Wyślij
Udostępnij:
 
 
Archiwum

Co z imiennymi opaskami na rękach pacjentów? ►

Źródło: Anna Gawrońska
Redaktor: Krystian Lurka |Data: 03.12.2021
 
 
– Pracownicy szpitali wypatrują z optymizmem zmian dotyczących identyfikacji chorych, które mają nastąpić w 2022 r. Chodzi o ponowną możliwość umieszczania imienia i nazwiska pacjenta na opasce – wyjaśnia dr n. ekon. Anna Gawrońska, opisując problemy związane z tym tematem.
Wprowadzenie opasek do identyfikacji pacjentów było konsekwencją nowelizacji ustawy o działalności leczniczej z 2011 r. – miała to na celu ochronę danych osobowych pacjentów.

– Chodziło o to, aby z łóżek szpitalnych zniknęły karty gorączkowe, a osoby postronne nie były w stanie zidentyfikować, kim jest pacjent leżący na danym łóżku, i by uniemożliwić dotarcie do intymnych danych związanych ze stanem pacjenta. Wprowadzenie tych zmian było zasadne i słuszne, bo dbałość o ochronę danych osobowych pacjentów, zwłaszcza hospitalizowanych, w obszarze danych wrażliwych i medycznych, jest ważnym zagadnieniem – opisuje „Menedżerowi Zdrowia” dr n. ekon. Anna Gawrońska z Sieci Badawczej Łukasiewicz – Instytutu Logistyki i Magazynowania.

Ekspertka przypomina, że „w ślad za ustawą opublikowano rozporządzenie ministra zdrowia, w którym znalazły się praktyczne wytyczne, w jaki sposób szpitale powinny realizować ten wymóg”. – Zgodnie z ustawą należy zaopatrzyć pacjenta w znaki, które będą z jednej strony chroniły jego dane osobowe, uniemożliwiając dotarcie do informacji na temat tożsamości pacjenta przez osoby postronne, a z drugiej strony pozwalały na identyfikację pacjenta chociażby przez personel pielęgniarski. Okazało się, że z tym identyfikowaniem jest wiele problemów – mówi Anna Gawrońska i podaje statystyki.

– Z badania opisanego w USA już w 1995 roku przez Freda Pucketta wynika, że niemal 20 proc. błędów medycznych, do których dochodzi na terenie szpitala, to błędy w obszarze terapii lekiem, a konkretnie w obszarze identyfikacji pacjenta. To negatywne przypadki, w których pacjenci otrzymują nie te leki, które zlecił lekarz. Wynika to albo z błędnej komunikacji między personelem medycznym, albo z niewłaściwego doboru samych produktów leczniczych, wynikającego z niewłaściwej identyfikacji pacjenta – wyjaśnia Gawrońska, podkreślając, że „cel omawianych zmian w przepisach był jak najbardziej słuszny, ale w rozporządzeniu zabrakło praktycznych wytycznych – czyli co szpital powinien zrobić, by umożliwić realizację założeń prawnych, ale także by zabezpieczyć zdrowie i życie pacjenta oraz stworzyć odpowiednie narzędzia do właściwego identyfikowania pacjentów przez personel lekarski czy pielęgniarski”.

– Od momentu, kiedy zaczęły obowiązywać te wymogi prawne, obserwuję sposoby, w jakie szpitale dostosowują się do nich. Jest ich mnóstwo – przyznaje, opisując je, ekspertka i ocenia nowe i lepsze.

– Przeważają opaski z kodem kreskowym, w których najczęściej jest zakodowany identyfikator, odzwierciedlający numer księgi głównej lub księgi oddziałowej. Czasami są to opaski, na których oprócz kodu kreskowego widnieje też imię i nazwisko pacjenta. Bywa że szpitale zamieszczają tam też dane dodatkowe, takie jak PESEL danego pacjenta, ale są też opaski, gdzie odręcznie wpisuje się numer identyfikacyjny, który jest odpowiednikiem numeru księgi głównej bez żadnych danych dodatkowych, więc uniemożliwia się szpitalom dotarcie do tożsamości pacjenta. Oczywiście personel pielęgniarski zna swoich pacjentów, szczególnie tych, którzy są długo hospitalizowani, ale powiedzmy sobie szczerze, że nie jest to dobre rozwiązanie, jest to rozwiązanie obarczone ryzykiem popełnienia błędu związanego z identyfikacją pacjenta. W tym przypadku rekomendowanym rozwiązaniem powinno być stworzenie mechanizmu, który pozwoli personelowi pielęgniarskiemu na identyfikację pacjenta przy jego łóżku. Bez konieczności sprawdzania tych danych w systemie przy stanowisku komputerowym w dyżurce pielęgniarskiej czy lekarskiej. Te opaski jak najbardziej spełniałyby swoją funkcję pod warunkiem, że szpital dysponowałby oprogramowaniem, które możliwe byłoby do zainstalowania na urządzeniach mobilnych, czyli chociażby na terminalach medycznych. Dzięki temu można by przy łóżku pacjenta zeskanować kod kreskowy z opaski, ale też mieć dostęp do bazy szpitalnej, w której dostępne są wszystkie dane pacjenta. Jeśli dołożymy, mówiąc kolokwialnie, do tego zlecenie lekarskie w postaci elektronicznej, to mamy świetny mechanizm, który pozwala na weryfikację zgodności przygotowanych dla pacjenta leków ze zleceniem lekarskim. Co więcej, jesteśmy w stanie sprawdzić, czy przygotowane leki są przeznaczone dla tego konkretnego pacjenta. W związku z tym eliminujemy ryzyko popełnienia błędu, oczywiście to nie tak, że wszyscy robimy wszystko doskonale, ale tu jest rola systemu informatycznego, by w momencie, kiedy dojdzie do jakiejś pomyłki, zaalarmował personel i dał czas na zmianę przygotowanych leków na te właściwe – mówi Gawrońska w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”, podkreślając, że „istnieje mnóstwo dobrych praktyk, które można by wykorzystać, żeby skutecznie realizować wymogi prawne, czyli zaopatrywanie pacjentów w opaski i w te znaki, które uniemożliwiają dotarcie do danych osobowych pacjenta przez osoby postronne, a jednocześnie zadbać o bezpieczeństwo pacjenta”.

– Dyskutuje się o ustawie o działalności leczniczej – pojawiają się głosy ze strony przedstawicieli szpitali, którzy są pełni obaw, z których wynika, że bez odpowiednich narzędzi teleinformatycznych i bez odpowiedniej infrastruktury teleinformatycznej takie zapisy to tylko ryzyko dla zdrowia i bezpieczeństwa pacjenta – zaznacza Gawrońska. – Prawda jest też taka – co wynika także z moich wieloletnich doświadczeń z personelem szpitalnym – pracownicy szpitali, nie mając do dyspozycji terminali medycznych, czy innych możliwości zdalnego obsługiwania procesu rozchodowania leków na pacjentów, boją się opasek tylko z kodem kreskowym. Dla nich rozwiązanie takie jest kompletnie bezużyteczne i stwarza ogromne ryzyko popełnienia błędu – podkreśla Gawrońska, zwracając uwagę, że „wypatrują oni z optymizmem zmian, które mają nastąpić w 2022 roku”.

– Mowa o powrocie do stanu, który obowiązywał przed zmianami w ustawie o działalności leczniczej z 2011 r. . Chodzi o możliwość umieszczania imienia i nazwiska pacjenta na opasce – wyjaśnia Gawrońska. Ocenia, że „to z pewnością sprawi, że zapewnimy bezpieczeństwo pacjenta, ale jednocześnie zadbamy o komfort pracy personelu”.

– Jestem „za” skanowaniem kodów kreskowych, bo wspomniane badania, które wykazały gigantyczne korzyści skanowania kodów przy łóżku pacjenta w stosunku do ręcznego wprowadzania danych, chociażby na temat podawanych leków. Jednocześnie dostrzegam ogromne zagrożenie związane z nieprzystosowania infrastruktury teleinformatycznej do obowiązujących wymogów prawnych. Należy znaleźć złoty środek i zadbać przede wszystkim o bezpieczeństwo pacjenta i komfort pracy personelu pielęgniarskiego, bo głównie to te osoby podają leki pacjentom, a terapia lekiem jest najczęściej stosowaną w szpitalach – podsumowuje ekspertka.

Wypowiedź w całości do obejrzenia poniżej.



 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.