SPECJALIZACJE
 
Wyślij
Udostępnij:
 
 
Burza elektryczna w sercu – rzadka, ale groźna
 
Zjawisko burzy elektrycznej u pacjentów z wszczepionymi kardiowerterami-defibrylatorami (ICD) jest względnie rzadkim zjawiskiem, ale kiedy wystąpi – jest niebezpieczne. W postępowaniu terapeutycznym najważniejsza jest szybka hospitalizacja, precyzyjna diagnostyka przyczyn wystąpienia burzy elektrycznej oraz właściwy dobór skutecznej metody leczenia. Ważne jest też profesjonalne wsparcie psychologiczne.
– Burza elektryczna to co najmniej trzy arytmie komorowe występujące w ciągu 24 godzin lub ustawiczny częstoskurcz komorowy – mówi dr n. med. Michał Orczykowski z Pracowni Elektrofizjologii Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca w Instytucie Kardiologii w Warszawie. – O zjawisku zaczęto mówić częściej, odkąd pacjentom na większą skalę zaczęto wszczepiać kardiowertery-defibrylatory (ICD). W ośrodkach o wysokiej referencyjności, gdzie docierają pacjenci z dużego obszaru kraju, z przypadkami burzy elektrycznej mamy do czynienia właściwie każdego tygodnia.

Zjawisko często występuje niespodziewanie. - Mnie burza elektryczna dopadła we śnie – mówi Andrzej Gajda, 43-latek, u którego zdiagnozowano Zespół Brugadów, dziedzicznie uwarunkowaną chorobę arytmogenną. – Nagle obudziłem się, chciałem wziąć oddech i nie mogłem. Nie byłem w stanie zapanować nad arytmią. Żona szybko wezwała pogotowie. Pomoc dostałem dopiero w drugim ośrodku do którego mnie skierowano – ośrodku referencyjnym, gdzie lekarze dokładnie wiedzieli, jak postąpić w przypadku burzy elektrycznej u pacjenta z wszczepionym ICD.

Na czym polega burza elektryczna? – Podczas niej w sercu pacjenta najczęściej powstają arytmie na podłożu reentry, czyli częstoskurcze nawrotne - wyjaśnia dr n. med. Michał Orczykowski. - Można je porównać do motorówki, która kręci się dookoła wyspy na jeziorze. Pobudzenia elektryczne oscylują w miejscach zwolnionego przewodzenia wokół jakiejś anatomicznej bariery – na przykład blizny. Powstaje wtedy częstoskurcz komorowy. Rzadszym zjawiskiem są częstoskurcze ogniskowe, czyli takie, gdzie arytmie wzbudzają się tylko z jednego punktu w sercu.

Burza elektryczna w sercu może być niebezpieczna dla życia. U pacjentów, którzy mają wszczepiony kardiowerter-defibrylator, urządzenie próbuje najpierw przerwać arytmię szybką stymulacją serca. Jeśli to się nie udaje i burza wciąż trwa, dochodzi do wyładowań prądu. ICD może skutecznie przerwać burzę elektryczną, ale nie jest tak w 100% przypadków.

U pacjentów, u których wystąpiła burza elektryczna, lekarze zawsze sprawdzają czy nie ma jakichś odwracalnych przyczyn tego zjawiska. Jednym z nich są zaburzenia elektrolitowe, a zwłaszcza hipokaliemia, czyli niski poziom potasu. Potas ma działanie antyarytmicznie i często burza elektryczna występuje u pacjentów, którzy chorują na niewydolność serca i przyjmują leki o działaniu moczopędnym, które obniżają poziom potasu, co może prowadzić do wystąpienia burzy elektrycznej.

Drugą bardzo częstą przyczyną burzy elektrycznej jest niedokrwienie. W naczyniach wieńcowych mogą występować postępujące zmiany patologiczne powodujące niedokrwienie mięśnia sercowego. To kolejna potencjalna przyczyna wystąpienia arytmii i pojawienia się burzy elektrycznej.
Burza elektryczna może być także spowodowana zatruciem lekami czy infekcjami gorączkowymi.
I w tym przypadku należy wykluczyć zaburzenia gospodarki elektrolitowej oraz kwasowo-zasadowej - może okazać się, że po wyrównaniu tych zaburzeń arytmia ustąpi.

