przyjaciół, którzy są w tym zawodzie, może uratować ci życie, ponieważ cię znają i mogą się z tobą śmiać przez łzy, mogą cię naprawdę poinformować i są ludzie, których możesz słuchać” [45].
Podsumowanie
Problem osamotnienia w grupie zawodowej terapeutów jest bardzo rzadko poruszany w piśmiennictwie fachowym, a w polskojęzycznym praktycznie nie istnieje. Intencją autora nie było wyczerpanie tematu, ale wprowadzenie go do dyskursu fachowego. W powyższym tekście autor zdefiniował poczucie osamotnienia występującego u wszystkich ludzi, wymienił pewne charakterystyczne cechy odnoszące się do zawodu terapeuty i wskazał na osamotnienie jako jedną z potencjalnych pułapek tego zawodu. Autor ma nadzieję, że powyższe rozważania pozwolą czytelnikom na znormalizowanie własnych doświadczeń oraz podzielenie się nimi z innymi terapeutami.
Oświadczenia/Disclosures
Badanie nie otrzymało zewnętrznego finansowania./Financial support and sponsorship: none.
Zgoda komisji etycznej: nie dotyczy./Institutional review board statement: none.
Autor deklaruje brak konfliktu interesów./Conflicts of interest: none.
Piśmiennictwo
1. Perlman D, Peplau LA. Toward a social psychology of loneliness. W: Personal Relationships in Disorder. Duck C, Gilmur R (red.). Academic Press, London 1981; 32-56.
2.
Cacioppo JT, Hawkley LC, Thisted R. Perceived social isolation makes me sad: 5-year cross-lagged analyses of loneliness and depressive symptomatology in the Chicago Health, Aging, and Social Relations Study. Psychol Aging 2010; 25: 453-463.
3.
Fromm-Reichmann F. Loneliness. Psychiatry 1959; 22: 1-15. Reprint: Contemp Psychoanal 1990; 26: 305-330.
4.
Sullivan HS. The Interpersonal Theory of Psychiatry. Routledge, New York 1953.
5.
Weiss R. Loneliness. The Experience of Emotional and Socjal Isolation. MA MIT Press, Cambridge 1973.
6.
Peplau LA, Perlman D. Loneliness: a Sourcebook of Current Theory, Research and Therapy. John Wiley & Sons Inc., Hoboken, NJ, 1982.
7.
Joiner TR, Catanzaro SI, Rudd MD, Rajab M. H. The case for a hierarchical, oblique and bidimensional structure of loneliness. J Soc Clin Psychol 1999; 18: 47-75.
8.
Motta V. Key concept. Loneliness. Philos Psychiatry Psychol 2021; 28: 71-81.
9.
Dunbar RIM. The social brain: psychological underpinnings and implications for the structure of organizations. Curr Dir Psychol Sci 2014; 23: 109-114.
10.
Surkalim DL, Luo M, Eres R i wsp.. The prevalence of loneliness across 113 countries: systematic review and meta-analysis. BMJ 2022; 376: e067068.
11.
Cigna U.S. Loneliness Index 2018. https://www.cigna.com/assets/docs/newsroom/loneliness-survey-2018-fact-sheet.pdf. Dostęp: 12.09.2025.
12.
Office of National Statistics Loneliness – what characteristics and circumstances are associated with feeling lonely? Analysis of characteristics and circumstances associated with loneliness in England using the Community Life Survey, 2016 to 2017. Office of National Statistics, London 2018.
13.
Banerjee A, Chawla SK, Kohli N. The 100 top-cited studies on loneliness: a bibliometric analysis. Cureus 2023; 15: e37246.
14.
Ell T, Maehler DB, Repke L i wsp. Loneliness: a scoping review of reviews from 2001 to 2023. J Psychol 2025; 159:764-792.
15.
Thoreson RW, Miller M, Krauskopf CJ. The distressed psychologist: prevalence and treatment considerations. Prof Psychol Res Pract 1989; 20: 153-158.
16.
Nickerson ET. The therapist as paid friend. Psychotherapy in Private Practice 1991; 9: 131-134.
17.
Schofield W. The psychotherapist as friend. Humanitas 1970; 6: 211-223.
18.
Schwensen J. Friendship and therapy. It’s Complicated. 2020, February 9 https://blog.complicated.life/friendship-and-therapy. Dostęp 12.09.2025.
19.
von Sydow K, Reimer C. Attitudes toward psychotherapists, psychologists, psychiatrists, and psychoanalysts. Am J Psychother 1998; 52: 463-488.
20.
Gelso CJ, Hayes JA. Countertransference and the therapist’s inner experience. Perils and possibilities. Routledge, Abingdon-on-Thames 2007.
21.
McPherson AS. “Are you analysing me?” A story completion exploration of having a friend who is becoming a psychotherapist. Eur J Qual Res Psychother2022; 12: 64-80.
22.
Will A. Comments on the professional life of the psychotherapist. Contemp Psychoanal 1979; 15: 560-576.
23.
Knafo D. Alone together: solitude and the creative encounter in art and psychoanalysis. Psychoanal Dial 2012; 22: 54-71.
24.
Beuchler S. The analyst’s experience of loneliness. Contemp Psychoanal 1998; 34: 91-113.
25.
Epstein L. Countertransference and judgments of fitness for analysis. Contemp Psychoanal 1981; 17: 55-68.
26.
Buechler S. The writing cure. J Am Psychoanal Assoc 2021; 69: 1023-1025.
27.
Schafer R. Aloneness in the countertransference. Psychoanal Q 1995; 64: 496-516.
28.
Farber BA. Steress and Bournout in the Human Service Professions. Pergamon, New York 1983.
29.
Stevanovic P, Rupert PA. Work family spillover and life satisfaction among professional psychologists. Prof Psychol Res Pr 2009; 40: 62-68.
30.
Rabu M, Moltu C, Binder P-E i wsp. How does practicing psychotherapy affect the personal life of the therapist? A qualitative inquiry of senior therapists’ experiences. Psychother Res 2016; 26: 737-749.
31.
Cray C, Cray M. Stress and rewards within the psychiatris’s family. Am J Psychoanal 1977; 37: 337-341.
32.
Farber BA. Psychotherapists perceptions of stressful patient behavior. Prof Psychol 1983; 14: 697-705.
33.
Clarke J, Rees CS, Breen LJ. The perceived effects of emotional labor in psychologists providing individual psychotherapy. Psychotherapy 2021; 58: 414-424.
34.
Freudenberger HJ, Robbins A. The hazards of being a psychoanalyst. Psychoanal Rev 1979; 66: 275-279.
35.
Skovholt TM. The cycle of caring: a model of expertise in the helping professions. J Ment Health Couns 2005; 27: 82-93.
36.
Karnaze MM, Bloss CS. Protective roles of empathy and compassion against loneliness early in the sars-cov-2 pandemic. Curr Res Behav Sci 2023; 5: 100130.
37.
Tang A. The loneliness-empathy paradox: Does over-empathising contribute to loneliness via cognitive biases? Universiity of Wollongong. https://www.researchgate.net/publication/388108601_The_loneliness-empathy_paradox_Does_over-empathising_contribute_to_loneliness_via_cognitive_biases. Dostęp: 12.09.2025.
38.
Galanaki E. Loneliness: thoughts on its relation with psychopathology and psychotherapy. Encepalos 2014; 51: 14-23.
39.
Schultz T. Bittersweet: Surviving and Growing from Loneliness. Crowell 1976.
40.
Dolto F. Solitude. Gallimard, Paris 1994.
41.
Rokach A. The psychotherapist, the client, and loneliness: a mini review. Emerg Sci J 2018; 2: 165-169.
42.
Large TR. Loneliness and the college therapist. J Am Coll Health 1983; 31: 170-173.
43.
Is Being A Therapist A “Lonely” Job? https://www.reddit.com/r/askatherapist/comments/16ss0a0/is_being_a_therapist_a_lonely_job. Dostęp: 12.09.2025.
44.
Samotność jako ryzyko zawodowe wśród terapeutów. Psychologia w Praktyce 2024.07.12. https://psychologiawpraktyce.pl/article/samotnosc-jako-ryzyko-zawodowe-wsrod-terapeutow-1. Dostęp: 12.09.2025.
45.
Spangler PT, Vivino B, Thompson BJ i wsp. Psychotherapists in private practice: their needs, struggles, and effective ness. Conference: Society for Psychotherapy Research 49th Annual International Meeting. June 2018.