Dołącz do nas w mediach społecznościowych:
Udostępnij
Źródło: Menedżer Zdrowia, materiały prasowe

Problem z limitami na badania PET/CT – propozycje naprawcze

123 RF

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje zniesienie limitów finansowych na badania PET/CT. Towarzystwo nie proponuje jednak nieograniczonego wykonywania procedur ani rezygnacji z kontroli wydatków. Podstawą nowego modelu miałoby być finansowanie wszystkich badań przeprowadzonych zgodnie ze wskazaniami medycznymi u chorych onkologicznie, również tych, którzy znaleźli się już poza etapem diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO).

Badania PET/CT należą do kluczowych narzędzi nowoczesnej diagnostyki funkcjonalnej. W Polsce są jedynymi procedurami diagnostycznymi wykonywanymi i ostatecznie finansowanymi przez płatnika zgodnie ze wskazaniami klinicznymi ściśle określonymi w przepisach.

– To swoisty ewenement limitujący dostępność badania już na wstępie – mówi prof. Leszek Królicki, konsultant krajowy w dziedzinie medycyny nuklearnej, i wyjaśnia: – Klinicysta kierujący na badanie PET/CT, inaczej niż w przypadku zlecania innych badań obrazowych, musi brać pod uwagę aktualne kryteria określone w rozporządzeniu ministra zdrowia. Innymi słowy, tylko chory spełniający te kryteria zostanie zakwalifikowany do badania PET/CT finansowanego ze środków publicznych. Drugim czynnikiem ograniczającym liczbę badań PET jest limit finansowy określony w kontrakcie z NFZ. Problem pojawia się wtedy, gdy chory spełnia kryteria medyczne, ale ośrodek wyczerpał już limit finansowania zapisany w kontrakcie z Narodowym Funduszem Zdrowia. W praktyce placówka staje wówczas przed wyborem: wykonać potrzebne badanie jako nadwykonanie, bez pewności, że zostanie ono rozliczone, albo ustawić pacjenta w kolejce. Druga opcja wiąże się z ryzykiem opóźnienia rozpoczęcia leczenia lub podjęcia niewłaściwych decyzji klinicznych.

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej proponuje, aby prawidłowo zakwalifikowane badania PET/CT były finansowane zgodnie z rzeczywistą potrzebą medyczną, a nie ograniczane wartością kontraktu. Procedury PET/CT dla pacjentów spełniających ustawowe kryteria muszą być wykonywane bez limitów finansowych – przekonują specjaliści. Taka zmiana może jednak rodzić po stronie płatnika pytania o koszty, kontrolę liczby badań i zasadność ich wykonywania. Zdaniem ekspertów każdą z tych obaw można zniwelować poprzez odpowiednie mechanizmy kwalifikacji, kontroli i monitorowania jakości.

Pierwsza potencjalna obawa płatnika: po zniesieniu limitu liczba badań PET/CT może gwałtownie wzrosnąć

Usunięcie limitu finansowego może rodzić obawę, że ośrodki zaczną wykonywać znacznie więcej badań, a wydatki NFZ staną się trudne do przewidzenia.

Rozwiązanie: pozostawienie ścisłych wskazań medycznych

Zniesienie limitu finansowego nie oznaczałoby dowolnego kierowania chorych na PET/CT. Refundacja nadal byłaby możliwa tylko w przypadku określonych w rozporządzeniu rozpoznań i sytuacji klinicznych, w których wynik badania ma bezpośredni wpływ na dalsze postępowanie.

– Nie postulujemy zniesienia kryteriów medycznych. Wnioskujemy o usunięcie limitu finansowego, który blokuje wykonanie badania u chorego właściwie zakwalifikowanego do badania PET/CT. Liczba badań nie wzrośnie istotnie tylko dlatego, że zmieni się sposób ich rozliczania. Nadal „ogranicznikiem” pozostają ścisłe kryteria medyczne kwalifikacji do badania – wyjaśnia prof. Rafał Czepczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej, i dodaje: – Specjaliści zrzeszeni w Polskim Towarzystwie Medycyny Nuklearnej stale współpracują z klinicystami różnych dziedzin medycyny i debatują na temat specyfiki badań PET/CT i ich zastosowania. Wiedza z tego obszaru przekazywana jest wzajemnie podczas konferencji, kursów i sympozjów. Celem tych działań jest optymalizacja procesu kwalifikacji. Chodzi o to, by na badania kierowani byli wyłącznie ci pacjenci, u których PET/CT przyniesie rzeczywistą korzyść kliniczną, by badania były wykonywane w ściśle określonym czasie i nie dochodziło do kwalifikacji pacjentów, których problem można rozwiązać przy pomocy innych, często mniej kosztownych procedur.

Druga potencjalna obawa płatnika: mogą być wykonywane badania bez rzeczywistej wartości klinicznej

Zmiana zasad finansowania może budzić obawę, że część badań będzie wykonywana „na wszelki wypadek”, mimo że ich wynik nie wpłynie na dalsze leczenie pacjenta.

