Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 

Terapia genowa skuteczna również u noworodków w cięższym stanie

Autor: Monika Stelmach |Data: 16.11.2020
 
 
– Badania trzeciej fazy Zolgensma pokazało, że dwie trzecie pacjentów osiągnęło kamienie milowe. Oczywiście te wyniki bardzo nas cieszą i pokazują jak na naszych oczach zmienia się prognoza dla chorych na SMA – mówi Anna Kordala, doktorantka na Wydziale Fizjologii, Anatomii i Genetyki Uniwersytetu Oksfordzkiego, ekspertka Fundacji SMA i popularyzatorka nauki.
Na czym polega pani praca w fundacji SMA?
– W fundacji zajmuję się popularyzacją nauki i monitorowaniem najnowszych doniesień naukowych na temat rdzeniowego zaniku mięśni, oraz działam na rzecz dostępności terapii genowej w Polsce.

Jakie są mechanizmy działania terapii genowej?
– Najszersza definicja mówi o tym, że to każda terapia, która opiera się na kwasach nukleinowych, czyli RNA i DNA. W powszechnym rozumieniu jest to jednak leczenie chorób genetycznych, które odbywa się dostarczając lub naprawiając wadliwy albo brakujący gen. Działanie preparatu Zolgensma, czyli terapii genowej stosowanej w leczeniu rdzeniowego zaniku mięśni (SMA) polega na dostarczeniu funkcjonalnej kopii genu SMN1, którego brak lub uszkodzenie leży u podłoża rdzeniowego zaniku mięśni. W tym przypadku nie naprawiamy wadliwego genu w DNA pacjenta, tylko dostarczamy jego dodatkową, prawidłową kopię. Jako nośnik wykorzystuje się zmodyfikowane wirusy. W leku Zolgensma użyto wirusów związanych z adenowirusami, serotyp 9, w skrócie: AAV9 (adeno-associated viruses). Są one dobrymi nośnikami DNA, dlatego zostały zaprzęgnięte do tej „pracy” i zamiast własnych genów przenoszą ten, który chcemy dostarczyć pacjentowi, czyli SMN1. Lek jest podawany dożylnie, ponieważ wirusy AAV9 przechodzą przez barierę krew – mózg, co jest bardzo ważne, ponieważ w SMA kluczowe są dolne neurony ruchowe w rdzeniu kręgowym, który jest za ową barierą.

Jak może zmienić się obraz kliniczny pacjenta z SMA po wdrożeniu terapii genowej?
– Wiele zależy od wieku pacjenta, któremu podawany jest lek oraz stopnia zaawansowania choroby. Kluczowe dla efektów jest możliwie najwcześniejsze rozpoczęcie terapii, najlepiej zaraz po narodzinach dziecka. Najlepszym z możliwych scenariuszy jest wykonywanie badań przesiewowych pod kątem SMA, które pozwalają wyłapać ok. 95 proc. przyszłych chorych i wdrożenie leczenia w pierwszych tygodniach życia, czyli zanim jeszcze pojawią się objawy choroby. W takim scenariuszu duża część pacjentów osiągnie kamienie milowe rozwoju podobnie jak ich zdrowi rówieśnicy. Pamiętajmy, że terapia genowa jest nową metodą, pierwsze podania odbyły się około 5 lat temu, nie wiemy więc, jak długo będą utrzymywać się jej efekty. Na razie obserwujemy, że jest bardzo obiecująca. W naturalnej historii choroby pacjenci z SMA typu 1 nie są w stanie samodzielnie siedzieć, z czasem trzeba włączyć wsparcie oddechowe. Kiedyś 90 proc. z nich umierało przed 2. rokiem życia. Trzeba jednak zaznaczyć, że pacjenci, którzy mają włączoną terapię tuż po urodzeniu, i tak wymagają monitorowania i rehabilitacji, ale wyniki są znakomite.

Co pokazały nowe badania kliniczne STR1VE-EU?
– Niedawno opublikowano wyniki cząstkowe (okresowe) badania trzeciej fazy preparatu Zolgensma, które mają na celu ocenę bezpieczeństwa i skuteczności terapii. Do tego badania zrekrutowano niemowlęta do 6 miesiąca życia, które osiągnęły niższą punktację w skali CHOP INTEND (28 punktów) niż uwzględniane w poprzednich badaniach klinicznych preparatu Zolgensma, jak STR1VE-US (32 punkty) czy START. Część pacjentów potrzebowała w momencie podania wsparcia żywieniowego lub oddechowego. To jest o tyle ważne, że w badaniach klinicznych populacja jest zwykle bardzo wyselekcjonowana i nieco odbiega od ogólnej, dlatego cieszy uwzględnienie również pacjentów w bardziej zaawansowanym stadium choroby. Z analizy okresowej wynika, że również ci pacjenci wykazywali wyraźną poprawę funkcji motorycznych po podaniu Zolgensma. Po sześciu miesiącach od podania terapii pacjenci średnio uzyskali 13,3 punktu w skali CHOP INTEND. Znaczna większość (91,7 proc.) pacjentów, którzy nie potrzebowali wsparcia oddechowego przed przyjęciem terapii, nadal go nie potrzebowała.  Dwie trzecie pacjentów osiągnęło kamienie milowe, których nie obserwuje się w naturalnej historii SMA typu pierwszego. Oczywiście te wyniki bardzo nas cieszą i pokazują jak na naszych oczach zmienia się prognoza dla chorych na SMA.

SMA (ang. spinal muscular atrophy), czyli rdzeniowy zanik mięśni, jest postępującą chorobą neurodegeneracyjną, w przebiegu której dochodzi do utraty motoneuronów rdzenia kręgowego, a w konsekwencji osłabienia i zaniku mięśni. Przyczyną są mutacje genu SMN1 dziedziczone jako cecha autosomalna recesywna (wadliwy gen jest przekazany dziecku przez oboje rodziców). SMA charakteryzuje się szerokim spektrum wieku zachorowania, nasilenia objawów, ciężkości przebiegu i występujących powikłań. Wyróżnia się cztery postaci rdzeniowego zaniku mięśni (1-4) w zależności od osiągniętego etapu rozwoju ruchowego. W większości przypadków jest to jednak ciężka, postępująca i jeszcze do niedawna nieuleczalna choroba doprowadzająca do unieruchomienia i niewydolności oddechowej. Szacuje się, że w Polsce obecnie ok. 900-1000 osób choruje na rdzeniowy zanik mięśni.

Zachęcamy do polubienia profilu „Menedżera Zdrowia” na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
facebook linkedin twitter
© 2020 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe