Wyślij
Udostępnij:
 
 
iStock

Dylemat dyrektorów – czy odmawiać leczenia nierefundowanymi preparatami

Redaktor: Krystian Lurka |Data: 29.01.2021
 
 
Przedstawiciele szpitali jednoznacznie wskazują, że przeznaczony na Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych budżet nijak się ma do faktycznych potrzeb – zarządzający mają nie tylko moralny, ale i prawny dylemat, czy odmawiać chorym leczenia nierefundowanymi preparatami.
Ustawę o Funduszu Medycznym opublikowano 26 października – zaczęła obowiązywać po 30 dniach i... już jest potężny problem. O kłopocie w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia” mówi właściciel Kancelarii Doradczej Rafał Janiszewski. Zgłaszają się do niego dyrektorzy szpitali, którzy zgodnie z zapisami ustawy o Funduszu Medycznym mogą leczyć pacjentów w Ratunkowym Dostępie do Technologii Lekowych. – Przyznają, że budżet na ten cel – stanowiący 3 proc. wartości umów na leki w programach lekowych i chemioterapii – jest stanowczo zbyt niski – podkreśla Janiszewski.

– Trzeba wziąć pod uwagę, że część chorych w tych ośrodkach uzyskała zgodę na finansowanie tychże leków na wcześniejszych zasadach. Zgody te były wydawane na trzy miesiące, jednak zasada była taka, że jeśli pacjent odnosi korzyść z leczenia, terapię należy kontynuować. A zatem grupa chorych kontynuujących leczenie jest zawsze priorytetowa przy podejmowaniu decyzji o wdrażaniu RDTL. Dochodzą jednak nowi. Tacy, u których lekarze prowadzący stwierdzają, że jest możliwe skuteczne podjęcie leczenia lekami nierefundowanymi. Ci chorzy mogą uzyskać finansowanie już na nowych zasadach, czyli z pominięciem trybu wnioskowego. Czy rozpoczną terapię, zależy już teraz nie od ministra zdrowia, ale od terapeuty i pozytywnej opinii konsultanta medycznego – mówi Rafał Janiszewski.

Trzeba mieć na uwadze, że również duża część tych pacjentów będzie z terapii uzyskiwała korzyść zdrowotną, a więc ich leczenie będzie musiało być kontynuowane.

– Dyrektorzy placówek, z którymi ostatnio rozmawiałem, twierdzą zgodnie, że ustawowe 3 proc. budżetu na RDTL nie wystarczy im nawet dla chorych kontynuujących leczenie. Na włączenie nowych już teraz nie mają pieniędzy, a przecież pacjentów będzie tylko coraz więcej – podkreśla.

Ekspert zwraca uwagę, że w nowej formule RDTL realizować mogą wyłącznie placówki powyżej drugiego poziomu zabezpieczenia szpitalnego – to oznacza, że pacjenci, którzy otrzymywali terapię ratunkową w pozostałych placówkach i potrzebują kontynuacji, tam już jej nie otrzymają.

– Zostaną zatem przekierowani do szpitali, które zgodnie z ustawą powinny zapewniać dostęp do takiego leczenia, a przecież – jak wskazałem – placówki te już dziś mają potężne problemy, by sfinansować terapię dla „swoich” pacjentów – konkluduje Janiszewski.

Rezultat?

– Dyrektorzy szpitali niejednokrotnie zastanawiają się, czy mają prawo odmówić pacjentowi terapii lekiem, o którym wiadomo, że jest skuteczny i przyniesie mu poprawę stanu zdrowia. Żaden z nich nie powinien stawać wobec takiego dylematu. Dylematu, w którym prócz aspektu czysto moralnego, etycznego, ludzkiego – pojawia się również aspekt prawny. Przecież pacjenci, który rozpoczęli leczenie finansowane ze środków publicznych i u których leczenie to jest skuteczne, powinni mieć prawo do jego kontynuacji – mówi Janiszewski w rozmowie z „Menedżerem Zdrowia”.

Ekspert zastanawia się, na jakiej podstawie wyliczono, że to ma być 3 proc. i pyta, dlaczego nie – na przykład – 5 proc.

– Zastanawia mnie także to, czy ustalając budżet na poziomie 3 proc., ktokolwiek uwzględnił konieczność sfinansowania terapii pacjentów, którzy dotychczas leczyli się w szpitalach poniżej drugiego poziomu zabezpieczenia szpitalnego – mówi Janiszewski i przyznaje, że z sygnałów, które do niego docierają, wynika jasno, że nie tylko ich nie uwzględniono, ale budżet w takiej wysokości nijak nie przystaje do faktycznych potrzeb stosowania RDTL w Polsce.

Janiszewski konkluduje, że zapis dotyczący RDTL powinien być nowelizowany.

Przeczytaj także: „Co dalej z Ratunkowym Dostępem do Technologii Lekowych?”.

 
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe