Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 

Elżbieta Szwałkiewicz: Rząd zapomniał o opiece długoterminowej

Źródło: Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym”
Autor: Monika Stelmach |Data: 05.05.2020
 
 
- Od ogłoszenia stanu epidemii w Polsce minęło już ponad 5 tygodni, dzisiaj opieka długoterminowa pozostaje nadal bez należytego wsparcia. Bardzo niepokojące są coraz częstsze próby przerzucenia odpowiedzialności za pogarszającą się sytuację na kierownictwa DPS-ów, ZOL-i i ZPO. To niemoralne - twierdzi dr n. o zdr. Elżbieta Szwałkiewicz, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.
Koalicja „Na pomoc niesamodzielnym” 25 marca w informacji prasowej przestrzegała, że pojawienie się wirusa w placówkach opieki długoterminowej to prosta droga do katastrofy i apelowała o wsparcie zadeklarowane w Tarczy Antykryzysowej. Według szacunków Koalicji, do 5 maja ogniska koronawirusa pojawiły się łącznie w 31 domach pomocy społecznej (DPS), 7 placówkach zapewniających całodobową opiekę oraz 13 zakładach opiekuńczo-leczniczych i pielęgnacyjno-opiekuńczych (ZOL/ZPO).

Testy, testy, testy - czyli jak nie zadziałały procedury
Od początku epidemii w Polsce, Koalicja apelowała o wykonywanie testów każdej osobie pojawiającej się w placówce opieki długoterminowej z zewnątrz.

- Rzeczą oczywistą dla nas było zawieszenie wizyt bliskich w DPS-ach, ZOL-ach i ZPO. Dzisiaj wiemy, że nie każda placówka wdrożyła taką procedurę. Powód był prosty. Nikt jej odpowiednio wcześnie nie ogłosił. Przez kilka pierwszych tygodni poruszaliśmy się intuicyjnie. Rząd o opiece długoterminowej zapomniał - twierdzi twierdzi dr n. o zdr. Elżbieta Szwałkiewicz, prezes Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Zarząd Koalicji, widząc jak szybko wirus opanowuje kolejne placówki, postanowił przetłumaczyć na język polski „Wytyczne w zakresie prowadzenia kontroli dla placówek opieki długoterminowej w kontekście COVID-19", opublikowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO).

- Nie mogliśmy biernie czekać na rozwój zdarzeń podobny do tych we Włoszech czy Hiszpanii. Widząc bierność Ministra Zdrowia oraz kompletną nieudolność wielu wojewodów w zarządzaniu kryzysem, postanowiliśmy wesprzeć opiekę długoterminową zaleceniami, które pozwalają osiągnąć trzy kluczowe cele w walce z wirusem: zapobiec przedostaniu się wirusa na teren placówki, zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa w obrębie placówki oraz rozprzestrzenianiu się wirusa COVID -19 poza obrębem placówki - mówi
dr Szwałkiewicz.

Jednak, jak wyjaśnia w obszernym piśmie Koalicja, żeby osiągnąć cele potrzeba do tego wsparcia sprzętowego, kadrowego i finansowego. Trudno walczyć z epidemią, gdy brakuje podstawowego sprzętu ochrony w postaci masek, kombinezonów czy nawet rękawiczek. Trudno zapobiec przedostaniu się wirusa na teren placówki gdy notorycznie odmawia się zrobienia testów ich personelowi czy podopiecznym. Trudno wreszcie utrzymać personel opiekuńczy w zakładach opieki długoterminowej, gdy pracownicy widzą, że zostali zdani jedynie na siebie - czytamy w oświadczeniu Koalicji.

- Od samego początku zakłady opiekuńczo-lecznicze oraz pielęgnacyjno-opiekuńcze pozostawione zostały bez wsparcia. Świadomość konsekwencji zakażenia koronowirusem wśród naszych pacjentów wymagała podjęcia natychmiastowego działania. Wobec panującego chaosu informacyjnego sami tworzyliśmy procedury i z własnych funduszy zabezpieczaliśmy się w środki ochrony osobistej, co czynimy nadal - zauważa Grażyna Śmiarowska z Zakładu Pielęgnacyjno-Opiekuńczego w Toruniu, członek zarządu Koalicji.

Koalicja apelowała do władz państwowych i samorządowych o wsparcie. Niektóre samorządy starały się pomóc placówkom, jednak były też takie, które całą odpowiedzialność przerzucały na kierowników.

