Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

Sztuczna inteligencja oceniała zmiany skórne u pacjentów. Jest w stanie odciążyć dermatologów?

123RF

W Wielkiej Brytanii badacze testowali wyroby medyczne wyposażone w AI (autonomiczna sztuczna inteligencja) przeznaczone do diagnozowania pacjentów ze zmianami skórnymi. Z badań wynika, że rozwiązanie to mogłoby uwolnić wystarczające zasoby kliniczne, aby zapewnić ponad 8500 dodatkowych osobistych wizyt dermatologicznych w dwóch szpitalach w Wielkiej Brytanii w okresie 16 miesięcy.

Wyniki badania zostały przedstawione podczas kongresu Europejskiej Akademii Dermatologii i Wenerologii (EADV), który na przełomie września i października odbył się w Wiedniu.

Zdaniem autorów wyniki sugerują, że autonomiczna sztuczna inteligencja jako wyrób medyczny (AIaMD) mogłaby pomóc systemowi ochrony zdrowia w radzeniu sobie z rosnącą presją na usługi dermatologiczne. Mogłoby się to odbywać poprzez identyfikację pacjentów ze zmianami łagodnymi skierowanymi do konsultacji w ramach pilnych ścieżek podejrzenia nowotworu skóry. Technologia mogłaby umożliwić bezpieczne postępowanie bez konsultacji ze specjalistą, pozwalając dermatologom skupić swoją wiedzę na pacjentach, którzy najbardziej tego potrzebują.

Takie rozwiązanie mogłoby być odpowiedzią na realny problem. Statystyki wskazują, że w Anglii od 2009 r. liczba pilnych skierowań z podejrzeniem nowotworu skóry wzrosła prawie trzykrotnie. Jednocześnie w Wielkiej Brytanii nieobsadzony pozostaje co czwarty wakat dla dermatologa. To powoduje narastającą dysproporcję między popytem a możliwościami specjalistów.

AI „badała” pacjentów z podejrzanymi zmianami na skórze

W ramach prowadzonego badania ścieżka wspierana przez autonomiczną sztuczną inteligencję obsłużyła 8391 pacjentów, co stanowi 94 proc. pilnych skierowań z podejrzeniem nowotworu skóry w obu szpitalach uczestniczących w badaniu. Ogółem 86 proc. pacjentów wyraziło zgodę na autonomiczne podejmowanie decyzji. Według badaczy stanowi to pierwszy wielkoskalowy zestaw danych z prospektywnego wdrożenia autonomicznej sztucznej inteligencji w warunkach rzeczywistych w ramach ścieżki onkologicznej.

Po początkowym okresie walidacji w obu ośrodkach wprowadzono wyrób medyczny AI oznaczony znakiem CE klasy III. Wykorzystując zdjęcia kliniczne i dermoskopowe ze smartfona, system klasyfikował zmiany skórne, autonomicznie wypisując przypadki łagodne, a przypadki wyższego ryzyka kierując do oceny przez teledermatologa.

Po odrzuceniu przypadków wykluczonych sztuczna inteligencja autonomicznie wypisała odpowiednio 31 proc. i 25 proc. pacjentów w obu szpitalach (bez oceny klinicysty). Kolejne 24 proc. i 25 proc. pacjentów była wypisywana po ocenie teledermatologicznej.

W porównaniu ze standardową teledermatologią autonomiczna ścieżka zmniejszyła odsetek pacjentów wymagających rutynowych wizyt kontrolnych z 27 proc. do 12 proc. Wskaźniki biopsji były również niższe i wynosiły 27 proc. w porównaniu z 43 proc. w przypadku konwencjonalnej opieki bezpośredniej.

Systemy AI trzeba stale monitorować. Ich wdrożenie nie jest jednorazowym zadaniem

Według szacunków przedstawionych na kongresie EADV 2026 autonomiczna ścieżka wykorzystująca wyroby medyczne z AI pozwoliła zaoszczędzić 2851 godzin pracy klinicystów w porównaniu z tradycyjną ścieżką bezpośrednią, co stanowi przybliżony wzrost zdolności klinicznych o 62 proc. Biorąc pod uwagę 20-minutowe konsultacje, była to równowartość ponad 8500 dodatkowych wizyt osobistych w okresie 16 miesięcy trwania badania.

Dr Lucy Thomas, główna autorka badania, wyjaśniła: – Wierzymy, że największa wartość autonomicznej sztucznej inteligencji tkwi nie w samej technologii, lecz w zasobach specjalistycznych, które uwalnia. Każda godzina zaoszczędzona na analizie zmian niskiego ryzyka może zostać reinwestowana w pacjentów z nowotworem skóry, (pomagając im uzyskać terminowe leczenie w celu poprawy rokowań) oraz w pacjentów z ciężkimi zapalnymi chorobami skóry, u których wcześniejszy dostęp do opieki specjalistycznej i skutecznego leczenia może odmienić jakość życia.

Kluczowym elementem badania było ciągłe monitorowanie bezpieczeństwa autonomicznej ścieżki. W krajowym zbiorze danych obejmującym oba ośrodki badawcze czułość przekraczała 98 proc. w przypadku czerniaka naciekającego, raka płaskonabłonkowego (kolczystokomórkowego) i raka podstawnokomórkowego, przy specyficzności wynoszącej 72,1 proc. Ze ścieżki wypisano sześć przypadków fałszywie ujemnych – pięć raków podstawnokomórkowych i jednego czerniaka in situ – które zidentyfikowano w ramach nadzoru po wprowadzeniu do obrotu, przy czym w trakcie dostępnego okresu obserwacji nie odnotowano żadnych niekorzystnych skutków.

– Jedną z kluczowych lekcji dla nas jest to, że bezpieczne wdrożenie systemu AI nie jest jednorazowym zadaniem – powiedziała dr Thomas. – Trzeba go stale monitorować, rozumieć, kiedy coś idzie nie tak, wyciągać wnioski z tych przypadków i dbać o to, aby sami pacjenci wiedzieli, na co zwracać uwagę – wytłumaczyła.

– Jeśli te wyniki zostaną powtórzone w większych populacjach i różnych środowiskach, autonomiczna sztuczna inteligencja mogłaby stać się ważnym elementem tworzenia bardziej zrównoważonego systemu usług dermatologicznych – nie poprzez zastąpienie dermatologów, ale poprzez umożliwienie skierowania rzadkiej wiedzy specjalistycznej tam, gdzie może ona przynieść największą zmianę w życiu pacjentów – podsumowała dr Thomas. 

W badaniu wykorzystano wyrób medyczny AI oznaczony znakiem CE, sfinansowany przez Chelsea & Westminster Hospital NHS Foundation Trust, a badanie było częściowo wspierane przez grant od La Roche-Posay (L'Oréal Dermatological Beauty). Dr Lucy Thomas jest lekarzem konsultantem dermatologiem w Chelsea & Westminster Hospital NHS Foundation Trust oraz honorowym wykładowcą klinicznym w Imperial College London.

Przeczytaj także: „Inhibitory JAK w dermatologii a ryzyko infekcji”.

Menedzer Zdrowia twitter

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: sztuczna inteligencja wyrób medyczny