Gorąco i wspaniale. 30. Bieg po Nowe Życie w Gdańsku
Jubileuszowy, 30. już Bieg po Nowe Życie odbył się w Gdańsku. Symboliczny marsz sztafetowy promujący transplantologię oraz dawstwo narządów przeszedł przez Długi Targ i Targ Węglowy w sobotę 20 czerwca.
W czteroosobowych sztafetach maszerowały osoby po przeszczepieniach, dawcy rodzinni, lekarze i koordynatorzy transplantologiczni, znane osoby ze świata sportu, kultury i mediów oraz uczniowie trójmiejskich szkół.
W wydarzeniu wzięła udział minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. – Jestem na drugim Biegu. Wiem, ile tutaj jest emocji i dobra. Mamy coraz więcej transplantacji, jesteście tego współautorami – stwierdziła.
Michał Gabryelak, jeden z uczestników Biegu, miał 42 lata, gdy lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego przeszczepili mu płuca. Pod koniec 2020 roku mężczyzna zachorował na COVID-19. Przebieg choroby był bardzo ciężki, Michał został przyjęty do tymczasowego szpitala na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jego stan ciągle się pogarszał. W końcu lekarze zdecydowali, że musi zostać podłączony do aparatury ECMO, która pozaustrojowo natlenia krew. Gdyby nie ten specjalistyczny sprzęt, nie miałby żadnych szans na przeżycie.
Żyje dzięki dwóm transplantacjom
W UCK w Gdańsku 42-latkiem zajął się zespół kardiochirurgów i kardioanestezjologów, który działa w ramach programu przeszczepiania płuc Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Szefem programu jest dr hab. n. med. Jacek Wojarski z Kliniki Kardiochirurgii UCK. – Ze względu na wspaniałą pracę, którą wykonano w Warszawie, na młody wiek chorego i na to, że wcześniej poważnie nie chorował, zdecydowaliśmy, że jego biologiczne siły są na tyle duże, żeby podjąć ryzyko przeszczepienia płuc – mówił potem dr hab. n. med. Jacek Wojarski. – Życie pokazało, że ten stan był naprawdę ciężki i walczyliśmy tutaj o jego życie – podsumował.
Michał był po operacji w stanie ciężkiej niewydolności oddechowej, niewydolności krążenia, ostrej niewydolności nerek. – Osoby po transplantacjach często już po kilku dniach zaczynają wracać do aktywnego życia, mnie to zajęło znacznie więcej czasu, ze względu na to, co się ze mną działo wcześniej. Musiałem na nowo uczyć się nawet wstawania z łóżka. Szpital opuściłem dopiero w czerwcu – opowiada. W UCK miałem wspaniałą opiekę. Lekarze mieli różne pomysły na każdą trudną sytuację – dodał.
To nie był koniec jego problemów ze zdrowiem. Dwa lata później przeszedł transplantację nerek.
Nowe życie Marcelinki
9-letnia Marcelinka Haska była jedną z najmłodszych uczestniczek Biegu. Dziewczynka urodziła się z atrezją dróg żółciowych. – Już w czasie ciąży lekarze mówili, że coś jest nie tak, że córka może mieć odwrócenie trzewi oraz problemy z sercem. Zaraz po porodzie została zabrana na dokładne badania i wydawało się, że jest zdrowa – opowiada Paulina, mama dziewczynki.
Marcelinka ma starszą o rok siostrę, Marysię. Paulina mówi, że miała porównanie i widziała, że Marcelinka nie rozwija się tak samo. Podejrzenia te potwierdziła pani doktor w poradni podczas badań przed szczepieniem. Skierowała Marcelinkę do szpitala. Tam specjalistyczne badania potwierdziły atrezję dróg żółciowych. By ratować życie dziewczynki, lekarze wykonali u niej zabieg Kasai polegający na przyłączeniu jelita grubego do wnęki wątrobowej w celu umożliwienia odpływu żółci z wątroby. – Wyniki poprawiły się, ale na bardzo krótki czas – powiedziała Paulina.
Na pierwszych 260 dni życia Marcelinka spędziła 200 dni w szpitalu. Nowe życie podarował jej tata, Bartek, oddając jej fragment swojej wątroby. Zabieg odbył się 31 października 2017 roku w Instytucie „Pomniku – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Tata dziewczynki przeszedł najpierw dokładne badania, musiał też zrzucić kilka kilogramów. – Nie wahałem się ani chwili – stwierdził Bartek.
Zdaniem rodziców dziewczynki transplantacja to dopiero początek drogi. Trzeba o siebie dbać, zażywać leki, pamiętać o regularnych kontrolach. Ale to także szansa na normalne życie. – Marcelinka nie choruje więcej, niż jej rówieśnicy, jeździ na rolkach, na rowerze, gra w koszykówkę – opowiadał Bartek.
Podczas Biegu lekarze widzą, że ich praca ma sens
Dr n. med. Piotr Kołsut, kardiochirurg i transplantolog z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, zauważył, że każdy Bieg po Nowe Życie to duża doza bardzo pozytywnych relacji międzyludzkich. – To dla lekarzy także okazja do innego spojrzenia na naszych pacjentów, tutaj możemy się utwierdzić w tym, że nasza praca ma sens – podkreślił specjalista.
Dodał, że na pewno Bieg pomaga także podnosić świadomość na temat transplantologii, że taka dziedzina medycyny jest i naprawdę ratuje życie. Lekarze pomagają coraz większej grupie pacjentów. Przybywa np. osób młodych, z wrodzonymi wadami serca, dla których na pewnym etapie leczenia szansą na uratowanie życia staje się transplantacja. Niektórzy z tych pacjentów kwalifikowani są do transplantacji wieloorganowych.
Lekarz Maciej Duda z Kliniki Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, koordynator transplantologiczny z gdańskiej placówki, oszacował, że gdyby było więcej dawców, w placówce można byłoby wykonywać więcej przeszczepień serc.
– Ciągle mamy pacjentów, którzy na to czekają. Także tych pilnych, których nie jesteśmy w stanie wypisać ze szpitala. To zarówno pacjenci młodzi, jak i ci w starszym wieku. Umowna granica dla transplantacji serca to 65 lat, ale my patrzymy bardziej na wiek biologiczny niż na PESEL – przekazał lekarz.
Nie byłoby Biegu, gdyby nie znane osoby, które wspierają wydarzenie. Ambasadorem od samego początku jest Przemysław Saleta. Znany sportowiec przed laty oddał nerkę swojej córce. W Gdańsku byli z nami między innymi Łukasz Konopka, Krystian Pesta, Angelika Cichocka, Cezary Trybański, Grzegorz Łomacz, a także Miss Polski 2025 Oliwia Mikulska. Nie zabrakło przedstawicieli miasta gospodarza. Gdańsk reprezentowali między innymi wiceprezydenci miasta Monika Chabior i Piotr Borawski.
Bieg to pozytywna energia i uśmiechnięci ludzie
– Robimy to, bo za każdym przeszczepieniem stoi człowiek i jego druga szansa. Kiedy widzę osoby, które dzięki transplantacji wróciły do swoich rodzin, do pracy, do marzeń, wiem, że nie można przestać mówić o dawstwie narządów. Bieg po Nowe Życie to nie tylko wydarzenie. To wspólnota ludzi, których połączyła nadzieja, wdzięczność i przekonanie, że można podarować komuś najcenniejszy dar – życie – mówił Arkadiusz Pilarz, dyrektor Biegu po Nowe Życie.
Czy takie wydarzenia jak Bieg, mogą zmieniać świadomość ludzie, czym jest transplantologia? – Absolutnie zmienią – ocenił Łukasz Konopka, aktor i reżyser. – Sam wcześniej nie miałem takiej wiedzy, jaką mam dzisiaj. Jestem tutaj z dziećmi i one także dzięki Biegowi już wiedzą, że są osoby, które by żyć, potrzebują nowego narządu; spotkały się z nimi – dodał.
Aktor Krystian Pesta powiedział, że dzięki udziałowi w Biegu stał się częścią rodziny transplantologicznej w Polsce. – Jest wiele powodów, dla których warto tu być – to m.in. świetna atmosfera i pozytywna energia, jaką tutaj czuć na każdym kroku. Tutaj można spotkać mnóstwo uśmiechniętych osób, „zajaranych” tym tematem – podkreślił.
Krystian Pesta poprowadził do zwycięstwa sztafetę Visit Gdańsk. Oprócz niego maszerowali w niej także: Justyna Graczyk, która żyje z przeszczepionym sercem, Łukasz Wysoki oraz Alicja Czapa.
Drugie miejsce zajęła sztafeta Fundacji LPP w składzie: Grzegorz Łomacz, Arkadiusz Musielewski, Michał Ciemiński, Franciszek Fryska.
Na trzeciej pozycji uplasowała się sztafeta Miasta Gdańsk w składzie Piotr Borawski, Dawid Kajkowski, Marcin Jędryczka oraz Dawid Konopa.
W wydarzeniu wzięła udział minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda. – Jestem na drugim Biegu. Wiem, ile tutaj jest emocji i dobra. Mamy coraz więcej transplantacji, jesteście tego współautorami – stwierdziła.
Michał Gabryelak, jeden z uczestników Biegu, miał 42 lata, gdy lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego przeszczepili mu płuca. Pod koniec 2020 roku mężczyzna zachorował na COVID-19. Przebieg choroby był bardzo ciężki, Michał został przyjęty do tymczasowego szpitala na Stadionie Narodowym w Warszawie. Jego stan ciągle się pogarszał. W końcu lekarze zdecydowali, że musi zostać podłączony do aparatury ECMO, która pozaustrojowo natlenia krew. Gdyby nie ten specjalistyczny sprzęt, nie miałby żadnych szans na przeżycie.
Żyje dzięki dwóm transplantacjom
W UCK w Gdańsku 42-latkiem zajął się zespół kardiochirurgów i kardioanestezjologów, który działa w ramach programu przeszczepiania płuc Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego. Szefem programu jest dr hab. n. med. Jacek Wojarski z Kliniki Kardiochirurgii UCK. – Ze względu na wspaniałą pracę, którą wykonano w Warszawie, na młody wiek chorego i na to, że wcześniej poważnie nie chorował, zdecydowaliśmy, że jego biologiczne siły są na tyle duże, żeby podjąć ryzyko przeszczepienia płuc – mówił potem dr hab. n. med. Jacek Wojarski. – Życie pokazało, że ten stan był naprawdę ciężki i walczyliśmy tutaj o jego życie – podsumował.
Michał był po operacji w stanie ciężkiej niewydolności oddechowej, niewydolności krążenia, ostrej niewydolności nerek. – Osoby po transplantacjach często już po kilku dniach zaczynają wracać do aktywnego życia, mnie to zajęło znacznie więcej czasu, ze względu na to, co się ze mną działo wcześniej. Musiałem na nowo uczyć się nawet wstawania z łóżka. Szpital opuściłem dopiero w czerwcu – opowiada. W UCK miałem wspaniałą opiekę. Lekarze mieli różne pomysły na każdą trudną sytuację – dodał.
To nie był koniec jego problemów ze zdrowiem. Dwa lata później przeszedł transplantację nerek.
Nowe życie Marcelinki
9-letnia Marcelinka Haska była jedną z najmłodszych uczestniczek Biegu. Dziewczynka urodziła się z atrezją dróg żółciowych. – Już w czasie ciąży lekarze mówili, że coś jest nie tak, że córka może mieć odwrócenie trzewi oraz problemy z sercem. Zaraz po porodzie została zabrana na dokładne badania i wydawało się, że jest zdrowa – opowiada Paulina, mama dziewczynki.
Marcelinka ma starszą o rok siostrę, Marysię. Paulina mówi, że miała porównanie i widziała, że Marcelinka nie rozwija się tak samo. Podejrzenia te potwierdziła pani doktor w poradni podczas badań przed szczepieniem. Skierowała Marcelinkę do szpitala. Tam specjalistyczne badania potwierdziły atrezję dróg żółciowych. By ratować życie dziewczynki, lekarze wykonali u niej zabieg Kasai polegający na przyłączeniu jelita grubego do wnęki wątrobowej w celu umożliwienia odpływu żółci z wątroby. – Wyniki poprawiły się, ale na bardzo krótki czas – powiedziała Paulina.
Na pierwszych 260 dni życia Marcelinka spędziła 200 dni w szpitalu. Nowe życie podarował jej tata, Bartek, oddając jej fragment swojej wątroby. Zabieg odbył się 31 października 2017 roku w Instytucie „Pomniku – Centrum Zdrowia Dziecka” w Warszawie. Tata dziewczynki przeszedł najpierw dokładne badania, musiał też zrzucić kilka kilogramów. – Nie wahałem się ani chwili – stwierdził Bartek.
Zdaniem rodziców dziewczynki transplantacja to dopiero początek drogi. Trzeba o siebie dbać, zażywać leki, pamiętać o regularnych kontrolach. Ale to także szansa na normalne życie. – Marcelinka nie choruje więcej, niż jej rówieśnicy, jeździ na rolkach, na rowerze, gra w koszykówkę – opowiadał Bartek.
Podczas Biegu lekarze widzą, że ich praca ma sens
Dr n. med. Piotr Kołsut, kardiochirurg i transplantolog z Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA w Warszawie, zauważył, że każdy Bieg po Nowe Życie to duża doza bardzo pozytywnych relacji międzyludzkich. – To dla lekarzy także okazja do innego spojrzenia na naszych pacjentów, tutaj możemy się utwierdzić w tym, że nasza praca ma sens – podkreślił specjalista.
Dodał, że na pewno Bieg pomaga także podnosić świadomość na temat transplantologii, że taka dziedzina medycyny jest i naprawdę ratuje życie. Lekarze pomagają coraz większej grupie pacjentów. Przybywa np. osób młodych, z wrodzonymi wadami serca, dla których na pewnym etapie leczenia szansą na uratowanie życia staje się transplantacja. Niektórzy z tych pacjentów kwalifikowani są do transplantacji wieloorganowych.
Lekarz Maciej Duda z Kliniki Kardiochirurgii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku, koordynator transplantologiczny z gdańskiej placówki, oszacował, że gdyby było więcej dawców, w placówce można byłoby wykonywać więcej przeszczepień serc.
– Ciągle mamy pacjentów, którzy na to czekają. Także tych pilnych, których nie jesteśmy w stanie wypisać ze szpitala. To zarówno pacjenci młodzi, jak i ci w starszym wieku. Umowna granica dla transplantacji serca to 65 lat, ale my patrzymy bardziej na wiek biologiczny niż na PESEL – przekazał lekarz.
Nie byłoby Biegu, gdyby nie znane osoby, które wspierają wydarzenie. Ambasadorem od samego początku jest Przemysław Saleta. Znany sportowiec przed laty oddał nerkę swojej córce. W Gdańsku byli z nami między innymi Łukasz Konopka, Krystian Pesta, Angelika Cichocka, Cezary Trybański, Grzegorz Łomacz, a także Miss Polski 2025 Oliwia Mikulska. Nie zabrakło przedstawicieli miasta gospodarza. Gdańsk reprezentowali między innymi wiceprezydenci miasta Monika Chabior i Piotr Borawski.
Bieg to pozytywna energia i uśmiechnięci ludzie
– Robimy to, bo za każdym przeszczepieniem stoi człowiek i jego druga szansa. Kiedy widzę osoby, które dzięki transplantacji wróciły do swoich rodzin, do pracy, do marzeń, wiem, że nie można przestać mówić o dawstwie narządów. Bieg po Nowe Życie to nie tylko wydarzenie. To wspólnota ludzi, których połączyła nadzieja, wdzięczność i przekonanie, że można podarować komuś najcenniejszy dar – życie – mówił Arkadiusz Pilarz, dyrektor Biegu po Nowe Życie.
Czy takie wydarzenia jak Bieg, mogą zmieniać świadomość ludzie, czym jest transplantologia? – Absolutnie zmienią – ocenił Łukasz Konopka, aktor i reżyser. – Sam wcześniej nie miałem takiej wiedzy, jaką mam dzisiaj. Jestem tutaj z dziećmi i one także dzięki Biegowi już wiedzą, że są osoby, które by żyć, potrzebują nowego narządu; spotkały się z nimi – dodał.
Aktor Krystian Pesta powiedział, że dzięki udziałowi w Biegu stał się częścią rodziny transplantologicznej w Polsce. – Jest wiele powodów, dla których warto tu być – to m.in. świetna atmosfera i pozytywna energia, jaką tutaj czuć na każdym kroku. Tutaj można spotkać mnóstwo uśmiechniętych osób, „zajaranych” tym tematem – podkreślił.
Krystian Pesta poprowadził do zwycięstwa sztafetę Visit Gdańsk. Oprócz niego maszerowali w niej także: Justyna Graczyk, która żyje z przeszczepionym sercem, Łukasz Wysoki oraz Alicja Czapa.
Drugie miejsce zajęła sztafeta Fundacji LPP w składzie: Grzegorz Łomacz, Arkadiusz Musielewski, Michał Ciemiński, Franciszek Fryska.
Na trzeciej pozycji uplasowała się sztafeta Miasta Gdańsk w składzie Piotr Borawski, Dawid Kajkowski, Marcin Jędryczka oraz Dawid Konopa.
