iStock

Biedny jak minister

Wyślij:
Udostępnij:
Autor: Krystian Lurka |Data: 23.11.2022
 
 
Kontynuujemy temat zarobków w resorcie zdrowia – tym razem wyliczamy, ile zarabiają minister i wiceministrowie oraz jak duże pensje mogliby otrzymywać, pracując w sektorze prywatnym.
Miesięczne wynagrodzenie zasadnicze ministra zdrowia to 14 029,10 zł brutto, a wiceministrów – 12 597,60 zł, czyli około 9400 zł i 8500 zł netto.

Przysługuje im dodatek za wieloletnią pracę w urzędach państwowych, w wysokości wynoszącej po pięciu latach pracy 5 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego. Dodatek ten zwiększa się o 1 proc. za każdy rok pracy aż do osiągnięcia 20 proc. miesięcznego wynagrodzenia zasadniczego.

Czy to wystarczające pieniądze?

Krzysztof Łanda
– To więcej o 2 tys. zł na rękę niż kilka lat temu, jednak na stanowiskach wymagających wysokich kompetencji to wciąż za mało, nawet doliczając dodatek funkcyjny – mówi Krzysztof Łanda, który w latach 2015–2017 był wiceministrem zdrowia odpowiedzialnym za politykę lekową.

Ekspert jako komentarz do sprawy podaje własny przykład.

– Będąc wiceministrem zdrowia, odpowiedzialnym między innymi za politykę lekową i wyroby medyczne, a tym samym za refundacje o wartości miliardów złotych, zarabiałem około 6800 zł netto. Z własnych pieniędzy musiałem między innymi płacić za mieszkanie w „akademikach rządowych”. W okresie pracy przy ulicy Miodowej moje oszczędności zmniejszyły się o ponad 100 tys. zł – mówi Łanda, dodając, że „taka wypłata dla urzędnika państwowego pełniącego naprawdę odpowiedzialne funkcje to wstyd i zagrożenie”.

– Ani moje 6800 zł miesięcznie netto, ani 8500 zł obecnego wiceministra, zajmującego się refundacją, to nie są odpowiednie pensje na tych stanowiskach. Taka polityka wynagrodzeń wpływa na negatywną selekcję na najwyższe państwowe urzędy – brak jest chętnych profesjonalnie wykształconych kandydatów – zauważa.

Krzysztof Łanda podaje też kolejny przykład – ponownie z własnego doświadczenia.

– Niedługo po tym, kiedy odszedłem z resortu, w sektorze prywatnym zarabiałem 450 euro za godzinę. Co oznacza, że po trzech godzinach na moje konto wpływało niewiele mniej pieniędzy niż za miesiąc pracy w ministerstwie. To pokazuje, jak nieodpowiednie są zarobki osób odpowiedzialnych za refundację i ile mogliby zarabiać niektórzy z szefostwa w sektorze prywatnym – podkreśla.

Ile powinni zarabiać – kompetentni i doświadczeni – wysoko postawieni pracownicy państwowi?

Krzysztof Łanda wspomina, jak to jest rozwiązane w Singapurze.

– Tam prokurator generalny dostaje miesięczną pensję w wysokości średniej wypłat, jakie otrzymują trzej najwyżej postawieni prawnicy w kraju – to uczciwe i rozsądne podejście, które zapewnia mechanizmy selekcji pozytywnej na kluczowe stanowiska w państwie. Dzięki temu kraj działa sprawnie – podkreśla Łanda.

Ekspert, podsumowując temat zarobków w resorcie, zwraca uwagę na urzędników z politycznego nadania.

– Mówiąc o zbyt niskich pensjach, nie mam na myśli wypłat dla politycznych nominatów na te stanowiska. Są tacy, niewiele robią. Dla nich wspomniane wynagrodzenie to za dużo – stwierdza.

Marcin Czech
Wiceminister zdrowia w latach 2017–2019 Marcin Czech także twierdzi, że pensje kierujących resortem nie są odpowiednie.

– Biorąc pod uwagę zwiększającą się inflację i przeliczając podane kwoty na wartość netto, to minister i wiceministrowie mają podobne wynagrodzenie jak ja, kiedy pracowałem w ministerstwie, lub mniejsze – przyznaje Marcin Czech.

Ile zarabiał?

7–8 tys. zł miesięcznie netto.

Marcin Czech również opisuje to, co wydarzyło się, kiedy pracował w ministerstwie – i ponownie to powód do wstydu dla państwa.

– Zarabiając 7–8 tys. zł, negocjowałem kontrakty dotyczące refundacji leków z szefem dużej firmy farmaceutycznej, którego miesięczna wypłata wynosiła kilkadziesiąt tysięcy złotych z premiami. To nie jest właściwe i przyzwoite – opowiada były minister, dodając, że „proporcje między urzędnikami a wysoko postawionymi przedstawicielami branży farmaceutycznej nie zmieniły się”. – A praca wiceministrów i ministra zdrowia to odpowiedzialne, trudne i wymagające zajęcie – często po 16 godzin na dobę i siedem dni w tygodniu, będąc przy tym wystawionym na hejt – zauważa.

Piotr Warczyński
Przypominamy też to, o czym pisaliśmy prawie sześć lat temu.

25 stycznia 2017 r. „Menedżer Zdrowia” rozmawiał z Piotrem Warczyńskim, który w styczniu tamtego roku zrezygnował z funkcji wiceministra zdrowia. Pytaliśmy o powody odejścia.

Ekspert przyznał wprost, że „jednym z istotnych powodów odejścia był czynnik finansowy”.

– Byłem wiceministrem, który dostawał co miesiąc wynagrodzenie nieprzekraczające 7 tys. zł. Dla osoby, która ukończyła trudne studia, uzyskała stopień naukowy, ma na swoim koncie pięć dodatkowych fakultetów i wieloletnie doświadczenie zawodowe, zarobki w tej wysokości nie są satysfakcjonujące. Przez ponad trzy lata bycia ministrem wydałem wszystkie swoje oszczędności i zorientowałem się, że za jakiś czas nie będę w stanie spłacać rat kredytu wziętego na codzienne życie – mówił Piotr Warczyński.

Co na to ministerstwo?
Spytaliśmy resort zdrowia, czy wynagrodzenia proponowane ministrowi i wiceministrom są odpowiednie oraz czy ważni urzędnicy w państwie nie powinni zarabiać więcej. Do 23 listopada nie dostaliśmy odpowiedzi w tej sprawie.

Powyższy tekst jest jednym z cyklu o zarobkach w ministerstwie – wkrótce opublikujemy kolejne.

Przeczytaj także: „Obsługa Facebooka intratniejsza niż zajmowanie się innowacjami w resorcie zdrowia”, „Co robi pracownik resortu, kiedy zalewa mu łazienkę?”, „Czy w ministerstwie zarabiają za mało?”, „Praca w Ministerstwie Zdrowia” i „Dlaczego Piotr Warczyński odszedł z resortu?”.

 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.