ONKOLOGIA
Leczenie bólu
 
Specjalizacje, Kategorie, Działy
Partner kategorii
Wyślij
Udostępnij:
 
 

Wiesława Pokropska: Nie każdy może być specjalistą medycyny paliatywnej

Źródło: MK
Autor: Marta Koblańska |Data: 28.06.2017
 
 
- Mimo podwyżek wyceny młodzi lekarze nie palą się do pozostania specjalistami z dziedziny medycyny paliatywnej. Stawki nadal są niskie, do tego dochodzą wymagania charakterologiczne: cierpliwość, zrozumienie cierpienia drugiego człowieka - mówi Wiesława Pokropska, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny paliatywnej.
476 specjalistów z medycyny paliatywnej to dużo, czy mało?
- Mało. Zgodnie z naszymi założeniami powinno być 0,3 specjalisty na 10 tys. mieszkańców, czyli potrzeba nam w sumie ponad 1000 lekarzy medycyny paliatywnej. W tej chwili jest połowa tej liczby. Założenia mówią, że zwiększenie liczby specjalistów do 1000 powinno nastąpić do 2020 roku, ale już wiadomo, że to się nie uda. Rocznie przybywa od 20 do 40 specjalistów, a więc zdecydowanie za mało.

Jak Pani ocenia ścieżkę specjalizacyjną?
- Obecnie lekarze mają dwie możliwości specjalizowania się: pierwszą po module podstawowym z interny, który trwa 3 lata plus kontynuacja 2 letniego modułu specjalistycznego z medycyny paliatywnej – ten tryb jest przeznaczony dla młodych lekarzy po studiach oraz drugą dla lekarzy specjalistów w innych dziedzinach - moduł specjalistyczny 2 letni z medycyny paliatywnej. Niestety bardzo mało jest chętnych do specjalizacji w module podstawowym. Młodzi lekarze wybierają inne dziedziny, bo specjalizacja z medycyny paliatywnej nie jest tak intratna jak inne dyscypliny.

Finansowanie się przecież poprawiło.
- Teoretycznie tak, ale nie wszystkie oddziały NFZ uwzględniają docelową, maksymalną stawkę dla medycyny paliatywnej. Wiele oddziałów zastosowało się do pierwszej rekomendacji AOTMiT zakładającej podwyższenie wyceny w ciągu 2 lat a nie od razu. W części oddziałów stawka jest pełna – na przykład w województwie dolnośląskim, wielkopolskim, małopolskim, jednak na przykład w lubelskim, podlaskim, zachodniopomorskim tak nie jest.

W czym upatrywałaby Pani niechęć młodych lekarzy do medycyny paliatywnej?
- Nie chodzi tylko o etos, ale pewnie i o pieniądze. Stawki dla lekarzy są niskie, pielęgniarki też zarabiają niewiele, choć tych specjalistek jest więcej. Pielęgniarki pozyskują na specjalizację więcej środków unijnych czy ministerialnych. Tak się nie dzieje w przypadku lekarzy.

Czy to trudna specjalizacja?
- Jak każda specjalizacja wymaga czasu na odbycie obowiązkowych kursów i staży. Moduł podstawowy z interny trwa 3 lata. Moduł specjalistyczny z medycyny paliatywnej trwa dwa lata. Trzeba odbyć obowiązkowe kursy i staże. Dużo lekarzy zwłaszcza specjalistów w innych dziedzinach, którzy specjalizują się dwuletnim modułem pracuje na kontraktach i ma problem z wyjazdami zwłaszcza w celu odbycia półrocznych staży kierunkowych. Nie każdy się też nadaje do medycyny paliatywnej. To jest jak misja, coś więcej niż powołanie.

Jakie cechy pomagają?
- Na pewno trzeba kochać ludzi. Nie wolno się śpieszyć, trzeba być cierpliwym. Przy pacjencie trzeba być tyle czasu ile on potrzebuje. Stąd nigdy nie wiadomo jak długo potrwa wizyta. Może to być 10 minut, a może trwać i dwie godziny. Pacjent wymaga zaopiekowania się, obecności. Wysłuchaj mnie, pomóż mi, zostań ze mną – to podstawowe zasady opieki paliatywnej.

Panuje coraz większe zrozumienie dla leczenia bólu, ale nadal lekarze obawiają się podawania opioidów. Również pacjenci kojarzą przyjmowanie opioidów ze zbliżająca się śmiercią, uzależnieniem.
- Ten temat wymaga jeszcze wieloletniej edukacji zarówno lekarzy, bardziej tych którzy na co dzień nie zajmują się medycyna paliatywną jak i pacjentów i ich rodzin. Opioidy nie oznaczają uzależnienia, ani tym bardziej eutanazji. W dzisiejszym świecie jest coraz więcej roszczeń ze strony rodzin, stąd obawa, nawet przed stosowaniem silnych opioidów. W medycynie paliatywnej wybiera się jednak dobrą jakość życia i to co jest dobre dla chorego. Jeżeli leki choć wyłączają świadomość, ale uśmierzają cierpienie to pacjentowi jest lepiej. Lekarze przysięgają pomoc w uśmierzaniu cierpienia. Niestety nie wszyscy to rozumieją.

Czy ostatnie zmiany prawne dotyczące prawa każdego do leczenia bólu poprawią sytuację?
- Mam nadzieję, że tak, ale nie przeczytałam jeszcze nowelizacji do końca. W medycynie paliatywnej sytuacja jest lepsza niż winnych dziedzinach, bo tu jest wiedza na temat uśmierzania bólu, na temat leków, możliwości. Wypracowane są rekomendacje i zalecenia Towarzystw naukowych dotyczące leczenia bólu. Jeżeli chodzi o innych lekarzy problem rzeczywiście pozostaje, ale miejmy nadzieję, że nowelizacja ustawy nakazująca leczenie bólu to zmieni. Wytyczne są, wystarczy się do tego stosować, ale nie wszyscy niestety chcą. Teraz to ma szanse się zmienić.

Resort zdrowia rezygnuje z opinii konsultanta w sprawie akredytacji ośrodków medycyny paliatywnej.
- Na razie nie wiadomo, czy tak rzeczywiście się stanie, ale rzeczywiście wchodzi elektroniczny system monitorowania kształcenia. Konsultant krajowy będzie miał dostęp do składanych dokumentów, ale wojewódzki już nie, a to niedobrze, bo on najlepiej zna potrzeby regionów. Myślę, że jest to sytuacja przejściowa. Nie zmieni się sama ścieżka specjalizacyjna, ale proces składania dokumentów będzie różny od dotychczasowego.

Jakie są Pani cele na najbliższe lata?
- Ważne, aby wszystkie oddziały wojewódzkie NFZ uwzględniły maksymalną taryfę dla medycyny paliatywnej, aby rozwijały się nadal ośrodki akredytowane. Chciałabym także przyciągnąć młodych lekarzy do tej dyscypliny, aby mogli i tu się rozwijać już po skończeniu studiów.
 
Redaktor prowadzący:
dr n. med. Katarzyna Stencel - Oddział Chemioterapii, Klinika Onkologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu
 
facebook linkedin twitter
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe