Specjalizacje, Kategorie, Działy
Wyślij
Udostępnij:
 
 

Kobieta i jej problemy w gabinecie lekarza POZ – piąty dzień TMT 2021

Autor: Iwona Kazimierska |Data: 23.04.2021
 
 
Tagi: TMT
„Ciąża, połóg, noworodek” to jedna z trzech sesji piątego dnia TMT 2021 r. Sesja niezmiernie ważna – jak podkreśliła prowadząca ją prof. Viletta Skrzypulec-Plinta – ponieważ kobieta ciężarna, w połogu może być pacjentką każdego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.
Prof. dr hab. n. med. Agnieszka Drosdzol-Cop, kierownik Zakładu Patologii Ciąży Katedry Zdrowia Kobiety Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, naświetliła problem ciąż młodocianych kobiet.

Młodociane ciężarne
Terminem „młodociane ciężarne matki” określa się dziewczęta, które zaszły w ciążę między 10. a 19. rokiem życia. Na świecie rodzi się ok. 14 mln dzieci w wyniku ciąż młodocianych w wieku 15-19 lat. Analizując dane GUS za lata 2016-2019, w tym czasie w Polsce było ok. 375 tys. żywych urodzeń, z czego ponad 8 tys. to dzieci dziewcząt do 19. rokiem życia, co oznacza ponad 2,1 proc. wszystkich urodzeń. Odsetek nieletnich matek wśród ogółu rodzących wynosi 10 proc.

– Ciąża u młodocianych jest zawsze ciążą wysokiego ryzyka, dlatego powinny one być ściśle nadzorowane ze względu na istotnie większe ryzyko występowania powikłań. Niestety tylko 13 proc. nastoletnich ciężarnych trafia do poradni położniczej w pierwszym trymestrze ciąży – komentowała prof. Drosdzol-Cop.

Najczęstsze problemy to samoistne poronienia, zakażenia układu moczowego, choroby przenoszone drogą płciową oraz porody przedwczesne. Nastolatki znacznie częściej niż kobiety dojrzałe rodzą dzieci z niską masą urodzeniową (33 proc.). Dzieci matek w wieku od 14 do 19 lat uzyskują również istotnie niższą punktację w skali Apgar w piątej minucie życia.

– Natomiast w przypadku małoletnich matek ryzyko występowania wad płodu jest niskie, choć istotnie częściej stwierdza się u ich dzieci zespół Turnera – mówiła prof. Drosdzol-Cop.

Ekspertka przypomniała, że nie ma polskich wytycznych dotyczących opieki okołoporodowoej nad ciężarną nastolatką.

Cięcie cesarskie
Cięcie cesarskie jest najczęściej wykonywaną operacją w położnictwie i ginekologii – w samych Stanach Zjednoczonych przeprowadza się ich milion rocznie. W Polsce jest to kilkaset tysięcy, cięcia cesarskie stanowią 45-47 proc. wszystkich porodów rocznie.

– Odsetek cieć cesarskich jest nowym wskaźnikiem określającym jakość opieki okołoporodowej, co może być nieco szokujące. W 2015 r. mieliśmy 1,9 zgonów na 100 000 porodów, co stawia nas w czołówce jakości okołoporodowej w Europie. Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ta „pandemia” cięć cesarskich wywołała też efekty pozytywne – wyjaśniał prof. Rafał Stojko, kierownika Katedry i Oddziału Klinicznego Ginekologii, Położnictwa i Ginekologii Onkologicznej Wydziału Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

– WHO uznaje, że odsetek cięć cesarskich nie powinien przekraczać 10-15 proc., co moim zdaniem jest nieco zaniżoną wartością. Wydaje się, że mniej więcej 1/3 porodów w dzisiejszych czasach powinna się w ten sposób kończyć, jednak to nie oznacza, że musi to być ok. 50 proc., jak to mamy obecnie w Polsce – dodał ekspert.

Cięcie cesarskie elektywne, według WHO, należy wykonywać między 39 a 39+6 dni tygodniem ciąży. Wszystkie dane wskazują, że jeżeli ciąża trwa 38 tyg. + 4 dni u noworodka nie powinno być zaburzeń oddechowych.

Większość cięć cesarskich w naszym kraju wykonuje się z tzw. braku postępu porodu (1/3), ale nie są to elektywne wskazania, tylko takie, które pojawiają się w trakcie akcji porodowej. Drugą częstą przyczyną jest nieprawidłowy stan płodu. W sumie 60 proc. cięć cesarskich ujawnia się w trakcie porodu – wyjaśnił ekspert.


Stany naglące
Dr hab. n. med. Iwona Maruniak-Chudek, prof. SUM, kierownik Kliniki Intensywnej Terapii i Patologii Noworodka Wydziału Lekarskiego w Katowicach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, radziła, czego lekarz POZ nie może przeoczyć, jakich objawów nie wolno mu bagatelizować w okresie noworodkowym, adaptacyjnym, kiedy dziecko jest już w domu.

– Zachłyśnięcie, trudności w karmieniu („słabe ssanie”), brak przyrostu masy ciała, wymioty, „brzydkie” stolce, częsty płacz, dziwny oddech, kaszel, ponowna żółtaczka. Przyczyny tych wszystkich sytuacji mogą być banalne, ale też spowodowane np. rozwijającą się chorobą – przypomniała ekspertka.

Na pewno nie można przegapić urazów (może to być uraz nieprzypadkowych), „katastrofy jelitowej” (wymiotów - zielonych, brunatnych, kałowych, masywnych po karmieniu; wzdęcia brzuszka; stolca – krwistego, wodnistego lub jego braku), wad serca, niewydolności krążenia, arytmii, sepsy, problemów endokrynologicznych i zaburzeń metabolicznych.


Połóg
– To jest jeden z trudniejszych okresów adaptacyjnych w życiu kobiety. Te 6 tygodni, które uznawane jest za czas pełnej adaptacji poporodowej, to również czas cofania się zmian powstałych podczas porodu, czyli inwolucja szyjki, jajowodów, macicy, powrót do właściwego napięcia ścian pochwy. To wszystko wymaga czasu i edukacji pacjentki – tłumaczyła prof. dr hab. n. med. Violetta Skrzypulec-Plinta, kierownik Katedry Zdrowia Kobiety i Zakładu Zdrowia Reprodukcyjnego i Seksuologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Ekspertka podkreśliła korzyści z wczesnego uruchamia kobiety po porodzie. – Po pierwsze, macica lepiej inwoluje, zmniejsza się ryzyko powikłań zakrzepowo-zatorowych, łatwiejsze jest oddawanie moczu i stolca, poprawia się perystaltyka jelit, powraca napięcie mięśni i powięzi brzucha – wyjaśniła.

Prof. Skrzypulec-Plinta poruszyła kwestię trudności w powrocie kobiety do aktywności seksualnej po porodzie. – Spadek popędu płciowego, dysfunkcyjne ciało, zmiany hormonalne (spadek poziomu estrogenów), nadmiar nowych obowiązków - ta kumulacja zmian fizjologicznych i psychologicznych powoduje zaburzenia seksualne – przypomniała ekspertka.

Powrót do aktywności seksualnej wymaga czasu. Na szczęście po mniej więcej 7 miesiącach od porodu 80 proc. kobiet wraca do wcześniejszej aktywności seksualnej.

Dermatologia i pneumologia
Druga piątkowa sesja poświęcona była dermatologii. „A, B, C, (D, E) czerniaka w gabinecie lekarza POZ” przedstawił prof. dr hab. n. med. Piotr Rutkowski, kierownik Kliniki Nowotworów Tkanek Miękkich, Kości i Czerniaków Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie — Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Zasady postępowania z chorym na łuszczycę w gabinecie lekarza rodzinnego omówił prof. dr hab. n. med. Adam Reich, kierownik Zakładu Dermatologii Uniwersytetu Rzeszowskiego. Praktyczne wskazówki dotyczące miejsca preparatów łączonych glikokortykosteroidowych w leczeniu najczęstszych dermatoz przekazała prof. dr hab. n. med. Aleksandra Dańczak-Pazdrowska z Katedry i Kliniki Dermatologii Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. „Łysienie plackowate - dylematy terapeutyczne” – taki był tytuł prezentacji dr, n. med. Piotra Szlązaka z kliniki Dermedica.

Wieczorna sesja poświęcona była pneumonologii. Prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna, koordynator Oddziału Klinicznego Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii z Odcinkiem dla Dzieci w Łodzi, wyjaśniał, jak należy leczyć kaszel u chorych na COVID-19 zarówno w trakcie, jak i po infekcji.

W części zorganizowanej dzięki grantowi naukowemu firmy Boehringer Ingelheim prof. Piotr Kuna przedstawił natomiast standardy leczenia POChP obowiązujące w 2021 r. i znaczenie indywidualizacji terapii. Natomiast dr hab. n. med. Agnieszka Mastalerz-Migas, konsultant krajowa w dziedzinie medycyny rodzinnej, kierownik Katedry i Zakładu Medycyny Rodzinnej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Rodzinnej, swoją prezentację poświęciła nowym sposobom leczenia infekcji dróg oddechowych. Prof. dr hab. n. med. Bolesław Samoliński, specjalista zdrowia publicznego i alergolog, przewodniczący Rady Ekspertów przy Rzeczniku Praw Pacjenta, zakończył piąty dzień TMT 2021 wykładem „Kaszel przewlekły w gabinecie lekarza POZ”.
 
facebook linkedin twitter
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe