Szpital protestuje po obcięciu funduszy na in vitro
Warszawski Szpital Południowy zaprotestował przeciwko zmniejszeniu środków, jakie w ramach rządowego programu in vitro przyznano mu na leczenie niepłodności. Zaznaczył także, że zaplanowany przez MZ podział pieniędzy jest niesprawiedliwy: z przeznaczonych na program 600 mln zł ośrodki publiczne otrzymały zaledwie 21 mln zł.
Ministerstwo Zdrowia przekazało 27 lutego podmiotom realizującym procedurę in vitro informację o podziale środków na prowadzenie programu leczenia niepłodności w 2026 r.
Resort zapewnił w oficjalnym komunikacie, że „program jest stabilny, finansowanie zabezpieczone, a jego nadrzędnym celem pozostaje jedno: realne wsparcie par w drodze do rodzicielstwa oraz poczucie bezpieczeństwa przyszłych rodziców.”
Wskazał jednocześnie, że „wysokość finansowania dla poszczególnych ośrodków zależy od skuteczności leczenia. Oceniane jest przede wszystkim to, jak często podejmowane procedury kończą się ciążą”.
Resort swoje, szpital swoje
Publiczne placówki medyczne mają jednak spore zastrzeżenia do finansowania programu „Leczenie niepłodności obejmujące procedury medycznie wspomaganej prokreacji, w tym zapłodnienie pozaustrojowe prowadzone w ośrodku medycznie wspomaganej prokreacji, na lata 2024–2028”.
Warszawski Szpital Południowy po otrzymaniu informacji na temat podziału środków, którego dokonała wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka, poinformował, że otrzymał na rok 2026 r. 5 798 192,4 zł, czyli o 2 484 939,6 zł środków mniej niż w roku ubiegłym (w 2025 – 8 283 132 zł).
W przesłanym do MZ piśmie ośrodek – pierwsze w Polsce samorządowe centrum in vitro – wyraził swoje zaniepokojenie tym stanem rzeczy:
„Nam – placówce publicznej – ograniczono rozwój, natomiast postawiono na ośrodki prywatne. Zmniejszenie przyznanych środków nie pozwoli wykorzystać potencjału, jaki mamy, i każe odesłać pacjentów, którzy są już z nami w kontakcie, bo pragną zostać rodzicami, korzystając ze wsparcia publicznej placówki, która gwarantuje im pełną opiekę od poczęcia do narodzin”.
Warszawski Szpital Południowy podkreślił, że w ciągu niespełna dwóch lat działalności Warszawskiego Centrum Leczenia Niepłodności stał się czołowym centrum in vitro w regionie i ważnym publicznym ośrodkiem w Polsce.
„Zajmujemy się w ramach programu pacjentkami, które są w wieku, w jakim segment prywatny, korzystający z programu, nie chce się zająć, bo skuteczność zajścia w ciążę może być mniejsza. Dajemy szansę na rodzicielstwo wszystkim, a nie tylko tym, którzy dobrze wyglądają w statystykach. Wyszkoliliśmy zespół, zgromadziliśmy odpowiednie zaplecze sprzętowe, zyskaliśmy zaufanie wielu rodzin i właśnie – zmniejszając finansowanie – ograniczono nasz rozwój, preferując rozwój segmentu prywatnego” – napisano.
Szpital zaznaczył, że „na 600 000 000,00 zł programu ośrodki publiczne otrzymały jedynie około 21 000 000,00 zł. Zmniejszenie przyznanych placówkom publicznym środków na in vitro to uderzenie w demografię Polski, dyskryminacja pacjentów i stawianie na rozwój prywatnych placówek”.
Konieczne pilne działania nadzorcze
Podpisana pod listem prezes zarządu szpitala, Anna Łukasik zwróciła się do resortu zdrowia z prośbą o „podjęcie pilnych działań nadzorczych oraz inicjatyw zmierzających do ponownej analizy zasad finansowania programu, tak aby zapewnić rzeczywistą równość i transparentność podmiotów publicznych w wydatkowaniu środków publicznych w związku z jego realizacją”.
Przeczytaj także: „Baby boom” i „Małgorzata Rozenek-Majdan: Bez in vitro nie miałabym dzieci”.
Warszawski Szpital Południowy/Ministerstwo Zdrowia


