Wyślij
Udostępnij:
 
 
Co nas czeka w 2018 roku? Eksperci wróżą
 
Działy: Aktualności
Spytaliśmy liderów opinii o to, jak wyobrażają sobie ochronę zdrowia w 2018 roku. Zapowiedzieli powolną i konsekwentną „erozję” systemu, ale też zauważyli, że pacjenci uzyskają lepszy dostęp do procedur medycznych. Stwierdzili, że będzie to rok roszczeniowy i "rok strażaka". Pochwalili ministra Radziwiłła, ale również życzyli sobie, żeby przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wyjechali za granicę i zasugerowali, że wtedy system działałby lepiej.
Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej:
- Nie widzę perspektywy skrócenia się kolejek do lekarzy i nic nie wskazuje na to, żeby zakończył się konflikt na linii ministerstwo-rezydenci. Widzę za to dolewanie oliwy do ognia, czyli projekt rozporządzenia, który umożliwia pełnienie dyżurów na kilku oddziałach, i eskalację protestu związanego ze zrywaniem klauzul opt-out. Dostrzegam zniechęcenie i frustracje wśród lekarzy, a to będzie się nasilać. Powiedzmy sobie otwarcie: w takim bałaganie, w takiej rzeczywistości, nie da się żyć. Życzyłbym sobie – parafrazując słowa jednego z polityków PiS – żeby przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia wyjechali za granicę. Być może wtedy byłoby lepiej.

Krzysztof Hałabuz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL:
- Największym zagrożeniem dla polskiego systemu ochrony zdrowia jest utrzymanie status quo obecnej słabej dynamiki zmian oraz zaklinanie rzeczywistości przez decydentów. Progres zawsze oparty jest na analizie, konsultacjach eksperckich i środowiskowych, a tego nasi ministrowie boją się jak ognia, tej merytorycznej rozmowy w naszym kraju brakuje. Skoro uważamy się za społeczeństwo obywatelskie, to nie możemy jako medycy, pozostawać bierni. Nadal musimy domagać się szybkiego zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia wszelkimi możliwymi sposobami, ponieważ bez stymulacji nasz rząd nie jest skory do działania.

Moja największa nadzieja na 2018 rok? Zobaczyliśmy, że nasze zdecydowane i konsekwentne działania w 2017 zwróciły uwagę mediów i decydentów na zapomniany od wielu lat problem ochrony zdrowia w Polsce. Mam nadzieję, że całe środowisko lekarskie widząc szansę na realne zmiany jeszcze aktywniej włączy sie w nasze działania i nie będzie to domena tylko rezydentów oraz studentów. Widać coraz większy stopień świadomości lekarzy i ich zaangażowanie w tworzenie rzeczywistości, szczególnie wśród młodszego pokolenia, np. poprzez zaangażowanie w pracę związkową oraz w samorządzie lekarskim. To daje nadzieję na sukces, ale o nim nie przesądza. Wiedza, technologia i innowacyjne rozwiązania są dostępne, jednak lekarzom brakuje zbyt często czasu oraz możliwości finansowych, by mieć do nich łatwy dostęp i móc je stosować na szeroką skalę. To są oczekiwania zarówno naszych pacjentów jak i nas samych, a marzenia są po to, by je spełniać!

Bogna Cichowska-Duma, dyrektor generalny INFARMA:
- Branża innowacyjnych firm farmaceutycznych docenia deklarację zwiększenia środków na finansowanie opieki zdrowej w Polsce i dążenie do alokowania minimum 6 proc. PKB na ten cel. Jednocześnie, mamy wielką nadzieję, że zarówno tempo tych zmian, jak i dystrybucja środków na leki i nowoczesne terapie, wyjdą naprzeciw oczekiwaniom pacjentów, których w związku ze zmianami demograficznymi i procesem starzenia się społeczeństwa wciąż przybywa. Zdajemy sobie sprawę, ile jest wyzwań zdrowotnych, skrócenie kolejek, aktywna profilaktyka, ale bazą dla dobrostanu Polaków jest zwiększanie dostępu do nowoczesnych terapii, dzięki którym można żyć nie tylko dłużej, ale i czerpać satysfakcję z jakości życia.

Doceniamy decyzje Ministerstwa Zdrowia w zakresie poszerzenia refundacji, które miały miejsce w 2017 roku i oczekujemy, że realne jest przeznaczenie na refundację leków 17 proc. środków publicznych przeznaczonych na finansowanie świadczeń gwarantowanych z budżetu NFZ. Cały czas można wskazać wiele obszarów terapeutycznych, gdzie polski pacjent nie ma takiego samego dostępu do leków, jak inni mieszkańcy krajów UE, a w których należy dążyć do zmniejszania tych różnic. W związku z tymi potrzebami, jak również w kontekście prowadzonych prac i badań nad rozwojem nowych leków, które mogą znacząco poprawić sytuację pacjentów, ogromne znaczenie ma kształt przyszłej polityki lekowej.

Niezwykle istotne jest też wprowadzenie zapowiadanych zmian w ramach dużej nowelizacji ustawy refundacyjnej, zarówno o charakterze proceduralnym, jak również dla długookresowej aktywności firm farmaceutycznych w zakresie refundacyjnego trybu rozwojowego oraz w zakresie paybacku i wykorzystania środków z RSS na innowacyjne terapie. Wszelkie zachęty do inwestowania w Polsce, mające przełożenie na skrócenie czasu od rejestracji leku do udostępnienia go pacjentom, są z naszego punktu widzenia niezbędne i warte wdrożenia.

W ramach rozwoju programu polskiej biotechnologii, mogę zadeklarować naszą otwartość, wolę współpracy z polskimi naukowcami i zespołami badawczymi, chęć dzielenia się know-how, tak aby dzięki temu przyczynić się do rozwoju leków i ich dostępności dla pacjentów.

W 2018 roku życzę decydentom dobrych decyzji oraz owocnej współpracy i partnerskiego dialogu z przemysłem farmaceutycznym, pacjentom dostępu do nowoczesnych leków, by ich życie było dłuższe i lepsze, lekarzom możliwości korzystania z nowoczesnych rozwiązań, a nam samym coraz więcej odkryć i nowych wdrożeń dla dobra pacjentów.

Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy:
- Moim zdaniem rok 2018 przyniesie dalszą powolną, ale konsekwentną „erozję” publicznej ochrony zdrowia. Będzie brakować lekarzy (przede wszystkim lekarzy, ale i innych pracowników medycznych) w szpitalach i poradniach, będzie dochodziło do lokalnych protestów lub grupowego zwalniania się z pracy, będą zamykane czasowo lub na stałe oddziały szpitalne, wydłużą się kolejki do AOS (tej, która nie będzie związana ze szpitalami), szpitale będą zwiększać swoje zadłużenie.

Od powszechności wspomnianych zjawisk zależeć będzie, czy rząd na nie odpowiednio zareaguje. Jeżeli będą częste to niewykluczony jest jakiś spektakularny krok ze strony rządu. Na przykład rok szybsze dojście do 6 proc. PKB na ochronę zdrowia. Chyba, że opisywana erozja będzie jeszcze większa. Wtedy może dojdą do głosu jakieś racjonalne osoby zbliżone do PiS, którym nie będzie tak bardzo zależało na karierze politycznej i nie będą się bały uświadomić prezesowi Kaczyńskiemu konieczności poważnego i nieideologicznego podejścia do problemu. Wówczas może coś drgnie.

Jarosław J. Fedorowski, prezes Polskiej Federacji Szpitali:
- Rok 2018 będzie rokiem roszczeniowym w ochronie zdrowia. Należy spodziewać się, że poszczególni interesariusze będą mocno artykułować swoje oczekiwania wobec siebie oraz systemu ochrony zdrowia w ogóle. Wzrost gospodarczy oraz poprawa jakości życia w naszym kraju jest oczywistym paliwem dla tego typu działań. Przewiduję dalsze roszczenia medycznych grup zawodowych, których oczekiwania są coraz bardziej zbliżone do oczekiwań w krajach przeznaczających nawet ponad 10 proc. PKB na zdrowie.

Jestem przekonany, że rosnąca świadomość pacjentów oraz dojrzałość ich organizacji będzie związana z mocniejszym wyrażaniem potrzeb pacjentów. Myślę, że i decydenci będą bardziej roszczeniowi, to jest będą bardziej wymagający w stosunku do podmiotów leczniczych oraz profesjonalistów medycznych. Nie widzę możliwości, aby menedżerowie szpitali, czy innych organizacji ochrony zdrowia pozostawali z tyłu. Oni jako odpowiedzialni za operacyjną organizację systemu będą musieli także więcej wymagać i od siebie, i od swoich współpracowników, a od decydentów rościć będą sobie przejrzystych reguł oraz partnerskiej współpracy.

Kolejną grupą, która będzie coraz bardziej podsycała roszczeniowość w systemie są prawnicy zajmujący się sprawami medycznymi, którzy już teraz w sposób podążający za kolegami amerykańskimi i którzy kreują rozwój bardzo niekorzystnego zjawiska, jakim jest tak zwana medycyna defensywna.

Jestem zdania, że w roku 2018, wysiłek ludzi naszego sektora gospodarki w dalszym ciągu będzie przekładał się na konkretne efekty zdrowotne, aczkolwiek jeszcze trudniej będzie nam spełnić rosnące oczekiwania, które w 2018 roku przewiduję, że będą korespondować z wysokością publicznych nakładów na zdrowie w okolicach nawet 10 proc. PKB.

Polska Federacja Szpitali, która na koniec 2017 roku osiągnęła reprezentatywność około 44 proc. zasobów szpitalnych w sieci chce kontynuować dalszy rozwój w modelu organizacji ponad podziałami. Do nas należą bowiem szpitale bez względu na model własnościowy, profil i wielkość, i także szpitale spoza sieci. Będziemy wspierać budowanie organizacji koordynowanej ochrony zdrowia, działać aktywnie na rzecz naszych członków, w tym także zaproponować nowatorskie rozwiązania w obliczu kłopotów z zabezpieczeniem obsady lekarskiej i pielęgniarskiej w szpitalach. Planujemy konsekwentnie zabiegać o dalszy wzrost nakładów publicznych na zdrowie oraz ciągle przekonywać, że są to dobre inwestycje, a nie "topienie pieniędzy". Będziemy dalej wspierać innowacje oraz młodych ludzi, którzy działają w naszym zespole Młodych Menedżerów Medycyny. Nie zapomnimy o weteranach polskiego szpitalnictwa planując inicjatywę powołania rady starszych przy PFSz. Zorganizujemy dobre spotkania. W planie na 2018 jest między innymi Polsko-Chiński oraz Polsko-Skandynawski Kongres Zdrowia. Planujemy przekonywać mniejsze, lokalne, czy sektorowe organizacje szpitali, że warto w wielu obszarach współpracować w ramach narodowej organizacji szpitali, jaką jest PFSz. Naszym celem jest konstruktywna współpraca ze wszystkimi uczestnikami systemu ochrony zdrowia w naszym kraju i tutaj chciałem także podkreślić istotną rolę, jaką odgrywają media branżowe, w tym oczywiście „Menedżer Zdrowia”, jako najbardziej opiniotwórcze czasopismo w obszarze zarządzania i organizacji ochrony zdrowia w naszym kraju.

Rafał Janiszewski, właściciel kancelarii doradczej:
- W mojej ocenie rok 2018 to będzie „rok strażaka”. Większość działań de facto nakierowanych będzie na gaszenie pożarów. Wiele zmian w zakresie organizacji służby zdrowia na dobre zacznie działać w nadchodzącym roku. Narastająca, trudna sytuacja z niedoborem czasu pracy lekarzy będzie miała swoje skutki w postaci dostępności do leczenia w ramach sieci szpitali. Trzeba będzie podejmować decyzje adekwatnie do sytuacji, a ta nie rysuje się dobrze. Wszak sieć szpitali miała zapewnić stabilny dostęp do leczenia przy jednoczesnym odpowiednim finansowaniem. Tu również tli się ognisko zapalne, bowiem ustalane będą kolejne wartości ryczałtów. Sposób ich ustalania, w oparciu o poprzedzający je okres od początku budził wątpliwości. Jeśli zatem okaże się, że algorytm obliczania ryczałtów nie zapewni pokrycia kosztów funkcjonowania sieci, trzeba będzie stosować instrumenty awaryjne i gasić jednostkowe pożary. Obawiam się, że palące będą nie tylko określone dziedziny medycyny, ale również niektóre rodzaje placówek, w tym specjalizujące się w wybranych zakresach świadczeń. Już końcem roku alarmowano, że finansowanie szpitali onkologicznych jest skrajnie niedostateczne. Kolejnym ogniskiem zapalnym stać się może ambulatoryjna opieka specjalistyczna, gdzie nic nie wskazuje na zmniejszanie kolejek. Dodatkowo powstanie nowego typu poradni – poradni przyszpitalnych - wiązać się może z przejściowymi problemami organizacyjnymi.

Rok 2018 widzę w żywych barwach, pełnych gorących, palących wręcz problemów. Zróżnicowanych i nie dających się od ręki rozwiązać systemowo. W brew pozorom zmiana zapoczątkowana w 2017 roku, zadziała najsilniej właśnie teraz. Wcale też nie twierdzę, że zmiana ta jest zła, czy dobra. Jest wprowadzeniem innego modelu organizacji i finansowania, tak innego, że niejednokrotnie trzeba będzie gasić pożary płonących emocji, niedoróbek legislacyjnych czy nawet nieprzewidzianych palących potrzeb zdrowotnych. Trudna to rola dla strażaków. Nie wiem czy samo lanie wody wystarczy aby uzyskać sukces wdrażanej reformy. Zawsze jednak możemy liczyć na niepubliczne podmioty, które w mojej ocenie w 2018 rozwiną swoją działalność komercyjną. To z jednej strony odciąży system publiczny, jednak z drugiej strony wpłynie na zmniejszenie dostępności medyków w systemie. Może jednak kształtowanie się systemu potrzebuje okresu przejściowego, który wykształci odpowiednie relacje świadczeń, podmiotów i lekarzy. Póki co, w mojej ocenie czeka nas kryzys wynikający ze zmiany. Gwałtownej, iskrzącej, wymagającej skutecznego gaszenia pożarów i wyciągania wniosków z zagrożeń.

Michał Kępowicz, dyrektor do spraw relacji zewnętrznych Philips Health Systems Poland & Baltics:
- Seneka powiadał, że część leczenia zależy od woli wyleczenia i zgodnie z tą sentencją rok 2018 będzie kontynuacją długotrwałych zmagań pomiędzy uzdrawianiem służby zdrowia a jej chęcią na wyleczenie. Już teraz widać, że przełom roku będzie niełatwy z uwagi na pogłębiające się braki kadrowe, na zniecierpliwienie części środowisk medycznych oraz na pojawiające się kolejne inicjatywy regulacyjne. Kontynuowany będzie trend związany z centralizacją zarządzania większością procesów zachodzących w sektorze zdrowia. Wzmacniany będzie również nacisk na dalszy wzrost znaczenia świadczeniodawców publicznych w zabezpieczaniu świadczeń zdrowotnych. Co nie oznacza, że podmioty prywatne nie znajdą sobie nisz rynkowych, które będą wspierane przez rosnącą sprzedaż prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych. Nadchodzący rok i kolejny mogą być również wymagające jeśli chodzi o presję na finanse publiczne wynikającą ze wzmożonego zainteresowania przechodzeniem osób, które nabyły uprawnienia emerytalne w związku z obniżeniem wieku emerytalnego.

Wśród wyzwań stojących przed szpitalami w dalszym ciągu będzie pojawiał się temat sieci szpitali, rzeczywistego wpływu algorytmów rozliczania w odniesieniu do skutków finansowych, czy też planowanych na marzec i czerwiec konkursów. Ten obszar zagadnień jest szczególnie atrakcyjny również w kontekście możliwości wprowadzenia kryteriów, premiujących jakość i rzeczywisty efekt zdrowotny. To może dać przełom w rozumieniu, co jest ważne w opiece zdrowotnej. Ciekawa i powodująca dreszcz emocji będzie również próba dostosowania się do wymagań regulacji RODO, które ze względu na swój nie do końca precyzyjny charakter, jeszcze długo będą rodziły mnóstwo pytań i interpretacji. Ponadto w nadchodzącym roku można spodziewać się uruchomienia zapowiadanych spektakularnych projektów, które będą miały na celu wyciągniecie pomocnej dłoni do onkologii (i częściowo do kardiologii), co być może da kolejny impuls do rozwoju opieki koordynowanej.

W mojej opinii wartościowa może być także kontynuacja dyskusji na temat koncepcji synergicznego (w tym instytucjonalnego) powiązania kwestii polityki zdrowotnej ze społeczną z uwzględnieniem aspektu edukacyjnego oraz aktywności fizycznej. Zrestartowanie systemu w oparciu o taki model, który wzmacnia politykę zdrowia publicznego oraz koordynuje szereg - w tej chwili zdefragmentaryzowanych funkcjonalności - mogłoby stanowić dobrą okazję do opracowania całościowej wizji i strategii dotyczącej jakości życia. Zaplanowanie długofalowego i zintegrowanego podejścia może przynieść pozytywne i wymierne skutki niemożliwe do uzyskania w przypadku braku współdziałania tych - w tej chwili - odrębnie zarządzanych polityk. Jeśliby w to jeszcze włączyć mechanizmy promujące powszechną informatyzację, innowacyjne technologie medyczne amortyzujące część kosztów działania systemu oraz zarządzanie procesowe wraz mapowaniem strumieni wartości, to da to dobry efekt.

Krzysztof Czerkas, członek rady naczelnej Polskiej Federacji Szpitali, ekspert Formedis Medical Management & Consulting oraz Wyższej Szkoły Bankowej:
- Co nam przyniesie nadchodzący rok? Czy narastający niedobór lekarzy, potęgowany jeszcze przez wypowiadanie klauzuli opt-out, doprowadzi do zapaści systemu ochrony zdrowia? Czy pacjenci będą mieli zapewnioną ciągłość udzielania świadczeń zdrowotnych i funkcjonowania świadczeniodawców? Czy władze publiczne podejmą wreszcie skuteczne działania mające na celu zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego pacjentom oraz poprawę dostępności i jakości opieki zdrowotnej w Polsce? Wchodząc w 2018 rok na wiele z tych pytań nie znamy odpowiedzi. Bo dzisiaj jedyną pewną rzeczą jest niepewność! A ona wprost oznacza sytuację, w której określone decyzje mogą spowodować różne skutki, w zależności od tego, który z możliwych stanów zajdzie, przy czym nie są znane prawdopodobieństwa wystąpienia poszczególnych z nich. Rok 2018 zdaje się zatem zapowiadać niepewność, zamęt i chaos w polskiej ochronie zdrowia.

Pierwszym symptomem zwiastującym zamęt była akcja wypowiadania klauzul opt-out nie tylko przez lekarzy rezydentów, ale też przez lekarzy specjalistów z wieloletnim stażem i doświadczeniem. Reakcja Ministerstwa Zdrowia w postaci grudniowego projektu rozporządzenia, w myśl którego jeden lekarz dowolnej specjalności może być wyznaczony do pełnienia dyżuru na dowolnej liczbie różnych oddziałów szpitalnych a także łączyć jednoczesną pracę w szpitalu z pracą w przychodni, również w zakresie dyżuru medycznego, dolała tylko przysłowiowej oliwy do ognia. Do niedawna, w przypadku wykrycia podczas kontroli NFZ tego typu rozwiązania organizacyjnego, podmiot leczniczy był surowo karany. Wygląda na to, że po Nowym Roku penalizowane dotychczas rozwiązania staną się w służbie zdrowia obowiązującą normą. Przykro to mówić, ale proponowane rozporządzenie może wkrótce stworzyć potencjalnie ogromne niebezpieczeństwo dla pacjentów bo z jednej strony spowoduje, że pacjentami kardiologicznymi będzie mógł opiekować się ginekolog a pacjentami ortopedycznymi np. neonatolog, zaś z drugiej strony daje dyrektorom szpitali wolną rękę i swobodę w podejmowaniu nieodpowiedzialnych decyzji. A stąd już tylko krok do chaosu.

Wciąż nie jest za późno, aby minister zdrowia podjął wreszcie konstruktywny dialog ze środowiskiem lekarskim i z organizacjami pacjentów celem rozwiązania dramatycznej sytuacji panującej w publicznej ochronie zdrowia. Zmiana na stanowisku premiera i zapowiadana rekonstrukcja rządu dają nadzieję na przełom w tej sprawie.

Robert Mołdach, współtwórca Instytutu Zdrowia i Demokracji:
- 2018 rok to rok niepewności. Każda zmiana przynosi okresowe ograniczenie efektywności – szczególnie tak duża jak ta, z jaką mamy do czynienia w ochronie zdrowia. Dodatkowo należy zadać pytanie, czy jest to zmiana na lepsze. Koncentracja usług miałaby szansę poprawić jakość opieki pacjentów zamieszkałych w aglomeracjach miejskich, jednak pod pewnymi warunkami. „Większy” – bardziej kompleksowy, by użyć frazeologii ministra zdrowia – nie oznacza automatycznie „bardziej efektywny”. Nie każdy szpital sprosta wyzwaniom organizacyjnym. W każdym wypadku wdrażanie zmiany odbędzie się kosztem czasu kierownictwa i personelu medycznego przeznaczonego na realizację rutynowych zadań. To oznacza okresowe, przypadające na 2018 roku, pogorszenie parametrów jakościowych, efektywnościowych, które jest cechą każdego procesu zarządzania zmianą. Z drugiej strony przychodnia specjalistyczna, zakład rehabilitacyjny, czy centrum diagnostyczne w oddalonym szpitalu nie jest dla istotnej części pacjentów alternatywą. Postępujący drenaż finansowanych ze środków publicznych usług specjalistycznych zlokalizowanych poza aglomeracjami miejskimi, musiałby być zrównoważony przez podniesienie roli i rangi opieki prowadzonej przez lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej. Pomijając już w jakim zakresie jest to wykonalne, wymaga to czasu i środków – z pewnością nie jest to zadanie na jeden rok.

Wydatki prywatne na zdrowie będą w związku tym rosły, a nie malały. Innym wyzwaniem graniczącym z niemożliwością jest zapewnienie właściwej obsady medycznej. Warto przypomnieć, że wdrażanie dyrektywy o czasie pracy w Wielkiej Brytanii spowodowało na przestrzeni 10 lat potrzebę zatrudnienia o 50 proc. więcej lekarzy rezydentów, co w żadnym stopniu nie ograniczyło problemów z personelem. Media brytyjskie regularnie naświetlają przypadki, w których jeden czy dwóch lekarzy opiekuje się na dyżurze ponad czterystu pacjentami, tak jak dekadę temu. Polskę w 2018 roku czekają te same problemy. Jedna różnica – w UK dyrektorzy nie są pozostawieni sami sobie. Od lat działa tam program NHS Hospitals at Night (dziś Hospital 24/7), który pomaga zidentyfikować i wdrażać na zasadach EBM najlepsze praktyki zatrudnienia w warunkach niedoboru kadr. Reasumując, z perspektywy pacjenta będzie to trudny rok. Wzrosną nierówności w zdrowiu pomiędzy miastem a wsią. Szpitale będą skupione na odnalezieniu się w nowych realiach, co pacjenci odczują en masse. Punktowe zastrzyki środków poprawią sytuację wybranych grup pacjentów, ale nie populacji traktowanej jako całość. W obliczu kryzysu i protestów może ulec poprawie sytuacja finansowa niektórych grup zawodowych ochrony zdrowia. Pamiętałbym jednak, że wynagrodzenie nie jest wystarczającą motywacją. We wspomnianej Wielkiej Brytanii lekarze odmawiają dyżurów nawet po stawce 100 funtów na godzinę. To, co jednak budzi mój największy niepokój, to brak dalszego planu działań. Ten na poziomie obietnic wyborczych PiS właściwie został już zrealizowany. Pytań jest natomiast mnóstwo. Wymienię tylko dwa – o grupy dyspanseryjne, które w całym nowoczesnym świecie są kluczem do efektywnej opieki i refundacyjny tryb rozwojowy, o którym chciałbym słuchać nie tylko z ust byłego wiceministra zdrowia. Był taki minister zdrowia, który mawiał, że ma plan działań na „flipchartach”. Dzisiaj bym się ucieszył nawet z takiej deklaracji, bo program partii znam już na pamięć.

Roman Kolek, wicemarszałek województwa opolskiego:
- Rok 2018, w mojej ocenie, nie przyniesie rozwiązań przełomowych w sprawach ochrony zdrowia, niestety. Obawiam się, że w roku wyborów samorządowych temat zdrowia będzie przedmiotem kampanii wyborczej, a to nie samorząd jest tutaj głównym decydentem. Liczę natomiast, że ważny głos w sprawie dostępu do świadczeń będą miały organizacje pacjentów. Organizacje te już dziś wyraźnie wypowiadają się za szybkim zwiększeniem nakładów na publicznie dostępne świadczenia zdrowotne, zdając sobie sprawę z faktu, że Polacy ponoszą zbyt duże wydatki z własnych portfeli, organizując sobie we własnym zakresie dostęp do świadczeń zdrowotnych.

Niedoborów kadr medycznych nie rozwiążą podjęte działania legislacyjne zwiększające wydatki na świadczenia zdrowotne planowane do 2025 roku, ani zwiększenie liczby miejsc kształcenia studentów.

Bardzo ważnym i trudnym czasem w roku 2018 będzie początek roku, kiedy z uwagi na trwające wypowiadanie klauzuli opt-out, bardzo dużo szpitali stanie w obliczu ograniczania swej działalności, a te które zapewnią adekwatny poziom zatrudnienia lekarzy, poniosą z tego tytułu na pewno większe koszty, aniżeli dzisiaj ponoszone. Wszystko to, w sytuacji wdrażania nowego rozwiązania sieci szpitali i określania na kolejne okresy rozliczeniowe budżetów, niesie ryzyko dużych zawirowań w szpitalnictwie. Jak zwykle odpowiedzialność spadnie na zarządzających tymi jednostkami i ich właścicieli!

Ciągle jednak mam nadzieję, że zdrowie znajdzie większe uznanie w oczach polityków zdrowotnych w parlamencie i wzorem innych krajów, w których system ochrony zdrowia działa sprawniej, nie zabraknie odwagi do zrewidowania dotychczasowych strategii działania polegających na skłócaniu środowisk i nastawianiu społeczeństwa w opozycji do profesjonalistów medycznych. Jeśli działania rządzących będą polegały, jak dotychczas, na gaszeniu pożarów, dla pacjentów nie będzie to oznaczało lepszej opieki. Bardzo liczę na to, że rok 2018 będzie rokiem lepszego dialogu Ministra Zdrowia z wszystkimi odpowiedzialnymi stronami- od korporacji zawodów medycznych, poprzez środowiska pacjentów do właścicieli, w tym oczywiście- samorządami. Z mojej perspektywy regionalnej, mam głęboką nadzieję, że solidaryzm w podziale środków, które znajdują się w dyspozycji NFZ i wyniki ostatniej kontroli NIK, zaskutkują zmianą algorytmu podziału środków pomiędzy oddziały wojewódzkie, a tym samym województwo opolskie uzyska adekwatne do potrzeb starzejącego się społeczeństwa środki na sfinansowanie opieki medycznej. Z drugiej strony, żywię głęboką nadzieję, że środki, które mój region przeznacza na programy profilaktyki i promocji zdrowia pomogą w rozwiązaniu problemów zdrowotnych w perspektywie lat przyszłych, a tym samym poprawią zdrowotność naszej populacji.

Ewa Borek, prezes Fundacji My Pacjenci:
- Rok 2018 będzie rokiem budowania silniejszej pozycji pacjentów w procesach podejmowania decyzji. Protestom rezydentów zawdzięczamy deklaracje zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Może nie w tej wysokości i może nie w takim terminie jak byśmy oczekiwali ale jednak zwiększenie nakładów staje się faktem a ochrona zdrowia priorytetem w świetle deklaracji premiera Morawieckiego. Pojawia się zapotrzebowanie na wiedzę o potrzebach pacjentów i wyznaczonych przez nich kierunkach, w których powinien ewoluować system, aby pacjenci mogli być z niego zadowoleni. Taką wizję pacjentocentrycznego, nowoczesnego i efektywnego kosztowo systemu zdrowia organizacje pacjentów pod koniec 2017 roku przygotowały i poinformowały o niej pozostałe środowiska w ochronie zdrowia. Ta wizja systemu z którego zadowoleni są pacjenci będzie się przewijała w najbliższym roku w wielu dyskusjach na Miodowej i Wiejskiej. Będzie urealniana przez polityków ale zacznie także wywierać wpływ na decyzje o wydatkach dodatkowych środków na zdrowie. Wielu ekspertów widzi potrzebę wzmocnienia głosu pacjentów w dyskusji dotyczącej zmian systemowych.

Myślę, że w 2018 roku powstanie koncepcja w jaki sposób pacjenci mogą zostać w sposób trwały i systematyczny wykorzystani w procesach podejmowaniu decyzji. Niewykluczone, że wizja ta powstanie we współpracy z nowo powołanym Rzecznikiem Praw Pacjenta i instytucja publiczna wraz z organizacjami pacjentów zadba o skupienie się na zmianach które są korzystne nie dla płatnika czy świadczeniodawców ale dla pacjentów. Rok 2018 będzie rokiem w którym wyraźnie zobaczymy jakie znacznie może mieć patients empowerment i w jakim stopniu może on zrównoważyć wpływy innych interesariuszy systemu zdrowia.

Tadeusz Jędrzejczyk, ekspert ochrony zdrowia, były prezes Narodowego Funduszu Zdrowia:
- To, że mamy chroniczny kryzys w kilku wymiarach o wspólnym mianowniku, jakim są kadry nie trzeba nikomu przypominać. Kryzys związany z wypowiedzeniami umów opt-out nie będzie miał oczywiście charakteru trzęsienia ziemi. Ujawniając się jednak w kolejnych miejscach pozostanie dotkliwy przede wszystkim dla pacjentów, ale i sprawiający problemy samym pracownikom szpitala i ich zarządom. W zasadzie ministerstwo ma dwie możliwości. Albo zdecydować się na głęboką restrukturyzację potencjału (czyli poniekąd wrócić do oryginalnej koncepcji sieci szpitali Religi), albo sięgnąć po równie silną „broń atomową”, jaką byłaby krótka ścieżka uzyskania uprawnień przez lekarzy z Ukrainy i Białorusi. Problemu krótkoterminowo nie rozwiązałoby nawet pilne dosypanie znaczących pieniędzy.

Każde rozwiązanie jest oczywiście ryzykowne, tym bardziej, że za rezydentami stoją w kolejce przedstawiciele innych zawodów medycznych. Ta duża, niehomogeniczna grupa doświadcza obecnie silnej frustracji, a jednocześnie jest coraz lepiej zorganizowana. Słowem przepis na kolejny duży kryzys w ciągu najbliższych miesięcy. Jednocześnie warto jednak zauważyć, że po raz pierwszy temat poprawy sytuacji w ochronie zdrowia pojawił się jako pierwszy i najważniejszy punkt w planach rządu przedstawionych przez Mateusza Morawieckiego jako premiera.

Przejście od ogólników do szczegółów jest dużym wyzwaniem i ryzykiem, ale poprzeczka jest postawiona wysoko. Ponieważ oznacza to ni mniej ni więcej, że albo w ciągu kilku pierwszych dni, a w ostateczności tygodni, usłyszymy o dużym strukturalnym projekcie jak na przykład ubezpieczenia dodatkowe, komercyjne lub publiczne, albo po raz kolejny pojawi się narracja o uszczelnieniu systemu, z której w gruncie rzeczy niewiele wyjdzie. Sama zmiana na stanowisku ministra koniecznych działań nie zastąpi.

Dariusz Madera, dyrektor Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Opolu oraz członek rady naczelnej Polskiej Federacji Szpitali:
- W mojej ocenie rok 2018 będzie kontynuacją zmian wprowadzonych przez ministra zdrowia. Powinien nastąpić długo oczekiwany przez wszystkich wzrost środków finansowych przeznaczanych na ochronę zdrowia, a pacjenci uzyskają lepszy dostęp do procedur medycznych, to jest operacji zaćmy i zabiegów endoprotezoplastyki. Wprowadzenie systemu ryczałtowego zapewni w nadchodzącym roku stabilizację finansowania usług zdrowotnych i umożliwi realizację nowych inwestycji.

Sądzę, że zapowiadane przez ministra Radziwiłła zmiany w zakresie elastycznego systemu planowania pracy w szpitalach, umożliwienia pozyskiwania specjalistów spoza granicy kraju, w przypadku braku zainteresowania rodzimych lekarzy, wpłynie korzystnie na organizację pracy szpitali. Umożliwienie dyrektorom sprawnego zarządzania oddziałami przy współpracy z zastępcami do spraw lecznictwa oraz kierującymi oddziałami powinno doprowadzić do bardziej efektywnego wykorzystania posiadanych zasobów.

W nowym 2018 roku koordynowana opieka może być motorem napędowym dla wielu podmiotów leczniczych, jednocześnie da pacjentom kompleksową opiekę medyczną. Przykładem może być Kompleksowa Opieka Specjalistyczna Zwałem, w której po krótkim okresie funkcjonowania nowego systemu widać jego pozytywne efekty. Rok 2018 będzie również dostarczał nam wielu problemów, z którymi będziemy musieli sobie poradzić. W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę na istotne braki personelu medycznego oraz, czego wcześniej nie doświadczaliśmy, na braki personelu obsługi.

Dzisiejszy system kształcenia oraz wynagradzania nie jest dostosowany do potrzeb i oczekiwań rynku medycznego. Występujący od lat deficyt personelu medycznego będzie mocno odczuwalny oraz trudno będzie zminimalizować jego znaczenie w 2018 roku. Samo rozpoczęcie roku będzie z pewnością bardzo nerwowe, gdyż wchodzimy w 2018 rok z trwającym protestem lekarzy rezydentów i lekarzy specjalistów. Lekarze żądają zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Efektem protestu będzie częściowe zmniejszenie dostępności do lekarzy w oddziałach szpitalnych, a miejscowo protest może też uniemożliwić prowadzenie działalności w poszczególnych zakresach.

Spodziewać się możemy, że w 2018 roku wzrosną koszty pracy w sektorze ochrony zdrowia. Będziemy mieli kolejne ustalenia wynagrodzeń minimalnych dla pracowników podmiotów medycznych dodatkowo z tytułu prowadzonych protestów personelu medycznego. Może nastąpić wzrost kosztów pracy, wynagrodzenia pracowników obsługi też będzie wzrastało.

Bartosz Arłukowicz, przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia, były minister zdrowia, poseł Platformy Obywatelskiej:
- Podobnie jak w mijającym roku, tak i w 2018 nie należy oczekiwać żadnego przełomu w służbie zdrowia. Będziemy mieli natomiast do czynienia z negatywnymi skutkami wprowadzonych wcześniej złych zmian, głównie sieci szpitali. Już w okresie świątecznym pacjenci alarmowali, że nocna i świąteczna pomoc lekarska nie funkcjonuje, a szpitalom brakuje lekarzy do opieki nad chorymi. Tak było chociażby w Rzeszowie i Lublinie.

Od początku roku wszyscy zaczniemy odczuwać skutki wypowiadania klauzul opt-out. Ministerstwo Zdrowia bagatelizuje kolejny problem, a zjawisko braku lekarzy na oddziałach zacznie się od stycznia i będzie narastać w kolejnych miesiącach. No i wreszcie wspomniana przez mnie sieć szpitali. Rok 2018 będzie pierwszym, w którym ryczałty będą obejmować cały rok. Kwestią czasu jest, kiedy szpitale zaczną ograniczać przyjmowanie pacjentów na poszczególnych oddziałach w obawie przed przekroczeniem ryczałtu. Z czymś takim mieliśmy już do czynienia w przeszłości. Ale żeby nie było tylko pesymistycznie, to mam nadzieję, że już niedługo minister Radziwiłł zakończy swoją misję ideologizowania służby zdrowia. I to jest największa nadzieja na nadchodzący rok.

Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej:
- W nadchodzącym roku duże nadzieje wiążemy zarówno z powstałym w resorcie zdrowia zespołem ds. ustawy o zawodzie farmaceuty, jak i tym zaangażowanym w wypracowanie koncepcji opieki farmaceutycznej. Liczymy, że z początkiem 2018 roku prace w tych dwóch obszarach osiągną odpowiednią dynamikę. Efektem przyjętych regulacji powinno być jasne i czytelne określenie zadań stojących przed farmaceutami, a także stworzenie ram prawnych do świadczenia profesjonalnej opieki farmaceutycznej przez aptekarzy. W naszej ocenie oba akty prawne powinny być fundamentem pracy każdego farmaceuty.

2018 roku będzie rokiem kontynuacji rozmów na temat rozwiązania kwestii nocnych dyżurów aptek. Rozmowy z naszymi partnerami prowadzone są w atmosferze wzajemnego zrozumienia, dlatego są podstawy ku temu by sądzić, że to właśnie nadchodzący rok przyniesie w tej kwestii prawdziwy przełom.

Greta Kanownik, ekspert ochrony zdrowia:
- Czego należy się zatem spodziewać po 1 stycznia 2018? Zagrożenia to protesty pielęgniarek, ratowników i lekarzy. Wypowiadanie klauzul opt-out to wielka niewiadoma. Pesymista powie, że należy się spodziewać istotnego wydłużenia kolejek w przychodniach i poradniach, zwłaszcza specjalistycznych poradniach przyszpitalnych. Będzie ono następstwem niemożności zapewnienia pełnej obsady gabinetów.

Spodziewać się można także drastycznego okrojenia obsad dyżurów. Skutki zbyt nikłych obsad lekarskich, w połączeniu z istniejącym brakiem pielęgniarek, mogą być bardzo niedobre.

Pozytywy? Wiele problemów z jakimi stykamy się obecnie wynikają z tego, że politycy nie mogą wypracować jednego modelu systemu ochrony zdrowia, a po każdych wyborach dokonują reform, które dalej pogrążają system. Podkreślam, że należy dążyć do ustalenia długofalowej polityki zdrowotnej. Ale by to zrobić konieczne jest uporządkowanie systemu.

Dziś niedobór wiarygodnych danych o systemie lub ich brak powoduje, że decyzje podejmowane przez kreatorów polityki zdrowotnej mogą być nietrafne lub podejmowane w oparciu o podejście intuicyjne, co jest nie dopuszczalne. Dlatego bardzo pozytywną, chociaż niełatwą inicjatywą jest wdrożenia strategii e-zdrowia, czyli wykorzystania technologii informacyjnych i telekomunikacyjnych do wspomagania działań związanych z ochroną zdrowia. Do czynników sukcesu e-zdrowia, można zaliczyć między innymi silne zorientowanie na pacjenta, polityczne i społeczne poparcie, długoterminowe spojrzenie na projekty, wcześniej zdefiniowane cele inwestycji, zaangażowanie wszystkich kluczowych uczestników, multidyscyplinarnego podejścia angażującego polityków, specjalistów, badaczy i biznes, partnerstwo publiczno-prywatne. Czynniki mogące spowodować porażkę opisywanego projektu to niemożność adaptacji strategii do zmieniającego się środowiska, reorganizacja procesów opieki zdrowotnej w trakcie ustanawiania nowych technologii, izolacja od organizacji i potencjalnych użytkowników, opór przed zmianą, brak politycznego wsparcia, brak perspektywy długoterminowej, brak zrozumienia procesów opieki zdrowotnej i zmian zachodzących w środowiskach medycznych, brak analizy rynku, złe komunikowanie problemów.

Realizacja trudnego projektu jakim jest e-zdrowie, wymaga podejścia długoterminowego, wytrzymałości i stabilności rozwoju. I tego sobie życzmy w Nowym 2018 Roku.

Aneta Sieradzka, prawniczka z kancelarii "Sieradzka & Partners" i członkini zespołu Młodzi Menedżerowie Medycyny, autorka bloga "Prawo w transplantacji", wykładowczyni na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu i Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie:
- Patrząc z perspektywy ochrony danych osobowych medycznych to rok 2018 będzie przełomowy, podmioty medyczne muszą przygotować się i wdrożyć przepisy europejskiego rozporządzenia RODO, które zacznie obowiązywać w Polsce od 25 maja 2018 roku. RODO nakłada szereg nowych obowiązków na administratorów danych oraz zwiększa ochronę prawną jednostki, co wiąże się z koniecznością podnoszenia świadomości wśród personelu medycznego w zakresie danych wrażliwych pacjentów na każdym etapie, od rejestracji, diagnozowania, hospitalizacji czy badań klinicznych oraz prawidłowego prowadzenia dokumentacji medycznej.

W transplantologii czekamy na zapowiadaną na 2018 roku nowelizację ustawy o pobieraniu, przechowywaniu i przeszczepianiu tkanek, komórek i narządów. Choć sam projekt nowelizacji rewolucyjnych zmian nie przewiduje to w pewnych obszarach będą to dobre zmiany aczkolwiek nie wystarczające patrząc z perspektywy pacjentów oczekujących na przeszczepienie czy perspektywy pacjenta po przeszczepieniu, któremu nasz ustawodawca od lat niczego sensownego nie zaproponował poza wizytami kontrolnymi w poradniach. A tu kluczowy jest powrót do aktywności życiowych, a przy braku wsparcia systemowego jest to znacznie utrudnione. Wyzwaniem jest usprawnienie procesu kwalifikacji do przeszczepienia, bo w przypadku żywego dawstwa pacjent nie musi miesiącami czy latami się kwalifikować, co obecnie niekiedy ma miejsce. Zmiany te wymagają wsparcia ze strony niepublicznych podmiotów medycznych co może przyczynić się do większej liczby przeszczepień i zminimalizowania uciążliwości, które obecnie napotyka pacjent przed przeszczepem.. Dla transplantologii, może to być rok dobrych zmian.

Maciej Murkowski, ekspert ochrony zdrowia, wykładowca akademickim Wyższej Szkoły Inżynierii i Zdrowia w Warszawie i Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie:
- Podstawowym zagrożeniem dla opieki zdrowotnej w 2018 roku będzie pozostanie na stanowisku ministra Konstantego Radziwiłła. Mam nadzieję jednak, że tak się nie stanie i już niedługo doczekamy się powołanie przez premiera Morawieckiego nowego ministra, na przykład doktora Andrzeja Sośnierza albo profesora Piotra Czaudernę. Przyjęcie tego scenariusza ułatwia mi przedstawienie szans, których realizacja jest możliwa i konieczna w przyszły roku.

Zaliczam do nich nowelizację ustawy o zdrowiu publicznym, która doprowadzi do rzeczywistego udziału wielu resortów w umacnianiu zdrowia narodu oraz spowoduje objęcie szczególnym priorytetem wszelkich działań związanych z promocją zdrowego stylu życia i wczesnego wykrywania chorób, a także gruntowną nowelizację, a właściwie napisanie na nowo, ustawy o sieci szpitali, która zagwarantuje ustalenie dla każdego województwa optymalnej sieci publicznych i niepublicznych szpitali dziennych, krótkoterminowych, długoterminowych o profilu rehabilitacyjnym oraz zakładów pielęgnacyjno-opiekuńczych. W realizacji tych założeń zakładam położenie szczególnego nacisku na racjonalne wykorzystanie istniejących zasobów w drodze konsolidacji. Szczególny akcent będzie położony na tworzenie szpitali dziennych oraz szpitali opieki długoterminowej o profilu rehabilitacyjnym i geriatrycznym.