Rozwiązanie: utrzymanie ścisłej weryfikacji kwalifikacji i zgodności z zaleceniami

Warunkiem finansowania powinno pozostać spełnienie kryteriów klinicznych określonych w aktualnym rozporządzeniu ministra zdrowia. Skierowanie musi wskazywać rozpoznanie, etap leczenia oraz pytanie kliniczne, na które PET/CT ma odpowiedzieć.

– Ośrodki medycyny nuklearnej już obecnie podlegają kontroli NFZ oraz wymaganiom ustawowym związanym z bezpieczeństwem stosowania promieniowania jonizującego. System posiada więc podstawy do skutecznego nadzorowania zasadności procedur – przekonuje prof. Leszek Królicki.

Trzecia potencjalna obawa płatnika: zniesienie limitu utrudni planowanie budżetu NFZ

Model, w którym fundusz płaci za każde prawidłowo wykonane badanie, może zwiększyć niepewność dotyczącą wysokości wydatków w kolejnych okresach.

Rozwiązanie: bieżące raportowanie i prognozowanie potrzeb

Ośrodki mogłyby regularnie przekazywać dane o liczbie wykonanych badań, wskazaniach klinicznych, czasie oczekiwania i wykorzystaniu aparatury. Pozwoliłoby to obserwować zmiany liczby świadczeń oraz wcześniej identyfikować ewentualne nieprawidłowości.

– Dane powinny być analizowane osobno dla diagnostyki wstępnej, monitorowania efektów leczenia oraz diagnostyki wznowy choroby po terapii. Pozwoliłoby to właściwie szacować faktyczne zapotrzebowanie lokalne – zauważa dr n. med. Andrzej Kołodziejczyk, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Nuklearnej.

Czwarta potencjalna obawa płatnika: większe finansowanie nie musi automatycznie skrócić kolejek

Dostępność badań PET/CT nie wynika wyłącznie z wysokości kontraktu. Na czas oczekiwania wpływają głównie zasoby kadrowe, organizacja pracy, dostępność radiofarmaceutyków oraz możliwości ośrodka.

Rozwiązanie: powiązanie finansowania z możliwością zapewnienia kompleksowej opieki nad pacjentem

– Przed decyzją o finansowaniu świadczeń należy ustalić nie tylko „moce” ośrodka, ale również warunki zapewnienia bezpieczeństwa pacjenta. Analiza powinna obejmować nie tylko czas pracy aparatury, liczbę dostępnych zespołów, dostępność radiofarmaceutyków oraz liczbę pacjentów oczekujących, ale przede wszystkim kompleksowość opieki i właściwie zaplanowany łańcuch postępowania diagnostyczno-terapeutycznego – stwierdza prof. Bogdan Małkowski, kierownik Zakładu Medycyny Nuklearnej w Centrum Onkologii im. Franciszka Łukaszczyka w Bydgoszczy.

Piąta potencjalna obawa płatnika: system zacznie premiować liczbę procedur zamiast ich jakości

Finansowanie każdego badania może budzić obawę, że głównym celem ośrodków stanie się zwiększanie liczby świadczeń.

Rozwiązanie: ocena efektów klinicznych i organizacyjnych

Najważniejsze wskaźniki to skrócenie czasu oczekiwania, zmniejszenie liczby pacjentów podróżujących do innych województw (co ma miejsce obecnie) oraz większy udział badań przeprowadzonych w terminie optymalnym dla przebiegu leczenia.

– Ocena powinna również uwzględniać prawidłowość kwalifikacji oraz wykorzystanie wyniku PET/CT w dalszym postępowaniu. Pozwoliłoby to sprawdzić, czy dodatkowe finansowanie rzeczywiście poprawia ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną pacjenta, co we wskazaniach onkologicznych przy wprowadzaniu karty eDiLO będzie proste – przekonuje prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie – Państwowego Instytutu Badawczego w Warszawie.

Zmiana finansowania z zachowaniem kontroli

Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej postuluje, aby prawidłowa, zgodna z aktualnymi kryteriami określonymi w rozporządzeniu ministra zdrowia kwalifikacja do badania PET/CT była jedynym limitem dla tej procedury. Kontrolę wydatków powinny wspierać audyty zasadności i jakości badań oraz monitoring terminowości. Postulat ten 5 listopada 2025 roku poparła Rada Organizacji Pacjentów przy Ministrze Zdrowia i przedstawiła go w formie rekomendacji.

– Można poprawić dostępność badań PET/CT bez rezygnacji z kontroli wydatków. Potrzebujemy modelu, w którym płatnik finansuje każde uzasadnione badanie, a jednocześnie dysponuje danymi pozwalającymi ocenić prawidłowość kwalifikacji i skutki zmiany – podsumowuje prof. Rafał Czepczyński.

Przeczytaj także: „Ośrodki wykonują więcej badań PET/CT, niż przewidują kontrakty”. 

Menedzer Zdrowia linkedin

Działy: Aktualności w Menedżer Zdrowia Aktualności
Tagi: Rafał Czepczyński limity badania PET/CT Andrzej Kołodziejczyk Polskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej medycyna nuklearna diagnostyka limit finansowania badania obrazowe NFZ płatnik Leszek Królicki DiLO Bogdan Małkowski Piotr Rutkowski