Wyślij
Udostępnij:
 
 
Hamankiewicz to „arogancki łajdak bez szacunku do pacjenta” i "kompletny awanturnik"?
 
Działy: Aktualności
Część internautów nie ma o prezesie NRL dobrego zdania. - Hamankiewicz jest arogancki, prostacki, bez szacunku do pacjenta. Nie powinien nawet zwierząt leczyć. Łajdak i kompletny awanturnik - oceniają pacjenci w sieci. A to zaledwie kilka spośród kilkudziesięciu negatywnych opinii, które można znaleźć na portalach porównujących lekarzy.
- Portale pozwalające na recenzowanie lekarzy są współczesną wersją poczekalni, w której czekał tłum pacjentów opowiadających historyjki o lekarzach. Z tą różnicą, że zasięg oddziaływania internetu jest o wiele większy, więc niesprawiedliwa ocena może bardziej boleć - przyznaje Maciej Hamankiewicz, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej w rozmowie z "Dziennikiem.pl". Dodaje przy tym, że NRL trudno jest z tego typu portalami walczyć. Wygrywa anonimowość wpisów i swoboda działalności gospodarczej.

Hamankiewicz przyznaje, że sytuacja, w której każdy może stworzyć stronę, umieścić na niej dane tysięcy lekarzy i dawać możliwość pisania komentarzy, jest nieprzyzwoicie skomplikowana i wymaga dużego zaangażowania samego lekarza, którego dobra zostały naruszone.

Czy to legalne?
CSIOZ nie udostępnia danych dotyczących lekarzy bezpośrednio spółkom prawa handlowego, właścicielom portali porównujących lekarzy, natomiast udostępnia publicznie rejestr, z którego spółki te mogą korzystać. W ten sposób przedsiębiorcy wchodzą w posiadanie danych o lekarzach. Ale od tego do ich wykorzystywania w internecie daleka droga. Obowiązuje przecież ustawa o ochronie danych osobowych. I tu pojawia się spór.

Artykuł 23 ustawy określa bowiem, kiedy przetwarzanie danych jest dopuszczalne. Przedsiębiorcy prowadzący lekarskie porównywarki powołują się na ust. 1 pkt 5. Określa on, że przetwarzanie danych jest dopuszczalne, gdy jest to niezbędne dla wypełnienia prawnie usprawiedliwionych celów realizowanych przez administratorów danych albo odbiorców danych, a przetwarzanie nie narusza praw i wolności osoby, której dane dotyczą.Jeśli wpis dotyczy jedynie oceny tego, w jaki sposób lekarz świadczy usługę, a więc jego działalności zawodowej, to zdaniem generalnego inspektora ochrony danych osobowych portal ma prawo powoływać się na wskazaną wyżej przesłankę. Potwierdza to również utrwalone orzecznictwo sądowe.

Lekarz jest zawodem zaufania publicznego, a z danymi takich osób wolno robić więcej. Przedstawiciel takiego zawodu powinien – w ocenie GIODO – liczyć się z tym, że będzie oceniany. Także w internecie, i nie zawsze pozytywnie.

- Wielu lekarzy jednak uważa wyjaśnienia przedsiębiorców i GIODO za absurdalne. Ci, którzy postanowili walczyć o ochronę swych danych osobowych, a co się z tym wiąże, dobrego imienia, przekonywali, że podstawa prawna, na którą powołują się twórcy porównywarek i urzędnicy, jest niewłaściwa. Ich zdaniem zastosowanie znaleźć powinien art. 23 ust. 1 pkt 3 ustawy. On z kolei mówi o tym, że przetwarzanie danych jest dopuszczalne, gdy jest to konieczne do realizacji umowy, gdy osoba, której dane dotyczą, jest jej stroną lub gdy jest to niezbędne do podjęcia działań przed zawarciem umowy na żądanie osoby, której dane dotyczą. Innymi słowy, taki portal mógłby przetwarzać dane, gdyby zawarł umowę z lekarzem. Jeśli umowy nie zawarł, nazwisko oraz możliwość recenzowania czyjejś pracy nie powinny być udostępniane. Co ciekawe, „lekarska” interpretacja przepisów od kilku lat okazuje się właściwsza niżeli interpretacja autorstwa urzędników wyspecjalizowanych w ochronie danych osobowych. Stwierdzał to kilkukrotnie sąd administracyjny (m.in. sygn. akt II SA/Wa 1819/13; I OSK 1480/14; II SA/Wa 1009/16; II SA/Wa 1261/16) - czytamy w "Dzienniku.pl".

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania konta na Twitterze: www.twitter.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2018 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe