Karina Zawadzka

Dane medyczne umożliwią prognozowanie zdrowia pacjentów ►

Wyślij:
Udostępnij:
Autor: Marzena Sygut-Mirek
|
– Bez innowacyjnych technologii, a zwłaszcza digitalizacji, system ochrony zdrowia nie zrobi kolejnych kroków w rozwoju. Szczególną rolę odgrywać będą cyfrowe bliźniaki pacjentów – podkreślali eksperci podczas panelu „Digitalizacja – na ile przełomowe innowacje technologiczne pomogą rozwiązać obecne problemy ochrony zdrowia” podczas konferencji Priorytety w ochronie Zdrowia 2023.
W debacie uczestniczyli:
– Jakub Adamski z Biura Rzecznika Praw Pacjenta,
– Rafał Czubik z Asseco Poland,
– Jan Pachocki z Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza,
– Paweł Ptaszyński z Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi,
– Andrzej Szałas z Uniwersytetu Warszawskiego, University of Linköping w Szwecji,
– Piotr Węcławik z Ministerstwa Zdrowia,
– Marek Witulski z Siemens Healthineers,
– Adriana Złahoda-Huzior z Grupy GVM Carint Holding.

Moderatorem była Marzena Sygut.

Panel do obejrzenia poniżej.



Piotr Węcławik, dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia, przypomniał, że w zeszłym roku zaczął obowiązywać „Program e-zdrowia na lata 2022–2027”. Jego celem jest przede wszystkim systematyzowanie usług w obszarze e-zdrowia.

Jak podkreślił przedstawiciel resortu zdrowia, jeden z obszarów tego programu poświęcony jest danym, które dobrze zbierane będą służyć pacjentowi, personelowi medycznemu, a także wykorzystaniu sztucznej inteligencji.

– W dokumencie wskazano pacjenta jako najważniejszy podmiot w tym systemie. W programie nadrzędność pacjenta oraz służącego mu personelu medycznego pojawia się wielokrotnie – zauważył.

Odnosząc się do sztucznej inteligencji, cyfryzacji i baz danych, dyrektor Departamentu Innowacji w Ministerstwie Zdrowia wyjaśnił, że „w obszarze tym bardzo dużo mówi się o danych, które są potrzebne do diagnozy, do kontynuacji leczenia pacjenta, a także o danych wtórnych, które są wykorzystywane na etapach analiz, raportowania, pewnych rejestrów medycznych umożliwiających prognozowanie zdrowia pacjentów w Polsce”.

Czym są cyfrowe bliźniaki?
Marek Witulski, dyrektor działów Diagnostic Imaging i Advanced Therapies w Siemens Healthineers, odnosząc się do wypowiedzi przedstawiciela resortu zdrowia, podkreślił, że to, o czym przez lata mówiono na konferencjach, znajduje odzwierciedlenie w legislacji. To cieszy.

Ekspert zwrócił uwagę, że od lat – mówiąc o digitalizacji – podkreśla się rolę koncepcji tzw. digital twinning.

– To rozwiązanie dotyczy wielu obszarów – można budować cyfrowego bliźniaka szpitala, przychodni, regionu lub całego kraju i na tej podstawie zarządzać systemem. Szczególnie ważnym elementem systemu jest jednak tworzenie cyfrowych bliźniaków pacjenta – wskazał Marek Witulski.

Podkreślił, że tak naprawdę już dziś mamy podstawy do tworzenia cyfrowych bliźniaków, są nimi nasze internetowe konta pacjenta – to jest takie ziarenko, z którego ma szansę wyrosnąć cyfrowy pacjent i nasze cyfrowe bliźniaki.

Ekspert wyjaśnił również, że cyfrowy bliźniak ma gromadzić wszystkie dane historyczne każdego pacjenta – od pierwszej wizyty na porodówce, poprzez wizyty u specjalistów, dane laboratoryjne, obrazowe, wypisy ze szpitala. Powinien również posiadać dane genetyczne, rodzinne, a także dane wynikające z trybu życia pacjenta, uwarunkowań środowiskowych, tego, w jakim regionie żyje, i dane rzeczywiste.

– Już dziś mamy urządzenia, które zbierają coraz więcej danych. Połączenie ich z danymi historycznymi daje możliwość tworzenia cyfrowych bliźniaków. Najszybciej prowadzone są prace w obszarze modelowania trzech krytycznych organów: serca, wątroby, płuc. Za chwilę pewnie zobaczymy je jako gotowe produkty. Potem będą kolejne, aż do wymodelowania całego pacjenta, za pomocą którego będzie można symulować i walidować terapię i diagnostykę – zaznaczył.

Wyjaśnił również, na czym będzie polegał ten proces. – Kiedy do lekarza przyjdzie pacjent z określoną potrzebą, dane przekazane lekarzowi natychmiast trafią do cyfrowego bliźniaka. Przeanalizuje on poprzedni i aktualny stan pacjenta, jego potrzebę, zwaliduje zamiar diagnostyczny i terapeutyczny. Na koniec lekarz dostanie informację zwrotną, czy to, co proponuje, jest zwalidowane. Cyfrowy bliźniak nie będzie jednak podejmował decyzji, podejmie je lekarz, a bliźniak będzie mu tylko służył wsparciem i wiedzą na temat pacjenta – wyjaśnił.

Jakie są możliwości budowania cyfrowego bliźniaka?
Adriana Złahoda-Huzior z Grupy GVM Carint Holding podkreśliła, że nowe technologie, a w szczególności cyfrowe bliźniaki, są bardzo intensywnie rozwijane w różnych krajach.

– Należy pamiętać, że koncepcja ta jest oparta na danych, dlatego koniecznie trzeba zwracać dużą uwagę na to, jakie dane przygotujemy jako wkład dla przyszłego bliźniaka. Muszą to być dane dobrej jakości, dobrze uporządkowane. Nad tym obszarem powinniśmy popracować – po to, żeby w przyszłości te rozwiązania mogły służyć szerzej – podkreśliła.

Dodała, że koncepcja cyfrowego bliźniaka może być wykorzystana do różnych celów, począwszy od planowania ścieżki życia pacjenta, poprzez predykcje różnego rodzaju schorzeń, które mogą się rozwinąć u danego pacjenta, ale również do symulacji procesów, zabiegów, terapii, które zostaną zaproponowane pacjentowi. Ta koncepcja już teraz jest coraz silniejsza i coraz częściej symulacja cyfrowa jest wykorzystywana w celu przewidywania rezultatów różnego rodzaju procesów, decyzji, jakie chcemy podjąć i przewidzieć, jak one wpłyną na to, co stanie się z pacjentem.

Piotr Węcławik, odnosząc się do tych kwestii, zaznaczył, że cyfrowe bliźniaki są już dostępne w Centrum Symulacji. – To są prototypy, na których uczą się studenci. One jeszcze do końca nie są cyfrowe, mają fizyczną postać. Cyfrowego bliźniaka możemy jednak tworzyć już teraz, niezależnie od tego, jak będziemy technologicznie rozwinięci. Tutaj bardzo wiele zależy od profesjonalistów medycznych, którzy są odpowiedzialni za przekazywanie danych. Niestety, przekazywanie danych przez personel stanowi wyzwanie. Jeżeli dziś, pomimo nałożonego prawnie na profesjonalistów medycznych obowiązku przekazywania danych o pacjencie, nie możemy ich pozyskać, to nawet najlepsze rozwiązania technologiczne nam tego nie ułatwią. Kluczowa jest świadomość, jak budowanie cyfrowego bliźniaka wpłynie na podejmowanie decyzji terapeutycznych i na samego pacjenta – mówił.

Andrzej Szałas z Uniwersytetu Warszawskiego i University of Linköping w Szwecji, wskazał, że modele cyfrowe uzależnione są od tego, jakie pytania chcemy im zadać. Dlatego podstawą ich tworzenia są dane, które modele są w stanie ogarniać, ale również pozwalają im się uczyć.

– To, czy będziemy mieli w najbliższej przyszłości cyfrowego bliźniaka, w mojej ocenie zależy od tego, jakie pytanie chcemy mu zadawać. Jeżeli zadajemy pytania, na które te modele są w stanie odpowiedzieć, to tak – mamy już cyfrowe modele. Są nimi na przykład wspomniane już modele serca, wątroby, płuc. Ale jeśli byśmy się zagłębili i sprawdzili, jakie są interakcje między nimi, to tego jeszcze nie ma – tłumaczył.

Podkreślił też, że takich rozwiązań możemy się spodziewać w ciągu 5–6 lat. – Gdybyśmy spojrzeli na organizm szerzej, jako miejsce zachodzących różnorodnych procesów komórkowych, z których chcielibyśmy zbudować wiedzę na temat tego, jak organizm będzie działał, to obawiam się, że tu potrzeba o wiele więcej czasu. Nie sądzę by współczesna technologia pozwalała na tak zaawansowane działanie, chociaż moja pewność, w świetle gwałtownego rozwoju technik sztucznej inteligencji, nie jest stuprocentowa – dodał.

Jak telemedycyna może wesprzeć system ochrony zdrowia?
Jan Pachocki z Fundacji Telemedyczna Grupa Robocza odniósł się z kolei do kwestii związanych z rozwiązaniami telemedycznymi i ich roli w ochronie zdrowia.

Jak wyjaśnił, aby telemedycyna jak najskuteczniej pomagała systemowi ochrony zdrowia, należy wpisywać ją w priorytety ochrony zdrowia, do których zaliczymy poprawę dostępności, jakość czy zadowolenie pacjenta. W tym kontekście istotne są reformy wprowadzone w ustawie o jakości i bezpieczeństwie pacjenta, poprzez wprowadzanie modeli opieki koordynowanej. Te ostatnie rozwiązania już dziś widać w POZ, onkologii, kardiologii.

– Telemedycyna powinna się wpisywać w te wszystkie kwestie. Dostrzegam dwa kluczowe obszary – przede wszystkim to zaproponowana przez naszą fundację oraz współpracujące organizacje dalsza standaryzacja. Chodzi o implementację interdyscyplinarnego standardu świadczeń medycznych, w celu poprawy świadczenia telemedycznego. Ta standaryzacja ma służyć zebraniu lepszego wywiadu, poprawie zadowolenie pacjenta poprzez mierzenie jakości takiego świadczenia telemedycznego, poprawie relacji pacjenta z lekarzem poprzez wprowadzenie na przykład podsumowania wizyty.

Dodatkowo ważne jest mocniejsze umiejscowienie świadczenia telemedycznego w zintegrowanej ścieżce opieki – wyjaśnił.

– Drugi obszar, to wspomniane już zintegrowane modele opieki medycznej, które zakładają bardziej zaawansowane rozwiązanie. Dziś wchodzą one na rynek w postaci pilotaży powstających po to, aby w przyszłości wdrożyć te modele opieki na wysokim poziomie z wykorzystaniem telemonitoringu – zaznaczył.

– Są też rozwiązania wprowadzane do publicznej służby zdrowia. Przykładem może być telemonitoring urządzeń wszczepialnych, który gwarantuje pacjentom m.in. możliwość zmniejszenia hospitalizacji. Dzięki wykorzystaniu tych urządzeń lekarz jest w stanie monitorować niewydolność serca oraz przewidzieć zaostrzenie choroby. Dzięki takim rozwiązaniom lekarz może zareagować z wyprzedzeniem. Ważne jest jednak, żeby rozwiązania były jak najszybciej skutecznie wprowadzane na poziom powszechny – dodał.

Z kolei Paweł Ptaszyński, dyrektor Centralnego Szpitala Klinicznego Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, zwrócił uwagę, że dobrym momentem na narzucenie rozwiązań cyfrowych może być budowa czy remont lecznicy, tak jak się dzieje w szpitalu, który reprezentuje.

– Cyfrowy bliźniak to nie tylko kopia określonych rzeczy czy organów, to też kopia całych procesów i systemów. Gdy buduje się duży szpital, taką inwestycję przeprowadza się najpierw w systemie, który pozwala zaprojektować pełną kopię szpitala. Wówczas możliwe jest oglądanie wszystkiego, co znajdzie się w środku placówki: gniazdka, przyłącza wody, łóżka dla pacjenta. To już się dzieje – zaznaczył.

Dodał, że jeśli chodzi o kopiowanie danych, to bliźniak cyfrowy może odnosić się do konkretnej osoby – mówimy wtedy o materiale genetycznym. Takie rozwiązania są już w onkologii, w której korzystamy z terapii personalizowanych. W tym celu robimy kopie i pytamy system, jakie konkretne leczenie zastosować na przykład przy danej kopii genetycznej w białaczce.

– Mamy też kopię człowieka, dzięki której studenci medycyny uczą się anatomii w 3D, mamy gotowe hologramy, możliwości obrazowania. To samo dotyczy systemu symulacji porodu, endoskopii itd. – stwierdził.

– Co zaś się tyczy dużych szpitali, to tu chcemy gromadzić dane zarówno dla siebie, jak i do podejmowania decyzji szerszych, dotyczących populacji. Być może w przyszłości zapewni to platforma P1. Tworząc takie bliźniaki, nie możemy jednak zapominać o cyberbezpieczeństwie – po to, aby nikt niepowołany nie przywłaszczył sobie tych danych. Wystarczy wyobrazić sobie pacjenta ze wszczepionym kardiowerterem-defibrylatorem czy rozrusznikiem, który już dziś jesteśmy w stanie zdalnie wyłączyć. Musimy być pewni, że ktoś niepowołany nie będzie mógł zdalnie wyłączyć pacjentowi wszczepionego urządzenia – podkreślił Paweł Ptaszyński.

AI i sztuczna inteligencja są wśród nas
Rafał Czubik z Asseco Poland podkreślił, że sztuczna inteligencja jest obecna prawie wszędzie i jest wręcz niezauważalna. – Roboty medyczne służące przeprowadzeniu operacji, zmniejszające inwazyjność zabiegów wypełnione są sztuczną inteligencją. To jednak niejedyne urządzenie nią naszpikowane – możemy ją znaleźć w wielu miejscach, a jej celem jest efektywniejsze leczenie – zaznaczył.

– Jeżeli spojrzymy na szpitale, które inwestują w optymalizację gospodarki lekowej, to wszystkie automaty, które służą przygotowywaniu leków dla pacjentów, są wyposażone w rozwiązania z zakresu sztucznej inteligencji. Podobnie szafy lekowe instalowane na oddziałach, gdzie sztuczna inteligencja kontroluje proces wydawania leków pacjentom – dodał.

– Firmy, takie jak Simens królują natomiast w zakresie diagnostyki obrazowej. Przygotowują dla wielu ośrodków na świecie specjalne algorytmy, które lepiej rozpoznają i interpretują uzyskane obrazy, dzięki czemu potrafią podpowiedzieć lekarzowi, co na obrazach widać, i jakie, w stosunku do wcześniej przebadanych przypadków, pojawiają się anomalie, i co należy z tym robić dalej – zaznaczył.

– Tych gromadzonych danych będzie coraz więcej, dlatego przed nami stoi zadanie, jakim jest ich agregowanie i pokazywanie lekarzowi bliźniaka cyfrowego, co czasem nazywamy holistycznym spojrzeniem na pacjenta. Chcielibyśmy w jednym miejscu zebrać to, co o pacjencie wiemy, postarać się to bardzo dobrze zinterpretować w stosunku do analogicznych danych, które są zbierane. Naszym zdaniem wszystko powinno zmierzać do tego, żeby sztuczna inteligencja przynosiła jak najwięcej korzyści w leczeniu – stwierdził ekspert.

– Zastosowanie sztucznej inteligencji i wszystkich metod automatycznego przenoszenia tego, co się dzieje w człowieku, na jego wirtualny obraz będzie miało miejsce. Jak szybko to się stanie, zależne jest od naszej determinacji, inteligencji, umiejętności przewidywania tego, co należy zrobić, żeby to działo się jak najszybciej. Nie sądzę jednak, że ten rozkwit sztucznej inteligencji wyeliminuje zawód lekarza. Ten będzie ewaluował, a sami lekarze, dzięki rozwojowi AI będą mogli leczyć więcej, szybciej i w lepszych warunkach – podkreślił Rafał Czubik.

Gotowość pacjentów na zmiany cyfrowe
Jakub Adamski z Biura Rzecznika Praw Pacjenta zauważył, że warto rozmawiać o jeszcze dwóch obszarach, w których rozwój i wykorzystanie nowych technologii przyniesie najbardziej wymierne korzyści dla przeciętnego pacjenta. – Jednym z nich jest uproszczenie, koordynacja i docelowo automatyzacja tego, jak pacjent prowadzony jest po systemie w różnych momentach jego terapii, choćby tego, jak najszybciej trafić do lekarza pierwszego kontaktu – mówił.

– Drugim jest zasilenie społeczeństwa odpowiednią wiedzą zdrowotną. Wśród poważnych problemów identyfikujemy m.in. fake newsy. Rozwój edukacji zdrowotnej i demokratyzacja wiedzy będą jednocześnie naprawdę dużym wsparciem dla systemu ochrony zdrowia – stwierdził.

– Ważne, byśmy nie rozmawiali tylko o zagadnieniach takich, jak wykorzystanie sztucznej inteligencji przez specjalistów. Są to niezwykle ważne zastosowania, w których rozwój jest cenny, ale niejedyne. Warto też pamiętać o przeciętnym pacjencie, tak by z dobrodziejstw nowych technologii mogło korzystać jak najwięcej osób – powiedział Jakub Adamski.

Przy okazji dzisiejsza rozmowa na temat danych genetycznych dobrze obrazuje również inne stojące przed nami wyzwania. – Podejrzewam, że w odniesieniu do komunikowania w zakresie nowych technologii mamy dwa sprzeczne priorytety i kierunki, którymi chcemy podążać. Gdy rozmawiamy w gronie ekspertów, widzę użyteczność w posługiwaniu się takimi pojęciami, jak sztuczna inteligencja, innowacyjny, holistyczny itp. Myślę, że nawet jednak w tym gronie każdy będzie miał inną definicję tych pojęć i widział ich inne zastosowanie.

– Ten sam język jednak nie spełni swojej roli, kiedy mówimy o komunikacji z szeroką publicznością, którą chcemy oswoić z nowymi technologiami. Jednocześnie nie martwię się o ich wdrożenie w przyszłości – doświadczenie pokazuje, że zmiany następują, a ludzie się do nich dostosują, jeśli im się to ułatwi – podsumował Jakub Adamski.

 
© 2023 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.