Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Maria Krzos

Dwaj chirurdzy jako jedni z pierwszych udzielali pomocy rannym w Krakowie. Byli na miejscu zdarzenia

123RF

Dwaj chirurdzy ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie przypadkiem znaleźli się w pobliżu miejsca sobotniego zamachu. Dr Mateusz Wierdak i prof. Michał Pędziwiatr byli świadkami wymiany ognia między policjantami i napastnikiem. Kiedy strzały ucichły, pobiegli na pomoc rannym – w tym rannym policjantom. 

– Byliśmy na obiedzie w restauracji, tuż przy skrzyżowaniu Dietla i Stradomskiej. Ja z żoną i czwórką dzieci. Mateusz ze swoją żoną i trójką dzieci. Wyszliśmy na zewnątrz. Już się żegnaliśmy. Nagle mój syn krzyczy „Tato, tam strzelają do ludzi, a oni padają na ziemię”. Schroniliśmy się w aptece, byliśmy świadkami wymiany ognia między policjantami i zamachowcem. Gdy strzały ucichły, razem z Mateuszem pobiegliśmy do rannych – powiedział Michał Pędziwiatr.

– Od razu pojawiła się duża liczba policjantów, strażników miejskich, to było naprawdę szybko. To bzdura, że nie było dodatkowych sił na miejscu. Zaczęli wygradzać teren, opanowywać sytuację, pomagać nam i innym osobom zajmującym się rannymi – relacjonował.

Lekarze zaczęli od oceny stanu rannych. – Przy udzielaniu pomocy nie kieruje się tym kto jest sprawcą, a kto ze służb – podkreślił lekarz.

– Mateusz (dr Mateusz Wierdak – red.) zajął się policjantem, zdjął swój płaszcz, którym go przykrył, bo był mocno wychłodzony. Inni policjanci dali nam opatrunki podręczne, bo najważniejsze było opanowanie krwotoku. Ciężko było poszkodowanych uwolnić z tych ich z kamizelek ze sprzętem, były bardzo opięte. Ja zająłem się pozostałą dwójka rannych, ale to nie było tak, że byliśmy tam we dwójkę sami do pomocy. Był policjant z przeszkoleniem medycznym, który zresztą nas rozpoznał jako chirurgów. Była jeszcze lekarka. Wszyscy wspólnie działaliśmy – relacjonuje prof. Michał Pędziwiatr.

Chirurdzy, widząc stan poszkodowanych (w tym policjanta, który powtrzymał zamachowca), wskazywali też, do których szpitali powinni trafić. – Szpital JP 2 (Krakowski Szpital Specjalistyczny im. św. Jana Pawła II – red.) nie jest brany pod uwagę jako pierwszy w takich przypadkach, ale wiedziałem, że tam ranny policjant będzie miał największe szanse przeżycia – mówi lekarz. – Zadzwoniłem do dyżurnego lekarza i zachowali się tam znakomicie, zaczęli uruchamiać blok operacyjny i kazali przywieźć rannego tam bezpośrednio – powiedział.

Prof. Michał Pędziwiatr zdementował informacje, że sam osobiście operował jednego z poszkodowanych. Potwierdza wspólnie z dr. Mateuszem Wierdakiem pojechali do „swojego” szpitala. – Wielu lekarzy przyjechało do krakowskich szpitali przerywając weekend – powiedział.

Podsumowując, prof. Michał Pędziwiatr powiedział: – Gdyby ten policjant nie powstrzymał zamachowca... Po drugiej stronie skrzyżowania stały nasze rodziny i wiele innych osób. I strach myśleć, co by było, gdyby obok nich przejechał strzelając przez okno i dalej kontynuował ten rajd. My zrobiliśmy z Mateuszem swoje, ci policjanci to bohaterowie – skwitował.

Obecność obu lekarzy na miejscu zdarzenia potwierdziła Wirtualnej Polsce Maria Włodkowska, rzeczniczka prasowa Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.

Prof. dr hab. n. med. Michał Pędziwiatr jest kierownikiem II Katedry Chirurgii UJ oraz Oddziału Klinicznego Chirurgii Ogólnej, Onkologicznej, Metabolicznej i Stanów Nagłych Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Specjalizuje się w chirurgii ogólnej i onkologicznej.

Dr n. med. Mateusz Wierdak jest absolwentem Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego i specjalistą chirurgii ogólnej. Zajmuje się chirurgią metaboliczną, bariatryczną i laparoskopową.

Przeczytaj także: 
„Pilotaż leczenia traumy – resort zwiększa finansowanie ”

Menedzer Zdrowia youtube

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Michał Pędziwiatr Mateusz Wierdak Szpital Uniwersytecki w Krakowie Krakowski Szpital Specjalistyczny im. św. Jana Pawła II