- Struktury mamy niejednorodne - część ZOL/ZPO ma charakter niepubliczny, większość jest w strukturach szpitali, są też prywatni świadczeniodawcy nie korzystający z państwowych funduszy, ale przecież wszystkie te placówki udzielają świadczeń obywatelom Polski. Zwracałam się z apelem do różnych władz nie tylko o zabezpieczenie pacjentów, ale także pracowników. Jak do tej pory wszystko kończy się na obietnicach a żyjemy w pandemii już 1,5 miesiąca. Pracownicy szpitali objęci zostali badaniami diagnostycznymi pod kątem COVID-19 , natomiast personel opieki długoterminowej już nie - podkreśla Grażyna Śmiarowska.

Opieka długoterminowa kluczowym elementem systemu opieki zdrowotnej
„Obecna sytuacja jasno pokazuje słabość naszego systemu ochrony zdrowia. Zamiast profilaktycznie zabezpieczyć osoby o najwyższym poziomie ryzyka w miejscach gdzie obecnie przebywają, nasze państwo skupia wszystkie siły i środki na zorganizowaniu im miejsc w szpitalach" - czytamy w piśmie Koalicji.

- Powtarzamy te same błędy od lat. Skupiamy się na medycynie interwencyjnej zamiast szukać rozwiązań ograniczających konieczność hospitalizacji. Tym bardziej nie mogę milczeć gdy coraz częściej słyszę oskarżenia wobec kadry zarządzającej zakładami opieki długoterminowej o brak zapewnienia odpowiednich procedur i personelu w walce z koronawirusem. To niemoralna i głęboko niesprawiedliwa ocena.

Dramatycznym przykładem takiego postępowania jest zdarzenie w zakładzie pielęgnacyjno-opiekuńczym w Warszawie przy ul. Bobrowieckiej, gdzie wojewoda mazowiecki złożył w prokuratorze zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, chociaż wcześniej nie zareagował, podobnie jak sanepid, na prośby o pomoc, jakie kierowała do nich szefowa Fundacji Nowe Horyzonty - podkreśla Grażyna Śmiarowska.

Jednostki kliniczne z pensjami personelu podstawowego
Od wielu lat w środowisku opieki długoterminowej trwa dyskusja o niedoszacowaniu kontraktów z NFZ przy jednoczesnych wygórowanych wymaganiach. Konfrontacja z epidemią obnaża teraz prowadzoną tak od wielu lat politykę.

- NFZ ma oczekiwania od naszej kadry jak w jednostkach klinicznych, wyceniając jednocześnie naszą pracę na poziomie personelu podstawowego. Liczba lekarzy specjalistów czy fizjoterapeutów jest kompletnie nieadekwatna do rzeczywistych potrzeb ZOL-u czy ZPO. Niestety zarówno urzędnicy jak i politycy z rządu i opozycji nie potrafią tego przyjąć do wiadomości. W Polsce nadal króluje „szpitalocentryzm”. Pamiętam jak Komisja Europejska zarzucała szpitalocentryzm ówczesnemu Ministrowi Zdrowia, Bartoszowi Arłukowiczowi. Było to w roku 2014. Niestety, jak widać na przykładzie obecnego kryzysu, nic w tej kwestii się nie zmieniło - przypomina prezes Koalicji.

Postulaty Koalicji bez reakcji ze strony rządu
Do dzisiaj rząd nie odniósł się do apelu Koalicji o wdrożenie trzech filarów wsparcia dla opieki długoterminowej, zarówno tej stacjonarnej jak i domowej. Ponieważ nadal są one aktualne, Koalicja raz jeszcze apeluje do rządu o:
• pilne zlikwidowanie niedoszacowania stawki za osobodzień do kosztów rzeczywistych
i uwzględnieniu w nich podniesionych cen środków ochrony przed zakażeniem.
• zawieszenie na czas zagrożenia wirusem wygórowanych wymogów NFZ (w stosunku do płaconej stawki za osobodzień) w zakresie poziomu zatrudnienia lekarzy, pielęgniarek
i fizjoterapeutów na rzecz wzmocnienia obsady opiekuńczej.
• umożliwienia okresowego zatrudniania w ZOL-ach oraz ZPO niewykwalifikowanych opiekunów, którzy po przeszkoleniu przez pielęgniarkę zakładu i pod jej nadzorem merytorycznym mogliby wykonywać proste czynności pielęgnacyjne i opiekuńcze.

Rekomendacje dla placówek opieki długoterminowej na czas epidemii: „ZAPOBIEGANIE INFEKCJOM ORAZ WYTYCZNE W ZAKRESIE PROWADZENIA KONTROLI DLA PLACÓWEK OPIEKI DŁUGOTERMINOWEJ W KONTEKŚCIE COVID-19”.