Wyślij
Udostępnij:
 
 
Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Szczurek-Żelazko o możliwości zatrudnienia bez nostryfikacji dyplomu

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna, Polska Agencja Prasowa
Autor: Krystian Lurka |Data: 05.06.2020
 
 
– O to, by zatrudnić lekarzy spoza Unii Europejskiej, apelowali pracodawcy i dyrektorzy szpitali. Zależało na tym zwłaszcza dyrektorom szpitali z powiatów położonych przy granicy północnej i wschodniej naszego kraju – komentuje wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko. Dodaje, że dotyczy to pracy tylko w jednej konkretnej placówce i wymaga mnóstwo obostrzeń.
W Polsce brakuje lekarzy. Jednym z rozwiązań, proponowanych przez Ministerstwo Zdrowia, a które wkrótce zacznie obowiązywać, są ułatwienia dla lekarzy zza wschodniej granicy. – Między innymi możliwość zatrudnienia lekarzy bez nostryfikacji dyplomu – przypomina „Dziennik Gazeta Prawna”.

– O to, by zatrudnić lekarzy spoza Unii Europejskiej, apelowali pracodawcy i dyrektorzy szpitali. Zależało na tym zwłaszcza dyrektorom szpitali z powiatów położonych przy granicy północnej i wschodniej naszego kraju – komentuje wiceminister Szczurek-Żelazko. Wyjaśnia, że dotyczy to pracy tylko w jednej konkretnej placówce i wymaga mnóstwo obostrzeń.

– To rozwiązanie, które działa w innych krajach Unii Europejskiej. Polska wzorowała się na systemie niemieckim. Droga do wykonywania zawodu dla osób spoza UE jest w Polsce trudna – trzeba przejść długi i kosztowny proces nostryfikacji dyplomu. Bez tego nie mogą podjąć pracy jako lekarze – opisuje Szczurek-Żelazko.

„Dziennik Gazeta Prawna” zwraca uwagę, że nie bez powodu jest nostryfikacja. – Proces kształcenia w krajach postsowieckich odbiega od unijnych standardów – komentuje „DGP”.

Szczurek-Żelazko przyznaje, że dlatego w przypadkach, o którym mowa, będzie wiele warunków.

– Po pierwsze, żeby lekarz mógł podjąć pracę w konkretnym szpitalu, dyrektor placówki musi potwierdzić chęć zatrudnienia. I to on weźmie odpowiedzialność za medyka, wyznaczy mu opiekuna.
Zatrudniany lekarz musi też znać język polski, najczęściej będzie to oznaczać zdany egzamin organizowany przez Naczelną Radę Lekarską. I – to zmieniliśmy na ostatnim etapie prac sejmowych – musi mieć dyplom potwierdzający ukończenie co najmniej pięcioletnich studiów medycznych, oczywiście na kierunku lekarskim. Zwrócono nam bowiem uwagę, że w niektórych państwach są trzyletnie studia medyczne. Taki lekarz musi mieć też tytuł specjalisty w swoim kraju i trzy lata doświadczenia w pracy jako specjalista. Ale to wcale nie oznacza, że będzie u nas traktowany jak specjalista – będzie miał taki zakres czynności, jaki określi dla niego okręgowa rada lekarska w oparciu o analizę jego programu kształcenia, a przez pierwsze 12 miesięcy będzie pracował pod nadzorem innego lekarza. Takiej osobie oferujemy ograniczone prawo wykonywania zawodu do konkretnego miejsca i czasu – tylko na pięć lat, w jednym zakładzie pracy – opisuje Józefa Szczurek-Żelazko.

Kto będzie to wszystko weryfikował?

Okręgowa Rada Lekarska.

– ORL może także skierować lekarza na okres próbny – dodaje wiceminister.

Przeczytaj także: „Czy powinniśmy zatrudniać lekarzy z Ukrainy w Polsce? Jankowski odpowiada”.

Zachęcamy do polubienia profilu „Menedżera Zdrowia” na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2020 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe