Rodzenie na SOR-ach to straszna wizja
| Tagi: | Anna Maria Żukowska, porodówki, porody, odziały ginekologiczno-położnicze, SOR, Ministerstwo Zdrowia, szpitale powiatowe |
– Rodzenie na szpitalnych oddziałach ratunkowych to straszna wizja dla każdej kobiety, To niepokoi i triggeruje – powiedziała Anna Maria Żukowska, przewodnicząca Lewicy.
Anna Maria Żukowska w Polsat News stwierdziła, że rodzenie na SOR-ach jest manipulacją.
– SOR-y pojawiły w proponowanych zmianach, bo w jakiś sposób pacjentki muszą zostać przyjęte do szpitali. Natomiast nie będzie rodzić na samym SOR-ze, bo to by było szokujące, wstrząsające i niedopuszczalne – podkreśliła posłanka, odnosząc się do propozycji resortu zdrowia, które mają rozwiązać problem zamykanych oddziałów położniczych w szpitalach powiatowych.
Według zapowiedzi ministerstwa, jeśli do najbliższej porodówki jest więcej niż 25 km, to szpital bez oddziału położniczego byłby zobligowany do zapewnienia całodobowej opieki położnych. Warunkiem było funkcjonowanie SOR-u w placówce. Stąd pojawiła się narracja, iż kobiety miałyby rodzić na SOR-ach.
Jak tłumaczyła Żukowska, porody odbywać miałyby się w przygotowanych do tego pomieszczeniach – na oddziałach, które w tym momencie nie będą już oddziałami ginekologiczno-położniczymi, tylko ginekologicznymi. – Zmiany związane są ze starzeniem się społeczeństwa i ze zwiększoną potrzebą świadczeń ginekologicznych, nie obejmujących akurat położnictwa – wskazała.
Posłanka dodała, że bardzo żałuje, że Lewica nie ma już wiceministra zdrowia i nie współodpowiada za ten resort. – Żałuję, że o takich sprawach dowiadujemy się zbyt późno, jeżeli chodzi o nas, jako stronę rządową. To są rzeczy, które mocno niepokoją, triggerują ludzi – stwierdziła.
Jak dodała, „rodzenie na SOR-ach to jest straszna wizja dla każdej kobiety, dla każdego człowieka, który próbowałby sobie to zwizualizować”. – Wśród połamanych nóg, osób w stanie nietrzeźwości, gdzieś jakaś rodząca... Ale to nie tak będzie wyglądało. Będą osobne pokoje – zaznaczyła.
Zastanawiała się też, czy kryzysu demograficznego nie trzeba, paradoksalnie, wykorzystać do tego, żeby te „porodówki działały turboprofesjonalnie, żeby kobiety wiedziały, że będą bardzo dobrze zaopiekowane”, po to, by chętniej rodziły.
– Wiem, że szpitale wykazują, że im się to nie opłaca, bo porodów jest mało. Mam jednak złą informację: jeżeli tak dalej będzie, to porodów będzie jeszcze mniej. Inwestycja w demografię jest inwestycją w przyszłość. Trzeba ponieść pewne koszty po to, żeby później to się zwróciło – dodała posłanka.


Przegląd Menopauzalny