Wyślij
Udostępnij:
 
 
iStock

O sile rażenia orzeczeń sądów lekarskich

Źródło: Biuletyn Wielkopolskiej Izby Lekarskiej/Jerzy Sowiński i Jędrzej Skrzypczak
Redaktor: Krystian Lurka |Data: 04.10.2022
 
 
Publikujemy tekst Jerzego Sowińskiego i Jędrzeja Skrzypczaka o „sile rażenia” i oddziaływaniu orzeczeń sądów lekarskich na renomę i dobre imię lekarzy występujących jako obwinieni przed sądami lekarskimi.
Analiza prawników Jerzego Sowińskiego i Jędrzeja Skrzypczaka z Wielkopolskiej Izby Lekarskiej:
Pretekstem do tych rozważań niech będą wytyczne zawarte w wyroku Sądu Najwyższego (SN) z 26 maja 2017 r. o sygn. akt I CSK 588/16.

Sprawa jest o tyle nietypowa, zważywszy na zwykle prezentowaną tu problematykę, że problem pojawił w postępowaniu cywilnym o naruszenie dóbr osobistych, a orzeczenie OSL było tylko pretekstem, i to jednym z wielu. Ale uważamy, że z jednej strony poglądy SN są tak ciekawe i ważne, a z drugiej strony liczba podobnych przypadków stale rośnie, że warto poświęcić trochę miejsca i czasu na przytoczenie najważniejszych ustaleń z tej sprawy.

Stan faktyczny przedstawiał się następująco. Powód w tej sprawie to lekarz A.G., który wniósł pozew do jednego z sądów powszechnych, Sądu Okręgowego w X., a więc – co należy podkreślić – nie lekarskiego, o zobowiązanie pozwanych T. S.A. w (...) i Grupy O. S.A. w (...) do zaprzestania działań naruszających jego dobra osobiste, do usunięcia ze strony internetowej publikacji pt. „(...)” i do opublikowania na stronach internetowych trzyszpaltowego oświadczenia, że pozwani „przepraszają lekarza A.G., prowadzącego klinikę chirurgii estetycznej w (...), za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, iż Sąd Lekarski wymierzył mu karę nagany za wykonaną operację plastyczną X., w trakcie której miał ją oszpecić”, a ponadto wniósł o upoważnienie go do opublikowania oświadczenia na wypadek, gdyby nie uczynili tego pozwani. Powód wniósł też o zasądzenie od pozwanych na jego rzecz kwot po 50 tys. zł tytułem zadośćuczynienia, a na wskazany cel społeczny kwot po 20 tys. zł oraz solidarnie od obu pozwanych kwoty 100 tys. zł tytułem odszkodowania.

Jak widać żądania były poważne, a wynikały z następujących okoliczności.

A.G. był lekarzem drugiego stopnia chirurgii ogólnej, z długą praktyką i uprawnieniami w zakresie chirurgii kosmetycznej, natomiast nie ma specjalizacji w zakresie chirurgii plastycznej. Przez wiele lat kierował poradnią w jednym ze szpitali rejonowych, a od 1992 r. prowadzi w praktykę lekarską w zakresie chirurgii kosmetycznej pod nazwą A. W latach 2004–2006 placówka ta lokowała się na czołowych miejscach w rankingu najlepszych placówek chirurgii plastycznej. 12 marca 2003 r. powód przeprowadził u pacjentki X. zabieg plastyki blizny skrzydełka nosa, wypełnienia ubytków tkanek miękkich nosa, dermabrazji skóry nosa, skrócenia brody i zmniejszenia płatków uszu, równocześnie z dużym zabiegiem liftingu twarzy. Po zabiegu u pacjentki wystąpiły powikłania pooperacyjne, których leczenie trwało długo i ostatecznie doprowadziło do konfliktu z powodem. X. o komplikacjach pooperacyjnych zawiadomiła media, a historia jej zabiegu stała się tematem kilku reportaży. Pani ta prowadziła też blog, na którym dzieliła się swoimi opiniami na temat braku kompetencji powoda jako lekarza oraz informowała czytelników o podejmowanych krokach prawnych i postępowaniach prowadzonych w związku z zabiegami w klinice powoda. Wzięła także udział m.in. w programie realizowanym przez T. S.A., w którym zaprezentowała „skutki operacji, której się poddała”, jako przestrogę dla osób chcących skorzystać z tego rodzaju zabiegów. W tym samym dniu na stronie internetowej ukazał się artykuł będący skrótem materiału przedstawionego w reportażu. Artykuł nie został przygotowany przez autorkę reportażu, lecz stanowił efekt pracy osób odpowiedzialnych za redakcję stron internetowych. Te anonse medialne spowodowały podjęcie tego tematu i historii dr. A.G. przez innych dziennikarzy, z uwagi na interes społeczny w związku z coraz powszechniejszym korzystaniem przez społeczeństwo z zabiegów z zakresu chirurgii plastycznej i estetycznej w coraz liczniejszych prywatnych klinikach, przy braku możliwości sprawdzenia ich kwalifikacji. Stawiany przez X. zarzut błędu w sztuce lekarskiej spowodował wszczęcie wobec powoda postępowania dyscyplinarnego przed Okręgowym Sądem Lekarskim w (...), a także postępowania karnego przed sądem powszechnym w postępowaniu karnym. W postępowaniu dyscyplinarnym toczącym się przed Okręgowym Sądem Lekarskim w (...) OROZ postawił dr. A.G. zarzuty działań stanowiących przewinienie zawodowe, to jest:
1) wykonania u pacjentki zabiegu operacyjnego z zakresu chirurgii estetycznej w postaci plastyki blizny skrzydełka nosa, wypełnienia ubytków tkanek miękkich nosa, dermabrazji skóry nosa, skrócenia brody i zmniejszenia płatków uszu, równocześnie z dużym zabiegiem face-liftingu, co naraziło pacjentkę na bardziej uciążliwy przebieg pooperacyjny oraz możliwość penetracji bakterii saprofitujących w noso-gardzieli do pola operacyjnego tkanek miękkich twarzy i szyi,
2) zbyt późnego rozpoznania powikłania pooperacyjnego pod postacią krwiaka w przestrzeni pozapowięziowo-mięśniowej i leczenia go niezgodnie z ogólnie przyjętymi zasadami, co spowodowało pozostawienie śródtkankowo wykrzepłej krwi, i narażało pacjentkę na przewlekły stan zapalny.

Co warte podkreślenia, OSL uznał dr. A.G. za winnego zarzucanych mu czynów i wymierzył mu karę nagany. Lekarz odwołał się od tego orzeczenia, a Naczelny Sąd Lekarski uchylił je i sprawę przekazał do ponownego rozpoznania przez sąd lekarski I instancji. Niestety, z uwagi na przedawnienie postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. Przy okazji warto dodać, że postępowaniu przed sądem lekarskim towarzyszyło ogromne zainteresowanie mediów. Dziennikarz M.P. kontaktowała się z Rzecznikiem Prasowym Okręgowej Izby Lekarskiej w (...) w celu uzyskania informacji o wyniku postępowania. Podobny finał w tej sprawie miało postępowania karne. Najpierw sąd powszechny uniewinnił powoda od zarzucanego mu czynu, lecz na skutek apelacji pacjentki sąd okręgowy uchylił ten wyrok i sprawę przekazał sądowi rejonowemu do ponownego rozpoznania. Ostatecznie także w tym przypadku, z uwagi na upływ terminu przedawnienia, postępowanie w tej sprawie zostało umorzone. W konsekwencji powód, czyli dr A.G. wezwał Grupę O. S.A. do zaprzestania naruszania jego dóbr osobistych, polegającego na zamieszczeniu na stronie serwisu internetowego O. nieprawdziwych informacji, w szczególności jakoby powód został ukarany karą nagany za nieprawidłowe wykonanie zabiegu X. oraz jakoby Okręgowa Izba Lekarska rozpatrywała kolejne skargi na powoda. Grupa O. S.A. poinformowała powoda, że nie jest autorem treści zawartych w materiale prasowym, których dysponentem jest T. S.A. Zapewniła, że w przypadku uwiarygodnienia przez powoda, że informacje opublikowane na stronie internetowej są nieprawdziwe, podejmie przewidziane prawem działania. Powód nie odpowiedział na to pismo i dopiero 18 czerwca 2012 r. wezwał obu pozwanych do usunięcia publikacji zamieszczonej na stronie serwisu internetowego „(...)” pod adresem (...).O. oraz do zapłaty kwoty 50 tys. zł na wskazany cel społeczny. Pozwany T. S.A. odpowiedział na pismo powoda oraz uzupełnił artykuł wzmianką o wydarzeniach, które miały miejsce po publikacji. Usunął z artykułu fragment informujący, że w izbie lekarskiej są rozpatrywane kolejne skargi na powoda. Natomiast pozwana Grupa O. S.A. poinformowała powoda, że publikacja znajdowała się już wówczas pod adresem (...), a więc na domenie należącej do T. S.A., zaś publikacja znajdująca się pod adresem (...) została przez Grupę O. S.A. usunięta.

