Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Szczurek-Żelazko: Należałoby się zastanowić, czy puste łóżeczka należy utrzymywać

Udostępnij:
- W 2018 r. przeprowadziliśmy dogłębną analizę dotyczącą norm w oddziałach dla dorosłych i w oddziałach pediatrycznych. Mamy dokładne dane na temat tego, w jaki sposób wykorzystywane są łóżka w placówkach. Wynika z nich, że szpitale, w których są one wykorzystywane w 80, 85 procentach, ale i takie, gdzie wykorzystanie wynosi 25 procent - przyznaje wiceminister Józefa Szczurek-Żelazko.
- Ze standardów wynika, że optymalnym wskaźnikiem jest 80, 85 proc. w przypadku dorosłych, u dzieci od 75 proc. Skoro więc szpital pediatryczny wykorzystuje swoje łózka w 25 proc., to może należałoby się zastanowić, czy te łóżeczka należy w pustych salach utrzymywać - mówi Szczurek-Żelazko w rozmowie z "Portalem Samorządowym" i proponuje: - Może przeznaczyć je dla matek lub inną jeszcze formę opieki zdrowotnej. Często z łóżkiem połączona jest aparatura medyczna, również czasem niewykorzystana. Po prostu zwracamy uwagę na pewne racjonalne zarządzanie placówką.

"Portal Samorządowy" pyta, czy resort planuje zmniejszenie liczby łóżek.

- Nie było jeszcze likwidacji oddziałów z powodu niespełniania norm i nie będzie. Myślę, że będzie racjonalniejsze wykorzystanie zasobów będących w dyspozycji podmiotów leczniczych - przyznaje wiceminister.

Pacjent niewymagający hospitalizacji
Żeby zmieścić się w budżecie, szpitale przyjmują osoby niewymagające hospitalizacji, a łóżka wpisują jako dostawki. - Docierają do nas informacje o „bankach łóżek" do dyspozycji oddziałowych. Miałyby je dostawiać do sal obok łóżek wykazanych w umowach z NFZ - mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.

- Obowiązujące od początku 2019 roku normy zatrudnienia pielęgniarek miały pacjentom gwarantować bezpieczeństwo, a personelowi godne warunki pracy. Niestety, dyrektorzy szpitali szybko znaleźli sposób na obejście przepisów, zgodnie z którymi na każdym oddziale niezabiegowym na jedno łóżko szpitalne powinno przypadać 0,6 pielęgniarki, a na oddziale zabiegowym i pediatrycznym – 0,7 - informuje "Rzeczpospolita" i opisuje: - Pielęgniarki z Podkarpacia donoszą, że ich szefowie w oficjalnych dokumentach wykazują mniej łóżek, a pozostałe traktują jako dostawki. W ten sposób chronią się przed zatrudnianiem dodatkowego personelu.

– Docierają do nas informacje o „bankach łóżek" do dyspozycji oddziałowych. Miałyby je dostawiać do sal obok łóżek wykazanych w umowach z NFZ – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

– Dyrektorów nie interesuje ich zdrowie pacjentów ani to, że dostawiając kolejne łóżko do sali z założenia trzyosobowej, zagęszczamy pacjentom przestrzeń, którą zgodnie z przepisami mają mieć wolną od łóżek – mówi Krystyna Ptok.

Przeczytaj także: "Dużo łóżek szpitalnych, za dużo", "Szczurek-Żelazko: Szpitale powinny podnieść standardy obsługi pacjentów na SOR-ach", "Zmiany w szpitalnych oddziałach ratunkowych" i "Adrzej Matyja: Numerki nie usprawnią pracy SOR".

Zachęcamy do polubienia profilu "Menedżera Zdrowia" na Facebooku: www.facebook.com/MenedzerZdrowia i obserwowania kont na Twitterze i LinkedInie: www.twitter.com/MenedzerZdrowia i www.linkedin.com/MenedzerZdrowia.
 
© 2024 Termedia Sp. z o.o. All rights reserved.
Developed by Bentus.