Opisane działania będą możliwe pod warunkiem stworzenia od podstaw niezbędnego zaplecza konsultingowego, a w tym głębokiej restrukturyzacji Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego oraz przywrócenia Centrum Systemów Informacyjnych jego poprzedniej roli, to jest Centrum Organizacji i Ekonomiki Ochrony Zdrowia.

2018 rok będzie również rokiem uważnej oceny pilotażu zapisów ustawy o POZ, w celu przygotowania jej niezbędnej korekty. Niezależnie od wszystkich znanych i nieznanych uwarunkowań działalności ochrony zdrowia, dominującymi problemami w 2018 roku będzie deficyt kadry fachowej oraz niedostatek środków finansowych w systemie. Zakładam, ze w łagodzeniu deficytu kadry pomocne będą działania uwalniające kadrę fachową od istniejącego nadmiaru czynności administracyjnych i przenoszenie tych obowiązków na asystentów medycznych i opiekunów medycznych. Zakładam także, że premierowi Morawieckiemu uda się zwiększyć procent PKB przeznaczany na ochronę zdrowia do przynajmniej 6,5 proc.

Leszek Borkowski, prezes Fundacji Razem w Chorobie:
- Przewiduję dalszy systematyczny wzrost rynku leków. Rekordowa liczba nowych leków wprowadzanych do lecznictwa odciśnie się pozytywnym piętnem, także na polskim rynku farmaceutycznym. Najliczniejszą grupą nowo wprowadzanych leków będą te stosowane w chorobach onkologicznych niosące postęp terapeutyczny. Na podstawie dotychczasowych wyników badań klinicznych zakładam, że w 2018 roku zostanie dopuszczonych do obrotu około 40 nowych produktów leczniczych. Gro z nich będzie reprezentować immunoonkologię oraz terapie celowane w onkologii, neurologii, chorobach zakaźnych, kardiologii, reumatologii chorobach autoimmunologicznych. Znormalnieją stosunki bilateralne pomiędzy biologicznymi lekami referencyjnymi, a biologicznymi lekami biopodobnymi. Jedynie kością niezgody będzie ich zamienność i to tutaj rozegrają się istotne batalie. Spodziewam się sprzedaży biopodobnego adalimumabu, insulin lispro, rituksymabu i teriparatidu.

Wydaje się, że będzie wygrywać koncepcja powszechnej dostępności do leków bez brutalnej preferencji osób o wyższych dochodach. Na podstawie moich obserwacji mogę śmiało powiedzieć, że pauperyzacja portfeli w wyniku choroby dotyka prawie wszystkich pacjentów na różnych etapach jej rozwoju. Dotychczasowa strategia "radź sobie sam" będzie w 2018 przegrywać ze społeczną zasadą wzajemnej pomocy na wypadek.

W 2018 roku będą nadal zanikać dotychczasowe pozory akceptacji tych złych różnic. Będziemy bardziej mądrze planować wydatki na leki i to zmusi każdego ministra zdrowia bez względu na polityczny krawat do szukania finansowych rozwiązań systemowych w zakresie polityki lekowej. Budżet refundacyjny, mimo powolnego wzrostu, nadal będzie tak napięty, jak wyjściowa koszula na moim brzuchu. Doprowadzi to do konieczności korekt po sześciu miesiącach lub przyhamowania zakresu świadczeń lekowych. Nie może być takiej sytuacji, że na leczenie najbardziej agresywnych chorób przeznaczamy relatywnie najmniejsze pieniądze.

Akceptacja kontynuacji wieloletnich zaniedbań w dostępności do nowych leków w coraz lepiej wyedukowanym społeczeństwie może być coraz bardziej trudna dla każdej administracji Polski. Uważam, że kompetentni słuchacze usłyszą głosy obywateli. Mamy dobrych speców od epidemiologii, muszą jednak głośniej artykułować swoje spostrzeżenia w trakcie podziału strumienia pieniędzy płatnika na nowe leki. Programy lekowe nadal pozostaną jedyną realną furtką dostępu do nowoczesnego leczenia. W 2018 roku pojawią się głosy za mocniejszym i innym wyodrębnieniem zespołów proponujących ministrowi zdrowia decyzję refundacyjną. Pojawią się wymagania ministra zdrowia odnośnie tworzenia aktywnego systemu oceny nowych cząsteczek pod kątem ich efektywności terapeutycznej w programach lekowych w polskiej populacji.

W 2018 roku nastąpi korekta w zasadach wprowadzania zmian zapisów w programach lekowych na podstawie ukazujących się ciągle nowych komunikatów bezpieczeństwa. Przybędzie około dziesięciu nowych programów lekowych a rozszerzeniu, zawężeniu lub zmianie kolejności podawania leków w poszczególnych liniach leczenia dotknie około cyternastu programów. W przyszłym roku zafunkcjonuje system obsługi list referencyjnych z pominięciem wniosków refundowanych składanych w formie papierowej. Będzie jak z dokumentacją rejestracyjną eCTD sporo zamieszania słownego a potem ulga na sumieniu , że oszczędzamy lasy nie tylko przez wypędzenie z nich dwunożnych korników drukarzy. W przyszłym roku powinny znormalizować się procedury hospitalizacji pacjentów mogących przyjmować ambulatoryjnie produkty lecznicze w programach lekowych. W nadchodzącym roku perspektywa szybszego leczenia i powrotu do pracy pacjentów przeważy nad opcją rent i bezczynności zawodowej, a minister zdrowia zrobi porządek z brakami leków w aptekach otwartych z powodu wywożenia ich do krajów gdzie można za nie dostać większe pieniądze. Ponadto, zajmie się problemem tajnego limitu dostawców dla aptek otwartych obsługujących pacjentów w zakresie wyżej wymienionych produktów leczniczych deficytów. Obym się nie mylił.

Leszek Denkiewicz, ekspert zarządzania projektami poprawy jakości i bezpieczeństwa leczenia:
- Co nas czeka w roku 2018? Brak środków, brak lekarzy i pielęgniarek. A tego konsekwencją będzie zamykanie kolejnych oddziałów, a także wiele innych nierozwiązanych od lat problemów wynikających bezpośrednio ze zbyt niskiego finansowania ochrony zdrowia, z którymi żaden z kolejnych rządów nic nie zrobił. Zapowiadane zwiększenie środków to na tym etapie zapowiedź, a nie ogłaszany przez aktualnych decydentów sukces.

Chciałbym jednak zwrócić uwagę na inne zagadnienie. Chodzi o planowaną ustawę o jakości w ochronie zdrowia. To krok bez wątpienia w dobrym kierunku, ale żeby ta ustawa nie stała się wyłącznie kolejnym biurokratycznym obowiązkiem, kadra zarządzająca szpitalami musi zrozumieć co oznacza prowadzenie wewnętrznego systemu monitorowania jakości. Czy np. zbieranie informacji o ilości powtórnych hospitalizacji i ich analizowanie w ujęciu rocznym to jest już odpowiedni system? Kto w szpitalu ma prowadzić taki system, w oparciu o jakie narzędzia i metody? W małym szpitalu pełnomocnikiem ds. jakości często jest naczelna pielęgniarka, która nie ma odpowiedniego przygotowania oraz czasu, który może przeznaczyć na prowadzenie faktycznej poprawy jakości. Natomiast w dużych szpitalach zespół do spraw jakości to niejednokrotnie jeden pracownik, do którego obowiązku należy przede wszystkim prowadzenie szkoleń i przygotowywanie dokumentów do akredytacji lub ISO, a nie monitorowanie i komunikowanie efektów prowadzonych projektów poprawy jakości.

Zgodnie z projektem proponowanej ustawy o jakości w ochronie zdrowia aby uzyskać obowiązkową autoryzację szpital będzie zobowiązany do posiadania wewnętrznego systemu monitorowania jakości leczenia i bezpieczeństwa pacjenta. Jest to wymóg który łatwo będzie wypełnić dokumentami ale znacznie trudniej rozpocząć w szpitalu faktyczne działania które będą w sposób skuteczny poprawiały jakość. Czy urzędnicy Ministerstwa Zdrowia, Centrum Monitorowania Jakości a przede wszystkim kadra zarządzająca szpitalami poradzi sobie z wprowadzeniem odpowiednich metod monitorowania jakości? Czas pokaże, ale bez wątpienia będzie to dużym wyzwaniem w nadchodzącym 2018 roku.

Mateusz Jankowski, wiceprzewodniczący do spraw polityki zdrowotnej Młodych Menedżerów Medycyny:
- 2018 rok dla sektora ochrony zdrowia to rok bezprecedensowych wyzwań, wymagających zdecydowanych i rozsądnych działań. Nadal brak jest długofalowego planu w zakresie kadr medycznych, a obecne działania stanowią jedynie doraźne gaszenie pożaru. Istotne zmiany wywołać może rozporządzenie umożliwiające jednemu lekarzowi dyżurowanie na kilku oddziałach. Wiąże się to również z koniecznością wprowadzenia większej elastyczności w przepisach NFZ co do wymogu i obsady personelu medycznego.

2018 rok to również kolejne reformy, między innymi ustawa o jakości, implementacja RODO, ale także wprowadzenie pilotażu projektu opieki koordynowanej w POZ.

W dalszym ciągu nie doczekaliśmy się finalizacji kluczowych projektów informatycznych, które miejmy nadzieję zostaną wdrożone w nadchodzących miesiącach. Obfitującym w kolejne reformy rok 2018, stanowić będzie okres przejściowy w ochronie zdrowia, co z pewnością będzie wymagało dużo cierpliwości, zwłaszcza ze strony pacjentów.

Zenon Wasilewski, ekspert ochrony zdrowia:
- Podchodzę z dużą rezerwą do zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego dotyczących ochrony zdrowia. Optymistycznie brzmi zapowiedź utworzenia Instytutu Biotechnologii Medycznej. To duża szansa dla polskiego przemysłu farmaceutycznego. Większość partnerów społecznych i znaczna część środowiska medycznego wskazuje na kryzys zaufania do kierownictwa resortu zdrowia. I to nie ulegnie zmianie bez zdecydowanego kadrowego rozstrzygnięcia. Konflikt z lekarzami rezydentami skutkujący wypowiadaniem klauzuli opt-out stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów. Obawiam się, że protesty lekarzy mogą wrócić ze zdwojoną siłą. Za zaistniała sytuację nie obarczam jedynie ministra Konstantego Radziwiłła.

Warto pamiętać, że w budżecie na 2018 rok, którego autorem był właśnie obecny premier, większych pieniędzy na zdrowie nie przewidziano. A perspektywa 6 proc. PKB w 2025 roku jest zbyt odległa.

Ze strony premiera oczekuję bardziej odważnych decyzji systemowych. Na przykład szersze wprowadzenie współpłacenia czy włączenie do systemu ubezpieczeń dodatkowych i zmian dotyczących NFZ.

Feliks Bentkowski, dyrektor kredytowy do spraw sektorów Departamentu BI i Zarządzania Ryzykiem, Portfela Korporacyjnego i Globalnego z Banku Zachodniego WBK:
- Rok 2017, w związku z wejściem w życie ustawy o sieci szpitali, wywołał bardzo wiele emocji. Na tym tle rok 2018, mimo wielu aktualnych i bardzo „gorących” tematów, będzie czasem względnego uspokojenia w opiece zdrowotnej. Placówki, które znalazły się w sieci szpitali odetchnęły z ulgą i już z większym spokojem będą dostosowywały się do nowych warunków rynkowych. Niestety, dla tych, które znalazły się poza siecią, dużą trudnością będzie pozyskanie kontraktów lub odnalezienie swojego miejsca na rynku usług prywatnych. Pozytywnym sygnałem dla sektora jest ustawa gwarantująca wzrost nakładów na służbę zdrowia. Optymizm jest jednak umiarkowany, ponieważ wiele jednostek zastanawia się czy przełoży się to bezpośrednio na ich budżety i czy w stopniu wystarczającym do pokrycia szybko rosnących kosztów.

Do silnej presji płacowej już się przyzwyczailiśmy i pozostanie ona wyzwaniem w kolejnym roku. Brak kadr to coraz większy i coraz bardziej palący problem. Wg danych GUS niedobór wykwalifikowanych pracowników jako barierę w prowadzeniu działalności w grudniu 2016 r. zgłaszało 23 proc. podmiotów z sektora opieki zdrowotnej. W grudniu 2017 r. odsetek wynosił już 35 proc. To dużo, a co gorsza trend jest wyraźnie rosnący.

W tym kontekście liczę na szeroką dyskusję i podejmowanie działań w celu lepszego wykorzystania wiedzy i umiejętności istniejącej kadry medycznej. Na pewno nie chodzi tu o zwiększenie nakładu pracy, bo zarówno wskaźniki OECD, jak i wypowiadanie klauzul opt-out są wyraźnym sygnałem, że dotarliśmy już do granicy. Jedyną drogą będzie zapewnienie efektywnego wsparcia dla kluczowej kadry, praca nad poprawą organizacji szpitali i oddziałów, a nawet ich łączenie.

Z perspektywy pacjenta, w ciągu roku nie spodziewam się istotnych zmian. Zastanawiam się natomiast nad kwestią dostępności świadczeń pod koniec roku. Odejście od nadwykonań i przejście na ryczałt spowoduje, że w celu zapewnienia optymalnej rentowności wiele szpitali będzie starała się „wycelować” w 100 proc. realizację założeń ryczałtu. W niektórych przypadkach może to prowadzić np. do ograniczania liczby przyjęć.

Dorota Kilańska, dyrektor European Federation of Nurses Associations i członek Rady Dyrektorów Europejskiej Fundacji Badań Naukowych w Pielęgniarstwie:
- Eksploatacja pielęgniarek do granic możliwości, nierealne do pogodzenia w tym samym czasie zadania, brak narzędzi i bezpiecznego sprzętu oraz niskie wynagrodzenia zmuszające do „służby” u wielu pracodawców, skutkują zmęczeniem i odchodzeniem od zawodu.Wszechobecne marnotrawstwo kompetencji pielęgniarek i zatrudnianie do zadań, które są poniżej ich możliwości, powoduje niechęć do wykonywania zawodu. Tak też będzie w 2018 roku. Zagrożeniem jest to, że nikt nie ma odwagi do wdrożenia rozwiązań, które przyniosą rzeczywiste korzyści pacjentom.

W 2017 roku powołano ministerstwo jednej grupy zawodowej zapominając o innych uczestnikach systemu, pomijanych w kolejnych krokach reformy.

Postrzegam mijający rok jako rok „gaszenia pożarów” związanych z brakiem kadr, pauperyzacją profesjonalistów, trudniejszym dostępem do podstawowych świadczeń i coraz bardziej zdemotywowanymi pracownikami. Stąd zauważalne obniżenie jakości opieki, wykonywanie zadań na poziomie minimum i niechęć młodej kadry do podejmowania pracy w „chorym” środowisku pracy.

Czy nadzieją będzie powstająca w resorcie strategia dla pielęgniarstwa i położnictwa? Gdyby dokument rzeczywiście odwzorowywał trendy zaznaczone, od ponad czterdziestu lat, w światowym pielęgniarstwie to pewnie przyjęto by go radością. Jednak w tak kluczowym dokumencie brakuje innowacyjnych rozwiązań dla pielęgniarstwa, jak APN, semantyczna interoperacyjność dokumentacji elektronicznej. Nie uwzględnia się strategii WHO dla pielęgniarstwa i położnictwa do 2020 roku realizowanej w Rosji, na Łotwie i w Mołdawii, i też nie wskazuje się sposobu pomiaru efektywności wyznaczonych celów. To kolejny „szklany sufit” nie do przebycia dla zawodu stojącego kobietami. Powstrzymywanie postępu w pielęgniarstwie nie służy systemowi i nie będzie służyć pacjentom.

Nadzieję upatruję je w elektronizacji systemu oraz w kształconych obecnie, przyszłych kadrach pielęgniarskich. Wyzwaniem dla zarządzających będzie natomiast zatrzymanie ich w systemie.

Maria Libura, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagielońskiego do spraw zdrowia, dyrektor Instytutu Studiów Interdyscyplinarnych w Uczelni Łazarskiego:
- Na szczęście ubiegłoroczna dyskusja wokół podniesieni nakładów na ochronę zdrowia zneutralizowała popularny mit, głoszący, że system ochrony zdrowia można przebudować bezkosztowo. Stwarza to szansę na szeroką debatę nad szybszym niż zakładany w „ustawie 6 proc.” wzrostem nakładów na ochronę zdrowia. Największym natomiast zagrożeniem, które może sprowadzić reformy na bezdroża i pozbawić je całkowicie poparcia społecznego, jest dynamika ujawniających się wewnątrz sektora problemów strukturalnych, która spycha kwestię racjonalizacji systemu w duchu obiecywanego solidaryzmu społecznego na dalszy plan.

Niewątpliwie jednym z podstawowych wyzwań w roku 2018 będzie kryzys kadrowy w ochronie zdrowia. Lekarze rezydenci, a następnie także inne grupy zwodów medycznych, potraktowały bowiem poważnie hasło odpowiedzialności państwa za sektor ochrony zdrowia, rezygnując ze strategii cichej ucieczki do sektora prywatnego, a zamiast tego zwracając się z postulatami wprost do Ministerstwa Zdrowia. Oczywiście, problem braku białego personelu narastał latami i stanowi spadek po poprzednikach, co nie zmienia faktu, że brak krótko- i długoterminowej strategii rozwiązania nieubłagalnie zbliżającego się przesilenia stanowi słaby punkt obecnej polityki. Szerszej opinii publicznej unaocznił to protest rezydentów i akcja wypowiadania klauzuli opt-out, która pokazała, że funkcjonowanie polskiego systemu ochrony zdrowia w jego obecnym kształcie opiera się na zgodzie lekarzy na pracę w wymiarze przekraczającym normy. Rezydenci są też pierwszym pokoleniem, które głośno zakwestionowało obowiązujący paradygmat dorabiania do publicznej pensji poprzez zatrudnienie na dodatkowych umowach, wstawiając na sztandary hasło "jeden lekarz – jeden etat", a także nagłaśniając przypadki śmierci z przepracowania. Tego kryzysu nie rozwiążą proste podwyżki. Będzie on wymagał gruntownej przebudowy modelu zatrudniania białego personelu, a w dalszej perspektywie – także modelu kształcenia i wykorzystania kadr medycznych.

Nadchodzący rok będzie też testem faktycznego funkcjonowania sieci szpitali, w tym testem in vivo oddziaływania algorytmu określającego wysokość ryczałtu na zachowania zarządzających placówkami. Mechanizm „mierzenia w stu procentach" może bowiem potencjalnie doprowadzić do ograniczania liczby świadczeń pod koniec okresu rozliczeniowego i ograniczania przyjęć pacjentów. Należy mieć nadzieję, że projektowane rozwiązania dotyczące jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwa pacjenta wprowadzą do systemu brakujący wymiar, uzależniając finansowanie publiczne od jakości i skuteczności leczenia. Bez odczuwalnych dla pacjentów zmian w tym obszarze służba zdrowia okaże się znów „workiem bez dna”.

Piotr Magdziarz, partner zarządzający w Formedis Medical Management & Consulting:
- Chaos. Tym jednym słowem można podsumować zmiany, jakie zaszły w ochronie zdrowia w 2017 roku.Fundamentalnymi zmianami, z jakimi wchodzimy w 2018 rok jest powstanie sieci szpitali oraz zmiana poziomu finansowania ochrony zdrowia ze środków publicznych, zakładającą ich stopniowy wzrost do poziomu 6,0 proc. PKB w 2025 roku. Ale ani wprowadzona w tej formie sieć szpitali ani zapowiedziany wzrost poziomu finansowania ochrony zdrowia nie rozwiążą zasadniczego problemu, z jakim będziemy się borykać w ochronie zdrowia - nie tylko w 2018 r. - ale również w kolejnych latach – problemu kadrowego. Dobitnie nam to pokazuje sytuacja w szpitalach po wypowiedzeniu przez lekarzy klauzul opt-out. Brak kadry lekarskiej (ale również pielęgniarskiej) doprowadzi do niekontrolowanego zamykania się oddziałów szpitalnych, a nawet całych szpitali, co w konsekwencji doprowadzi do powstania sieci szpitali niezgodnej z rzeczywistym zapotrzebowaniem na świadczenia medyczne. Problem ten mógł i nadal może być rozwiązany poprzez reorganizację rynku szpitalnego i utworzenie z 3-4 aktualnie funkcjonujących na danym obszarze szpitali, jednego szpitala regionalnego - realizującego świadczenia zachowawcze i zabiegowe – oraz przeprofilowanie pozostałych 2-3 szpitali, w szpitale realizujące wyłącznie świadczenia zachowawcze (interna, opieka długoterminowa, i tak dalej). Pozwoliłoby to na koncentrację środków finansowych w profilach zabiegowych w jednym szpitalu (co między innymi pozwoliłoby na wzrost poziomu wynagradzania pracowników) i ograniczenie zapotrzebowania na specjalistyczną kadrę lekarską.

Marcin Pakulski, ekspert ochrony zdrowia:
Rok 2018 nie zapowiada się na rok stabilnej poprawy w systemie opieki zdrowotnej. Wniosek taki stawiam na podstawie analizy czy wdrażane zmiany przez Ministerstwo Zdrowia są w stanie zmniejszyć dysproporcje pomiędzy rosnącymi potrzebami zdrowotnymi a dostępem do świadczeń opieki zdrowotnej. Wiele działań ma charakter doraźny. Począwszy od doraźnego zwiększenia pieniędzy na leczenie zaćmy a skończywszy na zmianie wymogów w zakresie obsady personelu medycznego. Niestety nawet zapowiedź wprowadzenia ustawy o jakości nie przekonuje mnie, że jest to kompleksowy plan poprawienia bezpieczeństwa i efektywności funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej. A bezpieczeństwo i efektywność postrzegam jako sposób na poprawę działania systemu.

Ale jest światełko w tunelu. Z wielkim zadowoleniem i pozytywnym zaskoczeniem zanotowałem wysoko postawiony problem zdrowia w expose Premiera Morawieckiego. Przy tym bardzo trafnie wskazane najważniejsze wyzwania w zdrowiu czyli choroby nowotworowe i choroby układu krążenia. Wypada trzymać kciuki by za tymi słowami poszły odpowiednie działania. Martwi jednak wyraźny brak determinacji w szybkim i odważnym zwiększeniu wydatków na opiekę zdrowotną. Martwi również doktrynalne lecz błędne trzymanie się tezy, że lepsza jest państwowo/budżetowa „służba zdrowia”, w działalności której nie ma miejsca na zysk.

A bez zwiększenia nakładów i bez zagwarantowanego uczciwego zysku, który można przeznaczyć na inwestycje nie będzie ani jakości, ani efektywności ani odpowiednich kadr. Odwagi potrzeba również we wprowadzaniu choćby dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych ściśle powiązanych ze składkami obowiązkowymi.

2018 rok będzie rokiem stagnacji, zamrożenia rozwoju oraz „gaszeniem pożarów” w co chwila innym miejscu opieki zdrowotnej albo jeżeli Ministerstwo Zdrowia pójdzie drogą wskazaną przez Mateusza Morawieckiego w expose, rokiem odważnych decyzji chroniących nas przed chaosem. Przekonamy się niebawem.

Anna Janczewska-Radwan, minister do spraw systemu ochrony zdrowia w Gospodarczym Gabinecie Cieni BCC:
- Zdrowie jako najważniejsza wartość dla każdego człowieka zasługuje na to, by być priorytetem w polityce państwa. Wskazanie przez premiera Morawieckiego w swoim expose tego obszaru jako priorytetu państwa jest przełomem w podejściu dotychczasowych premierów do ochrony zdrowia i napawa mnie pewną nadzieją na nowy 2018 rok. Deklarowane zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia do 6 proc. PKB do 2025 roku, gdyby nie ta tak odległa perspektywa, mogłoby tez rodzić nadzieję na załatwienie paru palących problemów w systemie w 2018 roku. Czy zapowiedzi budowy Narodowego Instytutu Onkologii i Narodowego Programu Zdrowia Kardiologicznego zapiszą się pozytywnie na kartach historii 2018 roku? Będziemy mogli to ocenić dopiero po przedstawieniu harmonogramu ich wdrażania i zaprezentowaniu szczegółów tych przedsięwzięć.

Prognozując rok 2018 w ochronie zdrowia widzę więcej zagrożeń dla pacjentów i świadczeniodawców niż nadziei na poprawę sytuacji. Niepokoi mnie, sygnalizowany już od dłuższego czasu, brak wizji i strategii dla ochrony zdrowia. Jak do tej pory taki profesjonalny dokument nie został przygotowany przez aktualny rząd. Wprowadzane są natomiast chaotycznie różnorodne zmiany do systemu ochrony zdrowia, wynikające głównie z potrzeby realizacji obietnic wyborczych. Powodują one niespójność systemu i wywołują ciągłe pożary, konieczność ich gaszenia i to zazwyczaj nie skutecznego. Wśród największych zagrożeń na 2018 rok wymieniłabym brak perspektywy na skrócenie kolejek do lekarzy specjalistów, brak systemowego uregulowania wynagrodzeń w ochronie zdrowia i narastający konflikt z rezydentami, pogłębiające się problemy kadrowe , marginalizację prywatnej opieki zdrowotnej, brak wiarygodnych danych statystycznych na skutek przedłużającego się procesu informatyzacji, trudne jeszcze do przewidzenia dziś skutki wprowadzenia ustawy o sieci szpitali i oczywiście niedofinansowanie naszego systemu ochrony zdrowia.
 
© 2018 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe