Wyślij
Udostępnij:
 
 
Warszawski Uniwersytet Medyczny

Pandemia osłabiła rozwój psychospołeczny przyszłych lekarzy

Redaktor: Krystian Lurka |Data: 29.06.2022
 
 
O swoich obserwacjach dotyczących wpływu pandemii na adeptów sztuki medycznej mówi dr nauk o zdrowiu Magdalena Łazarewicz ze Studium Psychologii Zdrowia WUM, koordynator Uniwersyteckiej Poradni Psychologicznej Centrum Medycznego WUM.
Jak pani zdaniem pandemia wpłynęła na psychikę studentów WUM?
– Trudno wypowiadać się już o długofalowych skutkach pandemii, ponieważ nie mamy jeszcze wyników badań prospektywnych, które pozwalałyby na wnioskowanie w tym zakresie. Natomiast z przekonaniem mogę powiedzieć, że przede wszystkim pierwszy etap pandemii odcisnął piętno na studentach. Generalnie w okresie lockdownu osoby w wieku od 18 do 24 lat zareagowały najwyższym nasileniem przygnębienia i niepokoju związanego z ogromnymi zmianami w stylu życia i ograniczeniami w realizacji własnych potrzeb. I choć z czasem następowało poluzowywanie restrykcji epidemicznych, powrót do normalnego funkcjonowania wcale nie był łatwy. Szczególnie wzrósł poziom zaburzeń lękowo-depresyjnych. W zakresie zdrowia psychicznego, zarówno w czasie pandemii, jak i przed nią, dominująca grupa ludzi radzi sobie nieźle. Jest jednak mniej liczna grupa, która w sytuacjach trudnych radzi sobie gorzej i cechuje się niższym poziomem dobrostanu. Tak jest też w przypadku studentów WUM. W wyniku pandemii liczebność tej właśnie grupy znacząco wzrosła. Zwiększyło się także nasilenie zgłaszanych objawów.

Czy doświadczenia, o których pani mówi, będą miały wpływ na to, jakimi lekarzami zostaną dzisiejsi studenci i jak będą się układać ich relacje z pacjentami?
– W jakimś stopniu prawdopodobnie tak. Rzadko kiedy doświadczenia o takiej skali pozostają bez konsekwencji. Jaki dokładnie będzie ten wpływ, przekonamy się niebawem. Warto jednak pamiętać, że pandemia, poza skutkami dla zdrowia psychicznego, spowodowała też kryzys edukacyjny – utrudniła zdobywanie wiedzy i czasowo uniemożliwiła ćwiczenie umiejętności praktycznych. Prowadzono nauczanie zdalne, na pewien czas zawieszono zajęcia kliniczne, co oznacza, że studenci nie mieli kontaktu z pacjentami. Ograniczenia o różnym natężeniu trwały około półtora roku i w największym stopniu odbiły się na osobach, które w 2020 r. rozpoczynały piąty i szósty rok studiów. Kliniczne lata nauki osoby te spędziły w dużym stopniu przed ekranami komputerów zamiast przy łóżkach pacjentów. Studenci ci rozpoczynali staż z minimalnym przygotowaniem do kontaktu z pacjentami. Na wcześniejszych latach studiów odbyli zajęcia z psychologii zdrowia, w tym z komunikacji medycznej. Jednak, ze względu na wybuch pandemii i brak zajęć w klinikach, nie mieli szans na ugruntowanie wiedzy w tym zakresie i dalszy rozwój umiejętności budowania relacji z pacjentami.

Na szczęście nasi studenci dość szybko wrócili do pracy kontaktowej w porównaniu ze studentami uczelni niemedycznych. Zajęć ćwiczeniowych i klinicznych, mimo największych starań, nie da się w pełni zastąpić pracą online.

Przerwa w nauczaniu praktycznym mogła osłabić efekty edukacji?
– Moim zdaniem zdecydowanie tak. Wykładowcy w większości bardzo starali się, aby zajęcia prowadzone zdalnie nie odbiegały jakościowo od stacjonarnych, ale nie wszystkie efekty kształcenia udaje się realizować z taką samą skutecznością za pomocą środków zdalnej komunikacji.

Także studentom trudniej zaangażować się w zajęcia prowadzone online. Ponadto, w zakresie tzw. umiejętności miękkich i nauki profesjonalizmu, gros kształcenia przebiega nie wprost. Każde zajęcia dydaktyczne na uczelni i kontakt z grupą studencką poza jej murami to możliwość uczenia się relacji społecznych w grupie zawodowej, nauki budowania własnej tożsamości na podstawie relacji społecznych, ćwiczenia się w rozwiązywaniu konfliktów, negocjacji, budowania bliskości i zaufania. Te wszystkie doświadczenia mają znaczenie w późniejszej pracy, w relacjach z zespołem interdyscyplinarnym i z pacjentami. Z powodu pandemii rozwój studentów w tym aspekcie został częściowo zahamowany.

Kiedy pojawiło się przekonanie, że lekarza trzeba nauczyć kontaktu z pacjentem?
– Jeśli spojrzymy na to zagadnienie historycznie, stwierdzimy, że medycyna w ogóle kiedyś miała znacznie bardziej humanistyczny charakter. W XX w. miała już charakter stricte biomedyczny. Od pewnego czasu jednak do tego humanizmu chcemy nawiązywać. Do programu studiów zaczęto dodawać przedmioty humanistyczne – zgłębiające etykę i historię medycyny, socjologię, dające ogólne pojęcie o człowieku.

Co innego abstrakcyjny człowiek, a co innego konkretny pacjent.
– Dlatego działania, o których mówię, okazały się niewystarczające. Z czasem zajęcia zaczęto bardziej nakierowywać na praktykę medyczną. Stąd wzięła się na uczelniach psychologia medyczna, promocja zdrowia, zdrowie publiczne. Coś, co pokazuje ludzki wymiar choroby i pozwala zrozumieć, z czym borykają się pacjenci na poziomie innym niż czysto biologiczny.

Jak przebiega trening w zakresie kompetencji interpersonalnych i budowania relacji z pacjentem, jeśli nie trzeba ograniczać kontaktu bezpośredniego z powodu zagrożeń epidemicznych?
– Uczelnie medyczne przyjmują tu różne modele nauczania. Na WUM studenci zaczynają kształcenie w tym zakresie od prowadzonych na pierwszym roku zajęć z psychologii medycznej oraz z etyki lekarskiej, na których po raz pierwszy poruszana jest problematyka znaczenia dobrej relacji z pacjentem dla praktyki lekarskiej. Następnie, na drugim roku, odbywają się zajęcia z komunikacji medycznej. Są prowadzone metodą role-playing, czyli polegają na odgrywaniu przez studentów ról lekarzy i pacjentów na podstawie przygotowanych wcześniej scenariuszy opisujących konkretne przypadki medyczne. Do wykonania tych zadań studenci przygotowują się na podstawie materiałów e-learningowych porządkujących wiedzę z zakresu komunikacji medycznej oraz dokształcają się w zakresie danej jednostki chorobowej, której dotyczy ich scenka, aby prawidłowo przeprowadzać wywiad, omawiać badania, wyjaśniać przebieg procedur medycznych, przekazywać diagnozę, motywować pacjenta do stosowania się do zaleceń. W czasie ćwiczeń metodą role-playing studenci uczą się prawidłowo stosować konkretne techniki komunikacyjne (np. pytania otwarte i zamknięte, parafrazę, klaryfikację, podsumowania), ale też – szerzej – pracują nad swoją postawą wobec pacjentów i rozumieniem znaczenia budowania z pacjentami prawdziwej relacji. Scenki są nagrywane i wspólnie analizowane, co pozwala na uzyskanie precyzyjnej informacji zwrotnej. Studenci poznają swoje mocne i słabe strony.

Na trzecim roku studenci odbywają kolejny kurs komunikacji medycznej – zajęcia z symulowanym pacjentem. To kolejny naturalny etap edukacji, który powinien poprzedzać zajęcia przy łóżku pacjenta, ponieważ tym razem w rolę pacjenta wciela się nie inny student czy wykładowca, ale specjalnie do tego przygotowany aktor.

Wymienione zajęcia mają znaczące walory edukacyjne. Niestety, nadal w programach studiów przeznacza się na nie stosunkowo mało godzin dydaktycznych.

Naturalnym kolejnym krokiem nauczania profesjonalizmu i kompetencji interpersonalnych jest uczenie się przez modelowanie w czasie zajęć w klinikach. Właśnie ten sposób przyswajania wiedzy i umiejętności miękkich odgrywa kluczową rolę w kształtowaniu postaw młodych lekarzy.

Wywiad opublikowano w Miesięczniku Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie „Puls” 6/2022. Rozmawiał Michał Niepytalski.

Przeczytaj także: „Gdy spod objawów wyłania się człowiek – o psychiatrii” i „Dzieci – nasza przyszłość”.

 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.