Szpital z Lublina chce ratować budżet i zwolnić pielęgniarki
123RF
Instytut Medycyny Wsi w Lublinie chce zwolnić dziesięć spośród 36 etatowych pielęgniarek. Ma to być sposób na ratowanie finansów placówki. Dyrektor szpitala wskazuje, że przy obecnym poziomie zatrudnienia aż 125 proc. wysokości kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia idzie na pensje. Pielęgniarki alarmują, że przy zmniejszonej obsadzie zapewnienie bezpieczeństwa i właściwej opieki pacjentom będzie niemożliwe.
Jak informuje lubelska „Gazeta Wyborcza”, Instytut Medycyny Wsi (IMW) zatrudnia nieco ponad dwieście osób: lekarzy, naukowców, pielęgniarek, rehabilitantów, pracowników pomocy medycznej i administracji. Pod koniec września dyrekcja ogłosiła zwolnienia. Wytypowała 14 osób – dziesięć pielęgniarek (tych nieznajdujących się w okresie ochronnym, niebędących liderkami związków zawodowych) i czworo rehabilitantów. Dziś w instytucie pracuje 36 etatowych pielęgniarek i 19 rehabilitantów.
Z ustaleń „Wyborczej” wynika, że roczny koszt zatrudnienia pielęgniarki w IMW to ok. 250 tys. zł. Średnio pielęgniarka zarabia ponad 15 tys. zł brutto. „GW” wskazuje, że jak na lubelskie warunki taka pensja robi wrażenie (dla porównania, wojewoda lubelski zarabiał w 2025 r. niecałe 16 tys. zł brutto miesięcznie), przypomina także, że obecne zarobki pracowników ochrony zdrowia to efekt ustawy podwyżkowej.
Dług zaczął się zmniejszać, ale NFZ przestał płacić za nadwykonania
Jerzy Kuliński, dyrektor IMW, wskazuje, że zwolnienia są koniecznie dla ratowania finansów placówki. Zaczyna od opisania, jak wyglądała jej sytuacja finansowa w chwili, gdy został jej dyrektorem. – Gdy przyszedłem w maju 2024 r. do Instytutu Medycyny Wsi, jednostka miała 8 mln zł straty i 600 tys. zł niezrealizowanego kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Udało nam się wyjść z zapaści i cały rok skończyliśmy z 20-procentową górką ponad wysokość kontraktu z NFZ. W efekcie cały 2024 r. skończyliśmy stratą, ale tylko w wysokości 6,5 mln zł – wylicza.
W 2025 r. strata się zmniejszyła do poziomu 5,9 mln zł. – Jednak w tym roku NFZ przestał płacić za nadwykonania, tak jak innym szpitalom, co przyczyniło się do wzrostu długu instytutu. Dziś, przy obecnym zatrudnieniu, aż 125 proc. wysokości kontraktu z NFZ idzie tylko i wyłącznie na pensje – mówi w rozmowie z „GW” Jerzy Kuliński.
125 proc. budżetu na wynagrodzenia
W tekście przywołane są także dane dotyczące łóżek. Jeszcze przed dwoma laty w IMW było ich sto. Dziś, kiedy NFZ przestał płacić szpitalom pieniądze za nadwykonania, ich liczbę zredukowano do 75 – przy podobnym zatrudnieniu.
Dyrektor szpitala przekonuje, że po wprowadzonej redukcji etatów pielęgniarskich pełna opieka nad pacjentem zostanie zagwarantowana. Na każdym oddziale, na każdym dyżurze nocnym będzie obecna minimum jedna pielęgniarka, lekarz, do tego pomoc pielęgniarska i pani salowa.
Inaczej sprawę widzą pielęgniarki, które po ogłoszeniu zwolnień zaczęły zgłaszać się do lubelskich mediów, przytaczając historie z dyżurów, w czasie których na oddziale znajdowała się tylko jedna pielęgniarka.
– Na oddziale diabetologii na jednoosobowym dyżurze była w nocy jedna pielęgniarka, doszło do nagłego zgonu pacjenta. Była też dziewczyna, miała bardzo otyłego pacjenta. Pacjent jej się przewrócił, upadł na podłogę i sama nie była w stanie go podnieść – to jedna z cytowanych historii.
Dyrektor Jerzy Kuliński odpowiada, że jeśli do takich zdarzeń rzeczywiście dochodziło, to nie za jego kadencji.
– Przecież wszystko powinno znaleźć się w dokumentach. Tymczasem o wspomnianych sytuacjach nie ma tam ani śladu. Zresztą, gdyby do takich historii doszło, to byłaby sprawa dla prokuratora – mówi.
Przeciwko zwolnieniom jednogłośnie wypowiedziały się trzy związki zawodowe skupiające lekarzy i pielęgniarki.
– Związki zawodowe rozumieją trudną sytuację finansową Instytutu Medycyny Wsi, jednak żaden ze związków nie wyraził zgody na planowane zwolnienia pracownicze. Wszystkie związki działające przy IMW zgłosiły pisemny sprzeciw wobec planowanych działań, wskazując jednocześnie na potrzebę szukania innych rozwiązań – czytamy we wspólnym oświadczeniu wszystkich związków zawodowych IMW przesłanym „Wyborczej”.
Agnieszka Drwal, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w Instytucie Medycyny Wsi, w rozmowie z „GW” mówi: – Nie ma zgody na zwolnienia bez konsultacji. Wyczerpiemy prawdopodobnie wszelkie kroki prawne, włącznie z sądami.
Odpowiadając na argument o wysokich zarobkach i kolejnych podwyżkach, których system ochrony zdrowia nie wytrzymuje, wskazuje: – Zarabiamy tyle, ile stanowi ustawa. Kropka. Dyrektor instytutu powinien szukać oszczędności gdzie indziej, a nie w zwolnieniach pielęgniarek.
Przeczytaj także: „Lekarze ze Słupska przeprowadzą pierwszą w Polsce operację wspomagającą leczenie alzheimera”.

