Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij

Grażyna Cebula-Kubat zażądała spotkania z minister zdrowia – poszło o „Lex Kacprzyk”

Grażyna Cebula-Kubat i Jolanta Sobierańska-Grenda/PAP

Grażyna Cebula-Kubat z OZZL stwierdziła, że „Lex Kacprzyk” to bezprecedensowa ingerencja w warunki pracy lekarzy, która daje płatnikowi skrajnie duże uprawnienia – zażadała od minister zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy rozmowy w tej sprawie. 

Projekt ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw (druk nr 3157) przygotowany przez resort zdrowia został 22 października przegłosowany przez Sejm. Zmienione przepisy to próba ukrócenia patologii, która ma skończyć z medycznymi milionerami i wyzyskiem Narodowego Funduszu Zdrowia. To w tym dokumencie wprowadzono między innymi limit 240 zł za godzinę oraz maksymalnie 320 godzin pracy w miesiącu (pisaliśmy o tym między innymi w tekstach „Zdrowotna ofensywa Tuska (i nie tylko)” i „Limity pensji lekarskich – co dołożyła od siebie Lewica?”)  i to temu sprzeciwiła się Grażyna Cebula-Kubat, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, żądając spotkania z minister zdrowia Jolantą Sobierańską-Grendą i kierownictwem resortu.

Największy sprzeciw wywołała poprawka przewidująca możliwość wykluczenia lekarza z udzielania świadczeń finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia (zwana „Lex Kacprzyk”) – w określonych przypadkach nawet dożywotnio.

Decyzja ta miałaby zapadać jednoosobowo, w trybie administracyjnym, podjemowana przez prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. 

„Lex Kacprzyk” – szczegóły

Lekarz fałszujący dokumentację, recepty czy zwolnienia straci prawo do pracy w publicznym systemie ochrony zdrowia – nawet dożywotnio. O zakazie zdecyduje prezes NFZ, a nazwisko specjalisty znajdzie się w jawnym rejestrze. Zmiany te, okrzyknięte mianem „Lex Kacprzyk”, czyli poprawkę klubu Rozwój Plus, zaakceptował Sejm, przyjmując nowelizację ustawy wprowadzającą nowe warunki zatrudniania personelu. O takie rozwiązanie zabiegał poseł Janusz Cieszyński, a z mównicy sejmowej przekonywał do niego poseł Fryderyk Kapinos – pisaliśmy o tym w tekście „«Lex Kacprzyk» przyjęte”.

Grażyna Cebula-Kubat stwierdziła, że „Lex Kacprzyk” to bezprecedensowa ingerencja w warunki pracy lekarzy, która daje płatnikowi skrajnie duże uprawnienia (bez jakichkolwiek konsultacji z branżą). 

Podkreśliła przy tym, że nie broni nadużyć, fałszowania dokumentacji, ani wyłudzania publicznych pieniędzy. 

– Takie zachowania powinny być skutecznie ścigane i karane. Nie oznacza to jednak zgody na tworzenie systemu, w którym o zawodowym być albo nie być decyduje w pierwszej instancji prezes instytucji będącej jednocześnie płatnikiem i organem kontrolującym. Nawet zachowanie możliwości odwoławczej do sądu nie usuwa wątpliwości dotyczących proporcjonalności nakładanych sankcji, sposobu ustalania odpowiedzialności oraz rzeczywistej ochrony praw pracowniczych – podkreśliła. 

– Czy minister zdrowia przeanalizowała wszystkie konsekwencje tych przepisów dla lekarzy zatrudnionych na podstawie umów o pracę? Czy oszacowano ryzyko dla szpitali, które mogą z dnia na dzień utracić możliwość zatrudniania potrzebnych im specjalistów? – spytała Grażyna Cebula-Kubat, punktując, że kierownictwo resortu nie znajduje czasu na dialog, mimo że wcześniej deklarowało otwartość na współpracę ze stroną społeczną.

– Lekarze nie mogą być traktowani jako problem, który należy administracyjnie ograniczać, dyscyplinować, kontrolować i represjonować. Publiczna ochrona zdrowia nie przetrwa bez medyków. Nie uda się poprawić jej funkcjonowania przez nieufność, napuszczanie pacjentów na lekarzy czy tolerowanie publicznego znieważania przez niektórych parlamentarzystów – podsumowała ekspertka Grażyna Cebula-Kubat, jednocześnie domagając  się natychmiastowego spotkania z kierownictwem resortu zdrowia.

– Bez rozmów z lekarzami, którzy na co dzień biorą na swoje barki odpowiedzialność za działanie placówek, systemowa poprawa systemu po prostu się nie uda. Jeśli minister zdrowia ma czas na ogłaszanie reform, musi znaleźć go również dla tych, którzy w stworzonych przez nie realiach będą musieli leczyć pacjentów – dodała.

Przeczytaj także: „Zawał nie patrzy na zegarek”.

Menedzer Zdrowia facebook

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy OZZL