Tachograf i stetoskop ►
PAP/Lech Muszyński
Dobowe dyżury bez końca i brak nadzoru nad czasem pracy lekarzy przypominają jazdę bez trzymanki – skoro kierowcy zawodowi mają swoje liczniki, to dlaczego medycy na kontraktach mieliby pędzić bez hamulców? Krzysztof Bosak z Konfederacji zaproponował wprowadzenie tachografów dla lekarzy i bezwzględną jawność publicznych wydatków.
Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji i wicemarszałek Sejmu, przyjechał 10 października do województwa lubuskiego w ramach jesiennej trasy po kraju. W Gorzowie Wielkopolskim zorganizował konferencję prasową przed Wielospecjalistycznym Szpitalem Wojewódzkim, wskazując, że w placówce tej tylko w 2025 r. wypłacono 503 lekarzom ponad 156 mln zł, przy czym 24 medyków zarobiło ponad milion złotych, a najwyższa roczna wypłata przekroczyła 2,3 mln zł.
Fragment konferencji poniżej. Pod wideo dalsza część tekstu.
Wideo pochodzi ze strony internetowej: www.youtube.com/586qSc.
Bosak stwierdził, że tak wysokie zarobki i struktura zatrudnienia w kadrach zarządzających szpitalami wymagają weryfikacji. Przekonywał, że Konfederacja jako jedyna formacja otwarcie mówi o tym, iż nie da się poprawić systemu opieki zdrowotnej wyłącznie poprzez zwiększanie nakładów finansowych bez ścisłej kontroli nad nimi.
Tachografy, kontrakty i kontrola czasu pracy
Właśnie w tym kontekście pojawił się postulat wprowadzenia tachografów dla medyków, które miałyby zagwarantować realną kontrolę ich obecności na dyżurach i dotyczyć kontraktów. W Polsce aż 85 proc. lekarzy specjalistów nie pracuje już na etatach, lecz na umowach kontraktowych (B2B). Oznacza to, że szpitale opierają swoją działalność na współpracy z firmami zakładanymi przez samych lekarzy.
Taki model niesie jednak poważne zagrożenia. Ponieważ normy czasu pracy, wymagane okresy odpoczynku oraz zasady pełnienia dyżurów wynikające z ustawy o działalności leczniczej odnoszą się wyłącznie do pracowników w rozumieniu Kodeksu pracy, na kontraktach dochodzi do skrajnych patologii. W kraju odnotowywano przypadki, w których lekarze dyżurowali bez przerwy przez kilkadziesiąt godzin (np. 66 godzin w Wołominie czy 73 godziny w Wieluniu). Prowadzi do ekstremalnego zmęczenia personelu, co bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu pacjentów i uniemożliwia tworzenie stabilnych zespołów.
Kształcenie kadr i kwestia emigracji
Wypowiadając się w Gorzowie Wielkopolskim, Krzysztof Bosak mówił też o kształceniu kadr medycznych. Przypomniał o postulatach zwiększenia liczby miejsc na studiach medycznych oraz na specjalizacjach, a także odniósł się krytycznie do demografii nowych roczników na wydziałach lekarskich.
– System szkolnictwa wyższego w zakresie medycyny musi w pierwszej kolejności kształcić kadry na rzecz polskich pacjentów. Kiedy spojrzy się na składy osobowe niektórych nowych roczników na wydziałach lekarskich, można odnieść wrażenie, że mamy do czynienia z międzynarodową placówką edukacyjną, a nie z polską uczelnią – stwierdził.
Polityk podtrzymał również postulat, zgodnie z którym lekarze decydujący się na emigrację zarobkową po ukończeniu bezpłatnej edukacji w kraju powinni być zobowiązani do odpracowania kontraktu w rodzimym systemie ochrony zdrowia lub zwrotu poniesionych przez państwo kosztów wykształcenia.
Przeczytaj także: „Na drodze do zdrowotnego sukcesu?” i „Pokaż, lekarzu, co masz w kontrakcie”.

