Wyślij
Udostępnij:
 
 
Kłopot rezydenta
Autor: Krystian Lurka |Data: 12.08.2019
 
 
Coraz więcej oddziałów szpitalnych zawiesza działalność, bo brakuje lekarzy. Przykłady? Oddział chorób wewnętrznych w szpitalu w Nowym Tomyślu, oddział obserwacyjno-zakaźny w Makowie Podhalańskim, oddział ginekologiczno-położniczy w Siemiatyczach. Zamknięte oddziały to kłopoty dla rezydentów, którzy są przypisani na czas szkolenia do danej jednostki.
Co ma zrobić rezydent, jeśli oddział prowadzący szkolenie zawiesza działalność z powodu braków kadrowych?

Wyjaśnia Rafał Janiszewski, właściciel kancelarii doradzającej placówkom medycznym, w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Ekspert radzi, żeby w takiej sytuacji zgłosić się wprost do Centrum Medycznego Kształcenia Podyplomowego.

– Centrum powinno zostać o takiej sytuacji powiadomione przez placówkę, która oddział zamyka lub zawiesza. I powinno skoordynować ten proces – podkreśla Janiszewski.

Z kolei Bartosz Fiałek z zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, wyjaśnia, że kiedy szkolący oddział zawiesza się lub zamyka, rezydent powinien jak najszybciej zgłosić się do urzędu wojewódzkiego. To jest bowiem jednostka, która zajmuje się rozdzielaniem miejsc rezydenckich i ma ona obowiązek wskazać inne miejsce odbywania specjalizacji.

– Szukanie miejsca na własną rękę jest trudne, poza tym są odpowiedzialne za to instytucje. Dlatego zawsze lepiej jest zwrócić się do urzędu wojewódzkiego i my tak zalecamy – mówi Fiałek w rozmowie z „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Lekarz wskazuje, że jeśli wiąże się z tym jakiś przestój – bo szukanie miejsca trwa albo jest szansa na wznowienie działalności oddziału – można zawiesić rezydenturę, ale nie będzie to przerwa z winy lekarza.

Niedofinansowanie systemu przyczyną śmierci pacjentów?
OZZL wystąpił do prokuratora generalnego z wnioskiem o sprawdzenie, czy członkowie rządu i parlamentarzyści nie popełnili przestępstwa z art. 155 Kodeksu karnego, czyli nieumyślnie spowodowali śmierć. - Możliwe, że dokonali tego ci, którzy przedłożyli Sejmowi projekty ustaw przewidujące 40 mld zł rocznie na cele określane jako "nowa piątka PiS" i tym samym nie zapobiegli tysiącom zgonów rocznie pacjentów - stwierdził Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.

- Ci, którzy głosowali za przyjęciem ustaw, a nie zdecydowali o przeznaczeniu tych środków na poprawę finansowania publicznej ochrony zdrowia, nie zapobiegli tysiącom zgonów rocznie pacjentów, którzy z powodu niedofinansowania ochrony zdrowia, powodującego jej niewydolność, nie otrzymują pomocy medycznej w odpowiednim czasie albo nie otrzymują odpowiedniego leczenia, przez co postęp choroby doprowadza ich do śmierci - wyjaśnił Bukiel.

- Jednocześnie, mając świadomość, że za wielkie niedofinansowanie publicznej ochrony zdrowia odpowiada nie tylko obecny rząd i obecni parlamentarzyści, ale wszystkie poprzednie rządy od roku 1989 i poprzednie parlamenty, wystąpiliśmy z wnioskiem do prokuratora generalnego, aby – jeśli uzna to za uzasadnione – postawił podobne zarzuty popełnienia przestępstwa z art. 155 kk członkom wcześniejszych rządów i wcześniejszym parlamentarzystom - przyznał Krzysztof Bukiel.

Przeczytaj także: "Polska ma raka" i "Dyrektor nie ma na wypłaty dla lekarzy i pielęgniarek".

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2019 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe