Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Redaktor: Milena Motyl

Lekarze nie mają procedur na wypadek alarmu

123RF

Lekarze rodzinni z województwa lubelskiego podnoszą, że alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa wpływają na pracę przychodni. Sami medycy nie wiedzą, jak reagować w przypadku komunikatów z poleceniem „znajdź bezpieczne miejsce” i jak wygląda procedura ewakuacji pacjentów. Proszą o wytyczne Narodowy Fundusz Zdrowia.  

– Uwaga! Uwaga! Uwaga! Zagrożenie atakiem z powietrza. Znajdź bezpieczne miejsce. Stosuj się do poleceń służb. Oczekuj dalszych komunikatów – taki alert RCB otrzymali 28 września mieszkańcy Lubelszczyzny, a wśród nich dr Tomasz Zieliński, lekarz rodzinny i prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych – Pracodawców.

– Kolejny już alert RCB, który wpływa na naszą pracę w POZ, a my dalej nie wiemy, co na Lubelszczyźnie powinniśmy zrobić. Bo co mamy zrobić w POZ, kiedy przyjmujemy pacjentów, a pojawia się zalecenie znalezienia bezpiecznego miejsca? Mamy zamykać poradnie i szukać bezpiecznego miejsca? Czy dalej pracować, aż służby dadzą znać, że jest jeszcze bardziej niebezpiecznie? – pyta Tomasz Zieliński.

Lekarz zastanawia sie także, która informacja jest bardziej wiążąca, jeśli każdy kiedy indziej dostaje powiadomienie?

– Kiedy wymieniamy się informacjami między regionami województwa, to u jednych jest syrena, a u innych SMS, w różnych kombinacjach. Czasem w tym samym momencie na jeden telefon przychodzi ogłoszenie, a na drugi odwołanie alertu – wskazuje prezes.

Lekarz w rozmowie z „Dziennikim Gazetą Prawną” przyznaje, że nie wie, co robić, gdy otrzymuje alert RCB oraz gdy słyszy syreny – czy oznaczają natychmiastową ewakuację, czy mają tylko ostrzegać.

– Mam przerwać pracę i odesłać pacjentów do domu czy zaprowadzić pacjentów do schronu. Tylko gdzie jest schron? Postanowiłem się dowiedzieć, bo raz, że rozdzwoniły się telefony kolegów lekarzy z podobnymi pytaniami, a dwa, że prawdziwy atak może się wydarzyć. Zwłaszcza że moja przychodnia graniczy z gminą Turobin z Tarnawą-Kolonią, gdzie pod koniec lipca 2026 r. spadł rosyjski pocisk manewrujący – mówi dr Zieliński.

Przekazał, że skierował w tej kwestii pisma do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego oraz tamtejszego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Procedury powinny być na piśmie 

Lekarze chcą wiedzieć, jakie procedury obowiązują przychodnie podstawowej opieki zdrowotnej i czy w przypadku przerwania pracy i oddalenia do schronu trzeba informować NFZ o przerwie w świadczeniu usług.

Do obu instytucji wysłał oficjalne pisma, ale odpowiedź dostał dopiero podczas zwołanego w środę 30 września przez wojewodę lubelskiego Krzysztofa Komorskiego spotkania z udziałem szefa lubelskiego oddziału NFZ Pawła Piroga i przedstawicieli straży pożarnej.

– Dyrektor funduszu powiedział, że nikt nie będzie wyciągał konsekwencji z przerwy w świadczeniu usług z powodu alertu. Jestem uspokojony, ale wolę taką deklarację mieć na piśmie, dlatego czekam na pismo zwrotne. Napiszę też do prezesa NFZ Filipa Nowaka – stwierdza Zieliński.

„Dziennik Gazeta Prawna” przypomina, że takie pismo wysłała już wiosną dr Joanna Zabielska-Cieciuch z Białegostoku, ekspertka Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie. Odpowiedź nie nadeszła do dziś.

Przychodnie czekają na oficjalne wskazówki 

Dr Zieliński przyznaje, że od części urzędników zdarzyło mu się słyszeć, że powinien znać procedury i wiedzieć, gdzie w okolicy są schrony.

– Tyle że niektóre z tych zaznaczonych w rządowej aplikacji wskazane są nieprawidłowo albo w ogóle ich tam nie ma – rozkłada ręce dr Zieliński. Dlatego, podobnie jak jego koleżanka z Białegostoku, liczy na oficjalne wskazówki, także te dotyczące procedur ewakuacji pacjentów.

Wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej, dentysta Paweł Barucha podkreśla, że Wojskowa Izba Lekarska, której członkowie mają doświadczenie na polu walki, zaoferowała resortowi zdrowia pomoc w wypracowaniu procedur i wyszkoleniu lekarzy, ale ministerstwo z niej nie skorzystało.

– Wiemy, że w resorcie trwały prace nad takimi rozwiązaniami, ale nie poznaliśmy ich efektów. Tymczasem lekarze powinni dostać jasne wytyczne, jak postępować i kiedy – czy chować się już po alercie, czy dopiero, jak zawyją syreny – uważa specjalista.

Przeczytaj także: „Wspólny front zdrowia – dlaczego cywilna i wojskowa medycyna muszą stać się jednością”.

Menedzer Zdrowia linkedin

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: lekarz lekarze lekarz rodzinny lekarze rodzinni Tomasz Zieliński alerty RCB alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa alerty zagrożenie Narodowy Fundusz Zdrowia Joanna Zabielska-Cieciuch Paweł Barucha