Epoka po Dawidzie K. ►
Wojciech Konieczny/Szymon Czerwiński
W systemie ochrony zdrowia potrzebujemy więcej pieniędzy, ale po sprawie Dawida K. – lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. zarobił w jednym szpitalu 1,6 mln zł – społeczeństwo po prostu się na to nie zgodzi. Wojciech Konieczny przyznał, że zanim dołożymy więcej, trzeba zlikwidować patologie płacowe i poprawić wyceny świadczeń, a potem zwiększać finansowanie zdrowia do 9 proc. PKB.
Polski system opieki zdrowotnej jest w finansowym klinczu. Z jednej strony brakuje pieniędzy na leczenie, z drugiej decydenci nie mogą po prostu podnieść podatków, bo zablokuje ich opór społeczny. Zwrócił na to uwagę Wojciech Konieczny z Lewicy, senator, były wiceminister zdrowia, neurolog i były dyrektor Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej Miejskiego Szpitala Zespolonego w Częstochowie.
Ekspert uczestniczył w panelu „Wizje systemu ochrony zdrowia – co łączy, a co dzieli partie polityczne”, który odbył się podczas X Kongresu Wizja Zdrowia – Diagnoza i Przyszłość – Foresight Medyczny.
Wypowiedź eksperta poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Konieczny przyznał, że żyjemy w epoce po dr. Dawidzie K.
Chodziło o głośną sprawę lekarza w trakcie specjalizacji, który w 2025 r. zarobił w jednym szpitalu 1,6 mln zł.
– Mówienie o jakimkolwiek wzroście pieniędzy w systemie ochrony zdrowia wywoła społeczny gniew – tłumaczył.
Co zatem należałoby zrobić najpierw?
Konieczny zaznaczył, że zarobki części medyków są za wysokie, a rozwiązaniem tego problemu powinno być urealnienie wycen świadczeń ustalanych przez Agencję Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zawyżone wyceny niektórych prostych procedur medycznych pozwalają szpitalom generować nadwyżki finansowe, które są następnie przeznaczane na wypłacanie rekordowych pensji lekarzom wykonującym te zabiegi.
– Zdarza się, że drobny zabieg jest tak samo wyceniony, jak trzytygodniowa hospitalizacja na oddziale interny. Coś tu nie gra. Musimy wyplenić tę patologię – argumentował.
Dopiero po poprawieniu cenników i zlikwidowaniu patologii płacowych państwo powinno dążyć do zwiększenia finansowania zdrowia do 9 proc. PKB.
Podatek od automatyzacji
Aby osiągnąć ten cel, konieczna jest zmiana źródła finansowania. Obecny model, oparty na składce, Konieczny uznał za skompromitowany.
– Bardzo dużo ludzi jest z niej zwolnionych. Lekarze płacą bardzo niską składkę przy bardzo wysokich zarobkach, a ludzie pracujący na etatach płacą 9 proc. Ktoś inny może zapłacić 4,5 proc., a rolnicy mają jeszcze inne stawki – wyliczał senator, dodając, że tego mechanizmu nie da się już skutecznie poprawić.
Dlatego, jak stwierdził Konieczny, docelowym rozwiązaniem jest system budżetowy i podatek zdrowotny.
Konieczny wskazał na konieczność opodatkowania dochodów przedsiębiorstw, ze szczególnym uwzględnieniem firm stawiających na automatyzację.
Lewica wie, jak zwiększyć finansowanie zdrowia
O podatku zdrowotnym „Menedżer Zdrowia” rozmawiał z Wojciechem Koniecznym w lutym 2026 r.
– Polacy chcą mieć ochronę zdrowia na poziomie Unii Europejskiej. Dzięki naszemu projektowi ustawy, w którym zapisano likwidację składki zdrowotnej i zastąpienie jej jednolitym podatkiem zdrowotnym obejmującym PIT i CIT, byłoby to możliwe – stwierdził Wojciech Konieczny.
– Składka zdrowotna po prostu nie działa – ocenił.
–
System ochrony zdrowia nie może dłużej działać, będąc tak
niedofinansowanym – mówił w „Menedżerze Zdrowia”, omawiając szczegółowo
propozycję Lewicy.
Mówił, że Lewica chciałaby „zdjąć ciężar finansowania ochrony zdrowia” z pracowników etatowych i drobnych przedsiębiorców, a większą odpowiedzialność finansową miałyby ponieść korporacje.
Powtórzył, że składka zdrowotna nie jest ani efektywna, ani sprawiedliwa.
– Obecny mechanizm finansowania nie rozkłada w sposób proporcjonalny ciężaru utrzymania Narodowego Funduszu Zdrowia i okazuje się niewystarczający, a deficyt jest kompensowany środkami z budżetu państwa – podkreślił Wojciech Konieczny, dodając, że Polacy chcą mieć ochronę zdrowia na poziomie Unii Europejskiej.
– Przeznaczamy na zdrowie około 6 proc. PKB, podczas gdy Niemcy wydają niemal 12 proc. W naszym projekcie założyliśmy stopniowe dojście do 9 proc. PKB, czyli poziomu zbliżonego do średniej unijnej, która wynosi około 10 proc. – tłumaczył ekspert.
Główne założenia pomysłu Lewicy dotyczące podatku zdrowotnego to:
-
stawka: 12 proc. od podstawy opodatkowania PIT i CIT, co przy kwocie
wolnej 30 tys. zł rocznie dla wszystkich podatników (w tym
przedsiębiorców) daje dla 90 proc. obywateli największą obniżkę obciążeń
zdrowotnych od lat,
- dla osób prawnych (między innymi
korporacji), które do tej pory nie płaciły składki zdrowotnej, to
również 12 proc., ale przewidziana jest tarcza podatkowa, czyli
odliczenie 7 proc. dla tych firm, które uczciwie odprowadzają wszystkie
podatki w Polsce (to oznacza, że efektywnie zapłacą o 5 proc. więcej
podatku CIT),
- pełna synchronizacja z systemem zwolnień i odliczeń podatkowych PIT.
Wojciech Konieczny dodał, że system oparty na składce zdrowotnej nabiera cech niekonstytucyjnych.
– Obciążenia są rozkładane nierówno i dostęp do ochrony zdrowia też nie jest równy. Dalsze trwanie tego modelu oznacza konieczność coraz większego finansowania systemu z budżetu państwa albo przerzucania kosztów bezpośrednio na obywateli. Na to się nie zgadzamy – podkreślił.
Poza tym w projekcie Lewicy znalazł się zapis o podatku tłuszczowym i jednolita akcyza alkoholowa.
– Chcemy opodatkować produkty, które realnie pogarszają zdrowie – zwrócił uwagę, dodając, że niezdrowa żywność i alkohol są niedostatecznie opodatkowane.
– Nie chcemy, by zmiany w systemie ochrony zdrowia odbywały się kosztem polskich rodzin, lecz tych, którzy w Polsce bardzo dużo zarabiają, a jednocześnie nie płacą adekwatnych podatków – powiedział.
Całość wpływów z podatku tłuszczowego miałaby być przekazywana do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Co do jednolitej akcyzy alkoholowej, Lewica zaproponowała nowy podział wpływów: 80 proc. dla NFZ, 20 proc. do budżetu państwa.
– Pieniądze z akcyzy muszą być wydawane na cele zdrowotne – ocenił.
– Średnia unijna wydatków na zdrowie to 10 proc. produktu krajowego brutto, a w Polsce – 6 proc. Dzięki zmianom przygotowanym przez Lewicę jesteśmy w stanie podnieść nakłady na zdrowie do 9 proc. PKB i jednocześnie przynosząc ulgę finansową pracownikom i mikroprzedsiębiorcom – stwierdził.
Koniec decyzyjności burmistrzów
Uporządkowanie finansów musi iść w parze ze zmianą struktury właścicielskiej.
Konieczny opowiedział się za centralizacją zarządzania szpitalami na poziomie województw. Skrytykował dotychczasowy model, w którym o losie oddziałów decydują samorządowcy niższego szczebla.
– Nie wierzę, że reforma osiągnie zakładane efekty, jeżeli pozwolimy decydować o tym, czy dany oddział ma istnieć, prezydentowi miasta lub burmistrzowi. On zadecyduje, że laryngologii czy chirurgii dziecięcej ma nie być, bo przynosi straty i brakuje lekarzy – stwierdził polityk.
Zgodnie z jego koncepcją nadzór nad wszystkimi szpitalami w regionie – miejskimi, powiatowymi i wojewódzkimi – powinien przejąć marszałek województwa.
Wyjątkiem pozostałyby instytuty i szpitale uniwersyteckie. Z punktu widzenia systemu zarządzanie z poziomu regionu to jedyny sposób, aby wymusić współpracę transgraniczną placówek i uniknąć dublowania deficytowych usług medycznych na danym terenie.
Przeczytaj także: „Klinika wolnego rynku”, „Wszystko pilne, nic ważnego”, „Świątynie błędów”, „Podstawowe błędy” i „Operacja na otwartym rynku”.
Więcej materiałów z konferencji po kliknięciu w poniższy baner.

