Oporność Helicobacter pylori zapisana w genach
Tradycyjna hodowla Helicobacter pylori i oznaczanie lekowrażliwości to często logistyczny koszmar – bakteria jest wybredna, rośnie wolno, a na wynik czeka się długo. Tymczasem najnowsze badanie opublikowane w „The Lancet Microbe” sugeruje, że dla niektórych antybiotyków możemy wkrótce z powodzeniem polegać na szybszej diagnostyce genetycznej, nie tracąc przy tym na precyzji.
Analiza ponad 1000 genomów bakterii wykazała coś, co w medycynie zdarza się niezwykle rzadko: 100-procentową zgodność między obecnością konkretnych mutacji a rzeczywistą, fenotypową opornością na klarytromycynę i lewofloksacynę. Badacze stworzyli precyzyjny katalog zmian w genach (w podjednostce rybosomalnej 23S rRNA dla makrolidów oraz w genie gyrA dla fluorochinolonów), które bezbłędnie przewidują niepowodzenie terapii. Czułość i swoistość tych markerów wyniosła w badaniu dokładnie 100%.
Ciekawostką jest fakt, że nie każda oporność jest taka sama. Badanie wykazało, że konkretny wariant mutacji przekłada się na różne wartości MIC (minimalnego stężenia hamującego). Przykładowo, jedna z mutacji w genie 23S rRNA wiązała się ze znacznie wyższym poziomem oporności na klarytromycynę (średnie MIC ok. 142 mg/L) niż inna (ok. 24 mg/L). Oznacza to, że genetyka może nam w przyszłości powiedzieć nie tylko „czy” lek zadziała, ale też jak silny mechanizm obronny wytworzyła bakteria.
Wniosek kliniczny jest jednoznaczny: testy molekularne, które są szybsze i łatwiejsze do wykonania niż klasyczna hodowla, mogą w krótkiej przyszłości stać się w pełni wiarygodnym narzędziem do planowania celowanej terapii eradykacyjnej.

Przegląd Gastroenterologiczny