Wyślij
Udostępnij:
 
 

Ułatwić lekarzowi cudzoziemcowi dostęp do pracy w Polsce czy nie?

Źródło: Krystian Lurka
Redaktor: Krystian Lurka |Data: 08.12.2016
 
 
W Polsce czynnie zawód lekarza wykonuje ponad 160 tysięcy osób. Na tysiąc mieszkańców przypada 2,2 lekarza, a na wszystkich rocznikach kierunków medycznych kształci się 21 tysięcy młodych, a liczba lekarzy powyżej sześćdziesiątego roku życia przekroczyła już 24 procent. Jest źle. Spytaliśmy czy w związku z tym, cudzoziemcy nie powinni mieć ułatwionego dostępu do pracy w Polsce i czy lekarze z zagranicy są w ogóle nam potrzebni czy jedynie szkodzą polskiemu systemowi?
Zdania ekspertów są skrajnie różne. Dyrektor szpitala oddalonego o czterdzieści kilometrów od wschodniej granicy twierdzi, że obecnie obowiązująca nostryfikacja dyplomów zagranicznych uczelni medycznych nie jest odstraszająca, ani zbyt trudna. Przedstawiciel związkowców-lekarzy mówi, żeby się nie dziwić, że OZZL nie będzie za wprowadzeniem jakichkolwiek ułatwień dla zatrudniania lekarzy obcokrajowców w Polsce, bo oznaczałoby to, iż sami sobie wykopują stołek spod nóg mając pętle na szyi. Z kolei reprezentant organizacji zrzeszającej szpitale przekonuje, że z uwagi na kryzys kadrowy należy dać nowe możliwości lekarzom zagranicznym posiadającym nostryfikację, to jest: zaliczenie pracy w innym kraju jako ekwiwalentu stażu podyplomowego i zaliczenie pracy w innym kraju jako ekwiwalentu stażu specjalizacyjnego. Kto ma rację?

Przeczytajcie komentarze ekspertów.

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy:
- Niedobór lekarzy w Polsce jest obecnie jedynym realnym i skutecznym narzędziem jakie polscy lekarze mają, aby próbować negocjować z dyrektorami szpitali wysokość lekarskich wynagrodzeń. Bez deficytu lekarzy, dyrektorzy - działając w warunkach, jakie narzucili im politycy - nie mieliby jakichkolwiek skrupułów (wiem to z osobistego doświadczenia), żeby lekarzom zaproponować nawet minimalną ustawową stawkę za godzinę pracy. Jeżeli tu i ówdzie lekarze w publicznych zakładach ochrony zdrowia mają niezłe wynagrodzenia (jeżeli nie za pracę podstawową, to przynajmniej za dyżury) to tylko dzięki temu, że jest w Polsce skrajny deficyt lekarzy i lekarze umieją (chcą) to wykorzystać. Dlatego proszę się nie dziwić, że OZZL nie będzie za wprowadzeniem jakichkolwiek ułatwień dla zatrudniania lekarzy obcokrajowców w Polsce, bo oznaczałoby to, iż sami sobie wykopujemy stołek spod nóg, mając pętle na szyi.

Irena Kierzkowska, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie
- Jako mój komentarz w kwestii nostryfikacji dyplomów i kłopotów z zatrudnianiem cudzoziemców niech posłuży przykład torakochirurga z Ukrainy, który chciał się zatrudnić w kierowanym przeze mnie szpitalu.

Bardzo się ucieszyłam z jego oferty, bo chciał pracować w szpitalnym oddziale ratunkowym, dzięki czemu mógłby wejść w skład teamu urazowego, czyli zespołu lekarzy udzielającym pomocy pacjentom z wielonarządowymi urazami. Na dodatek nie miał wygórowanych wymagań placowych. Wydawać by się więc mogło, że zgłosił się idealny kandydat. Niestety okazało się, że aby zatrudnić tego niespełna 40-letniego specjalistę musiałby on przedtem ukończyć w Polsce 6-letnie studia, odbyć staż i zdać Lekarski Egzamin Państwowy. Tę historię skwitował znajomy ksiądz grekokatolicki, porównując ją do sytuacji, w której kazano by mu ponownie po raz pierwszy przyjąć komunię świętą.

Dariusz Oleński, dyrektor Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej i członek zarządu Polskiej Federacji Szpitali:
- Kieruję szpitalem odległym o czterdzieści kilometrów od wschodniej granicy Polski. Z racji położenia geograficznego, jak i przyzwoitych warunków pracy jakie oferujemy naszym pracownikom jesteśmy atrakcyjnym miejscem dla lekarzy z Białorusi do odbywania staży lekarskich, specjalizowania się czy docelowo pracy zawodowej. Z tego powodu około dziesięciu lekarzy z Białorusi obecnie pracuje w naszym szpitalu.

Są to ludzie w różnym wieku i z różnym doświadczeniem zawodowym. Niezależnie od niego wszyscy muszą odbyć staż lekarski po nostryfikacji dyplomu lekarskiego. Jest to obowiązek oczywisty, ponieważ staż jest ważnym, obowiązkowym elementem kształcenia lekarza, zanim ten otrzyma nieograniczone prawo wykonywania zawodu. Nostryfikacja dyplomu otwiera drogę do stażu i do egzaminu lekarskiego – tak jak w przypadku absolwentów polskich uczelni medycznych. Lekarza obcokrajowca obowiązuje egzamin z języka polskiego, co również jest niezwykle ważne i oczywiste i według mnie niemożliwe do zmienienia. Nie dostrzegam w takim rozwiązaniu niczego nieprawidłowego, czy upokarzającego. Programy kształcenia w różnych krajach, głównie mówimy o krajach sąsiadujących ze wschodu, różnią się zdecydowanie od programów kształcenia w polskich uczelniach medycznych, różni się słownik zagadnień medycznych itd.

Podobnym zagadnieniem jest zdobycie tytułu specjalisty przez lekarza po nostryfikacji dyplomu i po odbyciu stażu. Obowiązują go po prostu te same zasady, jakie dotyczą lekarzy z dyplomami polskich uczelni medycznych. Jest to uczciwe i bezpieczne. O ile wiem, od lekarzy z Białorusi pracujących w naszym szpitalu, tytuł specjalisty w niektórych specjalnościach otrzymuje się tam po kilku miesiącach kształcenia. Poziom wiedzy i umiejętności lekarskiej, lekarzy pracujących w polskich szpitalach musi być oparty o polski tok kształcenia podyplomowego, a ich praca o wytyczne, rekomendacje i standardy PTL, konsultantów krajowych, wojewódzkich i inne. Doświadczenie zawodowe, jakie przywożą ze sobą lekarze z innych krajów może być wartością dodaną do przebiegu kształcenia podyplomowego takiego lekarza - i bardzo często jest taką. W szczególnych przypadkach, na wniosek zainteresowanego lekarza specjalisty z innego kraju, okres i zakres kształcenia podyplomowego może być skrócony, poprzez uznanie niektórych etapów szkolenia za granicą. O ile wiem, wniosek w takiej sprawie rozpatrywany jest przez odpowiedni departament Ministerstwa Zdrowia.

Pozwolę sobie na wyrażenie opinii, że obecnie obowiązująca nostryfikacja dyplomów zagranicznych uczelni medycznych nie jest odstraszająca, ani zbyt trudna. Trwa niekiedy tylko kilka tygodni, o ile lekarz prawidłowo przygotował się do egzaminu. Lekarze z Białorusi to przemili i bardzo pracowici ludzie, którzy chętnie angażują się w podnoszenie swoich kwalifikacji w oparciu o obowiązujące zasady, a my im w tym pomagamy.

Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Izby Lekarskiej:
- Nieobowiązująca od kliku lat tak zwana Konwencja Praska (to jest konwencja o wzajemnym uznawaniu równoważności dokumentów ukończenia szkół średnich, zawodowych i wyższych, a także dokumentów o nadaniu stopni i tytułów naukowych sporządzonej) przewidywała uznawanie w umawiających się państwach dokumentów o ukończeniu szkół wyższych uprawniających ich posiadaczy do ubiegania się o stopień naukowy. W okresie obowiązywania tej konwencji dyplomy uzyskiwane w innych niż Polska stronach konwencji po ukończeniu studiów wyższych na kierunku lekarskim uznawane były w Polsce za równoważne z polskim dyplomem lekarza. Jednakże dyplom lekarza sam w sobie nie był i nie jest jedynym wymogiem do uzyskania w Polsce uprawnienia do wykonywania zawodu lekarza. Również w okresie obowiązywania Konwencji Praskiej lekarz, któremu uznano zagraniczny dyplom, musiał – tak jak absolwenci polskich uczelni - odbyć staż podyplomowy obowiązujący w Polsce, a od 2004 roku także złożyć z wynikiem pozytywnym egzamin państwowy (LEP, potem LEK).

Przepisy związane z trybem nabywania albo potwierdzania nabytych za granicą kwalifikacji do wykonywania zawodu lekarza (lekarza dentysty) mają na celu zapewnienie, że osoba uzyskująca w Polsce prawo do wykonywania tego zawodu jest właściwie przygotowana do udzielania świadczeń zdrowotnych pacjentom. Są przepisami rangi ustawowej, a więc do ich zmiany potrzebna byłaby decyzja ustawodawcy.

Profesor Przemysław Jałowiecki, rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach i przewodniczący Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Medycznych w kadencji 2016-2020:
- Nostryfikacji dokonują rady jednostek organizacyjnych polskich uczelni medycznych, uprawnione do nadawania stopnia naukowego doktora nauk medycznych. W Śląskim Uniwersytecie Medycznym w Katowicach postępowanie nostryfikacyjne przeprowadzają Wydział Lekarski w Katowicach oraz Wydział Lekarski z Oddziałem Lekarsko-Dentystycznym w Zabrzu, zgodnie z funkcjonującymi na tych Wydziałach regulaminami procesu nostryfikacyjnego. W latach 2013-2015 Wydział Lekarski w Katowicach przeprowadził 55 postępowań, 34 z nich zakończyły się uznaniem dyplomów za równoważne. W Zabrzu natomiast złożono 36 kompletów dokumentów potrzebnych do rozpoczęcia procesu nostryfikacji, z czego w 23 przypadkach dyplomy uznano za równoważne.

