Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 
123RF

Polscy lekarze nie przestaną stosować remdesiviru

Źródło: WHO, CNN, o2.pl, Rzeczpospolita
Redaktor: Monika Stelmach |Data: 20.10.2020
 
 
Tagi: remdesivir, WHO
WHO podała, że ​​lek przeciwwirusowy remdesivir ma niewielki lub żaden wpływ na zdrowienie pacjentów hospitalizowanych z powodu koronawirusa. Wynikom tych badań zaprzeczają polscy lekarze zakaźnicy, którzy są zdania, że należy kontynuować terapię tym preparatem, ponieważ jest skuteczny u określonych grup pacjentów.
Jak dotąd remdesivir jest jedynym lekiem antywirusowym, który jak się wydawało, przynosił pewne efekty w leczeniu COVID-19. To również jedyny lek, który uzyskał zezwolenie na stosowanie w nagłych przypadkach przy terapii infekcji SARS-COV-2 przez amerykańską Agencję Żywności i Leków. W Polsce również preparat jest podawany pacjentom we wskazaniu COVID-19.

Badanie WHO oprócz remdesiviru objęło również trzy inne leki - hydroksychlorochinę, lopinawir (inaczej zwany rytonawir) i interferon. Według WHO żaden z nich nie pomógł pacjentom w przeżyciu ani we wcześniejszym wyjściu ze szpitala.

Jak podaje WHO badanie pozwoliło zgromadzić wystarczająco dużo danych, by móc ocenić wpływ leków na śmiertelność chorych na koronawirusa, odsetek chorych potrzebujących respiratora oraz długość pobytu w szpitalu.

– W przypadku każdego leku w badaniu wpływ na śmiertelność był rozczarowująco mało obiecujący – pisze WHO w oświadczeniu.

W badaniu wzięło udział ponad 11 tys. pacjentów z koronawirusem w 30 krajach. Wcześniej te przeprowadzone w USA wykazały, że zastosowanie remdesiviru u chorych na koronawirusa skraca czas powrotu do zdrowia osób z ostrym przebiegiem zakażenia o około jedną trzecią, ale niewiele pomaga osobom z łagodniejszym przebiegiem COVID-19.

Przedwczesne wnioski
Na łamach „Rzeczpospolitej" polscy eksperci twierdzą, że remdesivir działa w określonych grupach, a wątpliwości dotyczące skuteczności preparatu w leczeniu COVID-19 wydają się być jednak niepotwierdzone.

Prof. Andrzej Horban, krajowy konsultant ds. chorób zakaźnych nie ma wątpliwości, że z WHO pochodzą informacje dotyczące badań nie zakończonych, a do tego przeprowadzonych dosyć pobieżnie. Ponadto źle zaplanowanych. Resztę zrobili dziennikarze czytając część badań i wyciągając pochopne wnioski. – Na pewno w Polsce będziemy trzymali się dalej wytycznych opublikowanych ostatnio przez Polskie Towarzystwo Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych – komentuje prof. Horban.

Jak udało się ustalić „Rzeczpospolitej”, publikacja oparta została na wstępnych rezultatach prowadzonego przez Światową Organizację Zdrowia badania „Solidarity".

Co ciekawe WHO odmówiła komentarza tej informacji, mówiąc, że wyniki badania nie zostały jeszcze upublicznione. Z informacji „Rzeczpospolitej" wynika, że dane na podstawie, których wysnuto wnioski o nieskuteczności leku nie zostały wcześniej poddane starannej analizie koniecznej do prowadzenia konstruktywnej debaty naukowej. To szczególnie istotne, jeśli weźmie się pod uwagę ograniczenia zawarte w założeniach badania. "Solidarity" to wieloośrodkowe, otwarte, globalne badanie, które umożliwiło szybki dostęp do remdesiviru pacjentom z COVID-19 na całym świecie. W projekcie badania nadano priorytet szerokiemu dostępowi, co zaowocowało znaczną niejednorodnością w procesie dostosowywania, wdrażaniu, kontrolach i populacjach pacjentów. W efekcie nie jest do końca jasne, czy z wyników „Solidarity" można wyciągnąć jakiekolwiek rozstrzygające konkluzje.


Szef Polskiego Towarzystwa Epidemiologów I Lekarzy Chorób Zakaźnych prof. Robert Flisiak komentuje to bardzo zdecydowanie: – Po raz kolejny WHO publikuje badania przeprowadzone na ogólnej populacji bez analizy podgrup. Oczywiście, że w całej populacji remdesivir nie poprawia wyników. Mówią o tym i nasze polskie badania SARSTer oraz badania rejestracyjne leku w Europie. Remdesivir przynosi efekt u pacjentów w czasie tlenoterapii i fazie średniociężkiej – mówi prof. Flisiak na łamach „Rzeczpospolitej".

Uwagi PTEiLChZ w sprawie wyników badania "Solidarity"
Stanowisko w tej sprawie wydał również Zarząd gGłówny Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych oraz Konsultant Krajowego w dziedzinie chorób zakaźnych. Eksperci dokładnie przeanalizowali badania "Solidarity" w zakresie leczenia remdesiwirem. Przeanalizowali badania i doszli do wniosku, że ze względu na nieprecyzyjną stratyfikację, a także ograniczenie się praktycznie wyłącznie do śmiertelności ogólnej z pominięciem szeregu czynników na nią wpływających.

Inne wnioski PTEiLChZ to:

- W pracy pominięto również wielu punktów końcowych, które powinny być uwzględnione, gdyż mogą istotnie wpływać na szybkość powrotu do zdrowia, jakość życia chorych i aspekty ekonomiczne związane z czasem trwania choroby.

− Skuteczność remdesiwiru udokumentowana w badaniu ACTT-1, SARSTer oraz innych nie może być podważana przez zaprezentowane wyniki "Solidarity", które nie są wystarczająco kompletne.

− Warunkiem uwzględnienia "Solidarity" w jakichkolwiek dalszych rozważaniach powinno być przedstawienie pełnych wyników badania, które muszą uwzględniać przede wszystkim: oszczegółową analizę populacji europejskiej, o populacje chorych, które zgodnie z aktualną wiedzą odnoszą korzyść ze stosowania remdesiwiru, o analizę dodatkowych punktów końcowych, a w tym opracowaną przez WHO skalę porządkową, o szczegółową analizę przyczyn zgonów, o ile nadal głównym punktem końcowym pozostanie śmiertelność.

− Zgodnie z intencją autorów praca zaprezentowana w aktualnej formie nie może być podstawą do tworzenia jakichkolwiek rekomendacji terapeutycznych.
 
facebook linkedin twitter
© 2020 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe