Wyślij
Udostępnij:
 
 
Archiwum

Zmienił się profil hospitalizowanych pacjentów

Źródło: Menedżer Zdrowia/Leszek Czupryniak
Redaktor: Iwona Konarska |Data: 25.01.2021
 
 
– Są to w większości ludzie w zaawansowanym wieku, po 80. i 90. roku życia, w średnim lub ciężkim stanie ogólnym, z zapaleniem płuc, które często okazuje się wywołane przez koronawirusa – mówi o pacjentach prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki, ordynator Oddziału Klinicznego Diabetologii i Chorób Wewnętrznych UCK WUM, w „Menedżerze Zdrowia”.
Wypowiedź prof. Leszka Czupryniaka, kierownika Kliniki, ordynatora Oddziału Klinicznego Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego WUM:
– Obecnie system ochrony zdrowia przede wszystkim zajmuje się chorymi, którzy wymagają natychmiastowej pomocy, w ostrych stanach. Niemal w ogóle nie są realizowane przyjęcia planowe do szpitali, na diagnostykę czy w celu poprawy leczenia chorób przewlekłych.

W naszej klinice zawsze obecna była duża grupa pacjentów z zespołem stopy cukrzycowej, obecnie ich prawie nie ma. I nie wynika to z faktu, że problem stopy cukrzycowej zniknął, po prostu z jednej strony do szpitala trafiają głównie ciężko chorzy, w dużej części osoby z COVID-19, a z drugiej strony pacjenci boją się zgłaszać do szpitala, co też jest zrozumiałe. Ale konsekwencje tego będą znaczące i bardziej widoczne, gdy epidemia wygaśnie – znacznie wzrośnie liczba osób z nieleczonymi w odpowiednim czasie chorobami, z powikłaniami cukrzycy, z zaawansowanymi chorobami nowotworowymi. To jest problem, który prowadzi do czegoś, co my nazywamy niecovidowymi ofiarami COVID-19. Ze statystyk wynika, że umiera tygodniowo dwa razy więcej ludzi niż rok temu – wśród nich są także te niecovidowe ofiary.

W praktyce system ochrony zdrowia organizacyjnie w znacznym stopniu się załamał. Oddziały są zamykane, zakażenie się szerzy, zostały ograniczone szpitale jednoimienne, co nie było chyba dobrą decyzją. Lepszym rozwiązaniem jest jednak utrzymywanie szpitali, które są stricte zakaźne i hospitalizują pacjentów z COVID-19, oraz równoległe funkcjonowanie szpitali niecovidowych, prowadzących diagnostykę i leczenie osób niezakażonych.

W warszawskim szpitalu przy ulicy Banacha, gdzie pracuję, kilka tygodni temu zostaliśmy zobowiązani przez wojewodę do przygotowania 120 łóżek internistycznych dla chorych zakażonych koronawirusem. Po odwołaniu się dyrekcji zmniejszono ten obowiązek do 60 łóżek, ale to i tak jest bardzo dużo. Każda klinika musi mieć kilka łóżek dla zakażonych, tak więc ryzyko, że to zakażenie się rozniesie, jest bardzo duże, chociaż w maksymalnym możliwym stopniu przestrzegamy procedur. Mimo to w klinikach pojawiają się ogniska zakażenia, gdyż taki szpital jak nasz nie jest przystosowany ani infrastrukturalnie, ani kadrowo do zajmowania się na taką skalę pacjentami z chorobami zakaźnymi. Poza tym, w tych warunkach, trudno jest prowadzić leczenie pacjentów, którzy nie mają COVID-19. Borykamy się też z ogromnym niedoborem personelu pielęgniarskiego i to jest w tej chwili chyba największy problem organizacyjny wielu szpitali.

Bardzo zmienił się również profil hospitalizowanych pacjentów. Są to w większości ludzie w zaawansowanym wieku, po 80. i 90. roku życia, w średnim lub ciężkim stanie ogólnym, z zapaleniem płuc, które często okazuje się wywołane przez koronawirusa. Znacznie wzrosła liczba zgonów, gdyż części z tych chorych nie udaje się uratować. W praktyce nie ma też mowy o kształceniu studentów przy łóżku pacjenta – ich stan ogólny na to nie pozwala, a ci pacjenci, którzy mogliby być badani przez studentów, zwykle się na to nie zgadzają z obawy przed zakażeniem.

Powrót do normalnej pracy mogą nam umożliwić dopiero szczepionki, i oby udało się jak najszybciej za szczepić jak najwięcej osób. Ale też masowe szczepienia będą wymagały zaangażowania odpowiedniej liczby personelu medycznego, który i tak jest dalece niewystarczający.

W przypadku pacjentów z cukrzycą widzimy jeszcze jeden problem. Pandemia nie sprzyja tak potrzebnej im aktywności fizycznej – ludzie dużo przebywają w domach, mało się ruszają. Ostatnio w Niemczech policzono, że przeciętnie obywatel tego kraju w czasie epidemii przytył 4 kg, nie sądzę, byśmy byli pod tym względem gorsi. Ograniczenie aktywności fizycznej, częstsze podjadanie w domu, w konsekwencji przyrost masy ciała – to wszystko prowadzi do wzrostu stężenia glukozy we krwi i pogorszenia wyrównania metabolicznego cukrzycy, a to jest przecież jednoznacznie niekorzystne zjawisko. Bardzo niekorzystnie na poziom glukozy działa także stres, wymuszona praca zdalna, ograniczenie kontaktów bezpośrednich z innymi osobami – to wszystko nasila depresję, niepokój, uczucie zagrożenia i podnosi glikemię.

Sama cukrzyca nie jest istotnym czynnikiem ryzyka zakażenia koronawirusem. Problem pojawia się, gdy jest ona niewyrównana metabolicznie. U osób z wysokimi wartościami glikemii ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonu z tego powodu znacznie się zwiększa. Dlatego też w okresie epidemii należy się szczególnie starać, aby pacjenci byli jak najlepiej leczeni, mieli jak najlepsze poziomy glukozy.

Nowym elementem w polskiej medycynie stało się też powszechne stosowanie teleporad. Telemedycyna w diabetologii jest mniej kontrowersyjna niż w innych dziedzinach. Lekarze w poradniach diabetologicznych znają swoich chorych często od wielu lat. Gdy pacjenta się zna, teleporada może być skuteczną metodą pomocy lekarskiej, gdyż i tą drogą można skutecznie ocenić stan pacjenta. Ponadto w diabetologii w dużym stopniu badanie lekarskie polega na ocenie wyników badań laboratoryjnych i pomiarów glukometru, a to można z powodzeniem robić zdalnie. U pacjentów leczonych z wykorzystaniem pompy insulinowej dane z pompy mogą być przesłane przez chmurę do lekarza i także w tym przypadku można dokonać zdalnie pełnej oceny chorego i jego cukrzycy. Jednak pacjent z nowo zdiagnozowaną cukrzycą powinien być przyjęty normalnie, z bezpośrednim kontaktem. Jako lekarze podkreślamy, że bardzo trudno jest udzielać teleporady pacjentowi, którego nigdy wcześniej nie widzieliśmy.

Tekst opublikowano w „Menedżerze Zdrowia” 11-12/2020. Czasopismo można zamówić na stronie: www.termedia.pl/mz/prenumerata.

Przeczytaj także: „The day after”, „Pandemia uwidoczniła problemy anestezjologii i intensywnej terapii”, „Koronawirus silniejszy niż głos rozsądku”, „Kłopoty onkologii w czasie pandemii”, „Piotr Warczyński o pocovidowej rzeczywistości” i „Ofiary poboczne”.

Zachęcamy do polubienia profilu „Menedżera Zdrowia” na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2021 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.
PayU - płatności internetowe