Specjalizacje, Kategorie, Działy
123RF

Jak bardzo słuszna jest hipoteza „dźwigni białkowej”

Wyślij:
Udostępnij:
Redaktor: Iwona Konarska
|
Źródło: Marek Matacz/PAP, Wiley Online Library
Niedostateczna ilość białka w diecie prowadzi do przejadania się kalorycznymi posiłkami i tycia – wskazuje szeroko zakrojone badanie australijskie. Szczególnie korzystne jest dostarczenie białka na śniadanie – sugerują wyniki.
Badanie autorstwa zespołu z University of Sydney przyniosło kolejne dowody na to, że dieta oparta na wysoce przetworzonych produktach to czołowa przyczyna epidemii otyłości w zachodnim świecie.

Szczególnie istotna okazała się jednak pewna szczególna cecha takiego sposobu żywienia, mianowicie mała ilość spożywanego białka.

Jak wyjaśniają naukowcy z University of Sydney, w 2005 roku powstała hipoteza „dźwigni białkowej”, według której ludzie przejadają się tłuszczem i węglowodanami, ponieważ dostarczają za mało białka. Dzieje się tak, ponieważ organizm ma największy apetyt właśnie na białko.

Białko – jak podkreślają badacze – to budulec wszystkich komórek. Szacuje się, że w ludzkim ciele znajduje się ok. miliona różnych cząsteczek białek. Jeśli chodzi o dietę, główne jego źródła to mięso, ryby, jaja, mleko, soja, rośliny strączkowe i niektóre ziarna.

Niestety, obecne w tzw. zachodniej diecie przetworzone produkty zawierają go zwykle niewiele. Zgodnie z teorią „dźwigni białkowej” oraz nowym badaniem powoduje to nadmierne spożycie cukrów i tłuszczu.

– Ludzie konsumują coraz więcej śmieciowego lub wysoko przetworzonego jedzenia, rozcieńczają zawartość białka w diecie i zwiększają u siebie ryzyko nadwagi oraz otyłości, które z kolei podnoszą zagrożenie chronicznymi chorobami – zaznacza dr Amanda Grech, współautorka pracy opublikowanej w piśmie „Obesity”.

– Coraz wyraźniej widać, że nasze ciała chcą jeść, aby zaspokoić zapotrzebowanie na białko. Problem polega na tym, że w zachodniej diecie jest go coraz mniej. Trzeba więc jeść więcej, aby osiągnąć odpowiedni poziom, a to podnosi dzienną dawkę przyswojonej energii – tłumaczy prof. David Raubenheimer.

Naukowcy przeanalizowali informacje o diecie i aktywności fizycznej obserwowanych przez rok ponad 9 tys. Australijczyków w średnim wieku 46 lat.

Badani przyjmowali średnio 18,4 proc. kalorii w postaci białka, 43,5 proc. – węglowodanów, 30,9 proc. – tłuszczu, 2,2 proc. – błonnika i 4,3 proc. – alkoholu.

Szczególnie istotny okazał się pierwszy posiłek.

Osoby spożywające najmniej białka w jego trakcie jadły ogólnie więcej w późniejszych porach dnia. Częściej sięgały przy tym po gęste energetycznie produkty bogate w cukier, tłuszcz, a także po sól i alkohol. Jadły za to mniej zdrowych składników, takich jak warzywa, owoce, czy np. nabiał. Ogólnie rzecz ujmując, ich dieta była po prostu gorsza.

Natomiast uczestnicy, którzy na śniadanie dostarczyli swoim organizmom odpowiedniej ilości białka, w trakcie kolejnych posiłków jedli mniej. Osoby te miały też ogólnie dużo niższe spożycie kalorii w ciągu dnia.

– Uzyskane wyniki wspierają zintegrowane i mechanicystyczne wyjaśnienia otyłości, w których niska podaż białka i wysokie spożycie przetworzonych produktów prowadzą do zwiększenia konsumpcji energii w odpowiedzi na nierównowagę w składnikach odżywczych. Napędzane jest to dominującym zapotrzebowaniem na białko – komentuje prof. Raubenheimer.

– Badanie to wskazuje na centralną rolę białka w epidemii otyłości, która znacząco wpływa na zdrowie światowej populacji – dodaje ekspert.

Tytuł pochodzi od redakcji
 
facebook linkedin twitter
© 2023 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.