Z uwagi na ograniczone łamy biuletynu pomińmy tu kolejne wyroki sądu okręgowego i apelacyjnego, swoją drogą bardzo interesujące, a przejdźmy od razu do wywodów zaprezentowanych w tej sprawie przed Sądem Najwyższym, który rozpatrywał kasację. Jak podniósł SN, w art. 13 ust. 1 prawa prasowego, bo do tego przepisu SN w pierwszej kolejności się odwołał, ustawodawca wprowadził zakaz wypowiadania w prasie opinii co do rozstrzygnięcia w postępowaniu sądowym przed wydaniem orzeczenia w pierwszej instancji, a w art. 13 ust. 2 prawa prasowego zakazał publikowania w prasie danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie przygotowawcze lub sądowe, chyba że wyrażą one na to zgodę. SN zauważył, że w tych przepisach mowa jest o postępowaniu przygotowawczym i postępowaniu sądowym, jako postępowaniach, których dotyczą nałożone na prasę ograniczenia w zakresie przekazywania informacji. Nie są to jedyne ograniczenia tego rodzaju, jakim prasa powinna się podporządkować. W odniesieniu do postępowania przygotowawczego obowiązuje bowiem także art. 241 kk, penalizujący rozpowszechnianie niektórych informacji z tego postępowania, oraz art. 266 §1 kk, którego zastosowanie rozważane może być w razie naruszenia zakazu ustanowionego w prawie prasowym. Gdy zaś chodzi o postępowania sądowe, to ograniczenia ustanowione w art. 13 prawa prasowego obowiązują obok przepisu konstytucyjnego (art. 45 ust. 2) deklarującego jawność rozpraw, na których odbywa się rozpoznanie sprawy, z możliwością jej wyłączenia przez sam sąd ze względu na szczególne okoliczności przemawiające za taką decyzją, przy założeniu jednak, że wyrok zawsze ogłoszony zostanie publicznie.

Jak przypomniał SN, stosownie do przepisów ustawy o izbach lekarskich lekarze podlegają odpowiedzialności zawodowej, postępowanie przed sądem lekarskim odbywa się na rozprawie jawnej, a sąd lekarski może wyłączyć jawność rozprawy. Jest to rozwiązanie odpowiadające tym, które obowiązują w postępowaniach prowadzonych przez sądy państwowe. Jawność rozprawy przed tymi sądami nie stała jednak na przeszkodzie wprowadzeniu przez ustawodawcę ograniczeń dla prasy jednoznacznie wynikających z art. 13 prawa prasowego. Zdaniem SN nie sposób uznać, że na etapie postępowania przed sądem orzekającym o odpowiedzialności zawodowej zakazy te miałyby nie obowiązywać, dziennikarze byli upoważnieni do dowolnego wypowiadania się o czynie, sprawcy i karze, ferowania w tym zakresie własnych orzeczeń, publikowania danych osób, przeciwko którym toczą się te postępowania oraz osób występujących w tych postępowaniach w innych rolach, a ta swoboda miałaby ustawać na czas rozpoznawania ewentualnej kasacji od orzeczenia sądu lekarskiego przez Sąd Najwyższy, po czym ewentualnie odżywać w razie zaistnienia podstaw do przekazania sprawy sądowi lekarskiemu do ponownego rozpoznania. SN podkreślił, że charakter, cele i przebieg postępowania w sprawie odpowiedzialności zawodowej lekarzy oraz obowiązujące w tym postępowaniu standardy procesowe uzasadniają stosowanie w nim art. 13 prawa prasowego na tych samych zasadach, według których przepis ten stosuje się w postępowaniu przygotowawczym i sądowym przed sądami powszechnymi.

Tym niemniej SN, konkludując, zaznaczył, że powyższe ustalenia nie wystarczyły do uwzględnienia powództwa wytoczonego przez dr. A.G. w tym kształcie, w jakim zostało ono przedstawione sądowi do rozpoznania. W ocenie SN nie było tu wątpliwości co do tego, że art. 13 prawa prasowego nie został naruszony przez T. S.A. przez działanie polegające na opublikowaniu informacji o wyniku prowadzonego postępowania w sprawie odpowiedzialności zawodowej w sprawie powoda, gdyż ograniczenie przewidziane w tym przepisie przestaje działać po wydaniu orzeczenia w pierwszej instancji. Materiał opublikowany przez T. S.A. stanowił informację o takim orzeczeniu, a następnie – na żądanie powoda – został uzupełniony o dane na temat wyników kontroli instancyjnej tego orzeczenia i sposobu, w jaki postępowanie się zakończyło. Druga kwestia – jak argumentował w uzasadnieniu swojego orzeczenia SN – to art. 13 ust. 2 prawa prasowego, który wprowadza zakaz publikowania danych osobowych i wizerunku osób, przeciwko którym toczy się postępowanie sądowe. Zwolnienie z tego zakazu może być udzielone przez te osoby lub przez sąd właściwy do rozpoznania sprawy. Uregulowanie ustalone w tym przepisie prawa prasowego ma szeroki zakres podmiotowy. Odnosi się do wszystkich osób, przeciwko którym toczy się postępowanie sądowe, bez względu na ich status społeczny, w tym w szczególności możliwość zaliczenia do kategorii osób publicznych lub powszechnie znanych. Te cechy osób objętych zakazem publikowania ich danych i wizerunku na czas trwania prowadzonego przeciwko nim postępowania nie mają znaczenia z punktu widzenia celu, dla którego zakaz został ustanowiony. Prywatność, wizerunek, dane osobowe osób publicznie znanych są w tym samym stopniu godne ochrony i objęte ochroną na gruncie art. 13 ust. 2 prawa prasowego, co te same dobra przysługujące osobom mniej znanym. Ograniczenie prawa do publikowania informacji wymienionych w tym przepisie działa wyłącznie przez czas, gdy przeciwko konkretnej osobie toczy się postępowanie sądowe, i ustaje po zakończeniu tego postępowania. Opublikowanie już po zakończeniu postępowania przygotowawczego czy sądowego informacji obejmujących dane, o jakich mowa w prawie prasowym, podlega ocenie nie na podstawie tego przepisu i w kontekście zarzutu naruszenia ustanowionego w nim zakazu, ale na podstawie przepisów ustanawiających ogólne standardy ochrony dóbr osobistych. Trzeba przy tym odnotować – stwierdził SN – że możliwość opublikowania przez prasę informacji o wynikach toczącego się przeciwko konkretnej osobie postępowania karnego lub dotyczącego odpowiedzialności zawodowej nie jest ograniczona tylko do tych przypadków, gdy sąd zastosował w stosunku do niej środek w postaci podania wyroku do publicznej wiadomości. Odpowiednik takiego środka przewidziany jest też w przepi sach o odpowiedzialności zawodowej lekarzy. Sąd lekarski w przypadku orzeczenia w postępowaniu dotyczącym odpowiedzialności zawodowej lekarza kary przewidzianej w art. 83 ust. 1 pkt 4–7 uil może zarządzić opublikowanie orzeczenia w biuletynie okręgowej izby lekarskiej, której obwiniony jest członkiem. Cele uzasadniające skorzystanie z tego środka karnego przez sąd lekarski nie są tożsame z celami, do zrealizowania których dąży prasa, wykonując obowiązki informacyjne wobec społeczeństwa, dlatego nie można wyłączyć prawa do rozpowszechniania przez prasę informacji mających za przedmiot dane o prawomocnie zakończonych postępowaniach przygotowawczych i sądowych prowadzonych w tych wszystkich sprawach, w których sąd nie zastosował środka w postaci podania orzeczenia do publicznej wiadomości w sposób i formie przewidzianej dla spraw rozpoznanych przez sąd. Przyczyny i sposób opublikowania informacji o postępowaniu prowadzonym przeciwko konkretnej osobie po jego prawomocnym zakończeniu podlegają jednak ocenie w świetle przesłanek decydujących o udzieleniu ochrony dobrom osobistym, gdyby opublikowanie informacji miało je naruszyć.

W świetle okoliczności ustalonych w niniejszej sprawie SN stwierdził, że nie może budzić wątpliwości, że T. S.A. naruszył zakaz publikowania danych osobowych powoda jako osoby, przeciwko której toczyło się postępowanie przed sądem lekarskim, gdyż podał imię i nazwisko powoda w materiale prasowym dotyczącym tego niezakończonego prawomocnie postępowania, nie dysponując zgodą powoda na ich ujawnienie. Ochrona, o którą powód mógłby zasadnie zabiegać w związku z opisanym wyżej działaniem T. S.A., odnosiła się w pierwszej kolejności do jego danych osobowych, a w dalszej perspektywie do dóbr osobistych. Jej udzielenie z zamysłem wyeliminowania stanu naruszenia dobra chronionego przez powołany przepis byłoby uzasadnione do czasu prawomocnego zakończenia postępowania prowadzonego przeciwko powodowi. Po prawomocnym zakończeniu tego postępowania, gdy przestał działać zakaz ustanowiony w art. 13 ust. 2 prawa prasowego, nie było uzasadnione stosowanie środków mających wyeliminować stan naruszenia dobra powoda w postaci danych osobowych, natomiast możliwe było zastosowanie co najwyżej środków represyjnych w związku z dokonanym już naruszeniem. Takiego charakteru nie mają jednak środki ochrony, o zastosowanie których w stosunku do T. S.A. wnioskował powód. Nie zabiegał on bowiem o ochronę jego danych osobowych opublikowanych w materiale prasowym przygotowanym przez T. S.A., lecz żądał przeproszenia za rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji, jakoby sąd lekarski wymierzył mu karę nagany za wykonaną operację pacjentki.

Jak spostrzegł SN, w czasie rozpoznawania sprawy przez sądy cywilne obu instancji postępowanie w sprawie odpowiedzialności zawodowej prowadzone przeciwko powodowi było już prawomocnie zakończone, a zatem sytuacja, w jakiej znajdowały się strony postępowania, nie podlegała bieżącej ocenie na podstawie art. 13 ust. 2 prawa prasowego. Powód zażądał od obu pozwanych usunięcia materiału prasowego dotyczącego jego osoby ze stron internetowych dopiero wtedy, gdy ograniczenie ustanowione w prawie prasowym przestało działać, a w związku z jego żądaniem T. S.A. uzupełnił w ocenianym materiale prasowym informacje o przebiegu, wynikach i sposobie zakończenia tego postępowania. Informacje te zostały uzupełnione rzetelnie, a T. S.A. objaśnił z odwołaniem się do przesłanek leżących w sferze interesu publicznego przyczyny, z uwagi na które zdecydował się na opublikowanie ocenianego materiału.

Z pewnością sprawy prowadzone przez sądy lekarskie wzbudzają coraz większe zainteresowanie mediów. Często też pojawiają się wątpliwości w biurach sądów lekarskich, rzeczników lub też w służbach prasowych izb lekarskich, czy i jak można informować o toczących się sprawach. Dlatego zawarte w przywoływanym judykacie SN wytyczne – jak się wydaje – mogą być niezwykle pouczające i użyteczne. Ale morał z tej sprawy – naszym zdaniem – płynie jeszcze jeden. Otóż werdykt sądu lekarskiego orzekającego nawet najniższą z możliwych kar może w praktyce rynkowej, w tym przypadku tzw. medycyny estetycznej (oficjalnie nie ma takiej specjalizacji), okazać się decyzją o ogromnej sile rażenia, na co niewątpliwie wskazuje determinacja opisywanego dr. A.G. w dochodzeniu swoich racji w tej sprawie.

Tekst opublikowano w Biuletynie Wielkopolskiej Izby Lekarskiej 9/2022.

 
© 2022 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.