Zaostrzony wyrok i kary bezwzględnego więzienia dla lekarzy
Lekarze oskarżeni w związku ze śmiercią ciężarnej Izabeli, do której doszło w 2021 r. w szpitalu w Pszczynie, zostali uznani za winnych. Sąd nałożył na nich kary bezwzględnego więzienia – od roku do półtora roku – oraz kilkuletnie zakazy wykonywania zawodu. Obrona zapowiedziała kasację do Sądu Najwyższego.
Sąd rejonowy w Pszczynie uznał w ubiegłym roku wszystkich trzech oskarżonych lekarzy za winnych narażenia kobiety na niebezpieczeństwo utraty życia, a jednego również nieumyślnego spowodowania jej śmierci. Jeden z medyków został wówczas skazany na rok więzienia w zawieszeniu oraz zawieszony w prawach wykonywania zawodu na cztery lata. Dwaj inni na bezwzględne więzienie (rok i trzy miesiące oraz rok i sześć miesięcy), a także zakaz wykonywania zawodu przez sześć lat. Pisaliśmy o tym m.in. w tekstach: „Więzienie dla lekarzy w związku ze śmiercią Izabeli z Pszczyny”, „Zarzuty dla lekarzy w związku ze śmiercią ciężarnej pacjentki”.
Od wyroku z I instancji odwołała się zarówno obrona, jak i prokuratura.
Proces toczył się z wyłączeniem jawności
Sąd Okręgowy w Katowicach rozpoznał 3 marca apelację od ubiegłorocznego wyroku sądu w Pszczynie i częściowo zmienił wyrok – uwzględniając apelację prokuratury orzekł karę bezwzględnego więzienia wobec Krzysztofa P., który zastępował ordynatora oddziału ginekologiczno-położniczego szpitala (sąd rejonowy wymierzył mu karę w zawieszeniu).
Jawna była jedynie sentencja orzeczenia, uzasadnienie sąd odczytał bez udziału dziennikarzy – proces toczył się z wyłączeniem jawności.
„Zaostrzenie kary dla lekarza pełniącego obowiązki ordynatora i orzeczenie w stosunku do niego kary jednego roku pozbawienia wolności bez zawieszenia odpowiada poczuciu sprawiedliwości. Lekarz ten odpowiadał nie tylko za udzielenie pomocy medycznej Pani Izabeli, ale i za organizację pracy na oddziale” – napisała w oświadczeniu pełnomocniczka bliskich p. Izabeli mec. Jolanta Budzowska.
Jak oceniła, orzeczone kary są surowe, ale zostały wymierzone za „sprzeniewierzenie się elementarnym obowiązkom lekarskim i zasadom etyki” oraz „za brak starań o uratowanie życia młodej kobiety”.
W imieniu męża, córki i matki zmarłej wyraziła satysfakcję, że sąd odwoławczy podzielił ocenę sądu rejonowego, a jednocześnie dostrzegł szczególną odpowiedzialność lekarza wykonującego obowiązki zastępcy ordynatora.
Kary bezwzględne, bez warunkowego zawieszenia
Prok. Magdalena Filipowicz po wyjściu z sali rozpraw potwierdziła, że sąd uwzględnił jej apelację.
– Zgodnie z wyrokiem wszyscy trzej oskarżeni zostali skazani na kary bezwzględne, bez warunkowego zawieszenia – dodała oskarżycielka. Wyraziła zadowolenie, że sąd podzielił jej argumentację.
Mec. Karolina Kolary, która we wtorek zastępowała w sądzie mec. Budzowską zwróciła uwagę, że bardzo rzadko w tego rodzaju sprawach zapadają wyroki bezwzględnego pozbawienia wolności.
– W tym wypadku taki wyrok zapadł, jak najbardziej słusznie, z uwagi na bardzo wysoki stopień winy oskarżonych i wysoki szkodliwości społecznej czynu – zaznaczyła.
Odwołała się do fragmentu uzasadnienia sądu I instancji, który podkreślił, że łagodniejsza kara mogłaby tworzyć społeczne przekonanie, że sprawcy przestępstw, którzy pełnią zawody zaufania publicznego przez łagodne kary mogą uniknąć faktycznej odpowiedzialności.
Obrona kwestionuje winę lekarzy i orzeczoną karę
Obrona zapowiedziała kasację do Sądu Najwyższego.
– Kwestionujemy zarówno winę naszego klienta, jak i orzeczoną karę. Z całą pewnością w tej sprawie będzie wywiedziony nadzwyczajny środek zaskarżenia – powiedział jeden z trzech obrońców Krzysztofa P. mec. Adam Gomoła.
Brat Izabeli, Michał Zientek nie był zadowolony z rozstrzygnięcia, które jego zdaniem powinno być surowsze. – Gdyby oni nie byli lekarzami, tylko zwykłymi obywatelami, to dostaliby po 15, 20 lat (...). Nic mi siostry nie zwróci – oświadczył.
Jego pełnomocnik mec. Marek Malara powiedział, że trudno mówić o zadowoleniu z wyroku, bo śmierć pani Izabeli to „porażka całego systemu”. Nie powinno być tak, że lekarze, którzy są odpowiedzialni za ratowanie życia, w tak krótkim czasie popełnili tak wiele rażących błędów, które doprowadziły ostatecznie do tragedii – podkreślił.
– To jest zakończenie pewnego etapu, myślę, że pewien rodzaj ulgi, ale trudno mówić o zadowoleniu i satysfakcji – wskazał adwokat.
Przeczytaj także: „Co wydarzyło się w szpitalu w Pszczynie?”, „Sąd lekarski wyłączył jawność i zawiesił postępowanie w sprawie śmierci ciężarnej z Pszczyny”
PAP

