Dzień dobry
Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
adPartner
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

Znaczenie red flags w rozpoznawaniu chorób rzadkich

123RF

Rozwijanie świadomości dotyczącej czerwonych flag w chorobach rzadkich jest jednym z najistotniejszych elementów poprawy opieki nad pacjentami cierpiącymi na nie. Dlaczego to takie ważne?

Choroby rzadkie pozostają jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny – nie ze względu na brak wiedzy naukowej, lecz z powodu trudności diagnostycznych, które pojawiają się na wczesnym etapie choroby. Objawy są często niespecyficzne, dotyczą wielu narządów i mogą przypominać powszechne schorzenia.

– Pacjent z chorobą rzadką najczęściej nie trafia od razu do specjalisty zajmującego się tą jednostką chorobową. Zgłasza się do lekarza rodzinnego, a następnie do kolejnych poradni specjalistycznych, bo każdy objaw wydaje się dotyczyć innego układu – mówi prof. Katarzyna Życińska, kierownik Kliniki Reumatologii, Chorób Tkanki Łącznej i Chorób Rzadkich Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA. Podkreśla, że większość pacjentów z chorobami rzadkimi przez lata pozostaje bez właściwego rozpoznania. Wynika to z faktu, że ich dolegliwości są rozproszone i często leczone osobno, bez próby połączenia ich w jeden spójny obraz kliniczny.

Czym są czerwone flagi w chorobach rzadkich?

W tym kontekście kluczowe znaczenie ma umiejętność rozpoznawania red flags, czyli sygnałów ostrzegawczych, które powinny skłonić lekarza do pogłębionej diagnostyki lub skierowania pacjenta do ośrodka specjalistycznego. – Red flags to te elementy obrazu klinicznego, które nie pasują do chorób częstych albo nie tłumaczą się jedną jednostką chorobową. To mogą być objawy o nietypowym nasileniu, występujące w nietypowym wieku albo nieproporcjonalne do wyników podstawowych badań – zaznacza prof. Życińska.

W praktyce klinicznej szczególną uwagę powinny zwracać sytuacje, w których młody pacjent prezentuje objawy charakterystyczne raczej dla wieku podeszłego, takie jak niewydolność serca, przewlekła choroba nerek czy udary mózgu bez klasycznych czynników ryzyka. Niepokój powinny wzbudzać także jednoczesne zajęcie kilku narządów, nawracające dolegliwości bólowe o niejasnej etiologii, nietypowe reakcje na standardowe leczenie czy stopniowe narastanie objawów mimo prawidłowych wyników rutynowych badań.

Zdaniem prof. Życińskiej pierwsza i często najważniejsza szansa na skrócenie tzw. odysei diagnostycznej pojawia się na etapie podstawowej opieki zdrowotnej. Warunkiem jest jednak czujność kliniczna i gotowość do zakwestionowania najbardziej oczywistych rozpoznań, jeśli przebieg choroby odbiega od typowego.

Ekspertka zwraca uwagę, że choroby rzadkie często „ukrywają się” pod maską schorzeń powszechnych. Przykładem są choroby spichrzeniowe, takie jak choroba Fabry’ego, w których pierwszymi objawami bywają bóle kończyn, zaburzenia termoregulacji, zmiany skórne czy dolegliwości ze strony przewodu pokarmowego. Każdy z tych symptomów rozpatrywany osobno może wydawać się niegroźny, jednak ich współwystępowanie powinno skłaniać do szerszej refleksji diagnostycznej.

– Zanim sięgniemy po badania genetyczne, musimy nauczyć się lepiej słuchać pacjenta i analizować jego historię choroby. To właśnie tam bardzo często kryją się pierwsze sygnały ostrzegawcze – stwierdza specjalistka.

Znaczenie współpracy między POZ a AOS

Istotnym elementem poprawy diagnostyki chorób rzadkich jest również współpraca między lekarzami różnych poziomów opieki. Prof. Życińska od lat angażuje się w inicjatywy edukacyjne skierowane zarówno do lekarzy rodzinnych, jak i specjalistów ambulatoryjnej opieki zdrowotnej. Jako współorganizatorka kongresów POZ i AOS wskazuje, że brak komunikacji pomiędzy tymi środowiskami jest jedną z barier w skutecznym rozpoznawaniu chorób rzadkich.

– Lekarz rodzinny zna pacjenta, jego historię i kontekst społeczny. Specjalista ma dostęp do zaawansowanych metod diagnostycznych. Dopiero połączenie tych dwóch perspektyw daje realną szansę na wczesne rozpoznanie choroby rzadkiej – wyjaśnia.

Zdaniem ekspertów choroby rzadkie wymagają odejścia od myślenia silosowego na rzecz podejścia holistycznego. Każdy kolejny objaw nie powinien być traktowany jako odrębny problem, lecz jako potencjalny element większej całości. Taka zmiana perspektywy jest szczególnie istotna w warunkach systemu ochrony zdrowia, w którym pacjent często porusza się pomiędzy różnymi poradniami bez koordynacji opieki.

Red flags to nie tyle narzędzie do stawiania diagnozy, ile do zadawania właściwych pytań

Jak podkreśla prof. Życińska, czerwone flagi nie są narzędziem do stawiania diagnozy, lecz do zadawania właściwych pytań. Ich rozpoznanie powinno prowadzić do pogłębionej diagnostyki, konsultacji wielospecjalistycznych lub skierowania pacjenta do ośrodka referencyjnego zajmującego się chorobami rzadkimi. – Nie chodzi o to, by każdy nietypowy objaw od razu przypisywać chorobie rzadkiej, ale o to, by nie ignorować sygnałów, które mówią nam, że standardowe wyjaśnienia mogą być niewystarczające – podsumowuje ekspertka.

Zdaniem specjalistów rozwijanie świadomości dotyczącej red flags w chorobach rzadkich jest jednym z kluczowych elementów poprawy opieki nad tą grupą pacjentów. Wczesne rozpoznanie nie zawsze oznacza możliwość leczenia przyczynowego, ale niemal zawsze przekłada się na lepszą kontrolę objawów, spowolnienie postępu choroby i poprawę jakości życia.

Przeczytaj także: „Choroby rzadkie wymagają systemowych rozwiązań”.

Menedzer Zdrowia facebook

Źródło:
PAP
Działy: Aktualności w Choroby rzadkie Aktualności
Tagi: choroby rzadkie POZ AOS Katarzyna Życińska