Mając świadomość, że nostryfikacja jest niezbędnym krokiem do uzyskania prawa wykonywania zawodu w Polsce pracownicy wydziałów dokładają starań, żeby procedura ta była przeprowadzana bez zbędnej zwłoki, przy zachowaniu staranności w ocenie kwalifikacji każdej osoby starającej się o uznanie dyplomu za równoważny. Trzeba mieć bowiem pewność, że osobie tej można powierzyć życie i zdrowie pacjentów. Czas, w jakim postępowanie nostryfikacyjne musi zostać zakończone, jak i maksymalna wysokość opłaty za przeprowadzenie postępowania wynika także z rozporządzenia MNiSW. Zgodnie z tym aktem prawnym postępowanie nostryfikacyjne kończy się uchwałą rady nie później niż w terminie 90 dni od dnia otrzymania wniosku spełniającego wymagania formalne.

W postępowaniu nostryfikacyjnym rada dokonuje porównania programu studiów, efektów kształcenia, nadanych uprawnień i czasu trwania studiów na podstawie ww. dokumentów. W przypadku stwierdzenia różnic w programie lub czasie trwania studiów rada może podjąć uchwałę o konieczności uzupełnienia przez wnioskodawcę brakujących egzaminów, określając warunki i terminy ich przeprowadzenia oraz wysokość opłat pobieranych za przeprowadzenie tych egzaminów. W tym przypadku postępowanie nostryfikacyjne zostaje zakończone w terminie 30 dni od dnia wpływu dokumentów potwierdzających wykonanie uchwały. W mojej opinii okres ten nie jest nadmiernie długi.

Liczba praktykujących lekarzy w relacji do liczby mieszkańców Polski jest najniższa w całej Unii Europejskiej, a średni wiek lekarza specjalisty to około 55 lat. Dla pacjentów oznacza to utrudniony dostęp do leczenia. Dziś połowa absolwentów naszych uniwersytetów medycznych, jest gotowa wyjechać. Ten proces trzeba zatrzymać. Koniecznością jest zwiększanie liczby kształconych studentów na studiach medycznych oraz otwarcie się na lekarzy z zagranicy. Należy więc stworzyć takie warunki, by zachęcać lekarzy z Polski do pozostania w kraju, a wykształconych poza Polską specjalistów do wybrania naszego kraju jako miejsca pracy. Nie chodzi tu tylko o wyższe zarobki, ale także na przykład o warunki robienia specjalizacji.

W przypadku lekarzy z zagranicy trzeba dodatkowo wypracować regulacje, które będą przyjazne dla osób starających się o prawo wykonywania zawodu przy jednoczesnym zachowaniu wysokich standardów w ocenie ich kompetencji zawodowych.

Jednocześnie wyjaśniam, że po przeprowadzeniu postępowania nostryfikacyjnego, uczelnia nie ma wpływu na kolejne etapy starania się o uzyskanie prawa wykonywania zawodu w Polsce. Warunki, jakie należy spełnić by je otrzymać określa ustawa z 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz.U. z 2011 r. Nr 277, poz. 1634, z późn. zm.).

Jarosław Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali:
- Nostryfikacja dyplomu dla lekarzy spoza UE powinna składać się z następujących etapów:
- egzamin państwowy, taki sam jak zdają absolwenci studiów w Polsce (LEK),
- egzamin językowy, taki sam, jak zdają absolwenci studiów w innym języku, niż polski (wyjątek powinien być dla osób, które są obywatelami Polski i mają polską maturę)

Przejście tych etapów oznaczać powinno "nostryfikację". Następnie konieczne byłoby odbycie stażu podyplomowego, którego ukończenie powinno dać pełne prawo wykonywania zawodu lekarza. Z uwagi na kryzys kadrowy należy dać następujące możliwości lekarzom zagranicznym posiadającym nostryfikację:
- zaliczenie pracy w innym kraju jako ekwiwalentu stażu podyplomowego,
- zaliczenie pracy w innym kraju jako ekwiwalentu stażu specjalizacyjnego,
- możliwość "nostryfikacji" specjalizacji, taka procedura o ile wiem jest stosowana.

Procedura nostryfikacji dyplomu lekarza, a także procedura nostryfikacji specjalizacji lekarskiej nie powinna trwać dłużej niż trzy miesiące, a koszt przeprowadzanie procedury nie powinien być zaporowy, choć nie powinien być niższy, niż faktyczne koszty administracyjne.

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia/ i obserwowania konta na Twitterze: www.twitter.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.