Wyślij
Udostępnij:
 
 

Magdziarz o sieci szpitali: To zmarnowana szansa ministra Radziwiłła i kolejny etap walki ze szpitalami prywatnymi

Źródło: KL
Redaktor: Krystian Lurka |Data: 07.10.2016
 
 
- Minister Radziwiłł, co prawda pośrednio definiuje pojęcie „szpitala”, różnicuje poziomy szpitali, ale dopuszcza aby szpital na najniższym poziomie posiadał oddziały zabiegowe, co praktycznie nie zmienia nic w zakresie koncentracji kontraktów zabiegowych i ograniczenia inwestycji dostosowujących szpitale do wymagań - mówi Piotr Magdziarz, partner zarządzający w "Formedis" oceniając projekt ustawy o tak zwanej sieci szpitali.
Piotr Magdziarz, partner zarządzający w "Formedis":
- Projekt ten tworzy system podstawowego szpitalnego zabezpieczenia świadczeń opieki zdrowotnej, zwany PSZ i jest podstawą do utworzenia sieci szpitali.

Projekty obu dokumentów są niezmierni istotnymi elementami kształtowania rynku ochrony zdrowia w Polsce i mogłyby w zasadniczy sposób uporządkować rynek ochrony zdrowia w obszarze szpitalnictwa. Mogłyby, bo niestety w przypadku wejścia w życie obu dokumentów, w formie zaprezentowanej w projektach, nie uporządkują i będą stanowiły zmarnowaną szansę, jaką miał w związku z możliwością ich wprowadzenia Minister Radziwiłł.

W naszych dotychczasowych publikacjach wielokrotnie zwracaliśmy uwagę, że leczenie szpitalne jest najdroższym elementem systemu i to zarówno w obszarze kosztów operacyjnych, jak również niezbędnych nakładów inwestycyjnych oraz, że po ostatecznym zdefiniowaniu czym jest w naszym prawodawstwie „szpital”, konieczne jest podjęcie działań organizacyjnych, których efektem będzie z jednej strony zwiększenie przychodów szpitali a z drugiej zmniejszenie niezbędnych nakładów inwestycyjnych, dostosowujących infrastrukturę szpitali do wymagań określonych przepisami prawa.

Proponowaliśmy, wzorem krajów zachodnich, objęcie opieką szpitalną przez jeden szpital wielospecjalistyczny populacji ok. 150 – 200 tys. mieszkańców (średnia populacja objęta opieką szpitalną przez jeden szpital w Polsce to mniej niż 50 000 mieszkańców), poprzez przekształcenie aktualnie funkcjonujących na rynku „szpitali powiatowych” w „szpitale pierwszego kontaktu”. Szpitale te w swoich strukturach posiadałyby oprócz całodobowej izby przyjęć z całodobowym ambulatorium chirurgiczno-internistycznym i pracowniami diagnostycznymi – wyłącznie oddziały zachowawcze. Jednocześnie z najlepszego z aktualnie funkcjonujących na danym obszarze (jako „obszar” definiowaliśmy tutaj obszar 3-4 sąsiadujących ze sobą powiatów, które wspólnie zamieszkuje populacja ok. 150-200.000 mieszkańców) „szpitali powiatowych” i/lub tzw. „szpitali wojewódzkich” (chodzi o te zlokalizowane w byłych miastach wojewódzkich sprzed reformy podziału administracyjnego kraju w 1999 r.), utworzono by tzw. „szpital regionalny”, który składałby się z komórek organizacyjnych, z jakich dzisiaj składa się przeciętny „szpital powiatowy” posiadający szpitalny oddział ratunkowy. Dalsza struktura przewidywała pozostawienie: „szpitali wojewódzkich” (tych zlokalizowanych w aktualnych miastach wojewódzkich), „szpitali klinicznych” oraz „szpitali resortowych” w ich aktualnej strukturze.

Wprowadzenie powyższego systemu organizacji lecznictwa szpitalnego zracjonalizowałoby dystrybucję kontraktów NFZ (konsolidacja kontraktów z 3-4 szpitali, w przypadku „szpitali regionalnych”), co z kolei pozwoliłoby na osiągnięcie rentowności oddziałów szpitalnych, a w szczególności zabiegowych oddziałów szpitalnych oraz ograniczyłoby o około 60 – 75 proc. (jeden z 3 – 4 szpitali) niezbędne nakłady inwestycyjne, dostosowujące szpitale do wymagań określonych przepisami prawa (w szczególności poprzez ograniczenie liczby kapitałochłonnych komórek organizacyjnych, takich jak: blok operacyjny, zespół porodowy, oddział anestezjologii i intensywnej terapii, centralna sterylizatornia).

Tymczasem w przedmiotowych projektach ustawy i rozporządzenia minister Radziwiłł, co prawda pośrednio definiuje pojęcie „szpitala”, różnicuje poziomy szpitali (od szpitali z poziomu I stopnia do szpitali ogólnopolskich) ale dopuszcza aby szpital na najniższym poziomie - szpitali I stopnia - posiadał oddziały zabiegowe, co praktycznie nie zmienia nic w zakresie koncentracji kontraktów zabiegowych i ograniczenia inwestycji dostosowujących szpitale do wymagań.

W takim razie, jaki jest cel wprowadzenia przedmiotowego projektu ustawy
i rozporządzenia? Jednoznacznie można stwierdzić, że głównym celem jest pozbawienie finansowania ze środków publicznych prywatnych szpitali, w szczególności tych udzielających świadczeń w ramach tzw. chirurgii jednego dnia.

Projekt ustawy i rozporządzenia:
1) określa poziomy szpitali wchodzących w skład sieci szpitali:
- poziom szpitali I stopnia
- poziom szpitali II stopnia
- poziom szpitali III stopnia
- poziom szpitali onkologicznych i pulmonologicznych
- poziom szpitali pediatrycznych
- poziom szpitali ogólnopolskich
2) definiuje kryteria kwalifikacji szpitali do poszczególnych poziomów oraz profil ich działania (profile podstawowe oraz profile dodatkowe).

Funkcjonujące na rynku wielospecjalistyczne (bo o istnieniu monospecjalistycznych szpitali w przedmiotowych projektach w ogóle zapomniano) szpitale prywatne, mogłyby być ewentualnie zakwalifikowane do poziomu szpitali I lub II stopnia.

Mogłyby gdyby:
- udzielały świadczeń opieki zdrowotnej w ramach izby przyjęć albo szpitalnego oddziału ratunkowego na podstawie umowy o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej, której okres trwania wynosi co najmniej 2 ostatnie lata kalendarzowe – co jest niespotykane w przypadku szpitali prywatnych, które wprawdzie posiadają zarejestrowane w Rejestrze Podmiotów Wykonujących Działalność Leczniczą „izby przyjęć” ale niewiele z nich posiada umowy w zakresie „izba przyjęć” z NFZ,
- udział hospitalizacji zakończonych najpóźniej w następnym dniu od przyjęcia, byłby mniejszy niż 50% ogólnej liczby hospitalizacji, w okresie ostatniego roku kalendarzowego – co całkowicie wyklucza z sieci tzw. „szpitale jednodniowe”, realizujące świadczenia w ramach chirurgii jednego dnia.

Kolejne ewentualne niebezpieczeństwo dla szpitali prywatnych rodzi zapis mówiący, że umowa z NFZ jaką posiada szpital „…dotyczy udzielania świadczeń w trybie hospitalizacji, określonym w przepisach wydanych na podstawie art. 31d pkt. 2.” Ewentualne bo mimo, że definicja „hospitalizacji” w myśl zapisów Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (do którego odwołuje art. 31d pkt. 2 Ustawy z dnia 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych) to „całodobowe udzielanie świadczeń gwarantowanych w trybie planowym albo nagłym….”, to istnieje niebezpieczeństwo, że intencją Ministra Zdrowia pod pojęciem „hospitalizacja” może być konieczność posiadanie przez szpital umowy z NFZ na realizacje świadczeń w trybie „hospitalizacja” (a nie w trybie: „hospitalizacja planowa” lub w trybie „jednego dnia”). Większość szpitali prywatnych posiada zawarte z NFZ umowy na świadczenia z zakresu leczenia szpitalnego w trybie „hospitalizacja planowa” lub w trybie „jednego dnia”.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę, że szpitale prywatne są istotnym elementem rynku usług szpitalnych. Istotność ta nie wynika z udziału szpitali prywatnych w rynku leczenia szpitalnego w Polsce, ponieważ realizują one rocznie umowy z NFZ o wartości ok. 2 mld zł, co stanowi zaledwie 6% budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia wydawanego na leczenie szpitalne i niespełna 3% środków publicznych wydawanych na zdrowie. Istotność ta związana jest z wyznaczaniem przez szpitale prywatne standardów jakościowych, przede wszystkim w zakresie posiadanej infrastruktury, innowacyjności stosowanych metod leczenia jak i również w zakresie zarządzania.

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia/ i obserwowania konta na Twitterze: www.twitter.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe