Kara UOKiK dla hurtowni podzieliła rynek
123RF
Sprawa prawie miliarda złotych kar nałożonych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na największe hurtownie farmaceutyczne stała się jednym z głównych tematów posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych. Debata szybko przerodziła się w szerszy spór o skutki regulacji „Apteka dla aptekarza”, koncentrację rynku i to, kto naprawdę odpowiada za ceny leków oraz dostępność aptek w Polsce.
Czy decyzja prezesa UOKiK o nałożeniu rekordowych kar na największe hurtownie farmaceutyczne może tłumaczyć, dlaczego pacjenci płacą za leki więcej, niż mogliby? To pytanie zdominowało posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Regulacji Rynku Aptecznego i Produktów Leczniczych, które odbyło się 4 listopada. Oficjalnym tematem spotkania były sposoby obniżenia cen leków i poprawy ich dostępności, jednak bardzo szybko dyskusja skoncentrowała się na konsekwencjach głośnej decyzji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz sporze o wpływ regulacji „Apteka dla aptekarza” na funkcjonowanie rynku – pisze Mgr.farm.
Przewodniczący zespołu, poseł Norbert Pietrykowski, już na wstępie zapowiedział, że jest to prawdopodobnie ostatnie jego posiedzenie. Po wielu miesiącach dyskusji i przedstawiania różnych projektów wkrótce konkretne propozycje zmian trafią do resortu zdrowia. Zanim jednak to nastąpi, poseł Jerzy Meysztowicz zgłosił chęć dyskusji o cenach leków w aptekach.
Zależność zamiast konkurencji?
Już na początku spotkania Jerzy Meysztowicz odniósł się do wskazanej decyzji UOKiK.
Firmy Farmacol, Farmacol-Logistyka, Neuca i Świat Zdrowia otrzymały łącznie ponad 900 mln zł kary za udział w niedozwolonym porozumieniu. Poseł stwierdził, że sprawa może mieć istotne znaczenie dla oceny obecnego modelu funkcjonowania rynku aptecznego. Informowaliśmy o tym w tekście: „UOKiK nałożył kary na hurtownie farmaceutyczne, Farmacol zapowiada odwołanie”.
Jak podkreślał, hurtownie uczestniczące w programach partnerskich miały uzyskiwać dane dotyczące zakupów i cen oferowanych aptekom, co według ustaleń urzędu mogło wpływać na warunki konkurencji. W jego ocenie szczególnie istotne jest pytanie, czy obecne przepisy nie doprowadziły do zwiększenia zależności tysięcy aptek od kilku dominujących podmiotów hurtowych.
– Rozdrobnienie rynku aptecznego spowodowało, że te umowy, które były podpisane i ta zależność małych podmiotów i małych sieci oraz indywidualnych aptek, to było to, na czym skorzystały hurtownie farmaceutyczne – argumentował.
Poseł powoływał się również na najnowsze ustalenia Najwyższej Izby Kontroli. Przytoczył fragmenty raportu wskazujące na spadek liczby aptek, brak skutecznego nadzoru nad niektórymi procesami legislacyjnymi oraz utrzymujący się problem dostępności aptek w małych miejscowościach. Według danych przywołanych podczas posiedzenia liczba aptek i punktów aptecznych w Polsce zmniejszyła się w ostatnich latach o ponad 900 placówek, a w kilkuset gminach nie funkcjonuje obecnie żadna apteka ogólnodostępna.
Przedstawiciel hurtowni: Nie było zmowy cenowej
Na te słowa odpowiedział Tomasz Kaczyński ze Związku Pracodawców Polska Dystrybucja Farmaceutyczna, który podkreślał, że w debacie należy zachować precyzję. – Postępowanie dotyczyło wymiany informacji, a nie zmowy cenowej – zaznaczył.
Przedstawiciel hurtowników przypomniał również, że decyzja prezesa UOKiK nie jest prawomocna i będzie przedmiotem postępowań odwoławczych. W jego ocenie nie można obecnie przesądzać o ostatecznej odpowiedzialności przedsiębiorców objętych postępowaniem.
Jednocześnie Kaczyński podkreślał, że z punktu widzenia prawa hurtownie nie mogą wywierać wpływu na detaliczne ceny leków ustalane przez apteki.
– Wpływ na ceny u detalisty jest niedopuszczalny z prawnego punktu widzenia. Tutaj apteka, każda indywidualna – właściwie właściciel tej apteki – może kształtować tylko i wyłącznie tę cenę – mówił.
Zwracał też uwagę, że według raportu Banku Ochrony Środowiska średnia marża hurtowa na produktach leczniczych w latach 2021–2024 nie przekraczała 5,5 proc., natomiast zysk operacyjny hurtowni w 2025 r. wynosił mniej niż 1,5 proc.
Wyższy rachunek przy aptecznej kasie
Znacznie ostrzej sprawę oceniał Łukasz Fijałkowski z Pracodawców RP. Przypomniał także jeden z najważniejszych fragmentów komunikatu urzędu, zgodnie z którym ograniczenie konkurencji pomiędzy hurtowniami mogło przekładać się na sytuację ekonomiczną aptek i ostatecznie pacjentów.
– Z kolei mniej konkurencji na początku łańcucha dostaw oznaczało wyższy rachunek na jego końcu, czyli przy aptecznej kasie – cytował stanowisko UOKiK.
W jego ocenie decyzja urzędu pokazuje, że konieczna jest ponowna analiza mechanizmów funkcjonowania rynku oraz skutków obowiązujących regulacji.
Naczelna Rada Aptekarska staje w obronie regulacji
Wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Mikołaj Konstanty zaznaczył, że dyskusja o cenach leków nie może być sprowadzana wyłącznie do kwestii konkurencji gospodarczej. Jego zdaniem równie istotne są bezpieczeństwo pacjentów, stabilność systemu dystrybucji oraz fizyczna dostępność produktów leczniczych.
Konstanty argumentował, że Polska od wielu lat należała do krajów o relatywnie niskich cenach leków. Jako dowód wskazywał m.in. zjawisko nielegalnego wywozu produktów leczniczych, które przez lata było jednym z najpoważniejszych problemów rynku farmaceutycznego.
– Przez lata walczyliśmy z wywozem leków. Z punktu widzenia ekonomii wywóz leków zachodzi wtedy, kiedy ceny na rynku są wyjątkowo niskie i są atrakcyjne dla innych krajów – podkreślał.
„AdA 1 i AdA 2 zatrzymały konsolidację”
Kluczowa część wystąpienia wiceszefa NRA dotyczyła jednak oceny regulacji „Apteka dla aptekarza”. Zdaniem wiceprezesa NRA przepisy te nie doprowadziły do patologii na rynku, lecz wręcz przeciwnie, zatrzymały proces nadmiernej koncentracji własnościowej.
W jego ocenie europejskie doświadczenia pokazują, że zdrowy rynek powinien składać się z podmiotów małych, średnich i dużych. Zbyt wysoka koncentracja prowadzi natomiast do ograniczenia konkurencji oraz osłabienia niezależności zawodowej farmaceutów.
Konstanty przekonywał też, że ceny leków nie rosną z powodu działań aptekarzy. – Nie mamy dzisiaj żadnych danych, które by mówiły, że za wzrost ewentualny cen leków odpowiadają aptekarze – podkreślał pod koniec posiedzenia. Według niego źródeł wzrostu cen należy szukać przede wszystkim w globalnych zmianach kosztów produkcji farmaceutycznej, logistyki i funkcjonowania całego sektora ochrony zdrowia.
„Największa afera na rynku obrotu lekami”
Najostrzejsze słowa podczas posiedzenia padły ze strony Mariusza Kisiela ze Związku Aptek Franczyzowych.
– To jest największa afera na rynku obrotu produktami leczniczymi ostatnich lat. To jest największa afera, największy skandal – ocenił.
Według niego przez lata rozwijał się model pionowej integracji rynku obejmujący hurtownie, programy partnerskie, apteki, a niekiedy również inne segmenty ochrony zdrowia. W jego ocenie decyzja UOKiK po raz pierwszy pokazała skalę tego zjawiska. Przekonywał również, że obecne przepisy ograniczają konkurencję, utrudniają rozwój niezależnych sieci aptecznych i przyczyniają się do zmniejszania dostępności aptek, szczególnie w małych miejscowościach.
Przeczytaj także: „Pakt farmaceutyczny”.