– Pacjent, u którego wystąpiła burza elektryczna, musi trafić na oddział intensywnej terapii - mówi dr n med. Michał Orczykowski. – Trzeba zrobić szereg badań, by wykluczyć zaburzenia elektrolitowe, zatrucie, niedokrwienie. U każdego pacjenta, u którego podejrzewamy wieńcowe tło arytmii, należy wykonać koronarografię. Jeśli wykryjemy istotne zwężenie naczynia wieńcowego i będą ku temu odpowiednie wskazania, wykonujemy angioplastykę, która często okazuje się skuteczną metodą leczenia. Często jednak zdarza się, że mimo odwrócenia czy wyrównania wszystkich powyższych zjawisk a nawet przeprowadzenia rewaskularyzacji, angioplastyki, arytmia wciąż występuje. Wówczas złotym standardem postępowania jest ablacja.

Ablacja może skutecznie pomóc pacjentom z zaburzeniami rytmu serca, u których występowały burze elektryczne i wydłużyć życie tej grupy chorych. Nierzadko u pacjentów, którzy trafiają do ośrodków referencyjnych z burzą elektryczną i u których nie da się inaczej wyeliminować przyczyn tej groźnej dla życia arytmii, zabiegi ablacji wykonuje się niezwłocznie po konsylium.

Ablacja daje największe szanse na sukces w grupie pacjentów pozawałowych lub z zaawansowaną chorobą wieńcową. Po zawale obszar uszkodzenia zaznaczony jest bliznami. Występuje strefa graniczna pomiędzy blizną a mięśniem zdrowym. Często źródłem arytmii jest obszar, gdzie część mięśnia przetrwała zawał – żyje, ale część mięśnia jest zbliznowaciała. To tam powstają ogniska zwolnionego przewodzenia i jest to istotne podłoże wystąpienia arytmii.

W takich przypadkach lekarze wykonują mapę elektroanatomiczną serca. – Dokładnie widzimy, gdzie jest blizna, gdzie jest tkanka zdrowa, gdzie chora i gdzie są pofragmentowane potencjały - mówi dr n. med. Michał Orczykowski. – Te pofragmentowane potencjały musimy zlikwidować – najczęściej ablacją prądem o częstotliwości radiowej (RF). Na koniec zabiegu próbujemy wyindukować tę arytmię. Stosujemy agresywną stymulację komór serca pacjenta i sprawdzamy, czy pojawia się arytmia. Obecnie zaproponowanie ablacji w ośrodku doświadczonym w leczeniu burzy elektrycznej u pacjentów, u których wyczerpaliśmy inne możliwości terapeutyczne jest zdecydowanie zalecane – to złoty standard postępowania.

Według danych zebranych w Polskim Rejestrze Burzy Elektrycznej – REVOVERY, inicjowanym przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, pod kierownictwem prof. dr hab. n. med. Łukasza Szumowskiego opracowanym we współpracy z kilkunastoma polskimi ośrodkami, do którego włączono 300 pacjentów, u chorych, u których nie przeprowadzono ablacji podłoża arytmii, rokowanie było zdecydowanie gorsze.

Wszystkim pacjentom, którzy doświadczyli burzy elektrycznej zaleca się skorzystanie ze wsparcia psychologicznego. – Chyba każdy, kto doświadczył burzy elektrycznej jeszcze długo po niej obawia się nawrotu arytmii, uczucia bezradności i bólu spowodowanego wyładowaniami kardiowertera-defibrylatora. – mówi Kamil Nowok, pacjent, który doświadczył tego zjawiska. – U mnie po doświadczeniu burzy elektrycznej i kilkunastu wyładowaniach ICD zdiagnozowano zespół stresu pourazowego. Było ciężko, ale bardzo pomogły odpowiednie leki i psychoterapia. Radzę każdemu, by nie odrzucał fachowej pomocy – wsparcie psychologiczne w naszym przypadku naprawdę potrafi poprawić jakość życia. Doświadczyłem 14-stu wyładowań kardiowertera-defibrylatora – czasami mówię, że 14 razy umarłem i 14 razy urodziłem się na nowo. Terapia pozwala zrozumieć, że ICD swoimi wyładowaniami przyniósł wiele stresu, ale skutecznie uratował mi życie. Dzięki niemu wciąż tu jestem.
 
© 2017 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe